Rok od śmierci Zwarry. Porozmawiajmy o upamiętnieniu pisarza

W atmosferze zbliżającej się pierwszej rocznicy śmierci Brunona Zwarry należy podjąć temat uhonorowania pisarza i wyjątkowego świadka historii w przestrzeni Gdańska.

Brunon Zwarra, fot. Wojtek Ostrowski
Brunon Zwarra, fot. Wojtek Ostrowski

Zwarra był głosem i sumieniem grupy marginalizowanej, później szykanowanej w Wolnym Mieście Gdańsku, eksterminowanej w czasie II wojny światowej, brutalnie represjonowanej w rzeczywistości Polski Ludowej. Był przedstawicielem pokolenia polskich patriotów, które po 1945 roku musiało (niestety) „tłumaczyć się” ze swojej tożsamości („Posądzacie nas o to, że jesteśmy Germańcami?! Tu na tej ziemi byli zawsze Polacy! Słyszysz! Ja mówię do ciebie po polsku, a nie po niemiecku!” – Wspomnienia gdańskiego bówki, tom 4, s. 9).

W czasie mojego dorastania i coraz bardziej świadomej analizy otaczającej rzeczywistości pamiętam, że Zwarra dla wielu był niewygodny. O jego uwagach najczęściej milczano albo mówiono z zakłopotaniem. Podkreślano, że nie rozumie zasad realizmu magicznego Güntera Grassa. Że nie daje prawa niemieckiemu pisarzowi do literackiej wizji obrony Poczty Polskiej w Gdańsku czy relacji kaszubsko-polsko-niemieckich.

Myślę, że Zwarra doskonale rozumiał styl twórczości Grassa. Tak samo jak rozumiał, że historia i wojenne dramaty przyznających się do polskości mieszkańców Gdańska, Kaszub, Pomorza nie doczekały się sprawiedliwości ani w PRL, kiedy je fałszowano, ani w III RP, kiedy opowieść o nich snuł głównie niemiecki pisarz. Miał świadomość, że bez jego (Zwarry) stanowczego głosu i sprzeciwu los Polaków z WMG zostanie zepchnięty na margines, a wręcz zapomniany.

I nie jest tak, jak niekiedy próbuje się przekonywać gdańszczan, że te dwie wizje, Grassa i Zwarry, przez lata miały szansę wybrzmieć w Gdańsku niemal równolegle, na równych prawach. Że jedna nie przykrywała drugiej. Że dla obu pisarzy było tyle samo przestrzeni i czasu. To nieprawda.

Opowieści Grassa zakorzeniły się głębiej w świadomości społecznej. Twórczość niemieckiego pisarza była ekranizowana, zdobywając międzynarodowy rozgłos. To literaturą Grassa inspirowali się inni gdańscy pisarze Paweł Huelle i Stefan Chwin, ale także działacze społeczni czy polityczni jak choćby Donald Tusk.

I nie twierdzę wcale, że ta fascynacja literaturą Grassa była lub jest czymś złym. To, co widzi czytelnik oczami Oskara Matzeratha czy to, co wyłania się z zapisków Reschke’go, nierzadko jest groteskowe, baśniowe, surrealistyczne („»zbyt wiele zachłannych łabędzi w płytkim ukropie Bałtyku« zamienia mu się po latach dystansu w jednego jedynego żarłocznego łabędzia”, Wróżby kumaka, s. 177). Bo takie ma być – świadomie przerysowane. I nie można patrzeć na twórczość Grassa odzierając ją właśnie z tej wyjątkowej literackiej rzeczywistości.

Przeczytaj też:

Mówię tylko o braku równowagi. Bo nie przypominam sobie podobnej fascynacji (a nawet podobnego zainteresowania) tym, o czym opowiadał Zwarra. Nie pamiętam też, by kolejne jubileusze autora „Wspomnień gdańskiego bówki” były równie fetowane, co jubileusze niemieckiego pisarza. Grass ma w Gdańsku wiele upamiętnień – pomnik, rondo, tramwaj, galerie sztuki. Zwarra nie ma żadnego i należy to zmienić. Nie względu na to jak pisał, ale na to, o czym pisał. A pisał o rzeczach fundamentalnie ważnych, bez których nie da się zrozumieć złożonej historii Gdańska.

Może zostać Zwarra patronem jednego z gdańskich tramwajów, co zaproponował niedawno jeden z radnych. To dobre rozwiązanie na początek. W nieodległej przyszłości warto także pomyśleć o trwałym uhonorowaniu pisarza w postaci tablicy, a może utworzeniu izby pamięci z dorobkiem autora „Gdańszczan”. Sam Zwarra miał głęboką nadzieję, że zostawił świadectwo „tamtych czasów” i będzie ono czytane także po jego śmierci. Czytane nie tylko w Polsce, ale i na całym świecie.

W tym kontekście należy z pewnością wrócić do myśli podjętej przez śp. Pawła Adamowicza podczas pogrzebu Zwarry, czyli dołożyć wszelkich starań, by doprowadzić do zbiorowego wydania wszystkich dzieł pisarza. Wiem, że ta inicjatywa (wcale nie tak łatwa w realizacji z różnych względów) została już podjęta. Może należałoby również ogłosić w Gdańsku „Rok Brunona Zwarry”, podczas którego prezentowany byłby (także turystom – w języku angielskim) dorobek pisarza.

Jan Hlebowicz – historyk, publicysta, autor książek

3 myśli na temat “Rok od śmierci Zwarry. Porozmawiajmy o upamiętnieniu pisarza

  • Brunon Zwarra dla mnie odkąd pamiętam był zawsze spychany gdzieś w cień, choć jego książki to naprawdę wyjątkowy obraz Gdańska zarówno tego przed hekatombą 1945 r. jak i po niej oraz różnorodności i niejednoznaczności ludzkich podstaw. Zwarra wielokrotnie pisze o przyzwoitych Niemcach, którzy nawet starali się wspierać Polaków na różne sposoby oraz “Polaków”, którzy w obliczu niemieckiego terroru łatwo wyrzekali się swojej polskości.

    W jaki sposób powinien być uhonorowany Brunon Zwarra? Tramwaj jest rzeczywiście dobrym pomysłem na początek, oprócz tego na pewno zbiorowe wydanie wszystkich dzieł, jakaś tablica na jego domu i może jeszcze nagroda jego imienia.
    Jednak jednocześnie życiorys Brunona Zwarry jest na tyle ciekawy, że uważam iż powinien powstać chociaż jakiś dokumentalizowany film o jego życiu, bo na ekranizację Wspomnień Gdańskiego Bówki np. w formie serialu to raczej nie ma co liczyć, choć to byłby ideał.

    Odpowiedz
  • Różnica jest taka, że Grass może liczyć na wsparcie z Berlina, a Zwarra jakie ma wsparcie z Warszawy? Zwłaszcza Warszawie powinno zależeć na promocji Zwarry w Gdańsku, Polsce, Europie i świecie. I nie chodzi tylko o instytucje rządowe, ale też zwykłych Polaków, którzy odnieśli sukces finansowy i mogą sfinansować z własnej inicjatywy wystawy, galerie itp. Tego jest tak mało, że nawet niewielka inicjatywa upamiętniająca Zwarrę odbija się wśród gdańszczan szerokim echem.

    Odpowiedz
    • Zresztą jest jeszcze Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku i w tym roku 80. rocznica wybuchu wojny. Czy Muzeum planuje jakieś upamiętnienie Brunona Zwarry? Jakaś wystawa, konferencja, folder informacyjny po polsku, angielsku, francusku, chińsku, japońsku i niemiecku? Czy Brunon Zwarra nie powinien mieć specjalnej gabloty na wystawie stałej?

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *