No i gitarra z pizzą

Tuż przed lunchem, Monika wypaliła z pomysłem, że słyszała fajną piosenkę i chce się nauczyć grać na gitarze, i czy mam czas wieczorem, by jej pomóc kupić gitarę, bo kupiła już książkę…

WTF?!?

No, dobra, więc po pracy poszliśmy do osiedlowych sklepów i komisów zobaczyć, co tam mają… W toku oglądania, Monika zakochała się w gitarze elektrycznej. Tej niebieskiej pośrodku, ale stwierdziła, że musi pozbierać pieniądze, bo przekracza to jej budżet.
Do tematu wracamy za miesiąc.

gitary

Tymczasem ona i Sandy są głodne, więc wyciągnęły mnie na pizzę.

Znaczy gdzie??? Przecież tu nigdzie pizzy nie ma… yyy, jest?

Kurde! Z żoną i z synem przechodziliśmy tamtędy tysiąc razy, tuż za rogiem McDonald’s, koło sklepu z gitarami, jest pizzeria, w której podają tanią, pyszną, w sumie przypominającą smakiem tę z pizza hut…
W mordeczkę… ale tak schowana…

No i dają widelce 🙂

Niestety, na razie nie stanę się stałym bywalcem tego miejsca, gdyż jestem na etapie wyjadania zapasów z szafek i lodówki.

Wg moich obliczeń, te (z pominięciem półrocznego zapasu makaronów i ryżu) wystarczą mi do mniej więcej 20go lipca.

Po tej darmowej pizzy – powiedzmy, że do 21go!

fooky

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *