Jarosław Pieczonka ps. “Miami”: To był plan A, ale trzeba mieć plan B.

APU: Jakie masz zdanie o gdańskich sądach i gdańskiej palestrze?

JP:  Jeśli chodzi o sądy, to mogę przytoczyć tu fakt jednej ze spraw prowadzonej w Gdyni  przez panią sędzię, która chciał zrobić z pokrzywdzonego – oskarżonego. Ewidentnie broniła układu, a pokrzywdzonego traktowała jak chłopca do bicia. Co do palestry, to mogę stwierdzić, że byli tacy adwokaci w Gdańsku, którzy mieli dwie kancelarie adwokackie. Jedną oficjalną, a drugą nieoficjalną –  z siedzibą w gdańskim CBŚ. Czuli się tam jak u siebie w domu. Byli przyjmowani przez szefów jak dostojni goście. Czy to jest normalne? Mnie również udało się uzyskać informację na temat adwokatów i ich układów ze służbami i policją. Oczywiście, wszystkie informacje przekazałem kontrwywiadowi.

APU: Opowiedz o składaniu zeznań w ABW.

JP: Do siedziby ABW na ul. Rakowieckiej dosłownie przywiózł mnie agent, który był wcześniej zwerbowany przez ABW. Agent ten opowiedział mi bardzo dużo o gdańskiej delegaturze ABW, o panujących tam układach i układzikach. Byłem zdziwiony, że tak dużo wie. Wiedział, że byłem policjantem, wiedział, że byłem operatorem operacji specjalnych, jednak nie miał zielonego pojęcia, że byłem śpiochem kontrwywiadu wojskowego. Wejście do ABW  było profesjonalnie przygotowane, jak i samo przesłuchanie. Agenci przesłuchiwali mnie 10 godzin – na zmianę. Po tym  przesłuchaniu druga para agentów wzięła mnie na tzw. rozmowę operacyjną,  która trwała następne kilka godzin. Wszyscy agenci stosowali metody psychologicznego złamania i weryfikowania, czy mówię prawdę. To normalne. Stwierdzili na koniec, że moje zeznania się potwierdzają. Po ok. dwóch dobach, pożegnałem się z nimi i od tamtej pory już nie miałem z nimi kontaktu. Ich pracę oceniam profesjonalnie. Gdybym nie miał przeszkolenia i doświadczenia kontrwywiadowczego z wojska, nie poradziłbym sobie podczas tego przesłuchania.

APU: Kogo dotyczyły Twoje zeznania?

JP:   Szefów ABW, CBŚ I CBA z Trójmiasta oraz innych funkcjonariuszy  oraz dwóch byłych funkcjonariuszy CBŚ. Zeznania dotyczyły również grupy rolnej Agro North z Choczewka.

APU: Kiedy je składałeś?

JP: 13 stycznia 2013 r. złożyłem zeznania w warszawskim ABW. Po miesiącu dostałem dokument z Prokuratury Generalnej, że zostaje podjęte śledztwo z polecenia Prokuratora Generalnego i będzie prowadzone w Prokuraturze Apelacyjnej w Krakowie. Jednocześnie, w celu zabezpieczenia polegającego na tym, aby powiadomić inny organ o tym, że takie zeznania zostały złożone, napisałem list do ówczesnego premiera – Donalda Tuska. To było o tym,  czego ogólnie dotyczyły moje zeznania.

APU: Jak sprawa potoczyła się dalej?

JP: Dostałem odpowiedź  z komisji ds. służb specjalnych, a w Prokuraturze Apelacyjnej w Krakowie sprawa ruszyła z kopyta. Latem 2013 roku  już odwołano szefa ABW i szefa CBŚ w Gdańsku. Jeden z funkcjonariuszy, gdy dowiedział się o prowadzonej sprawie w Krakowie, położył się do szpitala psychiatrycznego w Kocborowie na miesiąc. Następnie odszedł ze służby, aby nie stracić emerytury.

APU: Co było dalej?

JP: Po ok. pół roku prokurator  Henryk Stawicki prowadzący sprawę w Krakowie, gdy wrócił z urlopu, dowiedział  się ku zaskoczeniu, że jest awansowany i sprawy już nie prowadzi. Dodam, że w sprawie zaczęła „wychodzić” osoba wiceministera rolnictwa z ówczesnej ekipy. Zaczęło się ostre zamiatanie pod dywan. Typowy mechanizm takiego zamiatania sprawy to awansowanie prokuratora prowadzącego sprawę, przenoszenie go na inne stanowisko, krojenie sprawy na wiele wątków i przenoszenie tych wątków do poszczególnych prokuratur tak, aby ona nie była prowadzona jako jedna sprawa. Dodam, że prokurator Stawicki zlecał czynności prokuratorskie gdańskiemu Biuru Spraw Wewnętrznych. Byłem w szoku, że gdańskie BSW jest w posiadaniu bardzo dużej liczby informacji na temat gdańskiego układu. Byłem przez nich wielokrotnie przesłuchiwany i oceniam ich pracę jako wysoce profesjonalną.

APU: Rozumiem, że Twoi przełożeni z kontrwywiadu, musieli wyrazić zgodę na wizytę w ABW?

JP: Tylko poinformowałem o mojej koncepcji swojego prowadzącego. To była tylko i wyłącznie moja decyzja. Zasady pracy agenta w służbie wywiadu czy kontrwywiadu są zupełnie inne niż w policji, czy innych służbach.

APU: Twoje zeznania zbiegły się w czasie z aferą Amber Gold.

JP: Tak, ale wtedy interesowały mnie mechanizmy, które były wykorzystywane nielegalnie do legalizowania działań operacyjnych przez szefów trójmiejskich służb i innych funkcjonariuszy. Sprawdzałem, jak legalizują te działania. Interesowały mnie informacje dotyczące osób i biznesów, które chronili nielegalnie wykorzystując służbę. Jak również interesowała mnie grupa rolna Agro North z Choczewka, którą to  nielegalnie służby zaatakowały, zmuszając tę grupę do ogłoszenia upadłości.

18 myśli na temat “Jarosław Pieczonka ps. “Miami”: To był plan A, ale trzeba mieć plan B.

  • Okładki książeczek i legitymacji służbowych to można kupić sobie w internecie.
    Zakompleksiony człowiek bez perspektyw który naoglądał się amerykańskich filmów.
    Jego prowadzącym jest zapewne ten długi Józek “judoka-psychopata” związany z gdyńskim kantorowcami z Abrahama czyli konkurencja tego środowiska.
    Całe swoje nędzne życie opiera na kłamstwie i oczernianiu innych. Plama na honorze polskiej Policji.
    Ma wiele na sumieniu i z czasem wszystkie jego brudy wypłyną.

    Odpowiedz
    • “Policja” piszemy z małej litery, policjancie.

      Odpowiedz
    • Szczerze mówiąc , nie czytałem książki ( i nie mam zamiaru ) , opieram się tylko na wywiadach z Panem Jarosławem Pieczonką i mojej wiedzy, jako byłego mieszkańca trójmiasta. ( wiele z tych tematów jest znanych szerszej publiczności ) . Wydaje mi Się , że historia Pana Jarosława to historia medialna mająca na celu jedno – promocje i sprzedaż książki i uzyskanie wynagrodzenia z tego tytułu . Dotychczas nie widziałem ani jednego dowodu w postaci dokumentów , potwierdzających tę niesamowite historie . Widzę za to mnóstwo ogólników , historii nie do końca zgadzających się z rzeczywistością . Rozumiem również , iż Pani Redaktor pisze na ten temat – takie jest zadanie prasy , pisanie na ciekawe , zagadkowe tematy , ale wydaje mi się , iż w tym przylądku historie te są ” podkoloryzowane ” i przeinaczone , tak aby pasowały do głównego wątku – super szpiega .
      Napewno książka będzie cieszyć się powodzeniem – większość ludzi przecież nie ma styczności z tą tematyką . Jednak dla osób interesujących się tematyką wojskowości , policji czy służb specjalnych – pozostanie tylko i wyłącznie fikcją literacką.

      Odpowiedz
  • Czy ludzie naprawdę się na to nabierają? Przecież po samym sposobie wypowiadania się widać, że ten człowiek konfabuluje i zmyśla…zresztą nawet jego aparycja wiele mówi ;/

    Odpowiedz
    • Albo wchodzisz w merytoryczną dyskusję szanując przeciwnika, albo nie podejmuj tematu. Inaczej takie wypowiedzi potraktujemy jako trollowanie.

      Odpowiedz
  • Wszyscy powinni współczuć panu Majamiemu. Kontrwywiad zniszczył mu życie. Jego szefowie kazali mu robić straszne rzeczy dla naszego państwa.Brać łapówki,  sprzedawać ustalenia z prowadzonych śledztw, zastraszać przedsiębiorców groźbami rzekomych uprowadzeń a potem świadczyć im nielegalną płatną ochronę, utrzymywać kontakty seksualne z prostytutkami, zażywać narkotyki w ilościach które zabiłyby normalnego człowieka, . Realizowanie rozkazów przełożonych z kontrwywiadu zrujnowało mu zdrowie , liczne zapaści po zażyciu narkotyków, wizyty na oddziałach toksykologi, wreszcie zaburzenia osobowości zdiagnozowane i potwierdzone na komisjach MSW. Nie wolno żle o nim mówić i pisać.  poświęcił wszystko . Rodzinę, przyjaciół, majątek , zdrowie .BRAWO NASZ BOHATERZE!!!!!!  

    Odpowiedz
    • No, patrz. Jeden pisze, że jest gejem, drugi, że prostytutki. Zdecydujcie się.

      Odpowiedz
  • Wszyscy powinni współczuć panu Majamiemu. Kontrwywiad zniszczył mu życie. Jego szefowie kazali mu robić straszne rzeczy dla naszego państwa.Brać łapówki,  sprzedawać ustalenia z prowadzonych śledztw, zastraszać przedsiębiorców groźbami rzekomych uprowadzeń a potem świadczyć im nielegalną płatną ochronę, utrzymywać kontakty seksualne z prostytutkami, zażywać narkotyki w ilościach które zabiłyby normalnego człowieka, . Realizowanie rozkazów przełożonych z kontrwywiadu zrujnowało mu zdrowie , liczne zapaści po zażyciu narkotyków, wizyty na oddziałach toksykologi, wreszcie zaburzenia osobowości zdiagnozowane i potwierdzone na komisjach MSW. Nie wolno żle o nim mówić i pisać.  poświęcił wszystko . Rodzinę, przyjaciół, majątek , zdrowie .BRAWO NASZ BOHATERZE!!!!!!  

    Odpowiedz
  • Parę faktów
    Nigdy nie bylem pacjentem na Wydziale Toksykologii. Nidy żadna komisja MSW nie stwierdziła u mnie zaburzeń osobowości . Przez ostatnie lata, jak i przed złożeniem zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez Szefów Służb itd, w warszawskim ABW wielokrotnie byłem badany przez specjalistów. Wydział Postępowań Administracyjnych przy KWP w Gdańsku skorzystał z prawa i skierowano mnie na badania do Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej.Badano mnie tam, gdzie bada się pilotów wojskowych. Wszystkie badania przeszedłem pozytywnie. Przechodzilem badania u psychologów i biegłych lekarzy sądowych wskazywanych przez sądy. Wszystkie badania przeszedłem pozytywnie. Jakież było zdziwienie moich adwersarzy. WPA musiało zwrócić mi pieniądze za skierowanie mnie na badania. Przypominam, że przepisy mówią tak, jeżeli skierowany na badania uzyska pozytywną opinię lekarską, to organ kierujący zwraca koszty badań. Dodam, że podczas przesluchan w Prok Ap w Krakowie jedna ze stron złożyła wniosek o to, aby podczas mojego przesłuchania uczestniczył biegły psycholog. Nie musiałem się na to zgodzić. Jednak dla dobra postępowania bezdyskusyjnie zgodziłem się. Również opinia psychologa była dla mnie pozytywna.
    W gdyńskim Sądzie Rejonowym był prowadzony jeden z wyłączonych wątków tzw. sprawy krakowskiej. Na wniosek obrony sąd powołał biegłego psychologa, który uczestniczył we wszystkich wokandach.Oskarżony został skazany. Dodam, że jeden ze świadków, który pomawial mnie o próbę porwania swoich dzieci, niedawno został zatrzymany i stwierdzono u niego po badaniach, ze był pod wpływem narkotyków. Gdy ubiegalem się do pracy w Afryce, musiałem przechodzić wiele badań psychiatrycznych i psychologicznych. Badania te trzeba przedłużać co rok, m.in. na zawartość narkotyków; certyfikat wydają Brytyjczycy. Posiadam nie jedna, a kilkanaście opinii na pismie od Brytyjczyków za odbyte misje. Opinie te są respektowane na całym świecie. We wrzesniu 2016 r przechodziłem szkolenie zorganizowane przez Amerykanów z firmy stara nazwa Black Woter nowa nazwa Tri Conopy. Kurs przed wyjazdem do Afganistanu jako kontraktor.
    To sa fakty.
    Mam nadzieję, że teraz będzie wyjasnionych wiele wątków dot. mojej dyskredytacji . Jakie osoby w tym uczestniczyły i na czuje polecenie to robiły. Podczas przesłuchania w ABW sam zeznawalem, m.in. jeśli chodzi o wątki rzekomej mojej korupcji i rzekomego mojego udziału w różnych przestepstwach dot. porwań. Przypominam, że po moim przesłuchaniu w ABW skierowano sprawę do Prokuratora Generalnego. To Prokurator Generalny polecił wszcząć śledztwo. Ja dostałem status świadka.

    Odpowiedz
    • Hmm…ciekawe jaką opinię na temat pana Jarosława mają jego byli koledzy z policji, bo co o nim sądzą żołnierze na których donosił do WSW to mogę się domyślać. Przeszukując sieć nie znalazłem ani jednego pozytywnego zdania wypowiedzianego na jego temat przez jego kolegów policjantów z Trójmiasta gdzie tak dzielnie stawał do walki z przestępczością. Pan Jarek powołuje się na pozytywne opinie o sobie wyrażone przez generała Rapackiego ( twórcę CBŚu) i ministra Biernackiego. Chcialby to koniecznie zobaczyć..
      Czytając o wyczynach p.Jarka mam tylko nadzieję, że nowy narybek policyjny nie stawia sobie tego pana za przykład godny do naśladowania. Za to co i jak robil powinien odpowiadać karnie. Czy branie pieniędzy od różnej maści biznesmenów za tz.ochronę (kontrwywiadowczą- rewelacyjne określenie:-)), czy ostrzeganie przestępców to nie korupcja??? Jest tez pytanie, jakim cudem jego przelożeni nie reagowali na te “działania operacyjne”…i to wszystko tłumaczy teraz służbą dla kontrwywiadu…wooww!!!
      Ten jego oficer prowadzący przypomina postać z filmu “Piękny Umysł” z główną rolą Russela Crowda, (niestety w tym przypadku wcale nie piękny). Facet wcale się nie starzeje, ciągle na posterunku i pod jego kierownictwem pan Jarosław rozpracował szefów niemal wszystkich służb specjalnych z Pomorza. Jak sie domyślam wszyscy oni po tak sprawnym rozpracowaniu dostali duże wyroki za swoją niecną działalność na szkodę RP i jej obywateli..
      Teraz zaczynają się opowieści o brytyjskich i amerykańskich służbach wspierających działania naszego Bonda w Polskiej Grupie Sprawiedliwych. Pan Jarosław mógłby jednak zwrócić uwagę na poprawne nazewnictwo firm o których tu wspomina (Blackwater i Triple Canopy). A tak przy okazji obie te firmy sie połączyły w 2014 roku i używają nazwy Constellis Group.
      Już nie mogę się doczekać dalszej części przygód pana Jarosława. Ciekawe kto mu teraz podpadł i kogo obsmaruje tym razem. Papier wszystko przyjmie. A to wszystko dla kasy…

      Odpowiedz
  • Może agent “specjalnej troski” opowie wreszcie kilka prawdziwych historii:
    Jak sprzedawał tajne informacje ze śledztw i towar z magazynów policji braciom Pos… z Gdyni i pomagał zamykać konkurencję za pieniądze.
    Lub jak prywatnie ochraniał jako policjant transporty z “lewym” paliwem z rurociągów które wyjeżdżały w nocy ze Stogów…za co pobierał sowite wynagrodzenie.
    Albo jak “wykupił” swoją partnerkę życiową Agnieszkę z agencji “Bodega” w Gdyni w której pracowali, aby mogła odejść z branży i stworzyć z nim prawdziwą katolicką “sprawiedliwą” rodzinę.
    Fakty są takie, że wymyśla historie aby oczerniać innych i dostać jakieś wynagrodzenie na przeżycie, a o prawdziwych zdarzeniach milczy bo mógłby dostać za niektóre kilka niezłych lat.
    Jest tak wiarygodny jak KLAUN w cyrku.

    Odpowiedz
  • Panie Jarosław Pieczonka, może podzielisz się informacjami, jaki miałeś w tym interes, że nakłaniałeś wdowę po Nikosiu, kiedy była na okazaniu w Prokuraturze Wojewódzkiej w Gdańsku aby wskazała na Siergieja Sienkiva z klubu płatnych zabójców – jako zabójce “Nikosia” – czyli na tego samego zabójce, co zastrzelił Ryszarda Glinkowskiego ps.’Tato’ ?
    Przynosiłeś jej wcześniej jego zdjęcia, żądałeś aby na niego wskazała i mówiłeś że to on na 100% strzelał.
    Po jakimś czasie Siergiej sam przyznał się, że to on strzelał, ale na wizji lokalnej wyszło jednak że to nie mógł być on.

    Dla kogo wtedy pracowałeś i kto ci to zlecił ?

    Odpowiedz
  • Jak To Pieczonka Powiedział “parę faktów” – powinna być następna cześć tego wywiadu w którym ten dzielny funkcjonariusz opowie o tym ile pieniędzy dostał a ile pożyczył od KLAPY i za co. Może również opowiedzieć do kogo poszedł wymuszając pieniądze za ochronę powołując się na KLAPĘ – a może wysłało Ciebie tam WSI ? Następnie opowiedz ile razy w ostatnich latach zeznawałeś w Sądach w Trójmieście i kto Ciebie powoływał na świadka – przypomnę że na pewno nie był to prokurator prowadzący postępowanie przygotowawcze no i kogo wybielałeś i za co ? – tam również chodziłeś na polecenie WSI ?.
    Taka jeszcze drobnostka która świetnie pamiętasz – opowiedz o tym jak Zachar ukrywał się w Australii i przez kogo go ostrzegałeś no i co z tego miał. Przydało by się trochę opowieści o Mindaku. Ten mitoman opowiada takie brednie , że jest to aż nieprawdopodobne.
    Młodej dziennikarce śledczej proponuję w celu poprawienia warsztatu udanie się najpierw do ludzi którzy go zatrudniali , następnie do funkcjonariuszy którzy z nim pracowali następie do ludzi którym jest winien pieniądze i za co następnie zapoznanie się z jego zeznaniami w Trójmiejskich Sądach ze sprawami które zostały zakończone i na podstawie tych spraw dotarcie do środowisk które te sprawy dotyczą. Potem niech dzielny Pieczonka opowie jak zdawał maturę no i niech opowie o kopii paszportu Putina – jakimi działaniami wszedł w jego posiadanie / ale będzie ubaw/. W służbie był uważany za „Jasia Fasolę” takiego gamonia klasowego którym trzeba się opiekować bo za co się wziął to albo zepsuł albo za chwilę całe miasto o tym wiedziało.
    A tak na koniec niech opowie ile miał prowadzonych spraw karnych / pamiętaj o tej z Sopotu w/s narzędzi/. Jarek opowiedz jeszcze jak Twoi „koledzy „ ze SPAP chcieli Ciebie lać przed knajpą .
    Można by było tak cały dzień o tym gościu i jego wyczynach ale na koniec niech młoda dziennikarka zapyta ile kredytów wziął dla Edyty / szkoda trochę że takiego fachowca kiwnęła – no chyba że to były pieniądze WSI/.
    PS. „ Już doświadczony dziennikarz śledczy zbiera i weryfikuje informacje dotyczące podwójnego AGENTA – ale będzie ubaw )))))))))))

    Odpowiedz
    • “Młoda dziennikarka śledcza” ma trzech wnuków, więc stonuj. Coś Cię w tym wywiadzie zabolało – rozumiemy i nie dociekamy. Zawsze możesz zrobić wywiad sam ze sobą i opublikować go gdziekolwiek.

      Odpowiedz
  • Ciekawy wysyp policjantów. Skoro Miami takie rzeczy robił, to pewnie inni też? Wiedzieliście o tym i nic?

    Odpowiedz
  • Ciekawa historia ! dziś mianowicie się dowiedziałem, że służyłem w JW 3596/R w Lęborku z Jarkiem tylko on był w plutonie specjalnym i o 2 fale niżej rocznikowo. Zapamiętałem go w sumie dobrze. Ale od dziś wiem skąd oficerowie “gumowe uszy” wiedzieli dokładnie co się na kompanii dzieje.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *