Dziś chciałabym przedstawić historię Zakładu NMP Anielskiej w Kościerzynie, który w okresie rozbiorów pełnił rolę niezwykle ważnej polskiej placówki oświatowej na Pomorzu. „Był placówką stojącą na straży wiary i języka ojczystego (…) pochodnią szerzącą oświatę” (cytat z ekspozycji stałej znajdującej się w Muzeum Ziemi Kościerskiej w Kościerzynie). Warto szerzej o tym opowiedzieć Czytelnikom także z uwagi na temat germanizacji podejmowany wielokrotnie na naszym portalu, bowiem zarówno grono pedagogiczne, jak i uczennice często poddawani byli represjom ze strony władz najpierw pruskich, potem niemieckich.

Fasada dawnego Zakładu NMP Anielskiej w Kościerzynie (dziś siedziba Szkoły Podstawowej nr. 1)

Do tej pory ukazała się niejedna publikacja poświęcona tej placówce oświatowej. Najnowszą z nich jest zapewne „Nauczanie i wychowanie dziewcząt w Kościerskim Zakładzie NMP Anielskiej” prof. Tadeusza Linknera z Uniwersytetu Gdańskiego, historyka literatury, który czerpał z tekstów dawniejszych. Z nich zaś na uwagę zasługuje przedwojenna publikacja ks. Antoniego Liedtke zatytułowana „Historia Zakładu NMP Anielskiej w Kościerzynie (1861 – 1936)”.
Jednakże w pierwszej kolejności należy wymienić „Szkice z ziemi i historii Prus Królewskich” ks. Konstantego Damrota. Autor mieszkał w Kościerzynie od grudnia 1870 r. Pracował tamże w Katolickim Seminarium Nauczycielskim (na stanowisku dyrektora) oraz jako pedagog i wizytator właśnie w Zakładzie NMP Anielskiej. Wspomnianą publikację (zawierającą ostrą krytykę zaborcy) wydał pod pseudonimem „Czesław Lubiński”, aby przechytrzyć niemiecką cenzurę. Dzięki temu fortelowi autor nie został zidentyfikowany przez władze, dzięki czemu Damrot uniknął kary.

Wnętrze kaplicy, która niegdyś znajdowała się w budynku Zakładu – zdjęcie z ekspozycji stałej w Muzeum Ziemi Kościerskiej w Kościerzynie

Warto także przywołać wspomnienia Pelagii Palęckiej (wg innych źródeł Palędzkiej), wychowanki owej kościerskiej szkoły, które ukazały się drukiem w „Słowie Pomorskim” w 1931 r. Tytuł owego artykułu brzmiał: „Kościerskie czasy szkolne. Urywek ze wspomnień z lat 1874 – 1881”.
W tym miejscu uczynię dygresję, iż Pelagia z d. Pawłowska została w 1884 r. żoną adwokata Józefa Mariana Palędzkiego, który w 1901 r. kupił od Bernarda Milskiego redakcję „Gazety Gdańskiej”. Wydawał ją do 1913 r. Przez ten czas oboje małżonkowie mieszkali w Gdańsku.

W 1932 r. w krakowskim miesięczniku „Dziś i jutro” ukazały się interesujące artykuły (wypracowania) ówczesnych uczennic kościerskiego gimnazjum, których autorki świetnie przybliżyły atmosferę panującą w owym Zakładzie.

Przejdźmy jednak do momentu utworzenia tej, jakże ważnej w okresie zaborów, placówki oświatowej na Pomorzu. Zakład NMP Anielskiej powstał w 1861 r. z inicjatywy ks. kanonika Juliusza Prądzyńskiego z Pelplina oraz jego siostry Klementyny Łaszewskiej. Był największą na Kaszubach szkołą żeńską. Jak podaje ks. Liedtke zakład ten miał być „dźwignią ducha polsko – katolickiego na Pomorzu”.
Początkowo nauka odbywała się w prywatnym domu Ruchniewicza; budowę osobnego gmachu szkolnego umożliwiło wsparcie polskiego społeczeństwa oraz osób duchownych. Jednym z darczyńców był ówczesny biskup pelpliński Jan Marwicz.

Kościół (kaplica Niepokalanie Poczętej NMP Anielskiej) połączony z budynkiem szkolnym.

Budowę tę ukończono 23 VIII 1864 r. (w 1866 r. dobudowano do niego skrzydła); poświęcono 15 IX. Obok wzniesiono w 1871 r. nieduży kościół (wg projektu architekta Obucha z Gniewu) połączony ze szkołą. Obecnie określany jest jako kaplica Niepokalanie Poczętej Matki Bożej Anielskiej. Początkowo szkołą kierowały siostry urszulanki. Niestety, już w kolejnym roku władze pruskie zmusiły je do rezygnacji z kierowania szkołą, zarzucając im „krzewienie polskości wśród uczennic”.
Zakład obejmował Szkołę Elementarną i Szkołę Wyższą (tzw. pensję). Z czasem otwarto także seminarium dla nauczycielek (zwane selektą), a także „szkółkę przemysłową” (w której uczono krawiectwa). W nowym gmachu znalazł miejsce także internat dla zamiejscowych uczennic oraz ochronka.

W 1863 r. Zakład przekazano siostrom Miłosierdzia Bożego Wincentego a Paulo (zwanym także wincentkami lub szarytkami), które pracowały tu do 1877 r. To za ich czasów założono w ramach Zakładu sierociniec i ochronkę; przez jakiś czas istniał tamże również szpitalik. Pierwszą przełożoną Zakładu została s. Aniela Meszyńska (wg innego źródła: Melszyńska). Jej miejsce zajęła Tekla Wężykówna, a potem Marianna Łubieńska.

Szkoła Elementarna była od 1869 r. trzyklasowa, a każda klasa obejmowała dwa lata. Rodzice musieli wnosić wysokie opłaty za naukę ich dzieci, dlatego stać było na kształcenie tu swych dzieci tylko zamożniejszych mieszkańców. Oprócz zakonnic zatrudnione były też nauczycielki świeckie.

W 1871 r. wizytacji Zakładu dokonał (z polecenia władz kuratoryjnych) ks. Konstanty Damrot. Jak wcześniej wspomniałam, pełnił w Kościerzynie funkcję dyrektora Królewskiego Katolickiego Seminarium. Oprócz tego w selekcie uczył pedagogiki.
Damrot źle ocenił przygotowanie zakonnic do pracy pedagogicznej. Niektórych przedmiotów program nauczania nie obejmował wcale, a z innych poziom był zbyt niski. Ks. Damrot poprawnie ocenił jedynie nauczanie języka polskiego.

Średniowieczna Pieta – najcenniejszy zabytek znajdujący się we wnętrzu wspomnianego kościoła (kaplicy)

Nie chciał jednak jako wizytator wystawiać złej oceny zakonnicom; bronił je przed władzami pruskimi, że „przy czterdziestu godzinach w tygodniu mają zbyt mało czasu na przygotowanie się do lekcji, a muszą przy tym poprawić około czterystu zeszytów i opiekować się sierotami” (cytuję za prof. Linknerem).
Niestety, wnioski z wizytacji dotarły do władz oświatowych w Gdańsku, czego efektem było pozbawienie zakonnic „publicznego prawa nauczania od 1 kwietnia 1874 r.” (ks. Liedtke).
Następnie zgodnie z ustawą z 31 V 1875 r. o kasacie zakonów, nakazano zakonnicom opuszczenie miasta (doszło do tego dopiero w 1878 r.), zaś 1 X 1877 r. zadecydowano o zmianie charakteru szkoły z klasztornej na świecką. Jak podaje „Pielgrzym” z 1869 r. (na co powołuje się ks. Liedtke) w Wyższej Szkole Żeńskiej uczyło się ok. stu dziewcząt „ze stanów wyższych i średnich (…) uczących się wszystkich wiadomości do wykończonej edukacji żeńskiej potrzebnych”. Były to: religia, język polski, francuski i angielski, matematyka, przyroda, historia, geografia, rysunek, kaligrafia, śpiew, robótki ręczne” . Nauka trwała osiem lat (cztery klasy, każda dwuletnia). Każdy rok kończył się egzaminem klasowym przed członkami kuratorium, zakonnicami oraz gośćmi z miasta.

przeczytaj, co ks. Antoni Liedtke robił w czasie wojny

Uczennice mogły kontynuować naukę w dwuletniej Selekcie, która dawała uprawnienia do zawodu nauczycielskiego. Od roku 1874 uczono tam takich przedmiotów, jak religia, pedagogika, rachunki, geometria, historia, geografia, przyroda, fizyka, chemia, rysunki, kaligrafia i oczywiście języków: polskiego, niemieckiego, francuskiego, angielskiego, a także muzyki, robótek ręcznych, gimnastyki. Nauka kończyła się ustnym i pisemnym egzaminem przed komisją królewską – do 1874 r. w Kościerzynie, a następnie w Kwidzynie lub Gdańsku. W połowie lat 70 – tych XIX w. nauka w Zakładzie odbywała się jeszcze w języku polskim. W kolejnych latach zaczęto (na mocy rozporządzenia ministerialnego) coraz bardziej ją ograniczać.
Zabroniono nauczania historii Polski oraz polskiej literatury, a także pisania wypracowań w tym języku. Temat ten poruszyła w swoich wspomnieniach Pelagia Palędzka. Zarówno grono pedagogiczne, jak i uczennice, przystąpiły wówczas do „potajemnego” nauczania w języku polskim.
Palędzka „tę hakatystyczną germanizację (…) skojarzyła z tragedią Juranda, któremu Krzyżacy wyrwali język”. W następstwie tego „Pomorze zamilkło” (prof. Linkner). Profesor twierdzi, iż skutki germanizacji są widoczne na Pomorzu do dziś: rdzenni mieszkańcy Pomorza „pomyślą i nic nie powiedzą (…) Znamienne milczenie Pomorza! Jedna z najsroższych krzywd, jakie ponosił nasz naród. Brat brata z onieśmieleniem obchodził, nie mając odwagi na odezwanie się, aby na śmieszność się nie wystawiać”.
Ze wspomnień Palędzkiej możemy dowiedzieć się, iż „system wychowania w Zakładzie był klasztorny”. Uczennice obowiązane były przed rozpoczęciem lekcji uczestniczyć we wspólnych modlitwach i porannej Mszy św. Mimo to Palędzka pozytywnie oceniała po latach tamtejszą edukację: „nauczyłyśmy się jednak cenić wartości nieprzemijające i z utęsknieniem oczekiwałyśmy zmian dla ojczyzny, której zbliżające się wyzwolenie wyczuwałyśmy nie tylko z proroctw wieszczów naszych, ale i ze znamiennych zapowiedzi wojny światowej”.

Wnętrze kościoła – widoczne rzeźby autorstwa Elżbiety Szczodrowskiej – Peplińskiej i Roberta Peplińskiego

Przez pewien czas istniał podział uczennic ze względu na zamożność ich rodziców. Korzystały one z osobnych sypialni, refektarzy i pracowni. I miały osobne opiekunki z grona zakonnic.

Palędzka była także świadkiem wyjazdu zakonnic z Kościerzyny , który miał miejsce 3 IV 1878 r. Z jej wspomnień można zorientować się, iż uczennice darzyły swe opiekunki szczerym przywiązaniem; żegnały je stojąc w milczeniu na szkolnym dziedzińcu. „I pozostał z nami duch tych szanownych mistrzyń naszych, dla których zachowujemy wdzięczną pamięć do dni dzisiejszych”.
Odtąd pensja w kościerskim Zakładzie została przekształcona w „wyższą katolicką prywatną szkołą żeńską”. Kierownictwo nad nią przejęły osoby świeckie: przełożona Klementyna Łaszewska i dyrektorka Katarzyna Żynda. Nie zaprzestały one wychowywania uczennic w duchu patriotycznym. W tamtym czasie w Zakładzie kształciło się i mieszkało prawie 120 osób, licząc uczennice, nauczycielki, sieroty oraz służbę domową i gospodarczą oraz kapelana, którym przez wiele lat (od 25 VII 1886 r.) był wielce zasłużony ks. Jakub Żywicki.
Pelagia Palędzka wspominała dyr. Katarzynę Żyndę następująco: „umiała rozbudzić ducha obowiązkowości, zdrowe wpoić zasady (…) tchnąć w nas umiłowanie wszystkiego, co polskie”.
Niestety w okresie zaostrzonej germanizacji Żynda znalazła się w sytuacji niezwykle trudnej.
W 1905 r. Palędzka (mieszkająca już wtedy w Gdańsku) natrafiła w „Gazecie Gdańskiej” na napastliwy artykuł znanego kościerskiego działacza, szewca Tomasza Rogali, w którym zarzucał Katarzynie Żyndzie zbytnią kompromisowość wobec władz. Palędzka napisała wówczas list do dyrektorki Zakładu; według ks. Liedtke stanowisko dyrektorki miała wtedy piastować nie Żynda, tylko Maria Bolewska. Ta zaś w prywatnej korespondencji adresowanej do Palędzkiej odsłoniła kulisy germanizacji: „Mam ostry nakaz niemczenia nazwisk, nadawania kobiecym nazwiskom męskich końcówek; cóż byłoby, gdyby się dowiedziano, że w Zakładzie naszym panuje gorące poczucie polskości, że panienki z niebywałym zapałem uczą się historii polskiej, że nieraz przy świetle księżyca piszą wypracowania, zapoznają się z literaturą!”. Nie zdecydowała się na oficjalną polemikę z Tomaszem Rogalą w gdańskiej prasie z uwagi na niebezpieczeństwo wywołania „burzy prześladowań”, która mogła skończyć się nawet zamknięciem tej, jakże ważnej placówki szkolnej.

Zachowane oryginalne elementy wystroju kościoła: witraże i Droga Krzyżowa

Dla ścisłości wyjaśnię, że w jednej z sal ekspozycyjnych w Muzeum Ziemi Kościerskiej podano odmiennie od ks. Liedtke, iż Katarzyna Żynda miała pełnić funkcję dyrektorki aż do 1911 r. Czyli do momentu, kiedy doznała paraliżu. Wtedy jej miejsce zajęła Niemka. Maria Bolewska miała pełnić funkcję przełożonej Zakładu.

W roku 1909 Zakład uzyskał prawa uczelni wyższej; w trzy lata później zamknięto Selektę. Wtedy pozostało tamże tylko dziesięcioklasowe liceum.
W 1907 r. w gmachu szkolnym wybuchł pożar. Po odbudowie budynek zyskał obecny wygląd (dobudowano dodatkowe piętro).

W czasie I wojny światowej kształciły się w Zakładzie głównie dziewczęta z Kościerzyny i okolic. Część główną budynku zajęło sanatorium dla wojska.

Po włączeniu Pomorza do Polski dokonano reorganizacji szkoły. Utworzono tu Klasyczne Gimnazjum Żeńskie. W 1926 r. otrzymało pełne prawa Gimnazjum Państwowego. Do 1931 r. kierowała nim wspomniana wcześniej Maria Bolewska. W 1931 r. bp. Ordynariusz chełmiński W. Okoniewski oddał szkołę w zarząd urszulankom. Dyrektorką szkoły została J. Stainbock, przełożoną Aniela Skrzyńska. Funkcję kapelana pełnił do 1933 r. ks. Jakub Żywicki uhonorowany (wraz z Marią Bolewską) przez polskie władze orderem Polonia Restituta.
W tamtym czasie przeprowadzono remont pomieszczeń, wzbogacono zasób biblioteczny i wyposażenie pracowni. Wprowadzono nowoczesne programy nauczania. Zorganizowano kółko krajoznawcze, zachęcano uczennice do uprawiania sportów, dlatego obok szkolnego gmachu wybudowano kort tenisowy. Szkoła wyraźnie ożywiła swoją działalność.

Pierwsza powojenna matura odbyła się w 1932 r. Jak wspomniałam na początku, w grudniowym numerze z 1932 r. krakowskiego miesięcznika „Dziś i jutro” ukazały się wypracowania ówczesnych gimnazjalistek z Kościerzyny, w których świetnie opisały atmosferę panującą w szkole, rozkład zajęć, wycieczki krajoznawcze oraz niezwykle barwną postać ks. kapelana Żywickiego.

Na koniec dodam, iż w latach trzydziestych XX w. do kościerskiego gimnazjum uczęszczała moja babcia Urszula wraz z dwiema siostrami: Haliną i Krystyną. W 1939 r. moja babcia zdała tzw. małą maturę.

Uczennice przedwojennego gimnazjum w Kościerzynie: Krystyna, Urszula i Halina; z archiwum autorki

Z jej relacji wiem, że poziom nauczania był wysoki. Nauczaniem zajmowały się zarówno zakonnice, jak i osoby świeckie. Przykładowo matematyki uczyła niezwykle wymagająca s. Augustyna, która doskonale potrafiła wykładać tę jakże niełatwą wiedzę. Mimo panującego w szkole rygoru, uczennicom udawało się czasem realizować swoje szalone pomysły. Przykładowo najstarsza siostra babci, Halina, oraz jej kilka koleżanek postanowiły pozować do zdjęć w strojach zakonnych – oczywiście po kryjomu, w tajemnicy przed zakonnicami. Zabawa udała się, nikt z grona pedagogicznego o niczym się nie dowiedział.

W 1936 r. kierownictwo szkoły zorganizowało Jubileusz 75 – lecia jej istnienia. Wszystkie dawne uczennice mogły wziąć udział w uroczystości po wcześniejszym zgłoszeniu.

Wraz z wybuchem II wojny światowej budynek szkolny został zajęty przez wojsko niemieckie. W 1945 r. powróciły tu urszulanki, jednak już rok później ówczesny bp chełmiński Józef Kowalski oddał Zakład pod opiekę Zgromadzenia Sióstr Niepokalanek. Prowadziły one w jego obrębie Społeczny Dom Dziecka, szkołę podstawową oraz gospodarczą. W 1952 r. placówka została upaństwowiona. Zakonnicom pozostała katechizacja.
Od 29 IX 1951 r. w budynku dawnego Zakładu (ob. adres: ul. 8 Marca 1) ma siedzibę szkoła podstawowa nr. 1 im. Tadeusza Kościuszki.

Klasztor Sióstr Niepokalanek zajmuje tylko kilka pomieszczeń na parterze dawnego budynku szkolnego. Wejście do klasztoru znajduje się w łączniku pomiędzy gmachem szkolnym a kaplicą (pw. Niepokalanie Poczętej Matki Bożej Anielskiej). Obecny wystrój tej niewielkiej świątyni (dostępnej dla wiernych) pochodzi z lat 70 – tych XX. Jest dziełem znanych gdańskich artystów plastyków: Elżbiety Szczodrowskiej – Peplińskiej i Roberta Peplińskiego.
Najcenniejszym zabytkiem znajdującym się w tej kaplicy jest średniowieczna Pieta nieznanego autora. Jest to kamienna figura ważąca 50 kg, o wysokości 58,5 cm. Została przywieziona z Chełmna do Kościerzyny przez ówczesną przełożoną kościerskiego Zakładu, s. Anielę Meszyńską (Melszyńską). Dlatego w tej niewielkiej świątyni ustanowiono Sanktuarium Matki Bożej Bolesnej.

Prezbiterium kościoła, a w nim rzeżby Elżbiety Szczodrowskiej – Peplińskiej i Roberta Peplińskiego

Początkowo rzeźbę tę umieszczono w niedużej kaplicy znajdującej się w gmachu szkolnym, a po wybudowaniu w 1871 r. obok niego obecnej świątyni – została doń przeniesiona.
W czasie II wojny światowej została ukryta na plebanii w parafii św. Trójcy w Kościerzynie. Dopiero w latach 50 – tych wróciła na dawne miejsce. Obecnie można ją oglądać umieszczoną w niewielkiej niszy po prawej stronie ołtarza, zabezpieczonej antywłamaniowym szkłem.
Z dawnego wystroju kościółka zachowały się oryginalne witraże sprowadzone w XIX w. z Monachium oraz Droga Krzyżowa wykonana z terakoty w pracowni Jansena w Kolonii.

Maria Sadurska

Dodaj opinię lub komentarz.