20% posadzki do wymiany w Bazylice Mariackiej

W maju informowałam opinię publiczną o dewastacji posadzki w Kościele Mariackim. Co dalej dzieje się ze sprawą?  Jeśli jednak nie pamiętasz, Czytelniku, o co chodzi, to koniecznie musisz wrócić do tych artykułów:

Proboszcz Ireneusz Bradtke został zobowiązany do sporządzenia inwentaryzacji stanu aktualnego posadzki – inwentaryzacji na etapie przerwania robót w kwietniu 2020 r., czyli sporządzenia mapy tego, co faktycznie obecnie leży w Bazylice. Metodami pozwalającymi na maksymalną precyzję zidentyfikowania kamiennych elementów jest ortofotomapa albo fotografia laserowa. Ksiądz taką ortofotomapę dostarczył. Obejmowała ona zdecydowaną większość posadzki Bazyliki – oprócz części z rusztowaniami.

Na podstawie analizy ortofotomapy i stanu posadzki z roku 1732  Wojewódzki Urząd Ochrony Zabytków opracował zalecenia konserwatorskie, których celem było uzyskanie najwierniejszego historycznie stanu posadzki. Powstał szkic posadzki, a następnie rysunek pokazujący elementy, które powinny zostać zmienione – jest to ok. 20% powierzchni  posadzki.

Są trzy możliwe działania (generalnie należy przywrócić stary kamień, jednak został on poważnie uszczuplony poprzez przycinanie i przemiał):

  • uzupełnić braki  Revalem
  • uzupełnić szarym wapieniem i odtworzyć  historyczne numery płyt nagrobkowych
  • zaznaczyć w posadzce mensy ołtarzowe przy filarach
Przycięta i zniszczona posadzka

WUOZ wyda (być może już to uczynił) decyzję wstrzymania realizacji dotychczasowego projektu, a parafia będzie zobligowana do kontynuacji robót wg wytycznych i poprawy prac wykonanych niewłaściwie. Innymi słowy, parafia musi opracować nowy projekt na własny koszt zgodnie z wytycznymi i projekt ten będzie podlegał akceptacji WUOZ. Termin rozliczenia dotacji mija w 2022 r.

Płyty z XIX wieku prawdopodobnie trafią na Cmentarz Nieistniejących Cmentarzy.

W przebadanej hałdzie w zakładzie utylizacyjnym przy ulicy Ku Ujściu nie znaleziono więcej ludzkich kości. Natrafiono jeszcze na małe fragmenty zabytkowych płyt, co świadczy o ich przycinaniu.

Sprawa w prokuraturze toczy się nadal, a właściwie dopiero się rozpoczyna. WUOZ dostarczył wymagane przez prokuraturę dokumenty (dane związane z nieprawidłowościami podczas prac remontowo-budowlanych)  i jest to pokaźny plik informacji do analizy. Odpowiedział też na pytania prokuratury. Z dokumentów wynika, że WUOZ wydał zgodę na renowację 21,8% powierzchni kościoła. Tymczasem pracami objęto 100% powierzchni! Nigdy też nie wydał zgody na utylizację zabytkowych kamieni ani na traktowanie ich jako odpadów budowlanych przeznaczonych na kruszywo drogowe. WUOZ potwierdził też samowolne postępowanie wykonawcy.

Na koniec taka refleksja.  Po ujawnieniu procederu niszczenia płyt posadzkowych opinia publiczna zareagowała bardzo szybko i głośno. Zareagowały media – zarówno publiczne, jak i prywatne. Prokuratura zareagowała z ociąganiem, natomiast nie doczekaliśmy się publicznego stanowiska emerytowanego już arcybiskupa Głódzia, któremu podlegała prawie 700-letnia Bazylika, i który powinien był stać na straży poszanowania ludzkich szczątków. Nie doczekaliśmy się wypowiedzi Stowarzyszenia Konserwatorów Zabytków ani żadnych ich działań, czy zapowiedzi działań, wobec wykonawcy pp. Brzuskiewiczów. Nie wypowiedział się magistrat gdański, który wspomógł renowację posadzki kwotą 2,5 mln złotych, a który odpowiada za wydawanie publicznych pieniędzy. Pieniądze te zostały przeznaczone częściowo na zniszczenie zabytku. Jaki przekaz płynie z tego milczenia? Jakich więc rozstrzygnięć powinniśmy tu oczekiwać?

Anna Pisarska-Umańska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *