Ludzie

Paulina Tyszewska – „cenny nabytek” mjr. Żychonia

Mjr. Jan Żychoń – „As polskiego wywiadu” – szef Ekspozytury nr 3 Oddziału II SG w Bydgoszczy w 1937 r. pozyskał do współpracy z polskim wywiadem Niemkę o polskich korzeniach, Paulinę Tyszewską. Została zarejestrowana jako agentka pod pseudonimem „Maria Ewald”. Posługiwała się także pseudonimem „Lu”. Była traktowana przez polski wywiad jako niezwykle „cenny nabytek”. Dzięki niej II Oddział Sztabu Głównego WP zdobył wiele bezcennych informacji dotyczących m. in. obsady personalnej oraz metod działania Abwehry na terenie Wolnego Miasta Gdańska.

Daniel Musiał – autor artykułu poświęconego Paulinie Tyszewskiej zamieszczonego na portalu WielkaHistoria.pl – zwrócił uwagę na to, że w przedwojennym Gdańsku „toczyła się najbardziej zacięta walka między polskimi a niemieckimi tajnymi służbami. Pozyskanie do współpracy Tyszewskiej miało kluczowe znaczenie, ponieważ >była ona kochanką, a następnie żoną oficera niemieckiego wywiadu kmdr. ppor. Reinholda Kohtza, który pełnił funkcję zastępcy szefa gdańskiej placówki Abwehry<” (https://wielkahistoria.pl).

Paulina Tyszewska. Domena Publiczna

Paulina Tyszewska urodziła się 13 IV 1899 r. w Nowem n. Wisłą w ob. powiecie świeckim. Była córką Tomasza, ogrodnika i Margarete, z d. Cierskiej. Miała liczne rodzeństwo. Została wychowana w kulturze niemieckiej, czuła się Niemką. Wykształcenie zdobyła w Bydgoszczy, gdzie ukończyła gimnazjum, a następnie Szkołę Handlową. W 1919 r. w celach zarobkowych wyjechała do Kilonii. Znalazła tam pracę w charakterze księgowej. W Kilonii poznała Jerzego zur Mühlena, z którym nawiązała romans. W 1926 r. oboje zamieszkali w Sopocie. Paulina zajęła się prowadzeniem sklepu w Nowym Porcie, którego właścicielem był jej partner. W międzyczasie rozstała się z zur Mühlenem. Związała się z kmdr. ppor. Reinholdem Kohtzem, szefem zastępcy gdańskiej placówki Abwehry (czyli niemieckiego wywiadu i kontrwywiadu), ps. „Koeppen”. Została jego żoną. Zamieszkała z nim we Wrzeszczu przy Hauptstraße, przemianowanej w 1933 r. na Adolf – Hitler – Straße (ob. al. Grunwaldzka). W 1935 r. urodziła syna.

Na co dzień zajmowała się prowadzeniem sklepu warzywnego, który znajdował się przy tej samej ulicy. Z czasem popadła w długi, a także problemy natury prawnej. Jak podaje Daniel Musiał jej kłopoty finansowe wynikały „między innymi z przywłaszczania sobie towarów oraz z handlu nieclonymi produktami tytoniowymi”. Z czasem Tyszewska zaczęła zalegać z czynszem, za co groziła jej eksmisja z mieszkania. Nie mogła liczyć na pomoc finansową Reinholda Kohtza, który z uwagi na żydowskie pochodzenie swej matki był w pracy  coraz bardziej szykanowany.

Sytuację, w jakiej znalazła się Tyszewska postanowił wykorzystać polski wywiad. Pierwsze próby jej zwerbowania podjęto wiosną 1935 r. „Oficerowie Ekspozytury nr 3 obiecywali nie tylko pokrycie wszystkich długów, ale również sowite wynagrodzenie za współpracę oraz odwoływali się do jej polskiego pochodzenia” (Piotr Kołakowski, https://wielkahistoria.pl). Funkcjonariusze regularnie nachodzili Tyszewską w sklepie, ona jednak przez dłuższy czas uparcie odmawiała.

Nowe nad Wisłą. Rynek i kościół pofranciszkański, lata 30. XX w. Biblioteka cyfrowa „Polona”

Mjr. Żychoń nie dawał za wygraną. Na jego polecenie polski wywiad zaczął nękać krewnych Pauliny Tyszewskiej, zwłaszcza jej siostrę Franciszkę Brucką  i  jej męża Brunona, zamieszkałych w Nowem. Franciszka w przeciwieństwie do Pauliny czuła się Polką. Naciskano na Bruckich, by skłonili Tyszewską do przyjazdu do Polski. Namawiano Bruckiego, by uprowadził jej syna. Mjr. Żychoń był bowiem zdania, że „>tam gdzie dziecko, przybędzie też matka<. Według zachowanych relacji major miał nawet pobić mężczyznę, gdy ten po raz kolejny odmówił porwania chłopca” (https://wielkahistoria.pl).

W 1936 r. Bruccy, którzy sami znaleźli się w trudnej sytuacji finansowej, zgodzili się nawiązać współpracę z polskim wywiadem. Otrzymali zadanie inwigilowania Pauliny Tyszewskiej i jej męża. Mieli też zwerbować swą krewną. Od tej pory bywali częstymi gośćmi w ich domu. Brunon pomógł Paulinie i Reinholdowi w remoncie ich mieszkania. Franciszka wspierała siostrę w różnych pracach domowych. Z uwagi na to, że Reinhold Kohtz często pracował w domu, Bruccy mieli dostęp do tajnych dokumentów.

W 1937 r. Paulina Tyszewska uległa namowom. Wyraziła zgodę na współpracę z Oddziałem II SG. Została zarejestrowana jako agentka o pseudonimie „Maria Ewald” o numerze 1216. Posługiwała się również pseudonimem „Lu”. Jej oficerem prowadzącym został zastępca mjr. Żychonia, Witold Langenfeld. Polski wywiad pomógł jej spłacić długi, a także co miesiąc przekazywał jej kwotę w wysokości 300 guldenów (równowartość ok. 7, 5 tys. ob. złotych). Jak podaje Daniel Musiał „W sumie według strony niemieckiej miała ona otrzymać od >dwójki< [II Oddział Sztabu Głównego WP – przyp. aut.] co najmniej 5 tys. guldenów, zaś Bruccy 5 tys. złotych. Łączność między „Lu” a Ekspozyturą nr 3 utrzymywano przez wykazującą się dużym sprytem sprzątającą jej mieszkanie Brucką”.

Mjr. Jan Żychoń, fotografia z publikacji W.Kozaczuk „Bitwa o tajemnice. Służby wywiadowcze Polski i Rzeszy Niemieckiej 1922-1939” Warszawa 1975

Zgodnie z przewidywaniem mjr. Żychonia Paulina Tyszewska rzeczywiście okazała się dla polskich służb „cennym nabytkiem”. Reinhold Kohtz codziennie opowiadał jej o tym, co wydarzyło się w pracy. Pod jego nieobecność przeglądała tajne dokumenty, a także podsłuchiwała rozmowy telefoniczne. Piotr Kołakowski podaje, że „ >Lu< za pośrednictwem Bruckich przekazała Oddziałowi II wiele cennych informacji. Wśród nich znajdowały się szczegółowe dane o oficerach i agentach Abwehry również spoza Wolnego Miasta Gdańska, używanych przez nich pseudonimach, mieszkaniach konspiracyjnych i skrzynkach kontaktowych oraz znakach rozpoznawczych samochodów używanych przez służby informacyjne III Rzeszy”. Pozwalało to polskim służbom zatrzymywać niemieckich agentów, chronić polskich tajnych współpracowników, w razie ich wpadki poznać okoliczności takiego zdarzenia.

Tak było w przypadku aresztowania przez Niemców – w połowie czerwca 1937 r. – Eryki Bielang (sekretarki z Dowództwa Okręgu Lotniczego nr 1 w Królewcu) agentki polskiego wywiadu, którą wydał Władysław Mamel – fotograf z Komisariatu Generalnego RP w Gdańsku, działacz wielu polskich organizacji w Gdańsku. „Cieszył się dobrą opinią jako Polak”, dlatego polski wywiad nawiązał z nim współpracę. Został łącznikiem Eryki Bielang. Jego zadaniem było przekazywanie uzyskanych przez nią informacji Ekspozyturze nr 3 w Bydgoszczy.

W rzeczywistości był niemieckim szpiegiem. Jak podaje Brunon Zwarra „za przyczyną Mamela policja gdańska, a potem agentura Gestapo w Gdańsku, były zapewne już od dłuższego czasu w posiadaniu niemal pełnego materiału o działalności różnych organizacji i poszczególnych działaczy” (http://www.dawnaoliwa.pl). Mamel zdekonspirował Erykę Bielang, z czego Reinhold Kohtz zwierzył się swojej żonie. Ona zaś przekazała tę informację polskiemu wywiadowi. Reakcja polskich służb była błyskawiczna. Zgodnie z relacją Piotra Leżyńskiego „w dniu 29 czerwca 1937 roku Mamel został oddelegowany przez Polski wywiad na Święto Morza do Gdyni, tam aresztowany, na mocy sądu polskiego osądzony i niebawem stracony” (http://www.dawnaoliwa.pl).

Dawna siedziba Komisariatu Generalnego RP w Gdańsku, przy ob. ul. Nowe Ogrody

Polski wywiad, aby chronić Tyszewską jako zbyt cenne źródło informacji oraz odwrócić od niej ewentualne podejrzenia, poświęcił „>jednego z małowartościowych agentów, niejakiego Schlegela. Mężczyźnie, który nie miał pojęcia o roli, jaką odgrywa >Lu<, polecono jej werbunek. Kobieta zaś natychmiast poinformowała o tym Kohtza. Akcja ta zapewniła Tyszewskiej bezpieczeństwo tylko na pewien czas, a jej przeprowadzenie było niezbędne” (https://wielkahistoria.pl).

Współpraca Pauliny Tyszewskiej z polskim wywiadem nie zakończyła się wcale w sierpniu 1938 r. kiedy jej mąż stracił pracę w Abwehrze. Reinhold Kohtz dzięki osobistemu wstawiennictwu Artura Greisera został  zatrudniony wtedy w Stoczni Gdańskiej. Poza tym nadal utrzymywał kontakty z zaprzyjaźnionymi członkami NSDAP. Pozwalało to Tyszewskiej uzyskiwać ważne informacje, które przekazywała polskim służbom. W sumie doprowadziła do dekonspiracji, a następnie aresztowania przez Polaków szesnastu niemieckich agentów.

Po wybuchu II wojny światowej polski wywiad zaproponował Tyszewskiej i Bruckim ewakuację do Szwecji. Odmówili. Na skutek zaniedbań Polaków wiele dokumentów, zawierających informacje dotyczące działania polskiego wywiadu, w tym dane osobowe funkcjonariuszy i agentów, nie zostało w porę zniszczonych. Po zakończeniu Kampanii Wrześniowej dokumenty te znalazły się w rękach Niemców. Dokumentacja bydgoskiej ekspozytury została odnaleziona przez Gestapo na terenie warszawskiego Fortu Legionów. Doprowadziło to do zdekonspirowania wielu współpracowników wywiadu, w tym Pauliny Tyszewskiej oraz jej siostry i szwagra.

W grudniu 1939 r – zgodnie z informacją podaną w Wikipedii (Daniel Musiał podaje, że miało to miejsce na początku 1941 r.) zostali oni aresztowani wraz z Reinholdem Kothzem i postawieni przed niemieckim sądem wojennym.

Danziger Werft, czyli Stocznia Gdańska, 1927 r. Koncern Ilustrowany Kurier Codzienny – Archiwum Ilustracji, https://audiovis.nac.gov.pl

Paulina, Franciszka i Brunon zostali skazani na karę śmierci, a Kothz na pięć lat więzienia za „zaniedbania w ochronie tajemnicy”. Wyrok na Tyszewskiej i Bruckich wykonano 21 III 1941 r. w Berlinie. Syn Pauliny i Reinholda został zesłany w głąb III Rzeszy. Jego dalsze losy nie są znane.

Powyższy artykuł napisałam korzystając z:

  • https://wielkahistoria.pl, Daniel Musiał „Paulina Tyszewska >Lu<, bezcenna agentka wywiadu II RP. Do tego posunęła się >dwójka<, by ją zwerbować”
  • http://www.dawnaoliwa.pl
  • Wikipedii
  • https://audiovis.nac.gov.pl

Maria Sadurska

Dodaj opinię lub komentarz.