Wierny do końca harcerskim ideałom

„Lecz zaklinam – niech żywi nie tracą nadziei
I przed narodem niosą oświaty kaganiec;
A kiedy trzeba – na śmierć idą po kolei,
Jak kamienie przez Boga rzucane na szaniec!…”

Powyższe słowa Juliusza Słowackiego zazwyczaj cytujemy opowiadając o osobach szczególnie zasłużonych dla naszej Ojczyzny, które w imię patriotycznych pobudek oddały za nią swe życie. Było ich na pewno wielu. Jedni bardziej, inni mniej znani. Warto przybliżać ich życiorysy, aby uchronić ich od zapomnienia.

Przykładem takiego bohatera jest także hm. Lucjan Cylkowski (ps. „Lucek”) – przedwojenny nauczyciel, harcerz, a w czasie drugiej wojny światowej – działacz ruchu oporu.
Jego biogram znajdziemy w publikacji zatytułowanej „Pomorscy patroni ulic Trójmiasta”.
Opracował go Mieczysław Widernik na podstawie ustnej relacji, Jana Makowskiego spokrewnionego z Lucjanem Cylkowskim.

Tablica upamiętniająca Lucjana Cylkowskiego znajdująca się na zewnętrznej ścianie kolegiaty NMP Królowej Polski w Gdyni

Lucjan Cylkowski urodził się 22 V 1907 r. we wsi Zimne Zdroje w ob. powiecie starogardzkim. Tam jego ojciec Stanisław był właścicielem niewielkiego gospodarstwa. Matka, Marta, z domu Makowska, wcześnie osierociła dwóch synów: Lucjana i Roberta.
Lucjan ukończył szkołę powszechną w sąsiedniej wsi Liniewo. Dał się tam poznać jako zdolny i pracowity uczeń. Dlatego za namową kierownika szkoły ojciec wysłał syna na dalszą naukę do Seminarium Nauczycielskiego w Kościerzynie. W 1927 r. Lucjan zdał maturę i uzyskał dyplom nauczyciela.

Pierwszą placówką, w której podjął pracę pedagogiczną była szkoła powszechna w Pucku. Uczył w niej przez trzy lata geografii i przyrody. Opiekował się tam także drużyną harcerską. Równocześnie uczęszczał na Wyższy Kurs Nauczycielski (ze specjalizacją przyroda – geografia) w Warszawie. Niebawem władze Kuratorium Okręgu Szkolnego Pomorskiego w Toruniu doceniając pracę pedagogiczną młodego nauczyciela, skierowały go do pracy w Gdyni. Był to okres dynamicznej budowy portu i miasta; napływ ludności wiązał się z potrzebą tworzenia tam placówek oświatowych. W taki sposób w 1930 r. Lucjan Cylkowski został zatrudniony w szkole nr 1 w tym młodym polskim mieście. Od tej pory jego życie związane było z Gdynią.
Dał się tam poznać, jako oddany pedagog oraz przyjaciel młodzieży. Znany był z łagodnego usposobienia, skromności i pogody ducha. Swoim wychowankom nie tylko przekazywał wiedzę, ale także uczył miłości do Ojczyzny.
W szkole, w której pracował, utworzył gabinet przyrodniczy; zadbał o liczne eksponaty – pomoce naukowe. Organizował wycieczki krajoznawcze.

Budynek dawnej Szkoły Podstawowej nr 1 w Gdyni znajdujący się przy ul. 10 lutego. Stan obecny.

Wkrótce zasłynął jako jeden z organizatorów gdyńskiego harcerstwa. Warto dodać, iż taka działalność cieszyła się dużym szacunkiem społeczeństwa, które pamiętało udział harcerzy w walce o niepodległość kraju.
Cylkowski założył w Gdyni 103. Pomorską Drużynę Harcerską im. Stefana Czarnieckiego. Pracował także jako instruktor ZHP w stopniu podharcmistrza w hufcu gdyńskim.
Niebawem otrzymał stopień harcmistrza oraz objął funkcję komendanta II. Hufca Harcerzy Gdynia – Śródmieście.

W 1935 r. ożenił się z Heleną Madsen (narodowości duńskiej), córką przedstawiciela jednej z firm zagranicznych budujących port w Gdyni. Helena urodziła dwie córki.
Tuż przed wybuchem drugiej wojny światowej Lucjan wyekspediował żonę i dzieci do Kopenhagi, do jej rodziców. Poczucie obowiązku oraz miłość do Ojczyzny nakazały mu pozostać w Gdyni i tu trwać na posterunku.
Mianowano go komendantem Pogotowia Wojennego Harcerskiego w Gdyni. W porozumieniu z mjr. Stanisławem Zauchą (dowódcą Batalionu Obrony Narodowej „Gdynia I” sformowanego jesienią 1937 r.) przystąpił do organizowania harcerskich drużyn łączników rowerowych i motocyklowych, patroli obserwacyjnych i plutonów sanitarnych. Ponadto utworzona przez niego drużyna harcerska brała udział w walkach we wrześniu 1939 r.

Pomnik upamiętniający gdyńskich harcerzy, którzy polegli w walce za ojczyznę w czasie II wojny światowej. Znajduje się on w Gdyni na Skwerze Tajnego Hufca Harcerzy.

Na przełomie 1939 i 1940 r. uzyskał niemiecką przepustkę, dzięki której pojechał do Kopenhagi, by spotkać się ze swoją rodziną. Wkrótce jednak wrócił do Gdyni celem zorganizowania siatki wywiadowczej w porcie i stoczni. W maju 1940 r. jego działalność została włączona do ogólnokrajowej struktury Szarych Szeregów. Jego dawny przełożony, hm. Benedykt Porożyński (współtwórca Chorągwi Pomorskiej Szarych Szeregów) mianował go komendantem gdyńskiego hufca.
Lucjan Cylkowski dokonał scalenia harcerskich organizacji konspiracyjnych działających na terenie Gdyni (w taki sposób utworzony niezależnie Tajny Hufiec Harcerzy został na początku 1943 r. podporządkowany kierownictwu Szarych Szeregów).

źródło: X LO Gdynia

Zgodnie z instrukcją wydaną w kwietniu 1940 r. przez gen. Sikorskiego, harcerze na Wybrzeżu mieli zajmować się jedynie łącznością i wywiadem (obowiązywał ich zakaz organizowania akcji zbrojnych).
Lucjan Cylkowski organizował łączność na trasach: Gdynia – Bydgoszcz, Gdynia – Warszawa i Gdynia – Sztokholm. Komenda Główna ZWZ – AK otrzymywała meldunki wywiadowcze z Pomorza, przekazywane następnie władzom emigracyjnym w Londynie.
Do zadań harcerzy należały także akcje sabotażowe: wykradanie tajnych dokumentów z niemieckich biur (np. dokumentacji niemieckiego krążownika „Gneisenau”), jak również celowe uszkadzanie okrętów Kriegsmarine poddawanych remontom w stoczni w Gdyni.
Wspomniana dokumentacja niemieckiego okrętu została niestety odnaleziona we wrześniu 1942 r. przez funkcjonariuszy gestapo w warsztacie szewskim Lehmana, w którym pracował Cylkowski od dawna obserwowany przez Niemców. Według innego źródła działacz ten w międzyczasie zmienił miejsce pracy na warsztat szewski Rhodego i tam został aresztowany (a nie w warsztacie Lehmana).

Tablica pamiątkowa na fasadzie domu przy ul. Abrahama 23 w Gdyni, gdzie dokonano aresztowania Lucjana Cylkowskiego.

Wówczas zatrzymano również innych działaczy harcerskich np. komendanta Tajnego Hufca Harcerzy, hm. Henryka Szymańskiego i phm. Macieja Gwiazdę (zastępcę Cylkowskiego w hufcu Szarych Szeregów). Aresztowanych przewieziono do siedziby gestapo na Kamiennej Górze w Gdyni, a następnie do Gdańska, do komendy gestapo na Neugarten (ob. Nowe Ogrody).
Cylkowski – mimo nieludzkich metod, jakie stosowano w czasie przesłuchań – nie wydał żadnego ze swych tajnych współpracowników.

Tablica pamiątkowa ku czci harcerzy Tajnego Hufca Harcerzy i Szarych Szeregów znajdująca się w kruchcie kościoła NSJ w Gdyni.

W październiku 1943 r. został skazany na śmierć. Wykonanie wyroku zostało wstrzymane dzięki interwencji rodziny Cylkowskiego u spokrewnionego z nią wyższego rangą oficera niemieckiego. Sam skazany nic nie wiedział na temat starań rodziny. W zamian za darowanie życia postawiono mu warunek współpracy z okupantem. Miał pomóc Niemcom w zdekonspirowaniu podziemnej organizacji „Gryf Pomorski”. Po naradzie ze współwięźniami, Cylkowski tę propozycję przyjął. Gestapo upozorowało ucieczkę Cylkowskiego z więzienia, aby nie wzbudzać żadnych podejrzeń.
On zaś nie miał zamiaru współpracować z wrogiem.
Po wydostaniu się na wolność porozumiał się z kierownictwem TOW „Gryf Pomorski” (na czele której stał por. Józef Dambek), przekazując raport na temat przesłuchań, którym był poddawany. Następnie udał się do Bolszewa, gdzie mieszkali jego krewni Gertruda i Paweł Kupferschmidtowie (też zaangażowani w działalność konspiracyjną). Pomogli mu ukrywać się w skrytce pod turbiną tamtejszej elektrowni wodnej, której kierownikiem był wspomniany krewny.
Jak Niemcy zorientowali się, że Cylkowski nie zamierza podjąć współpracy z nimi, rozesłali za nim listy gończe.
Ponownie aresztowali go w marcu 1944 r. po uwięzieniu oficera łącznikowego „Gryfa Pomorskiego”, wraz z którym w ich ręce dostały się tajne dokumenty. Dowiedzieli się z nich o miejscu pobytu Cylkowskiego. Po przybyciu do Bolszewa, torturami wymusili u jego krewnych wskazanie kryjówki. Aresztowali zarówno Cylkowskiego, jak i  Kupferschidtów. Przewieziono ich do więzienia w Gdańsku (przy ob. Kurkowej). Lucjana Cylkowskiego poddawano wyjątkowo okrutnym przesłuchaniom.  Z więzienia udało mu się przesłać kilka grypsów, celem ostrzeżenia innych przed aresztowaniami.

Stamtąd w ciężkim stanie, ze złamaną ręką został przewieziony go do Stutthofu. Nadano mu numer obozowy 36573. Trafił do obozowego szpitala, w którym zaopiekował się nim Polak, więzień dr Alfons Wojewski.
12 VII 1944 r. na placu obok krematorium działacz ten został stracony przez powieszenie. Jego ostatnie słowa brzmiały: „Niech żyje Polska!”.

Po wojnie upamiętniono tego niezłomnego Polaka, nadając jego imię ulicy w Gdyni, biegnącej po zboczu Kępy Redłowskiej ku wierzchołkowi wysoczyzny. Lucjan Cylkowski został również patronem gdyńskiej Szkoły Podstawowej nr 13 przy ul. Halickiej w Małym Kacku oraz 36. Gdyńskiej Drużyny Harcerskiej.

Szkoła Podstawowa nr 13 2 Gdyni, przy ul. Halickiej.

Ponadto odsłonięto w Gdyni dwie tablice pamiątkowe poświęcone Cylkowskiemu:
na zewnętrznej ścianie gdyńskiej kolegiaty NMP Królowej Polski przy ul. Armii Krajowej oraz przy ul. Abrahama, na frontonie domu, w którym został aresztowany w 1943 r.
Dodatkowo X Liceum Ogólnokształcące w Gdyni otrzymało imię Gdyńskich Nauczycieli Bohaterów II Wojny Światowej, zaś I Gimnazjum w Gdyni – Gdyńskich Harcerzy II RP. Jednemu z gdyńskich skwerów nadano imię Tajnego Hufca Harcerzy, a na nim ustawiono pomnik z tablicą zawierającą nazwiska pomordowanych w czasie II wojny gdyńskich harcerzy. Widnieje na niej również nazwisko  Lucjana Cylkowskiego.

Tablica umieszczona na wspomnianym wcześniej przeze mnie pomniku upamiętniającym gdyńskich harcerzy, którzy oddali życie za ojczyznę w czasie II wojny światowej.

Maria Sadurska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *