“Dziedzictwo utracone” Wystawa w Muzeum II Wojny Światowej

W Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku została otwarta wystawa zatytułowana „Dziedzictwo utracone” poświęcona stratom, jakie poniosła polska kultura w czasie II wojny światowej, jak również ratowaniu dóbr kultury na krótko przed wybuchem wojny i w jej trakcie oraz wpływowi drugiej wojny światowej na tożsamość współczesnych Polaków.

Jedna z instalacji prezentowanych na wystawie.

Na wstępie trzeba przypomnieć, iż Muzeum II Wojny Światowej powołano właśnie z potrzeby utrwalenia pamięci o najtragiczniejszej w skutkach wojny w dziejach ludzkości. Zgromadzono tu mnóstwo eksponatów związanych z II wojną światową, ocalonych z pożogi wojennej itp. Niektóre z nich zaprezentowano na tej wystawie, o której jest teraz mowa.

Czapka studencka (“batorówka”) należąca do Janiny Kosiłłowiczówny, studentki Uniwersytetu im. Stefana Batorego w Wilnie; zbiory Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

Jak wiemy, w czasie II wojny światowej obaj okupanci zarówno mordowali przedstawicieli polskiej inteligencji, jak i rabowali oraz niszczyli dobra polskiej kultury, aby w ten sposób unicestwić tożsamość naszego narodu. Niemieccy żołnierze czynili to na polecenie Hitlera, który głosił iż „żaden naród nie żyje dłużej niż dokumenty jego kultury”. Przywódcom Rzeszy miało to ułatwić poszerzanie tzw. przestrzeni życiowej dla niemieckiej „rasy panów”.
Niemcy rabowali zarówno przedmioty osobiste należących do Polaków (wiele z nich niszczyli), przykładowo książki, meble, biżuterię, obrazy, rzeźby, instrumenty muzyczne, jak i eksponaty muzealne, wyposażenia świątyń. Książki często wykorzystywali jako osłonę przed ostrzałem karabinów. Dewastowali pomniki i tablice pamiątkowe w okupowanych polskich miastach.

Straty kultury polskiej pod okupacją niemiecką, Karol Estreicher, Kraków 2003 r., ze zbiorów Muzeum II Wojny Światowej.

przeczytaj:

Rabunku dokonywali zarówno urzędnicy niemieccy, jak i osoby prywatne (chociażby niemieccy żołnierze plądrujący opustoszałe mieszkania po wysiedleniu z nich Polaków).
Władze niemieckie przygotowały się do tego przedsięwzięcia bardzo skrupulatnie jeszcze przed wybuchem wojny. Przykładowo na ich zlecenie konkretne osoby zapoznawały się z eksponatami znajdującymi się w polskich muzeach. Jedną z takich osób był prof. Dagobert Frey.

Teczka z dokumentacją niemiecką dotyczącą grabieży z diecezji chełmińskiej (z Muzeum Diecezjalnego w Pelplinie).

Cenne wskazówki Niemcy znaleźli w publikacji Edwarda Chwalewnika pt. „Zbiory polskie”, w którym autor zebrał informacje dotyczące polskich zbiorów muzealnych, bibliotecznych, archiwaliów, czyli wszelkich „pamiątek przeszłości” naszego narodu.
Niemców interesowały zarówno dzieła sztuki o wielkiej wartości, jak i dzieła mające związek z kulturą niemiecką np. listy miłosne pisane przez księżnę Elizę Radziwiłłową do cesarza Wilhelma I.

Rabowane w okupowanych krajach eksponaty władze niemieckie zamierzały zgromadzić w planowanym największym muzeum w Europie, które miało zostać otwarte w austriackim Linzu. Miały tam trafić przykładowo cenne obrazy pochodzące z Muzeum Czartoryskich. Prawo wyboru eksponatów miał dr. Hans Pose – historyk sztuki, kurator, wyznaczony do wspomnianego zadania przez samego Hitlera.
Ponadto wielu czołowych dygnitarzy III Rzeszy, chociażby Hans Frank i Heinrich Himmler, rywalizowało między sobą o zrabowane dzieła.

Okupant sowiecki rabował dosłownie wszystko: żywność, zwierzęta gospodarskie, maszyny, węgiel, meble itp. W ograbianych kościołach Związek Wojujących Bezbożników organizował muzea ateizmu.

Grabież mąki przez żołnierzy Armii Czerwonej w Prusach Wschodnich.

W odniesieniu do poniesionych przez nasz kraj w czasie II wojny światowej strat w zakresie dóbr kultury została zaprezentowana instalacja zatytułowana „63 000”. Taka liczba pozycji figuruje w Bazie Strat Wojennych Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Baza ta tworzona była przez Ministerstwo od 1992 r., praktycznie od zera, ponieważ archiwum powstałego tuż po wojnie (i szybko zamkniętego) Biura Rewindykacji i Odszkodowań zostało prawie w całości zniszczone.

Instalacja “63.000”

Należy zwrócić uwagę, iż przedwojenne władze RP tuż przed wybuchem wojny wydały zalecenie dotyczące ochrony polskich dóbr kultury, ewakuacji  z muzeów najcenniejszych dzieł sztuki. Niestety w dużej mierze zalecenia te zostały zlekceważone.

W czerwcu 1939 r. odbył się ostatni przed wybuchem wojny zjazd Związku Muzeów, w czasie którego omawiano konieczność zabezpieczenia najcenniejszych eksponatów na wypadek wojny. Delegaci wysuwali dwie przeciwstawne koncepcje: gromadzenia eksponatów w dużych miastach, albo odwrotnie – rozproszenie ich na prowincji. Ostatecznie podjęto decyzję o wydaniu broszury zawierającej wytyczne dotyczące zabezpieczenia zbiorów oraz zdeponowania najcenniejszych eksponatów.
W ten sposób zabezpieczono arrasy z Zamku Królewskiego na Wawelu, które po wybuchu wojny zostały przewiezione do Rumunii, a następnie do Kanady.
W Warszawie, po utworzeniu 20 września 1939 r. specjalnego Komitetu Ratowania Zabytków, do Muzeum Narodowego zaczęto zwozić dzieła sztuki z całego miasta np. zbiory Potockich.

Portret olejny prof. Stanisława Lorentza z 1973 r.; malował Władysław Bartoszewicz; ze zbiorów Muzeum Narodowego w Warszawie

W czasie wojny niektórzy Polacy, do których należał chociażby prof. Stanisław Lorentz (przed wojną dyrektor Muzeum Narodowego w Warszawie), próbowali ratować dzieła sztuki oraz konspiracyjnie sporządzać rejestry wartościowych przedmiotów rabowanych przez okupanta. Rejestry te otrzymał Rząd Emigracyjny w Londynie. Wspomniany profesor znalazł się wśród osób, które – na mocy umowy kapitulacyjnej zawartej po upadku Powstania Warszawskiego pomiędzy Niemcami a polskimi władzami podziemnymi – ratowały cenne dzieła sztuki spod ruin stolicy. Uratowane z pożogi wojennej zostały ewakuowane do Pruszkowa. Przy czym Polacy musieli dołożyć starań, aby te dzieła o większej wartości ukryć przed okupantem.

W ratowaniu polskich dóbr kultury niewątpliwie wielkie zasługi położył historyk sztuki z Krakowa, prof. Karol Estreicher. Współpracował z rządem emigracyjnym w Londynie, zbierał raporty dotyczące zagrabionych przez Niemców zasobów polskiej kultury. Po wojnie nawiązał współpracę z Ministerstwem Kultury w Warszawie, od którego otrzymał pełnomocnictwo do prowadzenia działań rewindykacyjnych w Niemczech. Dzięki jego wysiłkom do Polski trafiło kilka transportów z odzyskanymi dziełami sztuki.

Wspomniany wcześniej prof. Lorentz miał również udział w zabezpieczaniu cennych przedmiotów (np. zbiorów Radziwiłłowskich w Nieborowie i Arkadii) przed zbliżającą się Armią Czerwoną – po klęskach odnoszonych przez armię niemiecką od 1943 r. Bowiem w związku z przesunięciem się linii frontu i zbliżającym się tym samym zagrożeniem ze strony wojsk sowieckich, Polacy z centralnych i wschodnich regionów kraju przywozili do Warszawy cenne dzieła sztuki.

Jan Zachwatowicz

Wśród innych osób zasłużonych dla ratowania dóbr kultury, znaleźli się: Jan Zachwatowicz (po wojnie kierownik Biura Odbudowy Stolicy oraz Generalny Konserwator Zabytków) , Ignacy Matuszewski i jego żona Halina Konopacka (pierwsza polska medalistka olimpijska), ks. Antoni Liedtke (uratował z Pelplina wiele cennych inkunabułów i rękopisów, w tym Biblię Gutenberga), Mieczysław Gębarowicz (historyk sztuki, dyr. Ossolineum, który uratował wiele rękopisów, starodruków, rysunków i numizmatów).

Karol Estreicher

Należy podkreślić, iż często osoby prywatne ukrywały różne dzieła przedmioty. Niestety warunki, w jakich były one przechowywane (wilgoć, pleśń) powodowały zniszczenie takich wartościowych przedmiotów, przez co po wojnie konieczne było przeprowadzenie żmudnych prac konserwatorskich.

Walizka będąca własnością ks. Liedtke, w której ten wywoził cenne książki z terenu diecezji pelplińskiej.

Jak wiemy nasz kraj po drugiej wojnie światowej utracił prawie połowę swego przedwojennego terytorium – granice zostały przesunięte na zachód. Polska utraciła ziemie kresowe, a wraz z nimi zamki, pałace, kościoły; ziemie, uwiecznione w wielu dziełach literackich; tereny, z których wywodzili się ludzie zasłużeni dla naszego kraju. Następstwem przesunięcia granic było przesiedlenie ludności polskiego pochodzenia, często na tzw. ziemie odzyskane.

Ornat z jednego z kościołów z Kresów Wschodnich II RP ukryty przed Armią Czerwoną, ze zbiorów Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

Po wojnie Polacy ogromnym wysiłkiem podjęli się odbudowy zniszczonych miast, czego przykładem jest nasze miasto. W ramach odbudowy starego centrum Gdańska dokonano rekonstrukcji całych budynków, chociażby Ratusza Głównego Miasta, kościołów, fasad kamienic. Starano się odtwarzać detale architektoniczne (czego przykładem jest chociażby hełm wspomnianego Ratusza zwieńczony figurą króla Zygmunta Augusta). Projektanci wzorowali się na dawnych rycinach, obrazach oraz przedwojennych fotografiach. Jednym z architektów zaangażowanych w to karkołomne przedsięwzięcie nich był przykładowo inż. arch. Kazimierz Macur (1915 – 2001) – wieloletni kierownik zespołu w pracowni projektowej Przedsiębiorstwa Państwowego Pracownie Konserwacji Zabytków.

Przykład tablicy, którą zawieszali pracownicy Biura Odbudowy Stolicy na ruinach budynków przeznaczonych do odbudowy.

W Warszawie takim sztandarowym przykładem zrekonstruowanej budowli był Zamek Królewski odbudowany w latach 1971 – 84, głównie ze składek polskiego społeczeństwa oraz Polonii. Wiele cennych elementów przedwojennego wyposażenia w 1939 r. zdemontowano i zabezpieczono na polecenie prof. Lorentza.

Oczywiście odtwarzanie takich obiektów budziło i nadal może budzić kontrowersje. Jedni uważali za moralny obowiązek wobec przyszłych pokoleń odtworzenie zniszczonych zabytków, jako świadectwa przeszłości. Wśród nich należy wymienić Jana Zachwatowicza i prof. Stanisława Lorentza. Przeciwnicy zaś mówili o „fałszu historycznym”, marnotrawieniu pieniędzy itp.
Dziś widzimy, że dzięki działaniom zwolenników rekonstrukcji, jak również osób, które ratowały zasoby polskiej kultury, nasze miasta mogą być atrakcyjne dla turystów. Dziedzictwo kulturowe ma również wpływ na poczucie tożsamości współczesnych mieszkańców oraz na ich więź z danym miejscem zamieszkania, jak również z całym krajem.

Przykładowe książki uratowane przed zniszczeniem w ramach akcji zasypywania kanału. Zbiory Biblioteki Publicznej im. A. Asnyka w Kaliszu.

Patronat honorowy nad wystawą objął Jarosław Sellin, Sekretarz Stanu w Ministerstwie Kultury i Dziedzictwa Narodowego.
Patronatem objęły następujące instytucje i stowarzyszenia:

ArsForum, Arteon, Polski Komitet Błękitnej Tarczy, Renowacje i Zabytki, Spotkania z Zabytkami oraz Grupa Energa – mecenas Muzeum II Wojny Światowej w Gdańsku.

Wystawa ta wpisuje się w obchody 80–tej rocznicy Wybuchu II wojny światowej.

Wystawę  można oglądać do 23 czerwca br. na  poziomie – 3.

Maria Sadurska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *