Dlaczego Gedania jest ważna dla Gdańska? część pierwsza
Od redakcji: Czy historia jednego klubu sportowego może być kluczem do zrozumienia tożsamości całego miasta? Sprawa Gedanii od lat powraca w debatach, budząc opór wobec deweloperskich planów. W pierwszej części swojej opowieści Zbigniew Sajnóg szuka odpowiedzi w nietypowym miejscu – na Igrzyskach w Berlinie u boku Jessego Owensa.

Od wielu lat sprawa Gedanii pojawia się, ożywa w publicznej debacie, a potem znów zacicha, znika. Widać, że coś jest w tej sprawie Gedanii, w tej historii, co nie pozwala odłożyć jej na półkę z pamięcią i nie pozwala machnąć ręką na kolejne próby zabudowania terenu po stadionie deweloperską inwestycją. Coś w tej historii jest takiego, co nie pozwala się na to zgodzić. Ale zarazem czegoś jest brak, czy to siły, determinacji Gdańszczan – czy może po prostu świadomości wagi tej historii, jej doniosłości i niezwykłości – i stąd ciągle nie ma właściwego rozwiązania dla tego miejsca, właściwej miary rozwiązania.
Zatem zapraszam, przyjrzyjmy się tej historii i tej sprawie. Ale aby dać rzeczy tej miarę właściwą zacznijmy od Jessy Owensa. Ten amerykański lekkoatleta, James Cleveland Owens, był wnukiem niewolnika z Alabamy, urodzonym w 1913 roku. Był dziesiątym, najmłodszym dzieckiem Henry’ego Clevelanda Owensa i Mary Emmy Fitzgerald. Gdy Jessy miał 9 lat rodzina przeniosła się do Ohio. Przydomek wziął się stąd, że młody James Cleveland przedstawiał się jako J. C., wymawiał to twardo, jedna z nauczycielek zrozumiała, że nazywa się Jessy – i tak już zostało.
Owens był znakomitym biegaczem, w 1933 roku wyrównał rekord świata, a dwa lata później zasłynął niezwykłym wynikiem w czasie zawodów Big Ten Conference Championship w Ann Arbor w Michigan.

Pani Iwona Górnicka tak opisała te wydarzenia:
Swoje show rozpoczął o godzinie 15.15 biegiem na 100 jardów, które pokonał w czasie 9,4 sekundy. Kolejną konkurencją, w której ustanowił nowy rekord świata był skok w dal, gdzie uzyskał odległość 8,13 m. Wynik ten nie został pobity przez 25 lat.
Następną konkurencją (…) był bieg na dystansie 220 jardów, który pokonał w czasie 20,3 sekundy (rekord został poprawiony o 0,3 sekundy). Z racji faktu, iż 220 jardów to po przeliczeniu więcej niż 200 metrów, zawodnikowi przyznany został także oficjalny tytuł rekordzisty świata na dystansie 200 m. Do swojego ostatniego startu Owens przystąpił o godzinie 16.00 gdzie wystartował w biegu na 220 jardów przez płotki. (…) Uzyskał czas 22.6 sek. i tym samym stał się pierwszym, który złamał barierę 23 sekund. (…) Ustanowił 5 rekordów świata.
Wydarzenia te zostały okrzyknięte mianem „The greatest 45 minutes ever in sport”. A później zdobył światową sławę człowieka, który zniweczył plan rasistowskiego przesłania Igrzysk Olimpijskich w Berlinie w roku 1936.

Gdy mówimy o Jessy Owensie dotykamy dwóch wątków tej samej sprawy: rasizmu. Totalnego, eksterminacyjnego rasizmu hitlerowskiego i rasizmu, dyskryminacji rasowej w USA. Sam Owens doświadczył wielu rasistowskich upokorzeń, swoje doświadczenia wyraził między innymi takim zdaniem: Całe życie patrzyłem, jak mój ojciec, matka, moi starsi bracia i siostry próbowali uciec przed różnymi Hitlerami, najpierw w Alabamie, a potem w Cleveland. I w Berlinie chciałem biec tak szybko i skakać tak daleko, żebym się już nie musiał nigdy oglądać za siebie. Żeby już żaden Hitler tego świata nie miał dla mnie znaczenia.
I aczkolwiek wątek amerykański jest godny uwagi, bowiem rzeczywiście po olimpiadzie w Berlinie zachowano się względem niego podle i ogólnie kuriozalnie. Prezydent F. D. Roosevelt nie przesłał mu nawet gratulacji telegramem, a na przyjęcie zorganizowane dla sportowców biorących udział w igrzyskach, które odbywało się w hotelu Waldorf Astoria w Nowym Jorku nie wpuszczono go głównym wejściem. (…) By dołączyć do zgromadzonych musiał skorzystać z windy towarowej przeznaczonej dla czarnoskórych. Mimo niezwykłych osiągnięć pozostał człowiekiem drugiej kategorii, nie mógł kontynuować nauki, imał się różnych zajęć. Jak powiedział: Miałem cztery złote medale, ale nie da się zjeść czterech złotych medali.

Dla zarobku stawał do pokazowych wyścigów z końmi, z motocyklistami, z najszybszymi baseballistami z MLB, pracował jako sprzedawca, ostatecznie splajtował. Dopiero w latach pięćdziesiątych prezydent Dwight Eisenhower uczynił go Ambasadorem Sportu 1955 i swoim doradcą. Został zatrudniony przez rząd USA jako Ambasador dobrej woli UNICEF.
Pamiętając o tych smutnych i nędznych sprawach, przyjrzyjmy się jednak okolicznościom, w których Owens zdobył swoją światową sławę. Ale nie, aby w czymkolwiek ująć mu, a aby powiedzieć coś bardzo ważnego o Gedanii.
Olimpiada w Berlinie była politycznym wyrachowaniem, była przedsięwzięciem propagandowym. Josef Goebbels: Niech wszyscy zagraniczni goście tego miasta w rytmie jego życia, w tempie jego pracy i w entuzjazmie z jakim oddaje się ono Adolfowi Hitlerowi i jego idei, pochwycą powiew ducha jakim natchnione są nowe Niemcy. Organizację igrzysk przyznano Niemcom w roku 1931 – przed dojściem Hitlera do władzy. Miał on niechętny stosunek do idei olimpijskiej, uważał ją za wymysł Żydów i masonów, ale zdecydował o zorganizowaniu igrzysk w Berlinie przekonany o korzyściach jakie to może przynieść narodowym socjalistom. Niemcy zapewniły, że zawody zostaną przeprowadzone w myśl zasad Karty Olimpijskiej i dały gwarancje złagodzenia polityki antysemickiej. „Der Stürmer” zniknął z witryn kiosków.

Czy plan Niemców się powiódł?
Igrzyska opisywane dziś jako najczarniejszy rozdział olimpizmu, relacjonowane były wtedy, w sierpniu 1936 roku, w superlatywach. (…) Oddajmy głos dziennikarzom „New York Timesa”. Pokaz przyjaznej rywalizacji, dobrego humoru, nienagannej gościnności” – pisali na pożegnanie Berlina, zachwycając się miastem bez śmieci na ulicach, miastem bez much i szczurów. (…) Było o największych, najlepszych igrzyskach w dziejach. Igrzyskach pełnych rekordów sportowych, rozgrywanych „wśród radosnego, przyjaznego tłumu. (…)
To jest obraz, który zagraniczni goście zabiorą do domu, ku niewątpliwej poprawie stosunków światowych oraz ogólnej uprzejmości. Może to jest tylko czasowy rozejm w sporach tego świata (….), ale nawet jeśli, to reakcja na to musi być dobra i trwała – pisał reporter „New York Timesa. Gospodarzy wspominał jako łaknących dobrego słowa od zagranicznych gości, „uprzejmych ponad miarę”. „Niemcy przekonali się na własne oczy, że wszystkie rasy są dobre, a niektóre pod pewnymi względami nawet lepsze niż teutońska. Niemieccy komentatorzy są pełni zachwytu nad wdziękiem i posturą zagranicznych sportowców, zwłaszcza amerykańskich.

Obcokrajowcy, którzy znają Niemcy jedynie z tych dwóch przyjemnych tygodni, mogą zabrać do domów tylko jedno wrażenie: że to naród niewiarygodnie wręcz szczęśliwy i żyjący dostatnio, że Hitler jest jednym z największych, jeśli nie największym, liderem współczesnego świata. A sami Niemcy, wbrew opinii, są gościnni, pokojowo nastawieni i zasługują na wszystko najlepsze, co świat może im dać. [Paweł Wilkowicz]
Bibliografia
- Iwona Górnicka, Jessy Owens – legenda, która utarła nosa Hitlerowi.
- en.wikipedia.org/wiki/Jesse_Owens
- Paweł Wilkowicz, „Człowiek z dżungli” zepsuł Hitlerowi święto. „To nie Hitler mi uchybił, tylko prezydent USA”
- Berlin 1936. Igrzyska w cieniu swastyki. Historia jakiej nie znacie You Tube
- Prof. Wojciech Polak, Haniebne, niezgodne z polską racją stanu działania proniemieckich władz. „WPIS” nr 7-8/2025 r.
- Henryk Stępniak, Ludność polska w Wolnym Mieście Gdańsku 1920-1939. Gdańsk 1991.
- Józef Wójcicki, Wolne Miasto Gdańsk 1920-1939. Warszawa 1976.
- A.Gochniewski, T. Stegner, E. Trochała, J. Tuminowski, Kolejowy Klub Sportowy Gedania. 75 lat. Gdańsk 1997.
- Janusz Trupinda, KS Gedania – klub gdańskich Polaków (1922-1953). Gdańsk 2015.
- Prof. Zbigniew Myczkowski, Studium krajobrazowo-konserwatorskie dla dawnego klubu Gedania w Gdańsku Wrzeszczu – jego boiska sportowego i otoczenia. Historia – Pamięć – Tożsamość. Kraków 2024-2025.
- Roman Marcinek, Teren dawnego boiska sportowego przy ul. Kościuszki 49 w Gdańsku Wrzeszczu. Kraków 2024.
- sport.interia.pl/lekkoatletyka/news-w-finlandii-odnaleziono-paleczke-owensa,nId,565186
- Brunon Zwarra, Gdańsk 1939. Wspomnienia Polaków – Gdańszczan. Gdańsk 1984.

