Fotoreporter Zbigniew Kosycarz – naganiacz Halski

Gdyby nadać Zbigniewowi Kosycarzowi jakiś tramwaj/ulicę/rondo, to gotowy jego życiorys znajduje się we wniosku z 23 listopada 1979 r. do Polskich Linii Oceanicznych, w którym fotograf prosi o wydanie książeczki żeglarskiej.

Dziennik Bałtycki, nr 57/1971

Urodziłem się 26 VII 1925 r. w Lubniu, dawny powiat Myślenice. Ojciec Alojzy był kolejarzem (już nie żyje), matka – Aniela z Czarnotów. Szkołę podstawową i trzy klasy gimnazjum ukończyłem przed wojną w Kętach. Tam też w okresie okupacji hitlerowskiej pracowałem jako robotnik przy budowie dróg, a następnie jako sprzedawca w sklepie i fotolaborant w Andrychowie. Po wyzwoleniu, w styczniu 1945 r. organizuję w Kętach ZHP, po czym zostaję skierowany na kurs kierowników propagandy i świetlic, organizowany w Krakowie przez środek propagandy i  informacji KW PPR. Podczas kursu uczęszczam do liceum spółdzielczego i przy Komendzie Chorągwi ZHP organizuję Harcerską Agencję Fotograficzną. W maju 1945 r. zamieszczam pierwsze zdjęcia w prasie. Po zlocie harcerzy, który tego samego roku odbył się w Gdańsku-Brzeźnie, wracam na krótko do Kęt i ponownie przyjeżdżam na Wybrzeże. Jesienią 1945 r. zostaję gospodarzem Komendy Chorągwi ZHP w Sopocie, gdzie również zakładam HAF, skupiającą młodych entuzjastów fotografii. Wykonywane w niej zdjęcia wykorzystywane były dla celów propagandowych oraz w prasie. W tym czasie nawiązałem współpracę z gazetą codzienną Marynarki Wojennej („Gazeta Morska”), a następnie „Dziennikiem Bałtyckim” i „Wiatrem od Morza”. Przez dwa lata studiowałem na sopockiej PWSSP.  Gdy wrócił do kraju statek „Batory” – mustruję na niego w charakterze fotografa statkowego.  W latach 1952, 1956, 1964 i 1969  odbyłem na „Batorym” parę rejsów.  Z rejsów do USA pisałem korespondencje do polskich gazet, m.in. „Przekroju”.  Po okresie ścisłej współpracy z prasą Wybrzeża oraz agencjami, rozpoczynam od marca 1949 r. pracę na pełnym etacie fotoreportera w redakcji „Głosu Wybrzeża”, gdzie pracuję do chwili obecnej. (…) Od 1968 r. jestem członkiem PZPR. W okresie minionym otrzymałem Srebrny Krzyż Zasługi, Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, honorowe odznaki: „Zasłużony Ziemi Gdańskiej”, „Za Zasługi dla Gdańska”, dwukrotnie złotą odznakę „Zasłużony pracownik morza” oraz „Zasłużony działacz ORMO”, „Zasłużony działacz kultury”, „Za zasługi dla pożarnictwa”, „Za zasługi dla obronności kraju”, „Za zasługi dla rozwoju kultury w Gdańsku”, „Za zasługi dla PCK”, medal „Za zasługi dla Marynarki Wojennej”, Krzyż Zasługi ZHP, Złotą Odznakę PŻM, Medal XXX-lecia PRL. W roku 1972 w plebiscycie czytelników „Wieczoru Wybrzeża” przyznano mi tytuł „Gdańszczanina Roku”. W br. zostałem laureatem nagrody Prezydenta m. Gdańska.

PLO  przesłały wniosek do Gdańskiego Urzędu Morskiego (Wydział Dokumentów Żeglarskich w Gdyni), a on  z kolei zapytał o opinię Wojewódzką Komendę Milicji Obywatelskiej w Gdańsku:

Życiorys Zbigniewa Kosycarza – trochę bogatszy – znalazłam również w aktach ewidencji personalnej agentów Punktu Operacyjnego nr 1 w archiwum Zarządu II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego. Prawdopodobnie pochodzi z 1948 r., bo wśród akt z tego to właśnie roku go znalazłam.

Zarząd II Sztabu Gen. WP (w latach 1945-51 Oddział II Sztabu Gen. WP) był organem bezpieczeństwa państwa (zgodnie z Ustawą o IPN z 18.10.2006 r.) i prowadził działania wywiadowcze. Zorganizowany był w kilku pionach. Część jednostek prowadziła pracę werbunkową, której celem było pozyskanie agentów, przerzut ich do krajów Europy Zachodniej, a także wydobywanie informacji z obcokrajowców przebywających na terenie Polski. Werbunku dokonywano wśród osób mających rodzinę za granicą, osób wyjeżdżających za granicę oraz cudzoziemców. Jednostkami terenowymi były tzw. Punkty Operacyjne, utworzone w drugiej połowie lat czterdziestych. Początkowo ich liczba wynosiła pięć (Gdańsk-Gdynia, Szczecin, Wrocław, Jelenia Góra, Dziedzice). Po przejściu fali repatriacji w latach pięćdziesiątych pozostawiono dwa: w Gdyni (PO-1, początkowo w Gdańsku, potem w Sopocie, w końcu w Gdyni) i Szczecinie (PO-2).  Działania rozszerzono na centrale handlu zagranicznego i biura turystyczne.

Akta Zbigniewa Kosycarza w Zarządzie II Sztabu nie są kompletne. Znalazłam kartę z adnotacją o konieczności zniszczenia materiału w 2000 r., ale zniszczono go prawdopodobnie wcześniej – 24 maja 1990  r., o czym świadczy stosowny stempel. To, co się zachowało, jest m.in. częścią Teczki nr 125 (Agenci Punktu Operacyjnego nr 1) i obejmuje okres 01.01.1946 – 31.12.1949. Akta fotoreportera pochodzą z 1948 r. i zawierają:

  • kartę ewidencji personalnej
  • życiorys
  • wniosek o zawerbowanie
  • raport  o zawerbowaniu
  • siedem własnoręcznie napisanych donosów Halskiego z listopada 1948 r.
  • dwie notatki
  • zgłoszenie na zapotrzebowanie czterech filmów do aparatu Leica, papieru i lamp do zdjęć w ciemnym wnętrzu

Karta ewidencji personalnej

Karta określa sprawy – jak sama nazwa wskazuje – ewidencyjne, czyli data urodzenia, zawód, zajmowane stanowiska, znajomość języków obcych, przynależność partyjna, powód opuszczenia dotychczasowego stanowiska, stan rodzinny, karalność, czy był za granicą, nazwiska osób, z którymi ma bliższy kontakt, nazwiska krewnych i znajomych za granicą.  Jako osoby bliskie Kosycarz wskazał m.in. fotoreportera Janusza Uklejewskiego i studenta Władysława Jackiewicza, późniejszego rektora PWSSP. W związku z tym sprawdziłam również, czy obaj panowie podjęli współpracę z organami wywiadowczymi. Nie znalazłam żadnego śladu współpracy Władysława Jackiewicza. Natomiast zachowała się teczka  Janusza Uklejewskiego. Fotograf podpisał zobowiązanie do współpracy i przybrał pseudonim „Wierzba”, jednak został po pewnym czasie wykreślony z akt i zrezygnowano z niego, ponieważ na nikogo nie doniósł i okazał się dla bezpieki nieprzydatny.

W karcie ewidencji zwraca uwagę następujący opis:

Kosycarz pływał na „Batorym” od maja 1947 do lutego 1948. Wspomina o tym w swoim życiorysie (pływał także później, ale to poza zainteresowaniem tego artykułu). Jednak z dokumentów wynika, że nie są mu znane powody ściągnięcia go ze statku.  Inny dokument mówi o „intrygach załogi”. Nie jest w dokumentach wyjaśnione, dlaczego fotoreporter przestał pływać w lutym 1948 i o jakie „intrygi” chodzi. Znalazłam również zapis, że bezpieka zbyt późno zareagowała w tej sprawie.

Wniosek o zawerbowanie

Ten zapis znajduje się we wniosku o zawerbowanie mjr Krzysztoforskiego z dnia 15 maja 1948 r.

Z tego dokumentu można też wyczytać, że przed 15 maja 1948 Kosycarz współpracował już z bezpieką, ale z pionem cywilnym: „Wiedziałem, że pracuje dla W.U.B.P. [Wojewódzki Urząd Bezpieczeństwa Publicznego]”, „Jego akta z W.U.B.P. należy zażądać przez VII Departament.”  oraz „W rozmowie z Z-cą Szefa W.U.B.P. Gdańsk ppłk. Trochimowiczem, wyraził on zgodę na przekazanie go wraz z teczką pers. do naszej pracy”. Na marginesie – Bronisław Trochimowicz brał udział w rewolucji bolszewickiej, później żołnierz Armii Czerwonej i Armii Polskiej w ZSRR. Decyzja o wydaniu książeczki żeglarskiej również stwierdza, że Kosycarz rejestrowany był przez Służbę Bezpieczeństwa w Gdańsku w 1947 r. Jak wiadomo z jego życiorysu, maj ’47 – luty ’48  to stanowisko fotografa na „Batorym”.  Sięgnęłam więc po akta ówczesnego kapitana „Batorego”, Jana Ćwiklińskiego. Niestety, prawie wszystkie zostały spalone, została jedna teczka dotycząca inwigilowania go już po ucieczce w 1953. Kupiłam książkę „Kapitan opuszcza swój statek”, by poznać atmosferę, jaka panowała na „Batorym”.

Z początku trudno było wywnioskować, kto był, a kto nie był agentem Kamińskiego, czy też jednym z jego ludzi. Stopniowo jednakże udało nam się rozgryźć pewne sygnały i przed dotarciem do Newcastle wiedzieliśmy już, kogo się obawiać. Było kilka cech, które ich wyróżniały. Przede wszystkim ci ludzie cały czas słuchali. Gdy tylko nadarzyła się okazja do dyskusji i ktoś się wtrącił, nic nie mówiąc, skrupulatnie wsłuchiwali się w każde słowo.

Obowiązki Kamińskiego były obowiązkami, które sam sobie narzucił. (…) Miał swoich ludzi wszędzie. Pośród majtków, stewardów, kucharzy, piekarzy, kelnerów, inżynierów, operatorów, muzyków i praczy.  Nawet wśród moich oficerów. (…)

Nowy fotograf też był jednym z czołowych „aparatczyków”. Starał się mieć zdjęcia wszystkich członków załogi, a mojej osoby przede wszystkim. Pasażerowie zazwyczaj lubią fotografować się z kapitanem, więc moje zdjęcia muszą stanowić niezłą kolekcję w archiwach UB. Teczka z napisem „Ćwikliński Jan, kapitan” musiała mieć ogromne rozmiary.

Czy kapitan mówił o Kosycarzu? Tego nie wiadomo. Jednak w 1953 roku udzielił wywiadu australijskiemu „The Advertiser” („Szpiedzy, którzy mieli mnie obserwować” – Spies were appointed to watch me), w którym wspomniał o fotoreporterze. W wolnym tłumaczeniu:

Kuligowski stał się kolejną nicią w pajęczynie. Dodatkową parą oczu, która obserwowała moje ruchy. Dodatkową parą uszu, która nasłuchiwała moich rozmów. Dodatkowym językiem, który przekazywał wszystkie informacje do Kamińskiego, do Szemiela, do majora Żebrowskiego. Nie pamiętam, kiedy doszło do mnie, że Żebrowski zbiera na mnie dokumentację. Prawdopodobnie wtedy, gdy zdałem sobie sprawę, że moje listy są sprawdzane. Gdy poczta docierała na pokład statku, mijała jeszcze godzina, zanim listy zostały mi wręczone. Wydawało mi się to normalne do momentu, gdy zauważyłem, że załoga dostawała swoją pocztę na długo przed moją.(…) Opóźnienia trwały i wiedziałem, że okrętowy fotograf, Kosycarz, mały, uśmiechnięty i przymilny człowiek, który był tak niecierpliwy w fotografowaniu amerykańskich pasażerów w towarzystwie kapitana, również robił kopie mojej poczty do teczek Żebrowskiego.

Raport o zawerbowaniu

Major Krzysztoforski sporządził raport 17 czerwca 1948.

Deklaracja  nie znajduje się w tych aktach. Znalazłam ją w innej teczce dotyczącej agentów POM (Punkt Operacyjny Morski).

Siedem własnoręcznie napisanych donosów Halskiego z  listopada 1948 r.

Dotyczą one:

  • malarza i pedagoga Kazimierza Ostrowskiego
  • Andrzeja Radziejowskiego
  • Zbigniewa Pytlińskiego
  • Władysława Misiaka
  • pułkownika Wiktora Bremeisena
  • Henryka Biernackiego
  • Marii Winiarskiej – krewnej Halskiego

Dwie notatki

Jedna dotyczy kapitana m/s „Wagner” i zawiera opis intymnej sytuacji między nim a żoną. Jest to niekompletny donos, tylko druga strona. Drugi to również zdekompletowany dokument (lub dokument bez tytułu) w sprawie nawiązania kontaktów z agencją fotograficzną w Sztokholmie; zawiera sugestie Halskiego, kogo można zwerbować oraz gdzie chciałby pływać.

Zgłoszenie na zapotrzebowanie czterech filmów do aparatu Leica, papieru i lamp do zdjęć w ciemnym wnętrzu

To jest  jedna prośba, napisana odręcznie.

Ślady współpracy Zbigniewa Kosycarza można również znaleźć w dokumentach Morskiego Punktu Operacyjnego nr 1. Jest to kilka teczek zawierających korespondencję, meldunki i raporty, w tym np. dokumenty kasowe i rozliczenia finansowe (wyżywienie, premie, pranie bielizny, bilety, wywóz śmieci, naprawy, najem lokali konspiracyjnych), raporty z Montevideo, charakterystyka upraw w Argentynie i Brazylii, hodowli w Kanadzie, podania o pracę, sprawozdania, wnioski o zwerbowanie, rozkazy operacyjne (np. kogo zamustrować na jakim statku), prośby o remonty, polecenia obsadzenia agenturą Dalmor, polecenia przywiezienia map turystycznych, pocztówek, żurnali z modą, planów miast itp. Wszystko dotyczy roku 1948.

I tak z zestawienia „Utrzymanie sieci wywiadowczej” z 20 listopada 1948 r., będącym planem na 1949 rok, wynika, że na Halskiego (poz. 37, trzecia od dołu) przewidziano 180 000 zł premii. Jest to najwyższa pozycja w zestawieniu. Przewidziano również 50 000 zł za informacje dorywcze. Razem 230 000 zł.

Dokumenty kasowe były ujmowane na trzech kontach:

  • konto 1 – osobowe, np. pensje czy ubranie
  • konto 2 – operacyjne, np. bilety, benzyna
  • konto 3 – organizacyjne, np. prąd, naprawy

W spisie za listopad ’48 pod poz. 23 znajduje się premia dla Halskiego w wysokości 2500 zł.

W tej teczce można również znaleźć raport mjr Krzysztoforskiego do Szefa Sekcji Operacyjnej ppłk. Bogatyrowa, złożony 3 czerwca 1948 r., potwierdzający współpracę Kosycarza z Wojewódzkim Urzędem Bezpieczeństwa Publicznego, a więc ze służbami cywilnymi:

Od 30 czerwca 1947 do 30 czerwca 1948  pod mjr Krzysztoforskiego w sumie podlegało bezpośrednio 19 agentów. Jego zadaniem był werbunek, szkolenie, obsługa agentów i kierowanie całością pracy oraz ważniejszymi aferami.

Zbigniew Kosycarz typowany był na oficera siatki wywiadowczej. Mjr Krzysztoforski miał w planach urządzenie laboratorium fotochemicznego. Czy miało ono podlegać Kosycarzowi i czy tak się stało, tego nie wiem.

Halski pojawia się również w spisie dokumentów kasowych na poz. 28, ale w zestawieniu konta 2, czyli na koncie operacyjnym. Wynika z niego, że otrzymał 4000 zł na materiały fotograficzne.

Ostatnią kartą w badanej przeze mnie teczce jest wykaz agentów  sieci Morskiego Punktu Operacyjnego z 21 czerwca 1948 r., a więc krótko po przyjęciu fotoreportera, ale tylko agentów naganiaczy.  Jest ich trzynastu i są podzieleni na dwie grupy: agenci-naganiacze w pracy (12) oraz agenci-naganiacze w rezerwie (1). Nie wiem, co oznacza kwota 5000z, nagłówek kolumny jest nieczytelny.

W kolejnych teczkach Zarządu II Sztabu  Gen. WP („Raporty, zobowiązania i inne materiały dotyczące kandydatów na agentów, informatorów i współpracowników”, „Sprawozdania finansowe Punktów Operacyjnych”, „Sprawozdania z działalności agenturalnej Oddziału II Sztabu Gen. WP”, „Korespondencja, meldunki i raporty z Morskiego Punktu Operacyjnego nr 1”) z roku 1948 oraz  z lat 1946-1949 znalazłam te same odpisy donosów w liczbie pięć, ale z fotografiami osób obserwowanych (być może zdjęcia robił Kosycarz), pojawiają się podobne raporty kasowe, tylko w innym ujęciu, ale również nowe informacje. I tak okazuje się, że w lipcu Halski otrzymał 1500 zł tytułem czynszu za lokal konspiracyjny. Jest to jedyny przypadek, kiedy Halski jest wymieniany przy takim lokalu – w kolejnych miesiącach przy czynszach nie pojawiają się pseudonimy (ani nazwiska, w zestawieniach finansowych nie ma nazwisk). Powtarza się premia za listopad 2500 zł. W grudniu Halski wziął 3670 zł tytułem „rozliczenia” (konto nr 2, operacyjne). Musiał to więc być zwrot za środki materiałowe, jakimi dysponował – może papier fotograficzny, może benzyna, może lampy.

Kolejny interesujący mnie wpis znalazł się w teczce „Sprawozdania z działalności agenturalnej Oddziału II Sztabu Gen. WP 1946-1949”, ponieważ jest z maja 1947. Jest to karta „Sprawozdanie z pracy III Sekcji Oddziału II Sztabu Generalnego WP za okres od 1 maja do 31 maja 1947 r.” W maju tego roku Kosycarz nie był agentem Oddziału II Sztabu (wg dokumentów dołączył w czerwcu ’48). Natomiast od maja ’47 do lutego ’48 pływał na „Batorym”. Wydaje się więc, że już rok wcześniej był w kręgu zainteresowań wojskowej jednostki wywiadowczej.

Halski pojawia się jeszcze w kilku sprawozdaniach przedstawiających sieć agentury – albo jako agent aktywny, albo – coraz częściej – jako rezerwa (np. 5 lipca 1949 r.). Pracując w redakcji „Dziennika Bałtyckiego” i nie nawiązując „morskich” kontaktów zagranicznych, Halski nie przedstawiał już dla MPO wielkiej wartości, co do zasady zajmującego się agenturą na liniach międzynarodowych.

W styczniu 2020 r. zebrany materiał wskazałam Instytutowi Pamięci Narodowej Oddział w Gdańsku, prosząc o ocenę historyczną i źródłoznawczą. Taką ekspertyzę otrzymałam miesiąc później.

Materiały archiwalne wskazane w piśmie skierowanym do IPN w Gdańsku wytworzone zostały przez instytucje  uznawane w myśl ustawy z dnia 18 grudnia 1998 r. o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu (tekst jednolity DzU 2019, poz. 1882) za organy bezpieczeństwa państwa komunistycznego: Oddział II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego oraz Służbę Bezpieczeństwa. Oddział II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego, czyli wywiad wojskowy Polski „ludowej” został utworzony rozkazem organizacyjnym z 18 lipca 1945 r. (wcześniej nosił nazwę Oddziału Wywiadowczego, a od 1951 r. struktura ta przyjęła nazwę Zarząd II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego). Równolegle do wywiadu wojskowego działał podległy Ministerstwu Bezpieczeństwa Publicznego wywiad cywilny. Od lipca 1947 r. do początku 1950 funkcjonowały one pod wspólnym kierownictwem i częściową zespoloną strukturą organizacyjną, którą kierował gen. Wacław Komar. Jednostką terenową wywiadu wojskowego na Pomorzu Gdańskim, która zgodnie z dokumentacją dokonała werbunku Zbigniewa Kosycarza, był Punkt Operacyjny nr 1 (PO nr 1). Został on utworzony w końcu 1946 r., ale swoją działalność rozpoczął najprawdopodobniej w lutym 1947 r. – IPN Gdańsk

Bazując na zachowanych aktach, IPN odniósł się do trzech aspektów współpracy (bądź ewentualnej współpracy) Kosycarza z organami bezpieczeństwa:

  • współpracy z Wojewódzkim Urzędem Bezpieczeństwa Publicznego (do 1948 r.)
  • współpracy z PO-1 Oddziału II Sztabu Generalnego (1948 r.)
  • współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa (po 1956 r.)

Odnośnie współpracy z Urzędem Bezpieczeństwa – IPN potwierdza zapisy o takiej współpracy, jednak brak jest zachowanej dokumentacji  WUBP potwierdzającej ten fakt.

Odnośnie współpracy z PO-1 – IPN potwierdza działalność Zbigniewa Kosycarza jako t.p. „Halski”. Zachowane dokumenty, w których znajdują się jednocześnie pseudonim oraz nazwisko, jednoznacznie identyfikują Zbigniewa Kosycarza jako „Halskiego”.

Odnośnie współpracy ze Służbą Bezpieczeństwa – ta kwestia wymaga małego wprowadzenia z mojej strony. Ślad Kosycarza jako ewentualnego współpracownika SB pojawia się w publikacji Daniela Wicentego „”Weryfikacja gdańskich dziennikarzy w stanie wojennym”. Tam na stronie 96 pojawia się informacja:

Zbigniew Kosycarz (1925-1995) – fotoreporter. Organizator Harcerskiej Agencji Prasowej w Krakowie i na Wybrzeżu. Fotograf na transatlantyku „Batory” (1947-1948), stały współpracownik „Dziennika Bałtyckiego” (od 1948); fotoreporter „Głosu Wybrzeża” (od 1949). Autor dziesiątek tysięcy zdjęć Gdańska i Pomorza Gdańskiego. Odznaczony Krzyżem Kawalerskim (1973) i Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski (1983). Członek SDP (1973-1982), następnie SD PRL (od 1982). 24 II 1962 r. zarejestrowany przez Wydział II KW MO w Gdańsku jako KP (nr rej. 2148, nr arch. 11(-11840), wyrejestrowany 22 II 1973 r. (materiały nie zachowały się).

IPN Gdańsk: Odnośnie informacji zawartej w książce Daniela Wicentego „Weryfikacja gdańskich dziennikarzy w stanie wojennym” nie udało się odnaleźć materiałów archiwalnych na temat przytoczonego zapisu ewidencyjnego. Nie zachował się dziennik archiwalny z tego okresu, przez co nie można ustalić losu akt. Sam zapis, pochodzący z dziennika rejestracyjnego SB WUSW w Gdańsku informuje, że osoba identyfikowana przez SB pod numerem 2148 została 24 XI 1962 r. zarejestrowana przez Grupę VII Wydziału 11 SB KWMO w Gdańsku jako kontakt poufny. Został on wyrejestrowany 22 II 1973 r., a dokumenty złożono do archiwum pod numerem Ik-11840. Na podstawie kart kartotecznych z kartoteki odtworzeniowej WUSW w Gdańsku można połączyć przytoczone numery ze Zbigniewem Kosycarzem. Rejestracja dokonała się poprzez kategorię „kontakt poufny”. Mogła ona oznaczać współpracę doraźną, niesformalizowaną, znane są przypadki, że osoby podejmujące kontakty z SB o takich charakterze czasami w ogóle nie były rejestrowane. W przypadku Zbigniewa Kosycarza określenie tych kontaktów z SB dodatkowo utrudnia fakt, że w momencie wyrejestrowania był on zakwalifikowany jako „I-k”, czyli kandydat na tajnego współpracownika. Tak więc jednoznacznie określenie Kosycarza jako współpracownika SB jest niemożliwe – zarówno z powodu braku zachowanych materiałów archiwalnych, jak i niejednoznacznych kategorii zapisu zastosowanych przez SB.

Wnioski
Na podstawie przeanalizowanych materiałów archiwalnych należy stwierdzić, że jedynie w przypadku Punktu Operacyjnego nr 1 Oddziału II Sztabu Generalnego Wojska Polskiego zachowały się dokumenty wskazujące na współpracę Zbigniewa Kosycarza z organami bezpieczeństwa państwa. Zachowane dokumenty pokazują, że Zbigniew Kosycarz jako t.p. „Halski” współpracował z organami bezpieczeństwa państwa w okresie od czerwca 1948 r. do lipca 1949 r. Odnalezione dotąd raporty podpisane jako „Halski” dotyczą tylko 1948 r. Analizowane wyżej materiały są typowe i porównywalne z innymi wytworzonymi w tamtym okresie przez Oddział II Sztabu Generalnego. Należy przy tym wyraźnie zaznaczyć, że niniejsza analiza dokumentów dotyczących t.p. „Halski” ma charakter źródłoznawczy i historyczny. Nie można też wykluczyć, że w zasobach archiwalnych IPN nie ma innych dokumentów dotyczących t.p. „Halski” lub Zbigniewa Kosycarza (pełna i wyczerpująca kwerenda byłaby jednak niezwykle czasochłonna i przekraczająca zwyczajowy czas na udzielenie odpowiedzi). (…)

Pełna ekspertyza Instytutu Pamięci Narodowej jest w moim posiadaniu.

Ustawa  z dnia 18 października 2006 r. o ujawnianiu informacji o dokumentach organów bezpieczeństwa państwa z lat 1944–1990 oraz treści tych dokumentów:

Art. 3a. 1. Współpracą w rozumieniu ustawy jest świadoma i tajna współpraca z ogniwami operacyjnymi lub śledczymi organów bezpieczeństwa państwa w charakterze tajnego informatora lub pomocnika przy operacyjnym zdobywaniu informacji.
2. Współpracą w rozumieniu ustawy jest również świadome działanie, którego obowiązek wynikał z ustawy obowiązującej w czasie tego działania w związku z pełnioną funkcją, zajmowanym stanowiskiem, wykonywaną pracą lub pełnioną służbą, jeżeli informacje przekazywane były organom bezpieczeństwa państwa w zamiarze naruszenia wolności i praw człowieka i obywatela.

Anna Pisarska-Umańska

Źródła:

  • Archiwum Instytutu Pamięci Narodowej
  • Ewa Koj „Zarząd II Sztabu Generalnego WP (schemat funkcjonowania w latach 1981-1990), mat. IPN
  • „The Advertiser” z 11.08.1953 r./National Library of Australia
  •  Jan Ćwikliński „Kapitan opuszcza swój statek”, Wyd. Bernardinum 2010 r.
  • Krzysztof Tarka „Szukając wolności. Sprawa kapitana m/s „Batory” Jana Ćwiklińskiego”, Zeszyty Historyczne ton LXXIX, rok 2014, Zeszyt 2
  • Daniel Wicenty „Weryfikacja gdańskich dziennikarzy w stanie wojennym”, IPN Gdańsk 2015
  • Dziennik Bałtycki, nr 57/1971

3 thoughts on “Fotoreporter Zbigniew Kosycarz – naganiacz Halski

  • Winszuję odwagi, zrobiła Pani kawał dobrej roboty ujawniając te fakty , ciekawi mnie jedna rzecz biorąc pod uwagę ,że zabierała się Pani do napisania tego artykułu kilka lat czy jakiś “przyjazny” nie mówił, żeby się Pani tym lepiej nie zajmowała?

    Odpowiedz
    • Siedziałam cicho i nie wychylałam się :)

      Odpowiedz

Dodaj opinię lub komentarz.