Obóz Narwik
Tropiąc relikty PRLu doszłam do ulicy Narwickiej. Napis na transformatorze NARWIK wydaje się nie być w sprzeczności z nazwą ulicy. A jednak dotyczy zamierzchłej przeszłości, gdy istniał tu obóz pracy NARWIK założony przez Niemców w 1941 roku.
Były to dwa obozy – dla kobiet i mężczyzn zatrudnionych w Stoczni Schichaua i przy budowie fortyfikacji. Postawiono 20 baraków i łącznie mieściły one 3000 osób. Posiadały toalety i elektrykę. Od marca 1945 do grudnia 1947 obozy były punktami przejściowymi dla wysiedlanej ludności pochodzenia niemieckiego. 
Po wojnie przebywało tu jednorazowo nawet 5000 ludzi. Nie tylko wysiedlani gdańszczanie, ale także uciekinierzy z Prus Wschodnich, którzy w czasie wojny już dalej nie zdążyli uciec. Część zatrudniono przy odgruzowywaniu miasta. Ludność wysiedlaną rejestrowano, odprawiano i badano. Pod eskortą wojska odprowadzana była na pobliską bocznicę kolejową i przez Chojnicę , Piłę i Szczecin trafiała do Niemiec. Przeszło tędy w ten sposób ok. 130 000 osób
Obóz po wojnie funkcjonował pod różnymi nazwami: Obóz Niemiecki w Narwiku-Gdańsk, Osiedle Barakowe Narwik i inne. Przyjeżdżali tu również repatrianci zza Buga oraz powracający żołnierze z Zachodu. Kierowani tu byli z portu gdańskiego – przywożeni od razu samochodami (bądź pociągami towarowymi, jeśli drogą lądową).
W momencie likwidacji obozu cały kompleks już był zdewastowany. Niektóre baraki wyremontowano w latach 50 i nawet szkoła baletowa tu się załapała w latach 1950-53 (potem przeszła do willi przy Konopnickiej 13 do 1957, w końcu na Legionów). Niektóre baraki stoją do dzisiaj przy Narwickiej (może to ten żółty po prawej?), a ogólnie obozy rozciągały się po obu stronach Narwickiej od Żaglowej po Reja.





Dzięki Aniu za tą ciekawostkę, niejednokrotnie tamtędy jeździłem.
Temat daje wiele do myślenia, nie wiem czy jest miejsce (miasto) w Polsce nieskażone głupotą jakiegoś debila który doprowadza do niszczenia innych ludzi :(
Bardzo ciekawa rzecz, mieszkam w okolicy od dawna i nigdy o tym nie słyszałem :)
A ja wiem o tym że Obóz Narwik istniał i jeszcze jedno obóz też istniał gdzie stoi Stadion Polonii dawniej Stoczniowca reliktem tamtej przeszłości są schrony przeciw lotnicze na terenie stadionu i okolicy .
Jak ten obóz się nazywał? Coś wiadomo? Byłoby to poza zasięgiem Narwiku. I czy wojenny, czy już powojenny?
był to obóz robót przymusowych na terenie gdzie stoi stadion .wiecej to zapraszam na spacer w sobote ok 12 na Młyniskach
Niestety, w sobotę nie ma mnie w Gdańsku. Szkoda.
W tym obozie przetrzymywano również żołnierzy powracających z zachodu – poddawano ich tam „resocjalizacji”
Mieszkałem w Nowym Porcie od 1946 roku i z tego co pamiętam w Narwiku był obóz dla żołnierzy przybywających z zachodu – jak sie ich popularnie określało „Andersiaków”Obóz był ogrodzony,była wartownia od strony ul. Marynarki Polskiej w której wartę trzymali żołnierze z KBW i Andersiacy wspólnie.Żeby tam wejść trzeba było dostać przepustkę. Nie pamiętam jak długo istniał ten obóz ale wiem że zmarł tam komendant obozu – Andersiak któremu postawili pomniczek na skraju obozu Był on usytułowany przy ul Marynarki Polskiej i obecnej Żaglowej na terenie obozu.Pamietam jak internowani żółnierze przyjeżdżali pod eskortą do Nowego Portu do kina „Marynarz”mieszczącego się na lu. Na Zaspę w podwórzu prawie naprzeciw obecnego Hartwiga.
Funkcjonowała tam również 30 Szkolna Brygada „Służba Polsce”. Czy można znaleźć informacje na ten temat?
Baraki stoją do dzisiaj – niektóre były ostatnio rozbierane. Baraki są po lewej stronie Narwickiej, a nie po prawej. Ten żółty to raczej nie pozostałość z tamtych czasów, ale 3-4 drewniane baraki stoją do dzisiaj
Ja mieszkałam w Narwiku od urodzenia , czyli od 1960 roku i wtedy to raczej nie był obóz. Było to osiedle komunalne . Moi rodzice przyjechali do Gdańska z okolic Ostrołęki i tam dostali mieszkanie kwaterunkowe . Były to bardzo skromne warunki , ale czasy te wspominam z rozrzewnieniem . Mieszkało tam również bardzo dużo cyganów, tylko bliżej stacji Gdańsk Nowe Szkoty . Nawet się mówiło że…….idę do cyganów i nie chodziło o to ,że konkretnie do nich się szło, ale w tą okolicę, gdzie było ich skupisko . Był tam sklep Społem. Mieszkalismy tam do 1970 roku , do czasu gdy tata dostał ze stoczni mieszkanie w nowowybudowanym bloku na Przymorzu . Zresztą większość mieszkańców w ten sposób opuściła tą dzielnicę. Baraki byly sukcesywnie wyburzane , chociaż ten żółty, co został, a właściwie kawałek baraku ,to był barak nr 3 w którym mieszkaliśmy. Baraki byly ze dwa razy dłuższe i nie były kolorowe . Były prawie czarne. Ale życie tam było wspaniale ,choć skromne. Były to czasy, gdzie ludzie się ze sobą komunikowali , pomagali sobie i dzielili się tym co mieli , a dzieci całe dnie bawiły się na powietrzu.