Kino Delfin

Wejście do kina Delfin z zachowaną płytą po neonie. Było to pierwsze kino w powojennej Polsce. Początkowo o nazwie Polonia, zostało Delfinem 25 maja 1952. Polonia powstała 6 lipca 1945 na miejscu przedwojennego kina Roxy . Pierwszym seansem Delfina był poranek “Nikt nic nie wie”.

Kino istniało do 1993 roku. Zapewniało dodatkowe efekty związane z przejeżdżającymi tramwajami. Wchodziło się do kina mijając  po drodze mieszkania.

kino Delfin

Z komentarzy do tego artykułu:

“Już w dzieciństwie, dzięki tramwajom przejeżdżającym koło kina, wiedziało się na czym polega efekt kina 4D…”

“ekran zszywany na pętelkę”

“A ja chodziłam tam często, bo mój wujek był tam kierownikiem.”

“Moja babcia była bileterką w tym kinie. Przez jakiś czas pelniła rolę kierownika tego kina:)”

“Kierowników tam było co niemiara:)”

“Poranki niedzielne były nasze, potem zapiekanka z budki.”

“Moje dzieciństwo 🙂 A po kinie cukiernia, w której tak cudnie pachniało 🙂 tez już jej nie ma.”

“Byłam tam na Muminkach wiele lat temu.”

“Akademia Pana Kleksa to było obowiązek, a potem Nieśmiertelny z muzyką Queen i przystojnym aktorem chyba Christofer Lampart czy podobnie.”

“Niezapomniane tramwajowe efekty specjalne.”

“Miłe wspomnienia. Kino Delfin lata 80te XX wieku (jak to historycznie brzmi) wyjścia ze szkoła, poranki i prywatnie. Szkoda, że nie udało się zachować tego miejsca w przestrzeni publicznej nie koniecznie jako kino.”

“Oczywiście! !! A dźwięk przejeżdżającego tramwaju jedyny w swoim rodzaju!”

“Konik Garbusek x 5, w Pustyni i w Puszczy z 6, Seksmisja przed 15 rokiem życia. Kawał historii z brzęczącym tramwajem w tle. love.”

“Odgłos przejeżdżających tramwajów w trakcie seansu. Bezcenne.”

“Pianino było częścią wyposażenia tego kina.”

“Będąc na seansie w kinie Delfin, szczególnie siedząc w ostatnim rzędzie, odczuwało się każdy przejazd tramwaju. Fajne wspomnienia.”

“W niedzielę tata przychodził tu ze mną i siostrą na poranki! Potem była cukiernia przy księgarni i park! Cudnie!”

“Pamiętam. Szkoda tylko, że oglądałam nieodpowiednie filmy, bo efekty przejeżdżającego tramwaju, kiedy trzęsła się podłoga, byłyby świetne do jakiegoś SF……..”

“Ha ha. Nie zna życia, kto nie spędził tam choć chwili.”

“W kinie często było duszno i otwierano drzwi, świetnie było słychać tramwaje, które jechały bezpośrednio za kinem. No, ale te klimaty. I kolano dziewczyny.”

“He He kino z tramwajem w tle, ale zajebiście było”.

“Pamiętam, byłam tam na filmie długometrażowym “Colargol w Kosmosie”. Takie przeżycie, że do dzisiaj pamiętam.”

“Jezu, to dopiero była parada atrakcji – pianino i te odgłosy przejazdów tramwajowe – bezcenne.”

“Ale za to w takich kinach atmosfera była niepowtarzalna, nie do odtworzenia w multikinie, żal.”

“…i przy drzwiach na salę były przyciski do dawania sygnału do kabiny projektorów: ciszej / głośniej. …i chyba jeszcze coś, ale już nie pamiętam, mały byłem.”

“To kino było boskie. Pewnego razu na Gliniarzu z Beverly Hills, przy prawie pustej sali wywaliłem się z całym rzędem krzeseł do tyłu. Zbyt mocno rozhuśtałem swój fotel. Innym razem spadł ekran gdy przejechał tramwaj. Wspaniały klimat. Świetna lokalizacja. Fajnie by było wskrzesić to miejsce.”

“I były tam takie ściany z dziurkami. Chyba, że był to jakis kwas…”

“Pamiętam, że byliśmy w na filmie Krzyżacy w podstawówce. Poraz pierwszy zastosowalismy powszechną w tym czasie cenzurę obyczajową. Gdy Zbyszko był z Jagienką w bobrowym żeremiu, gdzie piękna wyłania się z wody naga, kolega podniósł kurtkę zasłaniając projektor . Projektor był na bardzo niskiej wysokości, jakiś metr nad siedziskiem ostatniego rzędu.”

“Niedzielne poranki z tatą, piękne i duże fotosy w gablocie- tu bywało się często i słyszało podczas seansów przejeżdżające z pętli tramwaje. Nic nie przeszkadzało, brało się życie, jakim jest… “

“Raz jak tramwaj przejechał to sie cały rząd krzesełek przewrócił….haha..niezapomniane!!”

“Niedzielna poranki w cenie lizaka,o który było trudniej niż o bilet do kina-pamiętam pierwszy seans o Tarzanie-chyba jeszcze tramwaj jeżdził do starej pętli na Placu Inwalidów,a “czwórka” ulicą Armii Polskiej i Radzieckiej do poczty.”

“czas dzieciństwa… poranki…”Akademia Pana Kleksa”… no i tramwaj w tle, który zupełnie mi nie przeszkadzał- był jak kotwica zarzucona przez rzeczywistość, żeby nie zagubić się w lasach, kniejach i dąbrowach…”

Anna Pisarska-Umańska

7 myśli na temat “Kino Delfin

  • Miło także się oglądało filmy znając rozkład jazdy tramwajów 🙂
    Mimo wszystko będąc w tym kinie kilkanaście razy wspominam je bardzo wesoło 🙂
    Były sytuacje gdzie gromadka wesołej młodzieży przy akompaniamencie przejeżdżającego tramwaju robiła psikusy typu (rzuć czapkę koledze) wyglądało to jakby żaba przeskakiwała po całym ekranie 🙂 Ja naprawdę nie byłem jednym z tych łobuzów 😉
    Z drugiej strony patrząc i tak nic w kinie nie było słychać jak trampek przejeżdżał 🙂 takie urozmaicenie było 🙂
    Trochę to kino kochałem za klimat no i wielkość robi różnicę, tu działała odwrotnie 🙂

    Odpowiedz
    • Wszyscy wspominają te odgłosy w kinie. Ja tam nie byłam ani razu.

      Odpowiedz
  • To kino było boskie. Pewnego razu, na Gliniarzu z Beverly Hills, przy prawie pustej sali wywaliłem się z całym rzędem krzeseł do tyłu. Zbyt mocno rozhuśtałem swój fotel. Innym razem spadł ekran, gdy przejechał tramwaj. Wspaniały klimat. Świetna lokalizacja. Fajnie by było wskrzesić to miejsce.

    Odpowiedz
  • Of 30 juz lat mieszkam w Kanadzie ale Delfina to nie zapomne. Np. Glosy bimbaja przejezdzajacego obok czy tez butelki turlajace sie po podlodze. Jezeli dobrze pamietam to nawet dzienne swiatlo potrafilo sie przedostac na sale. Wedlug mnie to jest ‘skansen’ naszej komunistycznej kultury.

    Odpowiedz
  • Pamiętam, że byliśmy w na filmie Krzyżacy w podstawówce. Poraz pierwszy zastosowalismy powszechną w tym czasie cenzurę obyczajową. Gdy Zbyszko był z Jagienką w bobrowym żeremiu, gdzie piękna wyłania się z wody naga, kolega podniósł kurtkę zasłaniając projektor . Projektor był na bardzo niskiej wysokości, jakiś metr nad siedziskiem ostatniego rzędu.

    Odpowiedz
  • Taaak, pamiętam bylem tam z siostrą po raz pierwszy w życiu w kinie bez rodziców na “Lessie wróć” pod koniec lat 60-tych. Oczywiście ten łomot tramwajów. Cudny. To se ne wrati. Dziś, gdyby byla możliwość iść do Delfina zachowanego w starym stylu – płaciłbym i stówę za bilet.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *