Mity odbudowy Głównego Miasta w Gdańsku – cz. 1

Przez ponad pół wieku od zagłady historycznego centrum Gdańska w marcu 1945 roku, wokół niezakończonej całkowicie do dziś jego powojennej odbudowy narosło wiele mitów. Są one efektem komunistycznej propagandy, prób heroizacji wysiłku budowniczych i lokalnego patriotyzmu, który nie zawsze idzie w parze z faktami historycznymi. Mity te były już wielokrotnie rozpracowywane w naukowych opracowaniach, ale nadal w świadomości samych gdańszczan są żywe, do tego powielane przez licznych przewodników wycieczek.

1. Miasto zniszczone zostało w czasie szturmu armii radzieckiej, głównie w ostatnich dniach marca 1945.
To prawda, ale nie do końca, z wielu przekazów naocznych świadków wyłania się obraz, w którym po zdobyciu śródmieścia przez czerwonoarmistów znaczna część budynków stała pod dachem, w tym większość świątyń, wg niektórych nawet hełm wieży ratuszowej nadal miał górować nad okolicą. Także na zdjęciach i filmach przedstawiających wywieszenie polskiej flagi na maszcie Dworu Artusa, można zauważyć że stoi tylny, gotycki szczyt, więźba dachowa pozostaje na miejscu, a sklepienia przykrywające wnętrze są całe.

Kronika filmowa nakręcona po zdobyciu miasta 30.03.1945 roku. 40′ i 52′ – widoczne zachowane fasady kamienic przy ulicach Długi Targ i Długa, w większości rozebrane w 1946 i 47 roku; 1,05′ – stojąca nadal a zniszczona w czasie zabezpieczania w 1946 fasada kamienicy Schumannów, ul. Długa 45; 1,15′ – Dwór Artusa z zachowaną więźbą, szczytem i sklepieniami. Zniszczenia tych elementów dokonano w ciągu kilku kolejnych dni po nakręceniu filmu.

Ostateczna zagłada przyszła po ustaniu walk, gdy w ramach akcji niszczenia „pruskiego dziedzictwa” podpalano całe kwartały zabudowy. Miał to być najprostszy sposób na „wykurzenie” ukrywających się tam nadal ewentualnych snajperów, tudzież zwyczajnie ludności niemieckiej. Osobną kwestią jest fakt, że nawet po przejściu frontu wypalone budynki stały w zdecydowanej większości zachowane po gzymsy. Katastrofa nastąpiła w czasie jesiennych sztormów, wyjątkowo silnych w 1945 roku.

Pod naporem wiatru zwaliły się szczyty i fasady setek budowli. To co pozostało, jeśli nie zostało szybko zabezpieczone przez służby konserwatorskie (a te w początkowym okresie wytypowały ledwie kilkadziesiąt kamienic do ochrony), było szybko rozbierane ze względu na zagrożenie dla ruchu oraz zwyczajnie potrzebę pozyskanie materiału budowlanego.

Główne miasto, widok z kościoła Mariackiego w kierunku Motławy. Koniec lat 40.
Główne miasto, widok z kościoła Mariackiego w kierunku Motławy. Koniec lat 40.

Najbardziej znane zdjęcia mające ukazać ogrom zniszczeń, wykonane z Kościoła Mariackiego w kierunku Motławy, wykonane zostały już po akcji rozbiórkowej i bynajmniej nie oddają pierwotnego rozmiaru zniszczeń. Spośród kościołów np. w Kościele św. Piotra i Pawła w 1945 roku zniszczone były tylko sklepienia nad prezbiterium, tymczasem na skutek opieszałej akcji zabezpieczającej do początku lat 50 zawaliły się również niemal wszystkie przęsła i filary nawy główniej oraz bocznej. Podobnie sprawa wyglądała w innych świątyniach, gdzie pomimo wysiłków jeszcze kilka lat po wojnie waliły się sklepienia, filary i szczyty.

Kościół św. Piotra i Pawła, postęp zniszczeń sklepień i filarów świątyni w latach 1945-47. Za: M. Gawlicki, Zabytkowa architektura Gdańska w latach 1945-1951, Gdańsk 2012.
Kościół św. Piotra i Pawła, postęp zniszczeń sklepień i filarów świątyni w latach 1945-47.

2. Śródmieście Gdańska zostało w czasie wojny zniszczone w ponad 95%.
Takie określenie zniszczeń przewija się w całej literaturze dotyczącej tego miasta. Zniszczenia były faktycznie ogromne, jednak stosowanie takich uogólnień jest zbyt dużym uproszczeniem. Budowle monumentalne w większości przetrwały w pełnym zakresie murów obwodowych, choć z wypalonymi wnętrzami. Kościoły miały zachowane w większości sklepienia i częściowo więźby dachowe. Również najcenniejsze zabytkowe wyposażenie, ewakuowane z miasta w dużej mierze przetrwało wojnę. Znacznie gorzej wyglądała sprawa zabudowy mieszczańskiej,  gdzie brak zabezpieczeń doprowadził do znacznie większej destrukcji substancji budowlanej.

Całą tę pierzeję - jak doskonale wiemy - wyburzono.
Znane zdjęcie ze zbiorów rosyjskich. Całą tę pierzeję – jak doskonale wiemy – wyburzono.

Przyjmowany stopień zniszczenia zależy też oczywiście od punktu widzenia. Biorąc pod uwagę możliwości użytkowe np., budynek bez stropów i dachu, ale z zachowanymi murami jest bezużyteczny, czyli zniszczony praktycznie w 100%, ten sam budynek, jednak z punktu widzenia historyczno-artystycznego, zachowaną ma cenną dekorację rzeźbiarską fasady i formę architektoniczną, zatem procent zniszczenia będzie znacznie mniejszy. Osobną kwestią jest, że obiekty powstałe po połowie XIX wieku nie uznawano za zabytki. Jako „pruskie świństwa”, mimo, że często dobrze zachowane, przeznaczane były pod kilof, a przy tym w ogóle nie uwzględniane w statystykach. Zauważalne w ówczesnej publicystyce „licytowanie się” na zniszczenia pomiędzy polskimi miastami, miało także ukazać trud włożony w odbudowę i uzmysłowić, że może ośrodki te nie zawsze były polskie, ale to Polacy wznieśli je na nowo.

Widok na Długie Pobrzeże 1956 rok. fot. Erich Lessing
Widok na Długie Pobrzeże 1956 rok.

3. Zaraz po wojnie Polacy ofiarnie ruszyli do zabezpieczania gdańskich zabytków.
Niestety prawda jest taka, że oprócz wąskiej grupy konserwatorów i historyków sztuki, Polacy zajęli się głównie szabrowaniem. Skromne środki pozostające w gestii urzędu konserwatorskiego pozwalały w pierwszych latach powojennych na podjęcie prób zabezpieczania zaledwie kilkudziesięciu obiektów starego Gdańska – głównie kościołów.

Firmy, które tam działały, nie robiły też tego charytatywnie, mało tego – gdy pojawiało się na horyzoncie bardziej intratne zlecenie, nie wahały się często opuścić plac budowy. Napływowa polska ludność, szukająca jakiegoś lokum, omijała śródmieście jako zbyt zniszczone i chętniej osiedlała się w innych, lepiej zachowanych dzielnicach, nie było zatem nawet kogo „społecznie” zagonić do pracy.

Wnętrze kościoła NMP 1949 rok. Rusztowania wspierające sklepienia w czasie wylewania okładzin żelbetowych na filarach świątyni. Za: M. Gawlicki, Zabytkowa architektura Gdańska w latach 1945-1951, Gdańsk 2012
Wnętrze kościoła NMP 1949 rok. Rusztowania wspierające sklepienia w czasie wylewania okładzin żelbetowych na filarach świątyni.

Do legendy przeszło natomiast dramatyczne ratowanie pękających i chylących się sklepień oraz filarów Kościoła Mariackiego w 1949 roku. Dzięki szybkim decyzjom i zastosowaniu nowatorskich żelbetowych okładzin udało się uratować dwa filary i wspierające się na nich sklepienia (wcześniej, w 1946 roku, zawaliły się sklepienia prezbiterium i transeptu), stało się to jednak wyłącznie dzięki ogromnemu zaangażowaniu profesorów Obmińskiego, Bukowskiego i Borowskiego. Osobną kwestią jest, że ratowanie kościoła farnego wymagało przesunięcia środków przeznaczonych na zabezpieczanie innych zabytków i w pierwszym pięcioleciu po wojnie pochłonęło większość wydatków poniesionych na ratowanie wszystkich zabytków w całym ówczesnym województwie Gdańskim. Przedsięwzięcie to było zatem propagandowym, chlubnym, ale jednak rzadkim wyjątkiem na tym terenie, jak i na całych „ziemiach odzyskanych”.

4. Odbudowa Głównego Miasta w formach historycznych była sprawą oczywistą.
Bynajmniej, od pierwszych lat powojennych ścierały się dwie koncepcje – nowoczesna oraz historyczna.

Nowocześnicy chcieli budowy na miejscu staromiejskich dzielnic nowoczesnego, modernistycznego osiedla mieszkaniowego, przy pozostawieniu tylko dobrze zachowanych budowli zabytkowych.

Makieta Gdańska z lat 60 XX wieku.
Makieta Gdańska z lat 60 XX wieku.

Były również skrajne koncepcje, wg których najlepiej nie odbudowywać śródmieścia lecz pozostawić je w postaci ruiny, jako pamiątki i pomnika II wojny.

Orędownicy rekonstrukcji historycznej, skupiający się wokół: Generalnego Konserwatora Zabytków Jana Zachwatowicza i Konserwatora Gdańskiego Jana Borowskiego, postulowali odbudowę historyczną jako najlepszą oprawę dla zachowanych budowli monumentalnych.

Predestynowane miały być style od gotyku po klasycyzm jako odpowiadające czasom „polskiego Gdańska” (zarówno w przypadku tego pierwszego, jak i ostatniego stylu teoria jest oczywiście mocno naciągnięta). Nawet stronnictwo „historyków” nie nawoływało jednak do pełnej rekonstrukcji, zdając sobie sprawę z nierealności takich postulatów.

Przywrócona miała zostać sieć ulic oraz bryła i dekoracje elewacji kamienic, wnętrza planowano zaś zaprojektować od nowa wg współczesnych standardów. Podobnie na straty spisano oficyny wypełniające przed wojną szczelnie powierzchnie działek. Ostateczne decyzje o formie odbudowy zapadły dopiero gdy w 1947 do rejestru zabytków wpisano Gdańsk jako całość w obrębie nowożytnych fortyfikacji oraz gdy rok później przygotowano plan zagospodarowania przestrzennego śródmieścia zwany potocznie „Planem Zachwatowicza”. Plan zakładał rekonstrukcję zabudowy miejskiej, ale tylko dla obszaru Głównego Miasta. Stare Miasto i Stare Przedmieścia miały uzyskać zabudowę nową, z zachowaniem jednak istniejących budowli monumentalnych. W rzeczywistości rozpoczęta od południowej części miasta rekonstrukcja zakończyła się praktycznie na ulicy Szerokiej, której znaczne fragmenty są już tylko parodią formy dawnych kamienic.

Fragment Ul Szerokiej zbudowany w latach 1952-56. Linia zabudowy i szerokość działek nie odpowiadają pierwotnej. Tylko nałożone na blok szczyty sugerują historyzującą zabudowę.
Fragment Ul Szerokiej zbudowany w latach 1952-56. Linia zabudowy i szerokość działek nie odpowiadają pierwotnej. Tylko nałożone na blok szczyty sugerują historyzującą zabudowę.

Zobacz też album: Ruiny i odbudowa Gdańska

część druga:            Mity odbudowy cz. 2

Michał Górecki Odbudowa Rekonstrukcją Pogania

bibliografia:
M. Gawlicki, Zabytkowa architektura Gdańska w latach 1945-1951, Gdańsk 2012
J. Friedrich, Odbudowa Głównego Miasta w Gdańsku w latach 1945–1960, Gdańsk 2015
J. Stankiewicz, Uwagi o odbudowie zespołu zabytkowego Gdańska, Ochrona Zabytków 12/3-4 (46-47), 153-172
J. Stankiewicz, Odbudowa zabytkowych zespołów Gdańska po 1945 r., Ochrona Zabytków 32/3 (126), 177-191

2 myśli na temat “Mity odbudowy Głównego Miasta w Gdańsku – cz. 1

  • Zdjęcie podpisane jako “Główne miasto, widok z kościoła Mariackiego w kierunku Motławy. Koniec lat 40” faktycznie zostało wykonane z Ratusza Głównego Miasta.

    Odpowiedz
  • dobry artykul, nazywajacy rzeczy po imieniu, gdzie jasno szaber jest szabrem , a powojenne wyburzenie wyburzeniem.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *