Zajmując się literaturą faktu trzeba być czujnym

Adrianna Sowińska
Adrianna Sowińska

Dziennikarze najczęściej wywiady przeprowadzają, a zdecydowanie rzadziej ich udzielają. Dziś właśnie taki wyjątek – rozmowa z Adrianną Sowińską, współautorką cyklu Mafia to nie tylko Pruszków. Dowiecie się, skąd zainteresowanie przestępczością zorganizowaną, czym pisanie o gangsterach różni się od recenzowania muzyki i wiele więcej. A już za kilka dni rozmowa z drugim współautorem cyklu – Patrykiem Szulcem.

Mafia to nie tylko Pruszków: Jesteś młodą dziennikarką, a tematyka już bardzo poważna. Od czego zaczynałaś?
Adrianna Sowińska: Moim pierwszym zadaniem z tematyki mafijnej było przeprowadzenie research’u na temat Nikodema S. ps. “Nikoś”. Jeśli chodzi o początki dziennikarskie – był to staż w portalu media2.pl, który rozpoczęłam prosto po maturze. Zajmowałam się przede wszystkim pisaniem w dziale “Kultura” – o muzyce i kinie. Następnie przeniosłam się do portalu Today.pl – tam poznałam Patryka. W Today’u przeprowadzałam wywiady z artystami i pisałam recenzje płyt. Obecnie od czasu do czasu robię fotorelacje z koncertów na portal muzotakt.pl oraz piszę na o2.pl.

– Skąd u Ciebie zainteresowanie mafią?
– Od kiedy pamiętam, uwielbiałam czytać kryminały. Lubiłam też kino szpiegowskie. Potem zainteresowałam się prawdziwą przestępczością. Wybierając kierunek studiów, zastanawiałam się nad prawem, dziennikarstwem i kryminologią. Zdecydowałam się na ten ostatni – skusiła mnie jego nowatorskość i nie żałuję. To naprawdę ciekawy kierunek, który przy okazji pokrywa się z moimi zainteresowaniami.

– Dostrzegasz jakieś znaczące różnice między pisaniem o muzyce a pisaniem o gangsterach?
– Oczywiście, te dziedziny są skrajnie różne. Pisząc recenzje muzyczne opieram się na swoim guście muzycznym i odczuciach, jakie towarzyszą mi przy słuchaniu jakiejś płyty. Mam pełną dowolność. W pisaniu o gangsterach tak nie jest, musimy uważać na słowa. Wszystko dokładnie sprawdzamy. Nie możemy sobie pozwolić na błędną datę, czy literówkę w pseudonimie, bo czytelnicy, informatorzy i inni dziennikarze przestaliby nas szanować. Opieramy się przede wszystkim na faktach, a nie własnych odczuciach. Nie oceniamy gangsterów, których historie przedstawiamy.

– Jak powstał cykl Mafia to nie tylko Pruszków?
– Zaczęło się od dwóch tekstów na temat łódzkiej “ośmiornicy”, które napisał Patryk. Następnie zaproponował mi przyłączenie się do tekstu o Nikodemie S. ps. “Nikoś”. Dobrze nam się współpracuje, więc postanowiliśmy rozszerzyć projekt o kolejne artykuły, stronę internetową i fanpage cyklu na Facebooku.

– Czerpiesz informacje do materiałów z różnych źródeł. Częściej od gangsterów czy raczej z policji, prokuratury, sądów?
– W naszym duecie to raczej Patryk kontaktuje się z gangsterami. Ja zajmuję się wizytami w czytelniach sądowych, telefonami do rzeczników i research’em, choć nie są to ściśle ustalone role. Często wymieniamy się zadaniami. Końcowy tekst piszemy wspólnie.

– Zdarza się, że dana sytuacja została przedstawiona na kilka różnych sposobów w niezależnych od siebie źródłach. Na czym polega weryfikacja tego, która wersja była najbardziej prawdziwa?
– Patryk i ja mieliśmy po kilka lat, kiedy rozgrywały się wydarzenia przez nas opisywane – nie możemy ich pamiętać z autopsji. Najmniej wiarygodnym źródłem informacji jest Internet. Polegamy więc przede wszystkim na rozmowach z osobami, które żyły obok tamtych zdarzeń oraz na aktach sądowych, choć i w nich zdarzają się błędy.

– Przygotowanie takiego artykułu wydaje się dość żmudne. Ile czasu w przybliżeniu zajmuje praca nad jednym tekstem?
– Zdecydowanie dłużej, niż początkowo przypuszczaliśmy. Najwięcej czasu pochłania przygotowanie bazy źródłowej do tekstu oraz weryfikacja wszystkich informacji. Zdarza się, że gotowy tekst czeka dwa tygodnie lub dłużej na sprawdzenie przez osoby mające bezpośrednią wiedzę na te tematy. Samo pisanie nie trwa długo i przebiega sprawnie.

– Produkcje fabularne, takie jak seriale „Odwróceni”, „Pitbull”, albo filmy „Świadek koronny” i „Pitbull – Nowe porządki” mogą stanowić inspirację dla Ciebie jako dziennikarki?
– Lubię oglądać tego typu produkcje. Ostatni “Pitbull” bardzo mi się podobał, zawierał dużo aluzji do prawdziwych wydarzeń, podobnie jak poprzedni film Patryka Vegi – “Służby specjalne”. “Odwróceni” z kolei nawiązywali do historii mafii pruszkowskiej. Nie można jednak polegać na filmach fabularnych w sprawie faktów, oglądam je tylko dla przyjemności. Są inspiracją, ale nie dosłowną.

– Czy pisanie o mafii niesie ze sobą ryzyko, jest czego się bać?
– Zajmując się literaturą faktu zawsze trzeba być czujnym. Myślę jednak, że pisząc o latach osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych nie narażamy się na wielkie ryzyko. W dużej mierze to już historia. Nie podajemy również pełnych nazwisk, tylko pseudonimy osób, o których piszemy. Nie wchodzimy też w świat polityki.

– Miałaś nieprzyjemne sytuacje związane z pracą nad cyklem?
– Zdarzały się oczywiście negatywne komentarze pod tekstami, ale nie było to nic poważnego. Bardziej zapamiętałam wiadomości od pewnego mężczyzny, który proponował mi wywiad w zamian za dość niemoralną przysługę. Oczywiście odmówiłam.

– Czytelnicy zapoznali się już z historiami łódzkiej „ośmiornicy” i grupami Nikodema S. ps. „Nikoś” oraz Marka M. ps. „Oczko”. Jakie gangi będą kolejne?
– Pracujemy nad sprawą aktualnych wydarzeń szczecińskich, a dokładniej – śmierci Krzysztofa S. ps. “Skorupa”. Następnie w ramach Mafii to nie tylko Pruszków zajmiemy się śląskim gangiem z lat 90. podlegającym mafii pruszkowskiej – opiszemy w nim m.in. historię “Simona” i “Sandokana”. Intensywnie myślimy obok tego nad nową serią – polemiką ze zdarzeniami przedstawianymi w różnych książkach o polskiej mafii.

– A inne plany związane z przestępczością zorganizowaną, ale nie bezpośrednio z cyklem?
– W kwietniu wystąpimy na konferencji naukowej organizowanej przez Instytut Pamięci Narodowej – Patryk będzie tam opowiadał o łódzkiej “ośmiornicy”, a ja o Nikodemie S. ps. “Nikoś”. Zapraszamy na nasze wystąpienia 13 kwietnia w gdańskiej siedzibie IPN-u.

– Czego Ci życzyć?
– Zdania semestru letniego i samych udanych artykułów.

– Tego więc życzę i bardzo dziękuję za rozmowę.
– Również dziękuję.

Gdańsk Strefa Prestiżu

Zobacz artykuły, których Adrianna Sowińska jest współautorką. 

Jedna myśl na temat “Zajmując się literaturą faktu trzeba być czujnym

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *