Jarosław Pieczonka ps. “Miami”: To był plan A, ale trzeba mieć plan B.

APU: Czy możesz skomentować obecną sytuację w Polsce? Czy służby teraz działają?

JP: Każdy ma swoje sympatie i poglądy polityczne. To normalne. Ale to są moje poglądy, ja się z nimi nie uzewnętrzniam. W moim świecie uzewnętrznianie się z poglądami politycznymi jest wysoce nieprofesjonalne i szkodziłoby moim biznesom. Jeżeli moi partnerzy biznesowi dowiedzieliby się, że się z tymi poglądami uzewnętrzniam, nie zrobiliby ze mną żadnego biznesu, ponieważ by się bali. Znam ludzi o różnych poglądach i różnych sympatiach. Są to ludzie mądrzy, dużo ze sobą rozmawiamy, wymieniamy poglądy, ale się ze sobą nie kłócimy. Łączy na jedno – dobro naszego kraju. Nazwijmy tę  grupę  PGS – Polska Grupa Sprawiedliwych. Według mnie to jest bardzo złe, że jesteśmy narodem podzielonym i skłóconym. W takiej sytuacji obcy zacierają ręce i wykorzystują tę  sytuację. I pamiętajmy, że Ojczyzna jest jak matka, jest tylko jedna – obojętnie jaka jest.

Co do działania służb – nie mam kontaktu z żadnymi służbami, ale na podstawie moich obserwacji stwierdzam, że nowa ekipa działa bardziej profesjonalnie. Informuje tylko opinię publiczną o wykonanych przedsięwzięciach dając krótkie komunikaty w mediach. Działają w ciszy gabinetu. Widać, że wyciągnęli wnioski z poprzednich lat. Trzymam za nich kciuki, żeby im się udało.

APU: Czy  książka Patryka Vegi mogła ukazać się 5 lat temu? Była taka szansa?

JP: Nie było takiej szansy. Moim zdaniem byłoby to niemożliwe. Ona i tak była blokowana przed wyjściem. Jeden z biznesmenów, nazwijmy go „Baum”, przysyłał ludzi do wydawnictwa, aby ludzie ci wpływali na blokowanie tej książki. Dodam, że po wydaniu  była ona analizowana przez prawników Bauma, aby doprowadzić mnie przed sąd. To im  się nie udało. Moim pomysłem było  skontaktować się z Patrykiem Vegą  w celu wydania książki. Udało mi się, jednak muszę powiedzieć, że Patryk Vega  ma swoje kontakty w różnych środowiskach i wszystko, co opowiedziałem w tej książce – zweryfikował. Podczas pisania tej książki czułem się jak na przesłuchaniu prowadzonym przez specjalistę od służb specjalnych. Podam przykład. Gdy wracałem z Afryki do Polski,  informowałem o tym Vegę. Byłem po dwóch dniach lotów samolotem, bardzo zmęczony. Vega odbierał mnie z lotniska, jechaliśmy do hotelu. Nie miałem przerwy i musiałem opowiadać wszystkie historie zawarte w książce po kilka razy. Lądowałem na Okęciu o 12.00, a Vega kończył przesłuchanie o 6.00  w warszawskim pokoju hotelowym.

APU: Czy wybrałeś jakiś szczególny moment na wydanie tej książki?

JP: Książka  ukazała się nieprzypadkowo, gdyż wiązało się to ze złożonym przeze mnie zawiadomieniem w warszawskim ABW i ujawnieniem się jako śpioch kontrwywiadu wojskowego. Książka ta nie jest dla specjalistów od służb specjalnych, lecz dla przeciętnego Kowalskiego, aby sobie sam wyrobił opinię i otrzymał wiedzę, co się działo w Polsce przez ostatnie lata.

APU: Czy była blokowana przez środowisko biznesowe?

JP: Tak jak powiedziałem, wcześniej próbował ją blokować Baum. To jest normalne, że biznesy i biznesmeni są chronieni przez służby, tak jest na całym świecie. Ale  biznesmen  ma zająć się tylko i wyłącznie biznesem. Oczywiście, zarabiać pieniądze dla siebie, zatrudniać jak najwięcej Polaków itd. To jest akurat normalne. Ale jest nienormalne, jeśli poszczególni funkcjonariusze policji i służb pracują dla takiego biznesmena w taki sposób, że jest to jego prywatna armia, a jemu przychodzi  do głowy wpływanie na wybory polityków,  ministrów, które będą mu pasowały. Czy to  jest normalne? Odpowiedz sobie sama. Pamiętajmy, że człowiek jest najsłabszym ogniwem i zdarzają się takie przypadki, że człowiek osiąga ogromny majątek, pragnie mieć władzę i wtedy może szkodzić państwu.

APU: Czy książka się sprzedała?

JP: Została bestsellerem Empiku, osiągnęliśmy sukces. Liczyłem się też z porażką. Wtedy musisz liczyć sam na siebie i samemu sobie radzić. Nikt ci nie pomoże.  Książka i zawiadomienie to był plan A, ale zawsze trzeba mieć plan B, gdyby coś się nie udało. Wiesz, kto wymyślił Rambo?   Po wojnie wietnamskiej Amerykanie mieli problem z naborem do wojska  – powojenny stres, ruchy pacyfistyczne itd, więc CIA wymyśliło bohatera, którego wielu chciało naśladować. Służby działają na różnych polach i kreują takiego Rambo. Tak się kreuje rzeczywistość.  Nie jest przypadkiem, że książka Patryka Vegi wyszła rok temu. Niech każdy obserwuje, co się dzieje i sam odpowie sobie na pytanie, kto jest kto.

APU: Wiele krytycznych opinii na temat książki można znaleźć w internecie do dziś.

JP: Oczywiście, żyjemy w wolnym kraju i każdy może mówić co chce, ale dobrze by było, aby ludzie wyrażani swoje opinie merytorycznie. Pisanie tzw. hejtów to amatorszczyzna.

APU: Jak wyglądały  przygotowania do wydania książki?

JP:  Patryk Vega to mega profesjonalista. W momencie, kiedy książka była gotowa do wydania, Vega jako jedyny w Polsce, do tej pory tego nikt nie zrobił, przygotował reklamę książki w postaci trailerów.  Vega pod względem pracy jest bardzo wymagający, nazwę go katorżnikiem.

APU:  Daj jakiś przykład.

JP: Podczas nagrywania siedziałem w zimnym, zaciemnionym garażu. Drzwi i ściany były obłożone czarnym suknem. Było zimno, siedziałem na krześle, na wprost moich oczu świeciła  lampa – bardzo mocna. Takiej jeszcze nie widziałem. Naprzeciw siedział kamerzysta z profesjonalną kamerą, obok Patryk Vega i nagrywaliśmy wypowiedzianą sekwencję  po kilkadziesiąt razy,  do 10 trailerów. Nagranie  odbywało się 8 godzin bez przerwy, nie mogłem się nawet napić wody. Wyglądało to jak przesłuchanie. Patryk mówił –  ty masz to zapamiętać i jeszcze zagrać. Czułem się, jakbym był na selekcji do służb specjalnych. Było to dla mnie naprawdę mega doświadczenie, które mnie bardzo dużo nauczyło. Uważam, że Patryk Vega na jakimś etapie byłby świetnym selekcjonerem do służb specjalnych.

18 myśli na temat “Jarosław Pieczonka ps. “Miami”: To był plan A, ale trzeba mieć plan B.

  • Okładki książeczek i legitymacji służbowych to można kupić sobie w internecie.
    Zakompleksiony człowiek bez perspektyw który naoglądał się amerykańskich filmów.
    Jego prowadzącym jest zapewne ten długi Józek “judoka-psychopata” związany z gdyńskim kantorowcami z Abrahama czyli konkurencja tego środowiska.
    Całe swoje nędzne życie opiera na kłamstwie i oczernianiu innych. Plama na honorze polskiej Policji.
    Ma wiele na sumieniu i z czasem wszystkie jego brudy wypłyną.

    Odpowiedz
    • “Policja” piszemy z małej litery, policjancie.

      Odpowiedz
    • Szczerze mówiąc , nie czytałem książki ( i nie mam zamiaru ) , opieram się tylko na wywiadach z Panem Jarosławem Pieczonką i mojej wiedzy, jako byłego mieszkańca trójmiasta. ( wiele z tych tematów jest znanych szerszej publiczności ) . Wydaje mi Się , że historia Pana Jarosława to historia medialna mająca na celu jedno – promocje i sprzedaż książki i uzyskanie wynagrodzenia z tego tytułu . Dotychczas nie widziałem ani jednego dowodu w postaci dokumentów , potwierdzających tę niesamowite historie . Widzę za to mnóstwo ogólników , historii nie do końca zgadzających się z rzeczywistością . Rozumiem również , iż Pani Redaktor pisze na ten temat – takie jest zadanie prasy , pisanie na ciekawe , zagadkowe tematy , ale wydaje mi się , iż w tym przylądku historie te są ” podkoloryzowane ” i przeinaczone , tak aby pasowały do głównego wątku – super szpiega .
      Napewno książka będzie cieszyć się powodzeniem – większość ludzi przecież nie ma styczności z tą tematyką . Jednak dla osób interesujących się tematyką wojskowości , policji czy służb specjalnych – pozostanie tylko i wyłącznie fikcją literacką.

      Odpowiedz
  • Czy ludzie naprawdę się na to nabierają? Przecież po samym sposobie wypowiadania się widać, że ten człowiek konfabuluje i zmyśla…zresztą nawet jego aparycja wiele mówi ;/

    Odpowiedz
    • Albo wchodzisz w merytoryczną dyskusję szanując przeciwnika, albo nie podejmuj tematu. Inaczej takie wypowiedzi potraktujemy jako trollowanie.

      Odpowiedz
  • Wszyscy powinni współczuć panu Majamiemu. Kontrwywiad zniszczył mu życie. Jego szefowie kazali mu robić straszne rzeczy dla naszego państwa.Brać łapówki,  sprzedawać ustalenia z prowadzonych śledztw, zastraszać przedsiębiorców groźbami rzekomych uprowadzeń a potem świadczyć im nielegalną płatną ochronę, utrzymywać kontakty seksualne z prostytutkami, zażywać narkotyki w ilościach które zabiłyby normalnego człowieka, . Realizowanie rozkazów przełożonych z kontrwywiadu zrujnowało mu zdrowie , liczne zapaści po zażyciu narkotyków, wizyty na oddziałach toksykologi, wreszcie zaburzenia osobowości zdiagnozowane i potwierdzone na komisjach MSW. Nie wolno żle o nim mówić i pisać.  poświęcił wszystko . Rodzinę, przyjaciół, majątek , zdrowie .BRAWO NASZ BOHATERZE!!!!!!  

    Odpowiedz
    • No, patrz. Jeden pisze, że jest gejem, drugi, że prostytutki. Zdecydujcie się.

      Odpowiedz
  • Wszyscy powinni współczuć panu Majamiemu. Kontrwywiad zniszczył mu życie. Jego szefowie kazali mu robić straszne rzeczy dla naszego państwa.Brać łapówki,  sprzedawać ustalenia z prowadzonych śledztw, zastraszać przedsiębiorców groźbami rzekomych uprowadzeń a potem świadczyć im nielegalną płatną ochronę, utrzymywać kontakty seksualne z prostytutkami, zażywać narkotyki w ilościach które zabiłyby normalnego człowieka, . Realizowanie rozkazów przełożonych z kontrwywiadu zrujnowało mu zdrowie , liczne zapaści po zażyciu narkotyków, wizyty na oddziałach toksykologi, wreszcie zaburzenia osobowości zdiagnozowane i potwierdzone na komisjach MSW. Nie wolno żle o nim mówić i pisać.  poświęcił wszystko . Rodzinę, przyjaciół, majątek , zdrowie .BRAWO NASZ BOHATERZE!!!!!!  

    Odpowiedz
  • Parę faktów
    Nigdy nie bylem pacjentem na Wydziale Toksykologii. Nidy żadna komisja MSW nie stwierdziła u mnie zaburzeń osobowości . Przez ostatnie lata, jak i przed złożeniem zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez Szefów Służb itd, w warszawskim ABW wielokrotnie byłem badany przez specjalistów. Wydział Postępowań Administracyjnych przy KWP w Gdańsku skorzystał z prawa i skierowano mnie na badania do Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej.Badano mnie tam, gdzie bada się pilotów wojskowych. Wszystkie badania przeszedłem pozytywnie. Przechodzilem badania u psychologów i biegłych lekarzy sądowych wskazywanych przez sądy. Wszystkie badania przeszedłem pozytywnie. Jakież było zdziwienie moich adwersarzy. WPA musiało zwrócić mi pieniądze za skierowanie mnie na badania. Przypominam, że przepisy mówią tak, jeżeli skierowany na badania uzyska pozytywną opinię lekarską, to organ kierujący zwraca koszty badań. Dodam, że podczas przesluchan w Prok Ap w Krakowie jedna ze stron złożyła wniosek o to, aby podczas mojego przesłuchania uczestniczył biegły psycholog. Nie musiałem się na to zgodzić. Jednak dla dobra postępowania bezdyskusyjnie zgodziłem się. Również opinia psychologa była dla mnie pozytywna.
    W gdyńskim Sądzie Rejonowym był prowadzony jeden z wyłączonych wątków tzw. sprawy krakowskiej. Na wniosek obrony sąd powołał biegłego psychologa, który uczestniczył we wszystkich wokandach.Oskarżony został skazany. Dodam, że jeden ze świadków, który pomawial mnie o próbę porwania swoich dzieci, niedawno został zatrzymany i stwierdzono u niego po badaniach, ze był pod wpływem narkotyków. Gdy ubiegalem się do pracy w Afryce, musiałem przechodzić wiele badań psychiatrycznych i psychologicznych. Badania te trzeba przedłużać co rok, m.in. na zawartość narkotyków; certyfikat wydają Brytyjczycy. Posiadam nie jedna, a kilkanaście opinii na pismie od Brytyjczyków za odbyte misje. Opinie te są respektowane na całym świecie. We wrzesniu 2016 r przechodziłem szkolenie zorganizowane przez Amerykanów z firmy stara nazwa Black Woter nowa nazwa Tri Conopy. Kurs przed wyjazdem do Afganistanu jako kontraktor.
    To sa fakty.
    Mam nadzieję, że teraz będzie wyjasnionych wiele wątków dot. mojej dyskredytacji . Jakie osoby w tym uczestniczyły i na czuje polecenie to robiły. Podczas przesłuchania w ABW sam zeznawalem, m.in. jeśli chodzi o wątki rzekomej mojej korupcji i rzekomego mojego udziału w różnych przestepstwach dot. porwań. Przypominam, że po moim przesłuchaniu w ABW skierowano sprawę do Prokuratora Generalnego. To Prokurator Generalny polecił wszcząć śledztwo. Ja dostałem status świadka.

    Odpowiedz
    • Hmm…ciekawe jaką opinię na temat pana Jarosława mają jego byli koledzy z policji, bo co o nim sądzą żołnierze na których donosił do WSW to mogę się domyślać. Przeszukując sieć nie znalazłem ani jednego pozytywnego zdania wypowiedzianego na jego temat przez jego kolegów policjantów z Trójmiasta gdzie tak dzielnie stawał do walki z przestępczością. Pan Jarek powołuje się na pozytywne opinie o sobie wyrażone przez generała Rapackiego ( twórcę CBŚu) i ministra Biernackiego. Chcialby to koniecznie zobaczyć..
      Czytając o wyczynach p.Jarka mam tylko nadzieję, że nowy narybek policyjny nie stawia sobie tego pana za przykład godny do naśladowania. Za to co i jak robil powinien odpowiadać karnie. Czy branie pieniędzy od różnej maści biznesmenów za tz.ochronę (kontrwywiadowczą- rewelacyjne określenie:-)), czy ostrzeganie przestępców to nie korupcja??? Jest tez pytanie, jakim cudem jego przelożeni nie reagowali na te “działania operacyjne”…i to wszystko tłumaczy teraz służbą dla kontrwywiadu…wooww!!!
      Ten jego oficer prowadzący przypomina postać z filmu “Piękny Umysł” z główną rolą Russela Crowda, (niestety w tym przypadku wcale nie piękny). Facet wcale się nie starzeje, ciągle na posterunku i pod jego kierownictwem pan Jarosław rozpracował szefów niemal wszystkich służb specjalnych z Pomorza. Jak sie domyślam wszyscy oni po tak sprawnym rozpracowaniu dostali duże wyroki za swoją niecną działalność na szkodę RP i jej obywateli..
      Teraz zaczynają się opowieści o brytyjskich i amerykańskich służbach wspierających działania naszego Bonda w Polskiej Grupie Sprawiedliwych. Pan Jarosław mógłby jednak zwrócić uwagę na poprawne nazewnictwo firm o których tu wspomina (Blackwater i Triple Canopy). A tak przy okazji obie te firmy sie połączyły w 2014 roku i używają nazwy Constellis Group.
      Już nie mogę się doczekać dalszej części przygód pana Jarosława. Ciekawe kto mu teraz podpadł i kogo obsmaruje tym razem. Papier wszystko przyjmie. A to wszystko dla kasy…

      Odpowiedz
  • Może agent “specjalnej troski” opowie wreszcie kilka prawdziwych historii:
    Jak sprzedawał tajne informacje ze śledztw i towar z magazynów policji braciom Pos… z Gdyni i pomagał zamykać konkurencję za pieniądze.
    Lub jak prywatnie ochraniał jako policjant transporty z “lewym” paliwem z rurociągów które wyjeżdżały w nocy ze Stogów…za co pobierał sowite wynagrodzenie.
    Albo jak “wykupił” swoją partnerkę życiową Agnieszkę z agencji “Bodega” w Gdyni w której pracowali, aby mogła odejść z branży i stworzyć z nim prawdziwą katolicką “sprawiedliwą” rodzinę.
    Fakty są takie, że wymyśla historie aby oczerniać innych i dostać jakieś wynagrodzenie na przeżycie, a o prawdziwych zdarzeniach milczy bo mógłby dostać za niektóre kilka niezłych lat.
    Jest tak wiarygodny jak KLAUN w cyrku.

    Odpowiedz
  • Panie Jarosław Pieczonka, może podzielisz się informacjami, jaki miałeś w tym interes, że nakłaniałeś wdowę po Nikosiu, kiedy była na okazaniu w Prokuraturze Wojewódzkiej w Gdańsku aby wskazała na Siergieja Sienkiva z klubu płatnych zabójców – jako zabójce “Nikosia” – czyli na tego samego zabójce, co zastrzelił Ryszarda Glinkowskiego ps.’Tato’ ?
    Przynosiłeś jej wcześniej jego zdjęcia, żądałeś aby na niego wskazała i mówiłeś że to on na 100% strzelał.
    Po jakimś czasie Siergiej sam przyznał się, że to on strzelał, ale na wizji lokalnej wyszło jednak że to nie mógł być on.

    Dla kogo wtedy pracowałeś i kto ci to zlecił ?

    Odpowiedz
  • Jak To Pieczonka Powiedział “parę faktów” – powinna być następna cześć tego wywiadu w którym ten dzielny funkcjonariusz opowie o tym ile pieniędzy dostał a ile pożyczył od KLAPY i za co. Może również opowiedzieć do kogo poszedł wymuszając pieniądze za ochronę powołując się na KLAPĘ – a może wysłało Ciebie tam WSI ? Następnie opowiedz ile razy w ostatnich latach zeznawałeś w Sądach w Trójmieście i kto Ciebie powoływał na świadka – przypomnę że na pewno nie był to prokurator prowadzący postępowanie przygotowawcze no i kogo wybielałeś i za co ? – tam również chodziłeś na polecenie WSI ?.
    Taka jeszcze drobnostka która świetnie pamiętasz – opowiedz o tym jak Zachar ukrywał się w Australii i przez kogo go ostrzegałeś no i co z tego miał. Przydało by się trochę opowieści o Mindaku. Ten mitoman opowiada takie brednie , że jest to aż nieprawdopodobne.
    Młodej dziennikarce śledczej proponuję w celu poprawienia warsztatu udanie się najpierw do ludzi którzy go zatrudniali , następnie do funkcjonariuszy którzy z nim pracowali następie do ludzi którym jest winien pieniądze i za co następnie zapoznanie się z jego zeznaniami w Trójmiejskich Sądach ze sprawami które zostały zakończone i na podstawie tych spraw dotarcie do środowisk które te sprawy dotyczą. Potem niech dzielny Pieczonka opowie jak zdawał maturę no i niech opowie o kopii paszportu Putina – jakimi działaniami wszedł w jego posiadanie / ale będzie ubaw/. W służbie był uważany za „Jasia Fasolę” takiego gamonia klasowego którym trzeba się opiekować bo za co się wziął to albo zepsuł albo za chwilę całe miasto o tym wiedziało.
    A tak na koniec niech opowie ile miał prowadzonych spraw karnych / pamiętaj o tej z Sopotu w/s narzędzi/. Jarek opowiedz jeszcze jak Twoi „koledzy „ ze SPAP chcieli Ciebie lać przed knajpą .
    Można by było tak cały dzień o tym gościu i jego wyczynach ale na koniec niech młoda dziennikarka zapyta ile kredytów wziął dla Edyty / szkoda trochę że takiego fachowca kiwnęła – no chyba że to były pieniądze WSI/.
    PS. „ Już doświadczony dziennikarz śledczy zbiera i weryfikuje informacje dotyczące podwójnego AGENTA – ale będzie ubaw )))))))))))

    Odpowiedz
    • “Młoda dziennikarka śledcza” ma trzech wnuków, więc stonuj. Coś Cię w tym wywiadzie zabolało – rozumiemy i nie dociekamy. Zawsze możesz zrobić wywiad sam ze sobą i opublikować go gdziekolwiek.

      Odpowiedz
  • Ciekawy wysyp policjantów. Skoro Miami takie rzeczy robił, to pewnie inni też? Wiedzieliście o tym i nic?

    Odpowiedz
  • Ciekawa historia ! dziś mianowicie się dowiedziałem, że służyłem w JW 3596/R w Lęborku z Jarkiem tylko on był w plutonie specjalnym i o 2 fale niżej rocznikowo. Zapamiętałem go w sumie dobrze. Ale od dziś wiem skąd oficerowie “gumowe uszy” wiedzieli dokładnie co się na kompanii dzieje.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *