Jarosław Pieczonka ps. “Miami”: To był plan A, ale trzeba mieć plan B.

 APU: Spotkały Cię jakieś konsekwencje po złożeniu zawiadomienia?

JP: Jednym z zadań, jakie przyjąłem na siebie jako śpioch, było przyjmowanie uderzeń służb oraz osób z nimi związanych. Wierz mi, uruchomili wszystko, co mogli. Chodziło o rozpracowanie całej siatki powiązań i kontaktów. Nie wiedzieli, że ktoś na to wszystko patrzy z góry. Prowokowano mnie do zachowań irracjonalnych, aby wywołały moją agresję, co mogłoby pogrążyć moją osobę. Uruchomili lekarzy psychologów i psychiatrów, gdzie musiałem przechodzić badania, aby być wiarygodnym. To tylko niektóre konsekwencje ich działań. Musiałem to wziąć na klatę. Służby wojskowe nie mogły się wtedy ujawnić. Pamiętam jedno z ostatnich spotkań z moim prowadzącym, krótko przed zeznaniami. Zapytał mnie, czy się zdecydowałem, czy jestem świadomy i czy jestem pewny, że dam sobie radę. Powiedziałem, że tak, aby się nie martwił i że jestem gotów, i zdaję sobie sprawę z powagi nadchodzących wydarzeń. Powiedział mi, że wydarzą się  różne rzeczy i nikt nie będzie mógł mi pomóc.

APU: Co zatem uczyniłeś w pierwszej kolejności?

JP: Po przyjeździe z przesłuchania z Warszawy, wyprowadziłem się z domu, aby nie narażać swoich bliskich na konsekwencje, chociaż i tak je ponieśli. Znałem zasady jakie obowiązują w służbach.  Radź sobie sam, nie wiemy, dokąd dojdziesz,  jakie popełnisz błędy, jesteś sam. Nie będziesz znał reszty, gdyż w przypadku wpadki stanowisz zagrożenie dla całości – tak to funkcjonuje na całym świecie i to jest normalne w tej branży.

APU: Na jakim etapie jest obecnie sprawa Twojego zawiadomienia?

JP: W tej chwili prowadzone są poszczególne wątki tej sprawy. Oczywiście, ludzie ze starej ekipy chcieli umorzyć sprawę. Ostatnia próba była w czerwcu 2016, gdy byłem w Afryce. Próbowali wykorzystać moment szczytu NATO i  Światowych Dni Młodzieży, gdy oczy ludzi służb były zwrócone w stronę tamtych wydarzeń. To były najważniejsze tematy. Układ był tak głęboko zakorzeniony, zwłaszcza w sądach, że uruchomiono wszystkie kontakty, by sprawę umorzyć, a mnie zdyskredytować. W jednym wątku mieli układ w sądzie kasacyjnym w Warszawie, gdzie kasację wyroku na swoją korzyść załatwili w ciągu dwóch tygodni. Dostałem informację o działaniach zmierzających do umorzenia i polecenia jak najszybszego powrotu z Afryki. Układ dostał informację, że jestem w Afryce, więc próbowali wtedy umorzyć sprawę, żeby przepadły wszystkie terminy odwoławcze.

APU: Kto Cię ściągnął do Polski z Afryki?

JP: Polecenie przyszło od Brytyjczyków. Od razu po powrocie, napisałem pismo do Ministra Sprawiedliwości oraz do Prokuratury Krajowej. Mój powrót odbył się po cichu. W ciągu dwóch tygodni dostałem odpowiedź od Ministra Sprawiedliwości i Prokuratury Krajowej, że sprawa ponownie jest wszczęta.

APU: Czy złożenie zawiadomienia do prokuratury, a więc ujawnienie się, jest jednoznaczne z końcem kariery agenta kontrwywiadu ?

JP: Oczywiście tak, ponadto Patryk Vega wydał książkę o mnie. Ujawniłem się i była to tylko i wyłącznie moja decyzja. Czasami trzeba się poświęcić dla osiągnięcia wyższych celów.

APU: Jakie jest Twoje zdanie na temat polskich służb w skali europejskiej? Jesteśmy lepiej, gorzej wyszkoleni?

JP: Powiem tak – nasz naród od pokoleń, co pokazuje historia, ma zdolność do przetrwania w ciężkich warunkach. Powstania, zabory, okupacja, komuna. My mamy w genach radzenie sobie w trudnych sytuacjach i  wymyślanie takich metod i sposobów, na jakie inne nacje by nie wpadły. Polacy mają też dużą zdolność asymilacji i zbliżania się do ludzi innych narodowości. Dlatego moim zdaniem jesteśmy dobrze wyszkoleni w tym fachu, czego inne narodowości nam zazdroszczą. Jest bardzo ważne, aby nie upajać się sukcesem i trzeba również pamiętać, że są niektóre osoby, które pod płaszczykiem uczciwości skrywają swoją nieuczciwość.

APU: Na koniec porozmawiajmy przez moment o Twojej dzielnicy w Gdańsku, tj. Dolnym Wrzeszczu.

JP: Samo miejsce to magia. Wrzeszcz z tamtych lat ma coś w sobie. Pierwsze moje mieszkanie, gdzie mieszkaliśmy z rodzicami i bratem to ulica Gołębia. Tu wracam często wspomnieniami. Był to nowo wybudowany blok. Tam mieszkaliśmy do 1968 roku.

APU: Masz jakieś szczególne wspomnienia?

JP: Pamiętam, że  sąsiedzi byli ze sobą zżyci. Moja chrzestna na mieszkała obok naszego mieszkania. Pamiętam państwo H., ich dzieci – Witka i Tereskę. Moi rodzice przyjaźnili się z państwem H. Wszyscy już nie żyją. Ostatnio nawiązałem kontakt z Tereską, mieszka na Śląsku. Mam kontakt z Asią K. Jako starsza koleżanka czasami opiekowała się nami. W 1968 roku przeprowadziliśmy się na ulicę Lelewela. Tam było większe mieszkanie, urodziła się nasza siostra. Chociaż warunki były gorsze – nie było ciepłej wody, a ubikacja była na półpiętrze, to ulica  Lelewela miała swoją magię.

APU: Czyli Twoją toaletę miał na myśli  Günter Grass domagając się remontu toalet w kamienicach na Lelewela zamiast pomnika na placu Wybickiego [śmiech].

JP: Günter Grass mieszkał obok mojej klatki. Naprzeciwko słynny Nikoś, a na sąsiedniej  ulicy Aldony siostra Ryszarda Glinkowskiego ps. Tata. To był przyjaciel Nikosia. Czasami „za Kajtka”  Nikoś dołączał do nas grać w piłkę. Na ulicy Lelewela jest również słynny lokal Lucynka, gdzie Nikoś stał na bramce.

18 myśli na temat “Jarosław Pieczonka ps. “Miami”: To był plan A, ale trzeba mieć plan B.

  • Okładki książeczek i legitymacji służbowych to można kupić sobie w internecie.
    Zakompleksiony człowiek bez perspektyw który naoglądał się amerykańskich filmów.
    Jego prowadzącym jest zapewne ten długi Józek “judoka-psychopata” związany z gdyńskim kantorowcami z Abrahama czyli konkurencja tego środowiska.
    Całe swoje nędzne życie opiera na kłamstwie i oczernianiu innych. Plama na honorze polskiej Policji.
    Ma wiele na sumieniu i z czasem wszystkie jego brudy wypłyną.

    Odpowiedz
    • “Policja” piszemy z małej litery, policjancie.

      Odpowiedz
    • Szczerze mówiąc , nie czytałem książki ( i nie mam zamiaru ) , opieram się tylko na wywiadach z Panem Jarosławem Pieczonką i mojej wiedzy, jako byłego mieszkańca trójmiasta. ( wiele z tych tematów jest znanych szerszej publiczności ) . Wydaje mi Się , że historia Pana Jarosława to historia medialna mająca na celu jedno – promocje i sprzedaż książki i uzyskanie wynagrodzenia z tego tytułu . Dotychczas nie widziałem ani jednego dowodu w postaci dokumentów , potwierdzających tę niesamowite historie . Widzę za to mnóstwo ogólników , historii nie do końca zgadzających się z rzeczywistością . Rozumiem również , iż Pani Redaktor pisze na ten temat – takie jest zadanie prasy , pisanie na ciekawe , zagadkowe tematy , ale wydaje mi się , iż w tym przylądku historie te są ” podkoloryzowane ” i przeinaczone , tak aby pasowały do głównego wątku – super szpiega .
      Napewno książka będzie cieszyć się powodzeniem – większość ludzi przecież nie ma styczności z tą tematyką . Jednak dla osób interesujących się tematyką wojskowości , policji czy służb specjalnych – pozostanie tylko i wyłącznie fikcją literacką.

      Odpowiedz
  • Czy ludzie naprawdę się na to nabierają? Przecież po samym sposobie wypowiadania się widać, że ten człowiek konfabuluje i zmyśla…zresztą nawet jego aparycja wiele mówi ;/

    Odpowiedz
    • Albo wchodzisz w merytoryczną dyskusję szanując przeciwnika, albo nie podejmuj tematu. Inaczej takie wypowiedzi potraktujemy jako trollowanie.

      Odpowiedz
  • Wszyscy powinni współczuć panu Majamiemu. Kontrwywiad zniszczył mu życie. Jego szefowie kazali mu robić straszne rzeczy dla naszego państwa.Brać łapówki,  sprzedawać ustalenia z prowadzonych śledztw, zastraszać przedsiębiorców groźbami rzekomych uprowadzeń a potem świadczyć im nielegalną płatną ochronę, utrzymywać kontakty seksualne z prostytutkami, zażywać narkotyki w ilościach które zabiłyby normalnego człowieka, . Realizowanie rozkazów przełożonych z kontrwywiadu zrujnowało mu zdrowie , liczne zapaści po zażyciu narkotyków, wizyty na oddziałach toksykologi, wreszcie zaburzenia osobowości zdiagnozowane i potwierdzone na komisjach MSW. Nie wolno żle o nim mówić i pisać.  poświęcił wszystko . Rodzinę, przyjaciół, majątek , zdrowie .BRAWO NASZ BOHATERZE!!!!!!  

    Odpowiedz
    • No, patrz. Jeden pisze, że jest gejem, drugi, że prostytutki. Zdecydujcie się.

      Odpowiedz
  • Wszyscy powinni współczuć panu Majamiemu. Kontrwywiad zniszczył mu życie. Jego szefowie kazali mu robić straszne rzeczy dla naszego państwa.Brać łapówki,  sprzedawać ustalenia z prowadzonych śledztw, zastraszać przedsiębiorców groźbami rzekomych uprowadzeń a potem świadczyć im nielegalną płatną ochronę, utrzymywać kontakty seksualne z prostytutkami, zażywać narkotyki w ilościach które zabiłyby normalnego człowieka, . Realizowanie rozkazów przełożonych z kontrwywiadu zrujnowało mu zdrowie , liczne zapaści po zażyciu narkotyków, wizyty na oddziałach toksykologi, wreszcie zaburzenia osobowości zdiagnozowane i potwierdzone na komisjach MSW. Nie wolno żle o nim mówić i pisać.  poświęcił wszystko . Rodzinę, przyjaciół, majątek , zdrowie .BRAWO NASZ BOHATERZE!!!!!!  

    Odpowiedz
  • Parę faktów
    Nigdy nie bylem pacjentem na Wydziale Toksykologii. Nidy żadna komisja MSW nie stwierdziła u mnie zaburzeń osobowości . Przez ostatnie lata, jak i przed złożeniem zawiadomienia o możliwości popełnienia przestępstwa przez Szefów Służb itd, w warszawskim ABW wielokrotnie byłem badany przez specjalistów. Wydział Postępowań Administracyjnych przy KWP w Gdańsku skorzystał z prawa i skierowano mnie na badania do Wojskowego Instytutu Medycyny Lotniczej.Badano mnie tam, gdzie bada się pilotów wojskowych. Wszystkie badania przeszedłem pozytywnie. Przechodzilem badania u psychologów i biegłych lekarzy sądowych wskazywanych przez sądy. Wszystkie badania przeszedłem pozytywnie. Jakież było zdziwienie moich adwersarzy. WPA musiało zwrócić mi pieniądze za skierowanie mnie na badania. Przypominam, że przepisy mówią tak, jeżeli skierowany na badania uzyska pozytywną opinię lekarską, to organ kierujący zwraca koszty badań. Dodam, że podczas przesluchan w Prok Ap w Krakowie jedna ze stron złożyła wniosek o to, aby podczas mojego przesłuchania uczestniczył biegły psycholog. Nie musiałem się na to zgodzić. Jednak dla dobra postępowania bezdyskusyjnie zgodziłem się. Również opinia psychologa była dla mnie pozytywna.
    W gdyńskim Sądzie Rejonowym był prowadzony jeden z wyłączonych wątków tzw. sprawy krakowskiej. Na wniosek obrony sąd powołał biegłego psychologa, który uczestniczył we wszystkich wokandach.Oskarżony został skazany. Dodam, że jeden ze świadków, który pomawial mnie o próbę porwania swoich dzieci, niedawno został zatrzymany i stwierdzono u niego po badaniach, ze był pod wpływem narkotyków. Gdy ubiegalem się do pracy w Afryce, musiałem przechodzić wiele badań psychiatrycznych i psychologicznych. Badania te trzeba przedłużać co rok, m.in. na zawartość narkotyków; certyfikat wydają Brytyjczycy. Posiadam nie jedna, a kilkanaście opinii na pismie od Brytyjczyków za odbyte misje. Opinie te są respektowane na całym świecie. We wrzesniu 2016 r przechodziłem szkolenie zorganizowane przez Amerykanów z firmy stara nazwa Black Woter nowa nazwa Tri Conopy. Kurs przed wyjazdem do Afganistanu jako kontraktor.
    To sa fakty.
    Mam nadzieję, że teraz będzie wyjasnionych wiele wątków dot. mojej dyskredytacji . Jakie osoby w tym uczestniczyły i na czuje polecenie to robiły. Podczas przesłuchania w ABW sam zeznawalem, m.in. jeśli chodzi o wątki rzekomej mojej korupcji i rzekomego mojego udziału w różnych przestepstwach dot. porwań. Przypominam, że po moim przesłuchaniu w ABW skierowano sprawę do Prokuratora Generalnego. To Prokurator Generalny polecił wszcząć śledztwo. Ja dostałem status świadka.

    Odpowiedz
    • Hmm…ciekawe jaką opinię na temat pana Jarosława mają jego byli koledzy z policji, bo co o nim sądzą żołnierze na których donosił do WSW to mogę się domyślać. Przeszukując sieć nie znalazłem ani jednego pozytywnego zdania wypowiedzianego na jego temat przez jego kolegów policjantów z Trójmiasta gdzie tak dzielnie stawał do walki z przestępczością. Pan Jarek powołuje się na pozytywne opinie o sobie wyrażone przez generała Rapackiego ( twórcę CBŚu) i ministra Biernackiego. Chcialby to koniecznie zobaczyć..
      Czytając o wyczynach p.Jarka mam tylko nadzieję, że nowy narybek policyjny nie stawia sobie tego pana za przykład godny do naśladowania. Za to co i jak robil powinien odpowiadać karnie. Czy branie pieniędzy od różnej maści biznesmenów za tz.ochronę (kontrwywiadowczą- rewelacyjne określenie:-)), czy ostrzeganie przestępców to nie korupcja??? Jest tez pytanie, jakim cudem jego przelożeni nie reagowali na te “działania operacyjne”…i to wszystko tłumaczy teraz służbą dla kontrwywiadu…wooww!!!
      Ten jego oficer prowadzący przypomina postać z filmu “Piękny Umysł” z główną rolą Russela Crowda, (niestety w tym przypadku wcale nie piękny). Facet wcale się nie starzeje, ciągle na posterunku i pod jego kierownictwem pan Jarosław rozpracował szefów niemal wszystkich służb specjalnych z Pomorza. Jak sie domyślam wszyscy oni po tak sprawnym rozpracowaniu dostali duże wyroki za swoją niecną działalność na szkodę RP i jej obywateli..
      Teraz zaczynają się opowieści o brytyjskich i amerykańskich służbach wspierających działania naszego Bonda w Polskiej Grupie Sprawiedliwych. Pan Jarosław mógłby jednak zwrócić uwagę na poprawne nazewnictwo firm o których tu wspomina (Blackwater i Triple Canopy). A tak przy okazji obie te firmy sie połączyły w 2014 roku i używają nazwy Constellis Group.
      Już nie mogę się doczekać dalszej części przygód pana Jarosława. Ciekawe kto mu teraz podpadł i kogo obsmaruje tym razem. Papier wszystko przyjmie. A to wszystko dla kasy…

      Odpowiedz
  • Może agent “specjalnej troski” opowie wreszcie kilka prawdziwych historii:
    Jak sprzedawał tajne informacje ze śledztw i towar z magazynów policji braciom Pos… z Gdyni i pomagał zamykać konkurencję za pieniądze.
    Lub jak prywatnie ochraniał jako policjant transporty z “lewym” paliwem z rurociągów które wyjeżdżały w nocy ze Stogów…za co pobierał sowite wynagrodzenie.
    Albo jak “wykupił” swoją partnerkę życiową Agnieszkę z agencji “Bodega” w Gdyni w której pracowali, aby mogła odejść z branży i stworzyć z nim prawdziwą katolicką “sprawiedliwą” rodzinę.
    Fakty są takie, że wymyśla historie aby oczerniać innych i dostać jakieś wynagrodzenie na przeżycie, a o prawdziwych zdarzeniach milczy bo mógłby dostać za niektóre kilka niezłych lat.
    Jest tak wiarygodny jak KLAUN w cyrku.

    Odpowiedz
  • Panie Jarosław Pieczonka, może podzielisz się informacjami, jaki miałeś w tym interes, że nakłaniałeś wdowę po Nikosiu, kiedy była na okazaniu w Prokuraturze Wojewódzkiej w Gdańsku aby wskazała na Siergieja Sienkiva z klubu płatnych zabójców – jako zabójce “Nikosia” – czyli na tego samego zabójce, co zastrzelił Ryszarda Glinkowskiego ps.’Tato’ ?
    Przynosiłeś jej wcześniej jego zdjęcia, żądałeś aby na niego wskazała i mówiłeś że to on na 100% strzelał.
    Po jakimś czasie Siergiej sam przyznał się, że to on strzelał, ale na wizji lokalnej wyszło jednak że to nie mógł być on.

    Dla kogo wtedy pracowałeś i kto ci to zlecił ?

    Odpowiedz
  • Jak To Pieczonka Powiedział “parę faktów” – powinna być następna cześć tego wywiadu w którym ten dzielny funkcjonariusz opowie o tym ile pieniędzy dostał a ile pożyczył od KLAPY i za co. Może również opowiedzieć do kogo poszedł wymuszając pieniądze za ochronę powołując się na KLAPĘ – a może wysłało Ciebie tam WSI ? Następnie opowiedz ile razy w ostatnich latach zeznawałeś w Sądach w Trójmieście i kto Ciebie powoływał na świadka – przypomnę że na pewno nie był to prokurator prowadzący postępowanie przygotowawcze no i kogo wybielałeś i za co ? – tam również chodziłeś na polecenie WSI ?.
    Taka jeszcze drobnostka która świetnie pamiętasz – opowiedz o tym jak Zachar ukrywał się w Australii i przez kogo go ostrzegałeś no i co z tego miał. Przydało by się trochę opowieści o Mindaku. Ten mitoman opowiada takie brednie , że jest to aż nieprawdopodobne.
    Młodej dziennikarce śledczej proponuję w celu poprawienia warsztatu udanie się najpierw do ludzi którzy go zatrudniali , następnie do funkcjonariuszy którzy z nim pracowali następie do ludzi którym jest winien pieniądze i za co następnie zapoznanie się z jego zeznaniami w Trójmiejskich Sądach ze sprawami które zostały zakończone i na podstawie tych spraw dotarcie do środowisk które te sprawy dotyczą. Potem niech dzielny Pieczonka opowie jak zdawał maturę no i niech opowie o kopii paszportu Putina – jakimi działaniami wszedł w jego posiadanie / ale będzie ubaw/. W służbie był uważany za „Jasia Fasolę” takiego gamonia klasowego którym trzeba się opiekować bo za co się wziął to albo zepsuł albo za chwilę całe miasto o tym wiedziało.
    A tak na koniec niech opowie ile miał prowadzonych spraw karnych / pamiętaj o tej z Sopotu w/s narzędzi/. Jarek opowiedz jeszcze jak Twoi „koledzy „ ze SPAP chcieli Ciebie lać przed knajpą .
    Można by było tak cały dzień o tym gościu i jego wyczynach ale na koniec niech młoda dziennikarka zapyta ile kredytów wziął dla Edyty / szkoda trochę że takiego fachowca kiwnęła – no chyba że to były pieniądze WSI/.
    PS. „ Już doświadczony dziennikarz śledczy zbiera i weryfikuje informacje dotyczące podwójnego AGENTA – ale będzie ubaw )))))))))))

    Odpowiedz
    • “Młoda dziennikarka śledcza” ma trzech wnuków, więc stonuj. Coś Cię w tym wywiadzie zabolało – rozumiemy i nie dociekamy. Zawsze możesz zrobić wywiad sam ze sobą i opublikować go gdziekolwiek.

      Odpowiedz
  • Ciekawy wysyp policjantów. Skoro Miami takie rzeczy robił, to pewnie inni też? Wiedzieliście o tym i nic?

    Odpowiedz
  • Ciekawa historia ! dziś mianowicie się dowiedziałem, że służyłem w JW 3596/R w Lęborku z Jarkiem tylko on był w plutonie specjalnym i o 2 fale niżej rocznikowo. Zapamiętałem go w sumie dobrze. Ale od dziś wiem skąd oficerowie “gumowe uszy” wiedzieli dokładnie co się na kompanii dzieje.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *