„Prywatny folwark dyrektora” w Filharmonii Bałtyckiej?

Wśród muzyków Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku wrze. Wszystko na skutek złego, ich zdaniem, zarządzania placówką przez dyrektora naczelnego Romana Peruckiego. Pracownicy zarzucają mu m.in. zatrudnianie członków własnej rodziny. Ale to nie wszystko.

Rośnie liczba zarzutów formułowanych przez pracowników Filharmonii Bałtyckiej. Okazuje się, że wśród zatrudnionych w placówce znajdują się członkowie rodziny dyrektora Peruckiego. Jest to np. Kazimierz Perucki – brat dyrektora, który jest… „Kierownikiem sprzedaży imprez”. Jak mówią pracownicy, dzięki nazwisku cieszy się licznymi przywilejami i nieograniczoną swobodą działania.

Według doniesień pracowników, szwagier Peruckiego dawniej pracował tu jako kierownik budowy. W Filharmonii Bałtyckiej zatrudniony został także syn Romana Peruckiego – Łukasz Perucki, który gra w orkiestrze w grupie pierwszych skrzypiec.

– Podczas przesłuchania syn Romana Peruckiego wypadł znacznie gorzej niż jego konkurent i nie miał odpowiedniego przygotowania. Co ważne, przesłuchania nie odbywały się anonimowo, tzn. komisja wiedziała, który kandydat występuje. Oczywiście po wszystkim okazało się, że jego o wiele lepszy konkurent został przez komisję oceniony znacznie gorzej niż młody Perucki. To jest faworyzowanie własnej rodziny – słyszymy od pracowników Filharmonii. – Specjalnie dla syna dyrektora stworzono nawet dodatkowe miejsce w orkiestrze.

Filharmonia Bałtycka

Rzeczniczka Polskiej Filharmonii Bałtyckiej potwierdziła, że w instytucji zatrudnieni są członkowie rodziny dyrektora Romana Peruckiego.

– W żadnym wypadku nie mamy tu do czynienia z nepotyzmem, ponieważ wyznacznikiem działań o charakterze nepotyzmu są koneksje rodzinne, które są ważniejsze niż kompetencje albo wartości danej osoby – mówi Magdalena Malara-Świtońska, rzecznik Polskiej Filharmonii Bałtyckiej. – Tymczasem, jak wspomniałam w przesłanej uprzednio korespondencji, proces rekrutacji pracowników Polskiej Filharmonii Bałtyckiej oparty jest na weryfikacji kompetencji każdego potencjalnego kandydata. Ponadto, osoby o których mowa, nie podlegają bezpośrednio pod Dyrektora Naczelnego.

Problem jednak w tym, że to nie kto inny, a właśnie Dyrektor Naczelny podpisuje z pracownikami umowę o pracę, co powoduje, że ma na nich istotny wpływ.

filharmonia

Kontrowersje wokół Romana Peruckiego, będącego dyrektorem Filharmonii Bałtyckiej pojawiają się od dawna. Mówią o nich prawie wszyscy muzycy i pracownicy Filharmonii.

– Dyrektor zrobił sobie prywatny folwark, w którym od dawna robi wszystko, co mu się tylko podoba. Zatrudnia znajomych, kolegów i własną rodzinę. To jest niedopuszczalne – mówią muzycy. – Traci na tym jakość naszych występów, tracą nasi słuchacze, bo nie dobierani są najlepsi z najlepszych, a znajomi i rodzina dyrektora.

Nie znamy kryteriów, którymi kierowano się zatrudniając członków rodziny Romana Peruckiego.

– Domagamy się usunięcia Romana Peruckiego z funkcji i przeprowadzenia rzetelnego i transparentnego konkursu na to stanowisko. W przeciwnym wypadku będziemy podejmowali kolejne kroki ze strajkiem włącznie – mówią członkowie Rady Artystycznej Filharmonii Bałtyckiej w Gdańsku. – W najbliższym czasie będziemy składać doniesienie do organów ścigania dotyczące nadużyć, jakich dopuścił się dyrektor Perucki.

Przy okazji postanowiliśmy ujawnić Czytelnikom treść pierwszej korespondencji (wówczas jedynie zbieraliśmy informacje, opierając się na relacjach pracowników) z przedstawicielką Polskiej Filharmonii Bałtyckiej, Magdaleną Malarą-Świtońską – rzecznikiem prasowym tej instytucji. Zamiast odpowiedzi na konkretne pytania otrzymaliśmy, w naszej ocenie, wypowiedź mającą znamiona groźby.

Oto ten fragment:

“Ponadto, przypominam, że w świetle art. 12 ustawy prawo prasowe, publiczne sugerowanie złych intencji lub działania na szkodę instytucji w świetle faktów pozostających w zgodzie z literą prawa, nie tylko godzi w wizerunek instytucji, ale może także stanowić podstawę do wystąpienia na drogę prawną”.

Tymczasem Dz.U.1984.5.24 – Ustawa z dnia 26 stycznia 1984 r. – Prawo prasowe w art. 12 (Obowiązki dziennikarza) zawiera następującą treść:

Dziennikarz jest obowiązany:

1) zachować szczególną staranność i rzetelność przy zbieraniu i wykorzystaniu materiałów prasowych, zwłaszcza sprawdzić zgodność z prawdą uzyskanych wiadomości lub podać ich źródło,
2) chronić dobra osobiste, a ponadto interesy działających w dobrej wierze informatorów i innych osób, które okazują mu zaufanie,
3) dbać o poprawność języka i unikać używania wulgaryzmów.

Dziennikarzowi nie wolno prowadzić ukrytej działalności reklamowej wiążącej się z uzyskaniem korzyści majątkowej bądź osobistej od osoby lub jednostki organizacyjnej zainteresowanej reklamą.

Wnioski pozostawiamy Czytelnikom.

O komentarz do sytuacji panującej w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej poprosiliśmy prof. Zygmunta Rycherta – znanego dyrygenta i kompozytora związanego z filharmoniami w Warszawie i Gdańsku oraz teatrami operowymi w Bydgoszczy i Gdańsku:

Prof. Zygmunt Rychert: „Jako były dyr. artystyczny mam wiele złych wspomnień związanych ze współpracą z dyr. R. Peruckim, który chciał zrobić ze mnie podległą mu marionetkę. Prawie każdego dnia 2 sekretarki przynosiły mi karteczki ze zmianami programu Filharmonii, które ciągle, nieustannie dokonywał dyr. Perucki. We wszystkich filharmoniach w Polsce plany były układane z wyprzedzeniem na cały sezon artystyczny, w Gdańsku nie mogłem sklecić ich nawet na 3 miesiące, bo dyr. naczelny przeszkadzał mi pracować!”

„Moja współpraca z R. Peruckim była udręką, gdzie organista nie mający żadnego (!!!) wykształcenia dyrygenckiego wiązał ręce doświadczonemu dyrygentowi – symfonikowi, założycielowi tej orkiestry w 1974 roku! Z powodu podobnych odczuć i lekceważenia pracowników, wielu wspaniałych, oddanych ludzi musiało odejść z Filharmonii Bałtyckiej (działu kadr, księgowości i z biura artystycznego)”.

Zygmunt Rychert

Cały komentarz profesora Zygmunta Rycherta dotyczący sytuacji w Polskiej Filharmonii Bałtyckiej opublikujemy niebawem.

Zobacz: Znany dyrygent: „Dyrektor Filharmonii Bałtyckiej przeszkadzał mi pracować!

Waldemar Brzoza , www.gazetabaltycka.pl

2 myśli na temat “„Prywatny folwark dyrektora” w Filharmonii Bałtyckiej?

  • Co do syna Dyrektora- absolutnie zgadzam się z muzykami PFB. Znam tego chłopaka od lat i niestety jego granie na skrzypcach jest na niskim poziomie. Od dawna w PFB dzieje się źle- poziom artystyczny spada…Wiolonczele? Masakra! Najgorsze w Polsce.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *