Peszko: nie składamy broni, nie ma takiej opcji

Niespodziewanie biało-zieloni zremisowali bezbramkowo z drużyną Korony Kielce. Remis oznacza, że zespół Piotra Nowak traci do liderującej Jagiellonii już trzy punkty i wciąż zajmuje czwarte miejsce w tabeli Lotto Ekstraklasy.

Mecz z Koroną Kielce miał być dla Lechii łatwym przetarciem przed arcyważnym spotkaniem z Jagiellonią, z którą zmierzą się w środę. Po wygranej z Wisłą Kraków 1:0 mecz z kielczanami miał przysporzyć drużynie Piotra Nowaka łatwe trzy punkty i być kolejnym krokiem w walce o najwyższe cele. Tak jednak się nie stało.

Od początku meczu to Lechia Gdańsk przeważała stwarzając sobie groźne sytuacje pod bramką strzeżoną przez Milana Borjana. Pierwszą szansę na zdobycie gola miał Mario Maloca, jego strzał głową poszybował jednak ponad poprzeczką. W 12. minucie meczu kolejną szansę na zdobycie bramki dającej prowadzenie drużynie gospodarzy miał Grzegorz Kuświk, którego strzał zablokował Jakub Żebrowski. Szanse na strzelenie pierwszego gola miał również Flavio Paixao – piłka poszybowała nieznacznie nad bramką Korony.

Piłkarze Macieja Bartoszka pierwszą niebezpieczną sytuację stworzyli sobie dopiero w 22. minucie. Sam na sam z Dusanem Kuciakiem znalazł się Maciej Górski, który wykiwał dwóch obrońców Lechii. Ostatecznie jednak to bramkarz biało-zielonych wyszedł z tego pojedynku górą. Przed gwizdkiem sędziego kończącym pierwsza połowę spotkania szanse na wpisanie się na listę strzelców miał Rafał Wolski, którego strzał został jednak obroniony przez obrońców Korony.  Pierwsza połowa zakończyła się bezbramkowym remisem.

Po zmianie stron boiska do ataków na bramkę zabrali się żółto-czerwoni. Akcjom Korony brakowało jednak wykończenia. Z biegiem czasu inicjatywę przejęli piłkarze Piotra Nowaka. Gdyby nie dobra postawa golkipera drużyny z Kielc, prawdopodobnie drużyna Macieja Bartoszka zeszłaby z boiska na tarczy.

Końcówka spotkania należała do gdańszczan, którzy co rusz stwarzali sobie dogodne okazje do zdobycia bramki na wagę trzech punktów. Z kolei kielczanie robili co mogli, żeby oddalić zagrożenie spod własnego pola karnego ograniczając się do  wybijania piłki z „szesnastki”.

Ostatecznie 15 tys. kibiców nie zobaczyło żadnej bramki. Po 33 kolejkach bało-zieloni tracą do lidera trzy punkty i wciąż zajmują czwarte miejsce, które nie gwarantuje gry w europejskich pucharach.

Rafał Janicki i Ariel Borysiuk będą pauzować w kolejnych meczach z powodu otrzymanych kartek. O ile Ariel nie zagra tylko w najbliższym meczu, to już Rafał Janicki z powodu  12. żółtej kartki w sezonie nie zagra zarówno w środowym meczu oraz z Lechem Poznań.

Pomeczowe wypowiedzi zawodników Lechii:

Sławomir Peszko

Piotr Wiśniewski

Lukas Haraslin 

Lechia Gdańsk: Duszan Kuciak – Rafał Janicki, Mario Malocza, Jakub Wawrzyniak – Lukasz Haraslin, Ariel Borysiuk, Milosz Krasić (67. Michał Mak), Rafał Wolski (80. Piotr Wiśniewski), Sławomir Peszko – Flavio Paixao, Grzegorz Kuświk (60. Marco Paixao).

Korona Kielce: Milan Borjan – Bartosz Rymaniak, Radek Dejmek, Rafał Grzelak, Ken Kallaste – Serhij Pyłypczuk (85. Jakub Kotarzewski), Jakub Żubrowski, Mateusz Możdżeń, Nabil Aankour (88. Jakub Mrozik), Miguel Palanca (58. Vanja Marković) – Maciej Górski.

Mecz obejrzało 15349 kibiców.

Mateusz Błażewicz

zdjęcia: Przemysław Majewski

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *