Rozmaitości

Moje astronomiczne znaczki część druga

Rok 1965 był Międzynarodowym Rokiem Spokojnego Słońca. Bułgaria i Portugalia wydały wówczas serię okolicznościowych znaczków, a 30 maja tego samego roku pas całkowitego zaćmienia Słońca pobiegł po półkuli południowej, głównie po Pacyfiku.

Z lat 70-tych posiadam znaczki i koperty pięciu zaćmień. 7 marca 1970 r. pas szerokości 153 km pobiegł przez Pacyfik, Amerykę Środkową (Veracruz) i Północną (wschodnie wybrzeże USA i Kanady). I o ile zjawisko było bardzo dobrze widoczne w Meksyku, o tyle południowe stany USA doczekały się chmur. Znaczek meksykański był jednym z pierwszych, jakie kupiłam 8 lat temu. I kosztował niewiele, bo tylko 0,25 euro plus 1 euro przesyłka.

TSE 1970, znaczek meksykański

Rok 1970 był rokiem szczególnym.  Najpierw całkowite zaćmienie w marcu, w kwietniu planowane lądowanie Apollo 13 na Księżycu, a w maju tranzyt Merkurego. Na wyspie Wallops u wybrzeży Wirginii, gdzie NASA testuje obiekty lotnicze i które było na drodze zaćmienia, postanowiono zrobić spektakl rakietowy, choć oczywiście naukowy. Wystrzelono 32 rakiety sondujące w celu przeprowadzenia eksperymentów meteorologicznych, jonosferycznych i fizyki słonecznej (rakiety suborbitalne). Wykorzystano 24 wyrzutnie.

Badania rozpoczęto 6 marca 1970 roku o 4:30 rano wystrzeleniem rakiety Nike-Cajun, wyposażonej w przyrządy do pomiaru ozonu i pary wodnej na Ziemi. Do godziny 14 wystrzelono dodatkowe trzy rakiety. W dniu zaćmienia pierwszą rakietę wystrzelono o 9.30. Później nastąpiły 24 starty. W ciągu zaledwie 21 minut, między 13:26 a 13:47, wystrzelono 15 rakiet, niektóre w ciągu kilku sekund. Następnego dnia, 8 marca, zostały wystrzelone trzy kolejne rakiety (w tym jedna niezwiązana z zaćmieniem). Wszystkie (z wyjątkiem jednej) przyniosły odpowiednie naukowe pomiary. Jedna fotografowała cień Księżyca na Ziemi (napis na kopercie).
Oprócz tych rakiet z Wallops z poligonu White Sands w Nowym Meksyku (który był poza ścieżką zaćmienia) wystrzelono dwie rakiety. Celem było zebranie danych porównawczych dla lotów Wallops. W zbieraniu naukowych materiałów pomagała sonda Mariner 6 podróżująca do Marsa oraz 6 satelitów krążących wokół Ziemi. Ok. 14 000 osób przypatrywało się wystrzeliwującym rakietom. Można przypuszczać ze 100% prawdopodobieństwem, że zaćmienie w 2017 roku, zwane Wielkim, postawiło na nogi wszystkie instytucje amerykańskie w dziedzinie fizyki i astronomii.

TSE 1970, Wallops

Następne zaćmienie to  30 czerwca 1973, które trwało aż 7 min 04 s. Biegło przez Atlantyk i Afrykę. Znaczki mauretańskie są średniej urody, ładniejsze nigeryjskie i senegalskie. Było to kolejne zaćmienie, podczas którego grupa naukowców (tym razem z Los Alamos, Obserwatorium Paryskiego, Obserwatorium Narodowego Kitt Peak, Queen Mary University of London, University of Aberdeen i French National Centre for Scientific Research) postanowiła wlecieć w pas zjawiska i wydłużyć je ponad 10 razy. Podróżując razem z cieniem Księżyca (2100 km/h) osiągnięto 74 minuty fazy całkowitej. Samolot stał się prototypem późniejszego Concorde. Został na potrzeby misji specjalnie zmodyfikowany  iluminatorami na dachu i można go oglądać w  Musée de l’air et de l’espace  w Paryżu. Nie był to jedyny samolot obserwujący zaćmienie. 150 pasażerów wyczarterowało lot i wskoczyło na trzy minuty w cień Księżyca u wybrzeży Afryki. Obracali siedzenia co 20 sekund, tak aby każdy pasażer miał trzy 20-sekundowe okazje do obserwowania i robienia zdjęć przy oknie.  Jeszcze inna grupa była na pokładzie specjalnego rejsu SS Canberra, który wpłynął w pas zaćmienia na Atlantyku na 5 min. 44 sek. Wśród obserwujących był Neil Armstrong, którego przedstawiać nie trzeba, oraz astronauta Scott Carpenter, który był pierwszym człowiekiem jedzącym stały pokarm w kosmosie (choć pewno nie jest to jego najważniejsze osiągnięcie).

Rok 1976 to koperta okolicznościowa z  Australii. Zaćmienie było bardzo długie – 4 min. 46 sek. i tylko musnęło południowy koniuszek Australii przy zachodzie Słońca. Prawie całe biegło po Oceanie Indyjskim. Jeszcze przy wschodzie zahaczyło o Afrykę. Data na znaczku 1926-1976 to 50 lat istnienia CSIRO – instytutu badawczego, Commonwealth Scientific and Industrial Research Organisation. Ten mocno utytułowany instytut posiada radioteleskop The Dish, który opisałam w artykule „Pozwól nam słyszeć szepty z przestrzeni”. Lista jego osiągnięć jest imponująca. Dzięki niemu oglądaliśmy transmisję z  lądowania Apollo 11 na Księżycu.

TSE 1976 Australia

Pas widoczności 12 października 1977 r. obejmował Pacyfik, Kolumbię i Wenezuelę. W tym przypadku linie Sitmar Cruises zasponsorowały rejs z Fortu Lauderdale na Florydzie do Santa Monica w Kalifornii. Pas był dosyć wąski, bo tylko 99 km, a faza całkowita trwała maks. 2 min. 32 sek. Rejs wyruszył 1 października, co pokazuje datownik, a statkiem był TSS Fairwind. Koperty były dostępne wyłącznie na statku. Kanał Panamski został przekroczony 5 października.Myli się jednak każdy, kto myśli, że zwykły śmiertelnik mógł dostać się na pokład. W środku koperty jest karteczka z opisem rejsu. Na pokładzie byli naukowcy, szkoleniowcy i eksperci – astronomowie, geolodzy, meteorolodzy, wulkanolodzy, oceanografowie, a naboru dokonywało Adler Planetarium w Chicago. Ale – co ciekawe – był to podwójny rejs. Fairwind wyruszył z Florydy, a siostrzany statek TSS Fairsea z Los Angeles. Oba statki spotkały się w dniu zaćmienia w miejscu, gdzie trwało ono najdłużej. Znaczek upamiętnia 50 rocznicę pierwszego przelotu przez Atlantyk (między kontynentami) Charlse’a Lindbergha. Lindbergh jest wynalazcą zegarka ułatwiającego nawigację, produkowanego do dzisiaj. Jest także odkrywcą ruin miasta Majów i innych, gdy tak sobie latał nad Jukatanem.

TSE 1977, rejs

Kolejny znaczek jest już znany z mojego poprzedniego artykułu – reaguje pod wpływem ciepła palca i pokazuje  zarys mórz Księżyca, ale koperta odnosi się do zaćmienia z 26 lutego 1979 r. Wydał ją stan Wyoming w 2017 (tam zjawisko objęło m.in. park Yellowstone), bowiem część pasa w 1979 i 2017 pokrywała się. Tak się składa, że to akurat my tam się znajdowaliśmy sześć lat temu. Amerykanie przed 2017 płakali, że przez 38 lat nie mieli żadnego zaćmienia, a co my mamy powiedzieć, jak ostatnie u nas było 69 lat temu, a następne za 112 lat? Zaćmienie w 1979 przeszło prawie przez całą Montanę.

TSE 1979 (po lewej) i 2017 (po prawej)

11 czerwca 1983 r. ścieżka  wiodła przez Wyspy Bożego Narodzenia, Indonezję, Papuę Nową Gwineę i kończyła się na Vanuatu w Indiach. Zaćmienie było dosyć długie, bo maks aż 5 min. 11 sek. u wybrzeży indonezyjskiej wyspy Madura. Indonezja więc niejako musiała wypuścić pamiątkę tego zjawiska. Koperta liczy sobie 39 lat i jest nieco sfatygowana. Na kopercie smok pożerający Słońce – częste wyobrażenie w krajach azjatyckich.

TSE 1983 koperta z Indonezji
TSE 1983, znaczki z zaznaczonym pasem zaćmienia

Z tym indonezyjskim zaćmieniem wiąże się naprawdę oryginalna ciekawostka. Otóż ówczesny prezydent Indonezji Soeharto zabronił miejscowej ludności obserwowania zaćmienia, ale zezwolił  obcokrajowcom.  Wszyscy mieli zamknąć i zasłonić okna, zamknąć szyby wentylacyjne, a dzieci miały schować się pod biurkami lub w szafkach. Uważano, że promienie słoneczne w czasie trwania zjawiska są niebezpieczne i bardziej szkodzą dzieciom niż dorosłym. Ludność mogła jedynie oglądać transmisję na żywo na kanale państwowym TVRI. Ponoć nie wszyscy się dostosowali, co wynikało z nieścisłości w rozporządzeniu.

Indonezyjczycy chowali się w szafkach, a Chińczycy w Port Moresby w Papui-Nowej Gwinei przeprowadzili serię badań  widma chromosfery i korony słonecznej,  oraz uzyskali kolorową fotografię całego procesu. Mieli fantastyczną pogodę, a większość naukowych ekip usadowiła się w Yogyakarcie, gdzie były chmury.

Tajlandzki znaczek został wydany w 1985 r. z okazji Narodowego Dnia Nauki. Wiele krajów posiada w swoim kalendarzu takie święto, zwykle jest to Tydzień Nauki. Polska nie ma, lokalnie mamy bodajże tylko Festiwal Nauki na UW. Szczególnie hucznie taki tydzień nauki obchodzą Indie z powodu dwóch panów i to z tej samej rodziny. Jeden Sir Chandrasekhara Venkata Rāman odkrył zjawisko rozpraszania fotonów przez substancje (efekt Ramana), a jego bratanek Subramanyan Chandrasekhar wyliczył maksymalną masę białego karla (granica Chandrasekhara). Obaj otrzymali Nobla. Coś jak nasza zdublowana Skłodowska… Od bratanka nazwano teleskop Chandra działający w promieniach rentgenowskich i wystrzelony na orbitę w 1999.

Z okazji tego Nardowego Dnia Nauki na znaczku prezentuje się król Rama IV, który był królem Syjamu (Tajlandii) w połowie XIX w. Wprowadził europejską modę, znał angielski, ogólnie otworzył Syjam na handel, nowinki techniczne i naukowe. Był także buddyjskim mnichem i pasjonatem astronomii. W roku 1985 zaćmienie wydarzyło się 12 listopada i objęło okolice Antarktydy. Trwało dość krótko, bo 1 min. 59 sek. Kto jednak tam obserwował?

TSE 1985, znaczek wydany w Tajlandii

Na kolejną porcję zbiorów filatelistycznych zapraszam do trzeciej części, będzie w niej m.in. o zawirowaniach na małej wysepce i buncie na Bounty, a na koniec przedstawiam rumuńskie znaczki, które z zaćmieniem niewiele mają wspólnego i kontekstu ich wydania nie znam.  Napis „Oczywiście, zaczęło się moje zaćmienie” zapewne wiąże się z jakąś bajką Disneya. U dołu portret Marka Twaina i zdanie „Jankes na dworze króla Artura”. W 1985 Rumunia wydała całą serię znaczków disneyowskich (także inne kraje), być może odnoszą się one do jakiejś rocznicy. Popatrzcie: https://bit.ly/3VNB2oB Naprawdę są urocze. Rok 1985, schyłek PRL-u, u nas Disneya oglądało się od wielkiego dzwonu.

TSE 1985 „disneyowskie zaćmienie”

Anna Pisarska

PS. Jeśli chcesz opowiedzieć o swoim hobby, zapraszamy.

Dodaj opinię lub komentarz.