List otwarty do Magdaleny Adamowicz

Jestem mamą Stefana W. Piszę do Pani list w tej formie z dwóch powodów: po pierwsze sądzę, że gdybym napisała do Pani prywatnie, to pewnie wyrzuciłaby Pani ten list do kosza, bo kimże ja jestem dla Pani… a po drugie chciałabym odnieść się do Pani wywiadu w „Vivie” z dnia 24 grudnia b.r., gdzie ujawnia Pani treść listu mojego syna Stefana, który napisał do Pani ponad dwa lata temu, i komentuje ten list w bardzo manipulacyjny sposób, cyt.:

– Skoro nie przeprasza, to o czym pisze?
– Że mąż był dobrym człowiekiem..

– Kiedy to było?
– Napisał ten list i wysłał go już ponad rok temu. Nie rozszyfrowałam, w co ten człowiek gra. Zwłaszcza że matka Stefana W. wypowiadała się rok temu, że to oni są ofiarami i że na nich trwa nagonka.

Z tego co mi wiadomo, publiczne ujawnianie treści prywatnych listów powinno być uzgodnione z obiema stronami listu, a Pani ujawnia list mojego syna bez jego zgody. Czy zdaje sobie Pani z tego sprawę, że nie powinna Pani tego robić? Mój syn nie jest pozbawiony praw obywatelskich, nie powinna Pani ujawniać jego prywatnej korespondencji całej Polsce! To, co Pani robi, świadczy, że wciąż upolitycznia Pani zaistniałą sytuację.

Podaje Pani w cytowanej „Vivie”, że list Stefana do Pani był jakiś dziwny.

Nie pomyślała Pani, czytając o moim synu, że skoro miał zdiagnozowaną schizofrenię, to dlatego tak dziwnie pisze,  nie jak tzw. normalny człowiek? Dlaczego w ogóle ujawnia Pani ten list publicznie? Co chce Pani tym osiągnąć ? To Pani w coś gra, a nie mój syn, on nawet nie jest świadom tego, co zrobił i dobrze Pani o tym wie.
Ja nie korzystam z innych mediów poza Gdańsk Strefa Prestiżu, które darzę ogromnym zaufaniem. Nie wypłakuję się nad moim losem w portalach internetowych, prasie lokalnej czy innych mediach, gdyż już pierwszej nocy po 13 stycznia 2019 r. zabrano mi i mojej rodzinie prawo do cierpienia, do przeżywania naszej osobistej tragedii, prawa do bólu matki nad tym, co zrobił jej chory syn, a co mogło się nie wydarzyć, gdyby właściwie zareagowano na moje ostrzeżenia. Skupiono się w większości mediów na sądzie nad moją rodziną, bo rodzina sprawcy nie ma prawa cierpieć, nie ma prawa odczuwać tej tragedii, nie ma prawa płakać, zostaliśmy pozbawieni człowieczeństwa!

Tak nie można, mój syn jest człowiekiem, który ma swoje uczucia i my – jego rodzina również – przeżywamy tę tragedię na tyle, na ile wystarcza nam sił i determinacji, gdyż wciąż walczymy z hejtem. Kiedy Pani to wreszcie zrozumie? Zresztą nie tylko Pani…
Ma Pani dużo możliwości wypowiedzi na temat tego, co zrobił chory Stefan i korzysta z tego Pani w dowolny sposób mówiąc o tragedii swojej rodziny w przeróżnych mediach. Proszę  tylko nie wkładać mi w usta słów, których nie wypowiedziałam, bo podaje Pani w ostatnim wywiadzie wspomnianej „Vivy”, cyt.:

Zwłaszcza, że matka Stefana W. wypowiadała się rok temu, że to oni są ofiarami i że na nich trwa nagonka.

Po raz kolejny oświadczam, że śmierć prezydenta Pawła Adamowicza  jest wielką tragedią dwóch rodzin, my także jesteśmy ofiarami, nie licytujmy się, kto bardziej, bo obie rodziny bardzo cierpią. Nigdzie nie twierdziłam, że tylko my jesteśmy ofiarami, powtarzam raz jeszcze: to straszna tragedia dwóch rodzin. Niech Pani więc nie mówi inaczej; musimy z tym żyć, bo niestety nie cofniemy czasu.

Na koniec wspomnę o Pani ostatnim wpisie na fb, gdzie życzy Pani wszystkim szczęścia na Święta i Nowy Rok i między innymi pisze Pani:

Każdy z nas chce być szanowany, mieć te same prawa, co wszyscy inni, bez względu na to, w co wierzy, jak wygląda i kogo kocha.

Zatem niech ten szacunek i prawo, o którym Pani pisze, będzie także udziałem naszej rodziny i niech Pani, pisząc tak wzniosłe słowa, nie zapomina o tak ważnym uczuciu jak empatia, szczególnie do chorego człowieka i jego bliskich…

Matka Stefana W.