Wakacyjny kogel-mogel.

CIEKAWOSTKA SOCJOLOGICZNA

No, i wyciągnął mnie młody na żarcie do KFC.
Nie ma w tym nic takiego, o czym by było pisać – no, może poza ilością jedzenia, z jaką radzi sobie Mikołaj.

Ale ja nie o tym.

Zauważyłem pewną prawidłowość (nie pierwszy raz) w zachowaniu młodych kobiet, okupujących sąsiednie stoliki. Spojrzysz na taką raz dłużej – ona to (oczywiście) zarejestruje. Jeżeli po krótkiej chwili spojrzy (a z pewnością spojrzy) i zobaczy, że gapisz się na nią, w dalszym ciągu – dzieją się czary.

To nic, że poprzednio żarła tego kurczaka jak dzik z państwowego lasu – obiema łapami i mlaskając.

Nagle…

Już wie, że ma branie.
A to zobowiązuje!

Kurczak nagle zajmuję pozycje między kciukami a wskazującymi – reszta odchylona elegancko jak skrzydła ptaka jakiego. Mało tego – pierś (swoja a nie kurczaka) do przodu – żadnego garbienia się jak stara Biernacka. W międzyczasie (a to wszystko potrafi bez przerwania posiłku) nóżka na nóżkę – z obowiązkowo wyprężona stópka i (ewentualnie) pląsik lekki to w prawo, to w lewo. Taka choreografia w wersji podstawowej.

Mina (nagle) też bardziej taka uwznioślona – jakby Szymborską właśnie w myśli roztrząsała.

No, ogólnie szyk i elegancja.

Ponieważ młody musiał zeżreć całe wiadro kurzego truchła – poćwiczyłem oko na trzech sztukach.
Na większej liczbie nie da rady, bo one sprawdzają, co chwilę, czy na nie patrzysz – trzy sztuki to i tak spore obciążenie.

Rezultaty, niemal identyczne.

No, ciekawostka taka.
……………………………..

OCZY DZIECKA

Mimo wszystko, są takie chwile, że warto żyć.
Nawet, jeżeli ci to życie, codziennie, dokłada do dupy.

Nawet, jeżeli są to (jedynie) chwile – warto na nie czekać.
Chwile radości, wzruszenia czy też objawienia rzeczy prostych – takimi, jakie one są.

Rzeczy pozbawionych całego, tego doświadczenia życiowego, które to jedynie gmatwa i zaciemnia.
Objawienia podobnego temu, którym się zachłystujesz, patrząc na coś pięknego – po raz pierwszy. Wtedy, gdy nie jest to jeszcze zaszufladkowane, pomieszane z czym innym i jest jeszcze czyste – pierwotne.

Czasami bywa, że nawet rzeczy (na pozór) znane i oczywiste, stają nagle w nowym świetle – pod nowym kątem.

I nagle…
Zachwycisz się kwiatem, którego oglądałeś już setki razy; zobaczysz go takim, jakim jest a nie takim, jakim ci go pokazuje jedna z milionów szufladek – w mózgu. Zadziwisz się czymś (z pozoru) oczywistym, tym zadziwieniem dziecka, które poznaje świat, wokół siebie.

I nic, że masz kilkadziesiąt lat – nie jest to ważne. To się zdarza każdemu, kto akurat miał na tyle wolnej energii, że jego percepcja uciekła od schematu. Że (na chwilę) zobaczysz prawdziwe oblicze spraw a nie jedynie, jakiś zmęczony życiem powidok rzeczywistości. Powidok, który serwuje nam mózg – na co dzień.

Na ten, jeden moment, zostaniesz odkrywcą i eksplorerem świata. Wielkiego i pięknego świata – mimo, że jest on tuż.
I nie jest ważne, czy to był kwiat, Chopin, Guns’n’Roses czy Picasso. Ważne, że zobaczyłeś, poczułeś tę świeżość i ekspresję rzeczy oddzielnej (czystej) a nie jakiś zbitek spraw czy przedmiotów.

To się jedynie zdarza – niestety.
Życie by było zupełnie inne, gdyby można takie chwile chłonąć nieustannie. Zachwycać się, przeżywać i mieć oczy dziecka.

I czasami, otrzeć łzę…
……………………………..

REKLAMA W TV

Znudzony codziennym dobrobytem – spojrzałem w telewizor. Nie, żeby we wnętrzności odbiornika a na to, co akurat leci po wierzchu.

No, i trafiła mi się akurat reklama tamponów OB.
Tragedia.
Leją jakieś niebieskie (!) płyny, odwracają, gniotą,  miętoszą.

Wygląda to (mniej więcej) tak, jakby kobieta miała, między nogami, farbiarnię baranich kożuchów a nie…

Kompletnie to do mnie nie przemówiło – zupełny odlot od realiów.

A przecież można to zrobić tak, żeby zachęcało – facetów również, dla swojej wybranki (hm…) serca – do zakupienia tamponów.

Przykładowo:

TAMPON OB – STRZAŁ W DZIESIĄTKĘ!

Krótko, obrazowo i z ciekawymi skojarzeniami.

P.S.
Gdyby się przyjęło – 10% od reklam, dla mnie.
………………………………………

OCENY STADNE – STADNA NIENAWIŚĆ

Jak, tak słucham (i czytam) to żyjemy w dziwnych czasach.
Dlaczego dziwnych?

Proszę bardzo:

  1. Posłowie to złodzieje.
  2. Rząd to złodzieje.
  3. PO to złodzieje.
  4. PiS to złodzieje.
  5. Policja to złodzieje.
  6. Przedsiębiorcy to złodzieje.
  7. Związki zawodowe to złodzieje.
  8. Prezesi spółek to złodzieje.
  9. Ci z naprzeciwka to złodzieje.

Wychodzi mi na to, że jedynie oceniający to uczciwi obywatele.

Zastanawia mnie to, skąd się bierze taka, stadna nienawiść do wszystkiego.

Niedostatek?
Być może.

Własne nieudacznictwo?
Pewnie też.

Owczy pęd?
Podejrzewam najbardziej.

Brak myślenia – a co za tym idzie – brak własnego zdania to klęska dla uregulowania stosunków społecznych.
Stado klepie to, co klepie przewodnik stada.
A ci przewodnicy…
No, bez pozytywnej histerii, raczej.

A może warto zobaczyć w ludziach ich dobry ‚kawałek”.
Bo w każdym taki jest.
Czasami w cieniu, czasami mało atrakcyjny, ale jest.

Zdecydowanie, warto wymknąć się na (choćby) chwilę ze stada.

Zachęcam.

Piotr Adrian Donder

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *