Ludzie

Aleksander Gryglewski – „specjalista znakomity od pokojowych perspektyw”

Patronem jednej z ulic w gdańskiej dzielnicy VII Dwór jest Aleksander Konstanty Gryglewski – artysta malarz, który w czasie swego pobytu w Gdańsku w 1879 r. zginął śmiercią tragiczną. W historii polskiego malarstwa zapisał się jako ten artysta, który utrwalił na płótnie najcenniejsze zabytki naszej architektury oraz ich wnętrza. 

Aleksander Gryglewski urodził się 4 III 1833 r. w Brzostku na Podkarpaciu. Jego rodzice: Kajetan dzierżawca niewielkich majątków szlacheckich i Katarzyna z d. Solecka byli przedstawicielami drobnej szlachty. Kajetan Gryglewski był blisko spokrewniony z Franciszkiem Fornalskim – uczestnikiem wojen napoleońskich, uhonorowanym Orderem Virtuti Militari oraz Legią Honorową.

Aleksander Grygiewski. Zbiory Muzeum Narodowego w Krakowie.

Aleksander rozpoczął swą edukację w Krośnie. W 1852 r. wyjechał do Krakowa, gdzie został studentem oddziału Sztuk Pięknych tamtejszego Instytutu Technicznego.  Zaprzyjaźnił się wtedy z Janem Matejką, Arturem Grottgerem i Aleksandrem Kotsisem, którzy w tym samym czasie studiowali na krakowskiej uczelni.

Szczególnie bliska więź połączyła go z Janem Matejką. „Na wspólnych wycieczkach dla zabawy opracowywali te same tematy, podejmując się niekiedy współpracy w ramach jednego płótna. Kiedy Gryglewski wykreślał perspektywę w niektórych obrazach Matejki, Matejko zaludniał figurkami przechodniów puste wnętrza kościołów, na płótnie, które malował Gryglewski. Powstawały obrazy, które miały właściwie dwóch autorów” (Waldemar Borzestowski, „30 dni” 1/2007). Obaj po ukończeniu krakowskiej uczelni – dzięki stypendium ufundowanemu przez hr. Zofię Potocką – wyjechali na dalsze studia do Monachium.

Grupa artystów podczas pożegnania Cypriana Godebskiego. Aleksander Gryglewski stoi pierwszy z lewej. Zdjęcie wykonane ok. 1865 r. Zbiory Muzeum Krakowa.

W 1860 r. Aleksander Gryglewski wrócił do Krakowa, gdzie poświęcił się pracy twórczej. Szkicował tam, a następnie utrwalał na płótnie krajobraz miejski oraz wnętrza różnych budynków użyteczności publicznej, zwłaszcza kościołów np. katedry na Wawelu, kościoła Mariackiego.

Nie ograniczył się zresztą do stolicy Małopolski. Odbywał liczne podróże – wyjeżdżał do Lwowa, Wieliczki, Bardejowa, Podkamienia, Podhorców, Oleska, Torunia, Gdańska i Warszawy. Uwieczniał na swych obrazach tamtejsze kościoły, zamki, pałace, ratusze i ich wnętrza np. Zamek Królewski w Warszawie, pałace w Łazienkach i Wilanowie, zamek w Podhorcach. Gościł również w Pradze i Wiedniu. W stolicy Austro – Węgier uwiecznił bogaty wystrój wnętrza katedry św. Szczepana. Jego obrazy cieszyły się coraz większą popularnością, ich drzeworytowe reprodukcje ukazywały się w wydawanych w Warszawie „Kłosach” i „Tygodniku Ilustrowanym”. Wystawiał swoje prace w kraju i za granicą. Był się coraz bardziej znanym artystą.

W 1867 r. zaprezentował jeden ze swoich obrazów na wystawie światowej w Paryżu. „Towarzyszyło mu powodzenie, miał dobrą prasę, krytycy sztuki zachwalali jego kunszt, porównując go do wielu wówczas znanych artystów zagranicznych, których nazwiska dziś nic nikomu nie mówią. (…) Ceny jego obrazów miały osiągać tysiąc guldenów lub tysiąc rubli. Panowało przekonanie, że dorobił się solidnego majątku” (W. Borzestowski).

Aleksander Gryglewski „Kościół Mariacki w Krakowie”. www.pinakoteka.zascianek.pl

Nie było to chyba jednak do końca zgodne z prawdą. W 1875 r. artysta znalazł się w trudnej sytuacji finansowej. W tym roku zmarł bowiem brat jego żony (Marii wywodzącej się z małopolskiej rodziny ziemiańskiej Miczyńskch). Aleksander zajął się sprawami spadkowymi, likwidacją folwarku należącego do szwagra itp. Był jednak dobrej myśli. W 1877 r. spełniło się jego marzenie: otrzymał pracę w Szkole Sztuk Pięknych w Krakowie. Objął tam kierownictwo katedry perspektywy. Pensja nauczyciela akademickiego nie była jednak zadowalająca, nie zaspokajała w pełni jego ambicji. Rok później po ciężkiej chorobie zmarła jego żona. Gryglewski przeżył załamanie nerwowe.

Matejko chcąc pomóc swemu przyjacielowi zaproponował mu wyjazd na Pomorze. Uznał bowiem, że zmiana otoczenia będzie dla niego najlepszym lekarstwem. Oderwie się w ten sposób od przykrych wspomnień. Za namową Matejki Gryglewski latem 1878 r. wyjechał na Pomorze. Dzięki jego protekcji zatrzymał się u Adama i Marii Sierakowskich w Waplewie Wielkim niedaleko Sztumu (ob. w gminie Nowy Targ).

Tamtejszy dwór pełnił rolę centrum polskiego życia kulturalnego i społecznego na Pomorzu, swego rodzaju „oazę polskości”. Sierakowscy bowiem nigdy nie poddali się germanizacji, pielęgnowali tradycje narodowe. W związku z tym chętnie zatrzymywali się w Waplewie polscy artyści, pisarze, poeci, kompozytorzy m. in. Fryderyk Chopin, Jan Matejko, Józef Ignacy Kraszewski, Jan Kasprowicz.

Aleksander Gryglewski „Kaplica Zygmuntowska”. www.pinakoteka.zascianek.pl

Aleksander Gryglewski gościł w Waplewie dwukrotnie. Po raz pierwszy przyjechał tu latem 1878 r., po raz drugi rok później. Jak podaje Waldemar Borzestowski (a także autor biogramu artysty w Wikipedii) Gryglewski w czasie obu swych pobytów w Waplewie odbywał podróże do Gdańska i Torunia. W „Encyklopedii Gdańskiej” przeczytamy, że przebył do naszego miasta jedynie w 1879 r. W Gdańsku korzystał z gościny u Marii Röhr (Roer) zamieszkałej w kamienicy przy Vorstädtischer Graben 39 (ul. Podwale Przedmiejskie), właścicielki firmy hurtowego handlu zbożem „Alexander Makowski & Co”.

Podwale Przedmiejskie 39 (w głębi)

Maria Röhr „po śmierci męża samodzielnie kierowała firmą i kontynuowała tradycje poprzedników. Prowadziła korespondencje z pisarzami i pomagała Polakom przebywającym w Gdańsku. Jest bardzo prawdopodobne, że podczas swego pobytu również Matejko odwiedził to miejsce” (W. Borzestowski). Przypomnę, że Jan Matejko (wraz z żoną i starszą córką) gościł w naszym mieście w październiku 1877 r. Zatrzymał się wtedy w hotelu du Nord przy Langer Markt 19 (Długi Targ).

Aleksander Gryglewski z wielkim zainteresowaniem spacerował po naszym mieście. Rysował różne budynki i ich wnętrza. Bywał np. w Ratuszu Głównego Miasta. Wykonał tam liczne szkice m. in. Sieni Głównej oraz Wielkiej Sali Rady zwanej też Salą Czerwoną. Wkrótce na podstawie szkiców zaczął malować obraz olejny „Wnętrze czerwonej sali ratuszowej”. Do pracy nad nim powrócił w następnym roku w czasie swego kolejnego pobytu w Gdańsku. Niestety obrazu tego nigdy nie ukończył.

Pocztówka z 1906 r. przedstawiająca Wielką Salę Rady (Salę Czerwoną) w Ratuszu Głównego Miasta Gdańska. Wydawca Dr. Trenkler Co., Leipzig. www.muzeumpomorza.pl

W 1879 r. doszło bowiem do tragicznego wypadku. 29 VIII 1879 r. artysta wyskoczył z okna Sali Kasy Miejskiej, czyli Kamlarii (mieszczącej się na II piętrze gdańskiego ratusza) na jego wewnętrzny dziedziniec. Jak podaje Waldemar Borzestowski „zwłoki Aleksandra Gryglewskiego z roztrzaskaną o kamienny bruk głową znaleziono na dziedzińcu”. Nie wiadomo dlaczego zdecydował się na taki krok. Czy przyczyną samobójczej śmierci było silne załamanie nerwowe, ukryta choroba psychiczna, czy problemy finansowe? Czy rzeczywiście popełnił samobójstwo, czy ktoś się przyczynił do jego śmierci? Być może śmierć artysty miała związek z transakcjami handlowymi, które powierzył Gryglewskiemu Matejko. Sprawa dotyczyła zakupu unikatowych gdańskich mebli do krakowskiego mieszkania Matejki.

Zdaniem Waldemara Borzestowskiego „podejrzewano, że Gryglewski, który nie umiał żyć w zgodzie z posiadanym budżetem, mógł wpłacać zaliczki, z nadzieją, że hojny przyjaciel jest gotów przeznaczyć na całą operację znacznie większe środki. Powstały poważne zobowiązania. Kosztowne meble wyruszyły w drogę do Krakowa, ale pozostały niezapłacone należności. Kiedy minęły terminy, zaczęli dobijać się wierzyciele i byli coraz bardziej natarczywi. Gryglewski osobiście ręczył za terminy płatności i zapewniał, że w całej operacji był tylko pośrednikiem. Uspokajał, że monitowany przez niego właściwy nabywca z pewnością w niedługim czasie ureguluje wszelkie zobowiązania. Wierzono mu, ale do czasu, a podejrzenia, że jest oszustem bardzo go bolały”. Sytuacja ta mogła spowodować nasilenie depresji, w jakiej znajdował się od momentu śmierci żony.

Teren dawnego cmentarza katolickiego przy ul. Strzeleckiej, na którym spoczął Aleksander Gryglewski

Jak podaje Borzestowski artysta został pochowany na „cmentarzu św. Mikołaja, który znajdował się na stoku wzgórza za obecną ulicą 3 Maja, w pobliżu grobu męża Marii Roehr”, czyli Neuer Katholischer Kirchhof (Nowym Katolickim) położonym po zachodniej stronie Schützengang (ul. Strzelecka); jego „zachodnią granicę wyznaczało podnóże skarpy fortyfikacji (Bastion Kessel)” („Encyklopedia Gdańska”). W pogrzebie artysty wzięło udział wielu Polaków zamieszkałych w Gdańsku.

Pięć lat później grób Aleksandra Gryglewskiego odnalazł przybyły do naszego miasta Ludwik Jenike – dziennikarz warszawskiego „Tygodnika Ilustrowanego”. W swej relacji pt. „Dwie doby w Gdańsku” – zamieszczonej w owym czasopiśmie – napisał m. in.: „Aby zwiedzić grób Gryglewskiego, wybraliśmy się przed wieczorem na cmentarz św. Mikołaja. Niełatwo było dopytać się o cel poszukiwań naszych, nazwiska bowiem Gryglewskiego nikt tu nie zna; dopiero gdyśmy wspomnieli, że to ów malarz polski, który z Ratusza na bruk się rzucił, żona grabarza pokazała nam mogiłę jego wzniesioną nad podziemiem murowanym, ale w wielkim znajdującą się zaniedbaniu”.

O tragicznej śmierci Aleksandra Gryglewskiego wspomniał w swojej relacji z podróży na Pomorze hr. Stanisław Tarnowski (historyk literatury, profesor UJ, przez dwie kadencje rektor tej uczelni). Latem 1881 r. gościł u Adama i Marii Sierakowskich w Waplewie. Odwiedził też m. in. Gdańsk, Oliwę, Sopot , Malbork i Pelplin. Były to „peregrynacje do sacrum narodowej pamięci: do miejsc narodowego kultu i źródeł polskiej państwowości” (J. Szydłowska).

W Gdańsku Tarnowski zwiedzał m. in. Ratusz Głównego Miasta. Wspominając Wielką Salę Rady pisał: „Wielka ona nie jest, ale jest wspaniała. (…) Wiąże się do niej jedno smutne wspomnienie: dla niej przyjechał do Gdańska Gryglewski, jedyny podobno w Polsce malarz – specjalista znakomity od pokojowych perspektyw – i malował ją, kiedy w napadzie umysłowej choroby rzucił się z jakiegoś okna na wewnętrzny dziedziniec ratusza”.

Aleksander Gryglewski osierocił dwoje dzieci: Zofię (po mężu Rudnicką) i Aleksandra, który również został artystą malarzem.

Aleksander Gryglewski „Wnętrze pałacu w Łazienkach”. www.pinakoteka.zascianek.pl

W 1959 r. Gryglewski został patronem ulicy na powstającym wtedy w Gdańsku Osiedlu Młodych (dziś w obrębie dzielnicy Siódmy Dwór).

Wspomnienie o Aleksandrze Gryglewskim napisałam korzystając z:

  • „Encyklopedii Gdańskiej”
  • publikacji J. Szydłowskiej „Koleją żelazną i powozem. Humanista na szlakach Prus Królewskich u schyłku XIX wieku (Prof. Stanisław Tarnowski)” 2004 r.
  • Wikipedii
  • artykułu Waldemara Borzestowskiego pt. „Wypadek na ratuszowym dziedzińcu” „30 Dni” 1/2007
  • www.pinakoteka.zascianek.pl
  • www.sztukipiekne.pl
  • www.turystykakulturowa.org

Maria Sadurska

Dodaj opinię lub komentarz.