Z wizytą w Dolnej Saksonii
Kraj związkowy Dolna Saksonia, drugi co do wielkości niemiecki land (największa jest Bawaria) formalnie istnieje od 1946 roku. Po II wojnie światowej obszar ten należał do brytyjskiej strefy okupacyjnej. W latach 1945 -1948 przy granicy z Holandią istniała nawet niewielka polska strefa okupacyjna, którą zasiedlili polscy żołnierze i więźniowie obozów koncentracyjnych (dipisi). Polacy zajęli miasto Haren, które przemianowano na Lwów, a następnie na Maczków, wobec sprzeciwu strony sowieckiej. W 1948 roku część zamieszkujących strefę żołnierzy i osób cywilnych trafiła Wielkiej Brytanii, cześć wybrała Polskę.

W Dolnej Saksonii jednym z ciekawszych miast jest Getynga, od 1734 roku siedziba uniwersytetu. Spośród osób związanych z tą uczelnią warto wymienić Bogumiła Ernesta Grodka (1762 – 1825), filologa klasycznego, tłumacza, krytyka literackiego i numizmatyka, który na Cesarskim Uniwersytecie Wileńskim wykładał literaturę grecką i rzymską. Jego studentami byli m.in. filomaci: Adam Mickiewicz, Tomasz Zan, Jan Czeczot. Uczelnia w Getyndze stała się na kilka lat miejscem pracy Jakuba (1785 -1863) i Wilhelma (1786-1859) Braci Grimm… Przenieśli się tam w 1830 roku z Kassel. Jednak w 1837 roku, wraz z grupą pięciu innych profesorów, zostali usunięci z granic księstwa hanowerskiego, jako sygnatariusze protestu przeciwko uchyleniu obowiązującej konstytucji.

W XX wieku na uczelni w Getyndze w latach 1926 – 1927 studiował pod kierunkiem Maxa Borna Julius Robert Oppenheimer (1904 – 1967) w czasie wojny dyrektor naukowy Projektu Manhattan. W 1800 roku właśnie w Getyndze powstała pieśń, określana w tłumaczeniach jako „pijacka”, ja nazwałabym ją raczej „biesiadną”, wyśmiewająca wędrownego lekarza Johanna Andreasa Eisenbartha (1663 – 1727). Autorstwo pieśni pierwotnie składającej się z dwunastu wersetów, przypisuje się osobie (studentowi?) o przezwisku Perceo (karzeł). W następnych latach dodawano kolejne wersety, a około roku 1815 utwór został wydrukowany. Celem tej studenckiej pieśni było wyszydzenie doktora i przedstawienie go jako szarlatana.

Jednak historycy medycyny (także w licznych pracach ogłoszonych w XX i XXI wieku) doceniają dokonania Eisenbarta (bo tak teraz wygląda pisownia tego nazwiska). Wymienia się jego osiągnięcia w okulistyce, usuwaniu kamieni moczowych, operacjach przepukliny. Wędrowny lekarz leczył pacjentów w wielu niemieckich miastach, bywał też w Holandii, Francji i we Włoszech. Odnotowano, że gościł w Gdańsku i Królewcu. Dzięki licznym przywilejom uzyskanym od miejscowych władców mógł także sprzedawać swoje leki odpowiednio je reklamując. Barokowy doktor słynął też z faktu, że jego wizytom na miejskich jarmarkach towarzyszyły występy komików, kuglarzy i muzyków.

Dziś postać doktora wita wjeżdżających do Hann Muenden ( Hannoversch Muenden). To w tym miasteczku, gdzie zachowało się wiele budowli z pruskiego muru (Fachwerk) i obiektów prezentujących renesans wezerski, Eisenbart zmarł i został pochowany.
Podobno znany geograf Alekxander von Humboldt (1769 -1859) był zauroczony tą miejscowością, położoną przy granicy z Hesją, na terenie, gdzie rzeki Werra i Fulda łączą się tworząc Wezerę. Połączeniu rzek poświęcony jest głaz, na którym umieszczono anonimowy wiersz.

To w wyniku pocałunku dwie rzeki „oddają” swe imiona, by mogła narodzić się Wezera. Badacze dostrzegają w tym symbol jedności, łączenia sił. W dziewiętnastowiecznej poezji konwencja opisująca ujścia różnych rzek do morza jako miłosny uścisk kochanków znana jest choćby z „Konrada Wallenroda” Mickiewicza. W drugiej części tej powieści poetyckiej, zatytułowanej „Pieśń”, znajdujemy takie słowa:
„Niemen w gwałtowne pochwyci ramiona, Niesie na skały i dzikie przestworza, Tuli kochankę do zimnego łona, I giną razem w głębokościach morza”. Tak opisuje poeta Wiliję, czyli Wilię, która pod Kownem uchodzi do Niemna. Innym przykładem zastosowania podobnej metafory jest wiersz Antoniego Odyńca (1804 – 1885), o rzece Nahe wpadającej do Renu. Nasz gdański pisarz Zbigniew Żakiewicz, urodzony w Wilnie w 1933 roku (zmarły w 2010 w Gdańsku) frazę mickiewiczowskiego wiersza uczynił tytułem jednej ze swych powieści. To „Wilio, w głębokościach morza”.

Kolejnym wartym uwagi miastem Dolnej Saksonii jest Lueneburg, leżący nad rzeką Ilmenau, o którym przewodniki wspominają jako o mieście gotyckim. Panoramę miasta można obejrzeć ze szczytu wieży ciśnień, zbudowanej w latach 1905 – 1907, która odrestaurowana, służy od roku 2000 zwiedzającym jako punkt widokowy. Widać z niej doskonale szczyty trzech kościołów: świętego Jana (budowanego w latach 1289 – 1463), świętego Mikołaja (powstawał w latach 1407- 1440 a wieża kościelna to budowla już dziewiętnastowieczna neogotycka) oraz kościół świętego Michała (1376 – 1430). To w szkole przy tym kościele uczył się i śpiewał w chórze w latach 1700 – 1702 Johann Sebastian Bach (1685 -1750), o czym informuje tablica na murze świątyni.
Wśród osób związanych z miastem wymieniany jest poeta Henrich Heine (1795 – 1856). Dom, w którym mieszkał, wyróżnia się kwitnącymi wiosną glicyniami, oplatającymi wejście do budynku.

Aż do roku 1600 Lueneburg, leżący na kopule solnej, miał monopol na wydobywanie soli, niezbędnej do konserwacji ryb poławianych w Morzu Północnym. Szybko bogacące się miasto stało się członkiem Hanzy. Wielowiekowe wydobycie cennej soli stało się jednak przyczyną powstawania w mieście deformacji terenu, pęknięć, nierówności, a wreszcie uszkodzeń budynków… Bajkowe kamieniczki są oczywiście w miarę potrzeb remontowane. Szokuje nieco widok starych, nobliwych murów sąsiadujących z nowoczesnymi plastykowymi oknami.
W czasie II wojny światowej miastu oszczędzono niszczących nalotów, jakie dotknęły na przykład pobliski Hamburg. Czy dlatego, że w Lueneburgu zlokalizowane były liczne obozy dla robotników przymusowych i zakłady dla dzieci przymusowych robotnic? Na Wzgórzu Timeloberg położonym w pobliżu miasteczka 4 maja 1945 roku marszałek Montgomery przyjął kapitulację Niemiec, kończąc działania na froncie zachodnim. W październiku i listopadzie 1945 roku w Lueneburgu, w maju 1946 roku w Celle, w czerwcu 1946 ponownie w Lueneburgu, a w kwietniu 1948 w Hamburgu, odbywały się procesy niemieckich zbrodniarzy: członków załogi obozu koncentracyjnego, działającego w niedalekim Bergen – Belsen, gdzie, jak się szacuje, zginęło około dwudziestu tysięcy rosyjskich jeńców wojennych i około pięćdziesięciu tysięcy więźniów obozu koncentracyjnego.

Niedługo odwiedzę miasto trzech niemieckich noblistów.
zdjęcia: Sławomir Scheffs
Źródła :
- Wikipedia
- Sławomir Adamczak , Katarzyna Firlej – Adamczak , Niemcy.
- Przewodnik ilustrowany, Bielsko-Biała, 2013.

