Czy znasz ulicę Chylońską?
Chylonia wzięła swoją nazwę od rzeczki Kilona (Chylonka), wspominanej w 1259 roku. Dokładna data powstania wsi nie jest znana, gdzieś w okresie 1348-51, lokowana na prawie chełmińskim jako Heynrichsdorf przez komtura krzyżackiego z Gdańska. Powstała na „surowym korzeniu”, a więc niczego wcześniej tu nie było. O grobach skrzynkowych komtur wiedzieć nie mógł.

Pierwotny dokument lokacyjny zaginął, wznowiono go w 1351 i został wręczony Hansowi Kluckow – zasadźcy, czyli odpowiedzialnemu za zasiedlenie. Kluckow otrzymał 3 łany wolne od czynszu, łąkę, dziedziczne sołectwo, prawo sądownicze, prawo połowu dorsza na własne potrzeby oraz przywilej wybudowania młyna i pobierania z niego czynszu. To ostatnie Krzyżacy w XV w. nie omieszkali zabrać. Plan Chyloni opierał się o wydłużony plac długości ok. 530 m i szerokości 65-110 m. W środku stał kościół, a od placu odchodziło 7 działek o długości 410 m i szerokości 75 m. Młyn, staw i karczma.
przeczytaj:
- Czy znasz ulicę Miłego Piwa?
- Czy znasz ulicę Pachołów?
- Czy znasz pociąg pospieszny na Siedlcach?
- Czy znasz ulicę Kozią?
- Czy znasz ulicę Saperów?
- Czy znasz ulicę Zawiszy Czarnego?
- Czy znasz ulicę Bohaterów Getta Warszawskiego?
- Czy znasz ulicę Podzamcze?
- Czy znasz Przesmyk Kuźni Podków?
Po pokoju toruńskim w 1466 Chylonia stała się własnością króla polskiego i była dzierżawiona. Pierwszym dzierżawcą stał się chorąży pomorski Mikołaj Wulkowski. W 1570 r. wieś liczyła 30 łanów, z których dwa wolne od czynszu należały do proboszcza, była karczma i dwa młyny. Mieszkało tu jedenastu zagrodników, komornik (chłop bez ziemi), kowal i ośmiu węglarzy (wypalali węgiel drzewny).
Szwedzki potop nie był dla Chyloni łaskawy. Zrujnowana wieś została oddana w dzierżawę Radziwiłłom, później Sobieskim, a od 1718 r. kasztelanowi Jakubowi Przebendowskiemu. Wiadomo, że w 1772 r. Chylonię zamieszkiwało 85 osób (zarządca folwarku, młynarz, chałupnicy, komornicy), później nawet mniej, a w 1808 r. po śmierci ostatniego z Przebendowskich Augusta folwark rozparcelowano na działki chłopskie. Wyraźną poprawę demograficzną widać w 1866 r., bo mamy wtedy 523 mieszkańców Chyloni.

Ale prawdziwy rozwój rozpoczął się wraz z budową kolei, co stało się w 1870 r. Chylonia otrzymała połączenie z Gdańskiem i Słupskiem (952 mieszkańców w 1905), a w 1930 r. została włączona do Gdyni.
To tyle pokrótce historii. Przejdźmy się zatem tą ulicą – najważniejszą w całej wsi (i dzielnicy). Zobaczymy, co historycznego przy niej zostało – z różnych czasów, najwięcej z międzywojnia. Zdjęcia robiłam kilka lat temu, więc może wygląd budynków się zmienił. Obecnie ulica liczy sobie 3,6 km, nie jest to więc żadne 530 m, całej oczywiście nie przejdziemy. Cała ulica usiana jest PRL-owskimi cudami architektury, a między nimi modernizm i trochę staroci. Wszystko razem jednak robi smutne wrażenie, zaniedbania tu dużo. Może biedy. Może coś się zmieniło w przeciągu ostatnich lat, nie wiem. Pominę kościół pw. św. Mikołaja, bowiem zasługuje na osobną opowieść. Czasem odbiję w bok, by pokazać kilka domów z okolicznych ulic. Szkoda o nich nie wspomnieć.
Chylońska 5
Przy Chylońskiej 5 stoi krzyż – współczesny z 1990 r., klasyczny krzyż przydrożny. Stoi w miejscu, gdzie zaczynała się Chylonia. Miejsce pożegnań zmarłych podczas konduktów pogrzebowych oraz powitań pielgrzymek zmierzających na Kalwarię Wejherowską.

Chylońska 25 i 27
Numer 25 należy do kamienicy Franza Vossa. Kamienica leży na przecięciu Chylońskiej i Św. Mikołaja, dawnych średniowiecznych dróg. I jak to na skrzyżowaniu, zawsze tu stała jakaś karczma. Na miejscu karczmy pod koniec XIX w. Voss postawił ten budynek i w międzywojniu dołożył jedno niskie piętro. Funkcja pozostała ta sama – Gasthaus Franz Voss.
Voss zamieszkał po sąsiedzku pod nr 27, który też przetrwał.
Chylońska 28
To dawny młyn tzw. górny. W przeszłości w Chyloni, jak wspomniałam, istniały dwa młyny – jeden przy głównej trasie, a drugi za torami. Młyn górny korzystał z wody z pobliskiego stawu, znajdującego się na terenie dzisiejszego Parku Kilońskiego. Młyn dolny po zakończeniu II wojny światowej został rozebrany.

Kapliczka
Kapliczka na rogu Chylońskiej i Św. Mikołaja jest powojenna. Z jednej strony Matka Boża, z drugiej św. Mikołaj, choć na zdjęciu nie bardzo widać. Mieszkańcy nawiązali tym sposobem do żywego w Chyloni kultu św. Mikołaja, który towarzyszył wsi od zarania dziejów. Jest kościół z tym patronem i na szczycie pobliskiej góry też stała kapliczka. Przypuszcza się, że w centrum wsi przy Chylonce też musiała stać w XIX w.

Skręćmy teraz na ulicę Św. Mikołaja i Młyńską, bo mamy tam pozostałości zabudowy wiejskiej.
Przy Św. Mikołaja 3 znajduje się wprawdzie kamienica z lat 20-tych, ale dom rodziny Bieszków pod nr 9 to świadek z roku 1914, typowy chyloński, parterowy dom. Domy murowane w Chyloni pojawiły się pod koniec XIX wieku. Wcześniej były drewniane z dwuspadowymi dachami. W remoncie tego zabytku partycypowało miasto Gdynia. Dawna plebania pod nr 4 powstała prawdopodobnie na przełomie wieków lub pod koniec XIX w.
Młyńska wygląda, jakby jeszcze podnosiła się z wojny, przynajmniej takie wrażenie robiła kilka lat temu.
Najbardziej interesującym obiektem jest kamienica Młyńska 23 z uskokowym, dekoracyjnym portalem art deco. Zupełna niespodzianka przy tych młynach i stawach. To wczesny gdyński modernizm, willa wzniesiona przez dewelopera Leona Kunkela. Ponoć największa niespodzianka kryje się w środku – oryginalne posadzki, lamperie i balustrady z lastryko. Wracamy na Chylońską.
Chylońska 39
Pod tym numerem ulokował się czynszowy budynek mieszkalny z lat 30-tych, o bardzo prostej, geometrycznej bryle. Reprezentuje tzw. funkcjonalizm ubogi, bo i przeznaczony dla uboższych, czy może robotniczych warstw społeczeństwa (dla robotników i pracowników portowych). To nie była architektura luksusowego śródmieścia, raczej jej uboższa krewna. Może warto w tym miejscu powiedzieć, jaka jest różnica między modernizmem, modernizmem gdyńskim a funkcjonalizmem. Pojęcia przenikają się, zazębiają i często są stosowane zamiennie.
Modernizm jest najszerszym pojęciem i zawiera w sobie oba pozostałe. To styl w architekturze od lat 20-tych do 70-tych ubiegłego wieku. Zerwanie z dekoracyjnością, geometryzm, bryły, żelbet, stal, płaskie dachy, otwarte plany wnętrz, wielkie tafle szkła. Funkcjonalizm jest najbardziej skrajnym odłamem modernizmu. Budynek ma służyć do mieszkania i tyle, taką ma funkcję. Jeśli biurko we wnętrzu ma być dobrze oświetlone, to okno musi być duże, taka jest jego funkcja. Dopuszczalne lekkie żłobienia lub gzymsy. Modernizm gdyński to odmiana unikatowa – funkcjonalność połączona ze szczyptą luksusu, reprezentacyjnością i nawiązaniem do morza (np. zaoblone narożniki, „podniesienie” budynku na gzymsie, czy wpuszczenie miki w tynk, by się iskrzył). Tych zdobień na Chylońskiej nie ma i nie było. Budynki miały być modne, ale skromne.
Właścicielem Chylońskiej 39 był Franciszek Miotk. Mieszkali tu Edmund Kobylski – rzeźnik, Jan Kontny – mistrz kowalstwa, Bernard Rulaf – inkasynier (inkasent).
Chylońska 41
Ten numer to również klasyczny, trzypiętrowy budynek czynszowy z drugiej połowy lat 30-tych o prostej, geometrycznej bryle i gładkiej fasadzie. Posiada regularny, symetryczny układ okien bez dodatkowych ozdobników i zaokrąglony narożnik. Ten budynek przy Chylońskiej 41 zasługuje na lepsze zdjęcie, z drugiej strony jest ciekawszy, ale wtedy nie przyjrzałam mu się dobrze. Trzeba uchwycić jego narożnik. Zdjęcia Chylońskiej mają już swoje lata, więc nie wiem, czy te budynki nadal są takie oklejone i oszpecone.

Chylońska 44-46
Chylońska 44 (z prawej) to w kolejności:
– kino Lily w latach 1937-39
– kino Kielauer Lichtspiele w czasie okupacji
– kino Wolność maj-październik 1945
– kino Promień do połowy lat 90.
Budynek z XIX w. po przeróbkach.

Kino przylegało do karczmy Augusta Semmerlinga, numer 46. Semmerling wynajął pomieszczenie na kino, gdy działalność restauracyjna nie za bardzo mu szła. Był nastawiony na obsługę letnich turystów, pewno dlatego. Można było też kupić u niego artykuły kolonialne. Na mój gust, to on w tej wysuniętej części mieszkał, z lewej karczma-sklep, z prawej kino wynajmowane od 1937 Stefanowi Karolczykowi. Karolczyk był inicjatorem powstania pierwszego kina w Chyloni. Mieściło się w nim 140 widzów i zaduch był okropny, bo nie było wentylacji i dogrzewano się piecem kaflowym.
Chylońska 50
Co tu mamy jeszcze na Chylońskiej? Na przykład taki budynek, który wcale nie powstał za naszego życia, chociaż mogłoby się tak wydawać.. Wygląda trochę dziwnie, ale to budynek przełomu, jakby nie mógł się zdecydować, w którą stronę zmierzać. Zbudowano go pod koniec lat 20, prawie 100 lat temu. Trochę mamy tu stylu dworkowego, trochę zapowiedzi modernizmu poprzez proste podziały. To przykład wczesnego budownictwa czynszowego.
W latach 1945-88 mieścił się tu komisariat MO.

Ogłoszenie w Dzienniku Bałtyckim 11 września 1969:
„Komu zginął budzik ?
Komisariat III MO w Gdyni przy ul. Chylońskiej 50 jest w posiadaniu niebieskiego budzika marki „Zuch”, pochodzącego z kradzieży dokonanej prawdopodobnie w dniu 7. VIII bm. w Chyloni lub Demptowie. Osoba poszkodowana proszona jest o zgłoszenie się po jego odbiór do pokoju nr 10 »w godz. 8—16; telefon 23-76-75”.
Chylońska 55
Kolejny ciekawy dom na Chylońskiej to dom rodziny Bandusch, popularnie zwany domem rzeźnika. Bo i był tu rzeźnik. Na dole sklep, a w głębi zakład masarski z chłodnią. Lód pobierano z pobliskiego stawu. Rzeźnia Otto Banduscha była najnowocześniejszym zakładem w okolicy. Budynek pochodzi z 1870 r., rozbudowano go w stylu secesyjnym w 1905. Po II wojnie popadł w taką ruinę, że go rozebrano w latach 90 i odtworzono. Nie jest to więc oryginał.

Chylońska 65-67
Kamienice czynszowe przy Chylońskiej 65-67 są określane jako kamienice Wojkiewicza, ale były one własnością Jana Dobke. Roman Wojkiewicz był architektem, również twórcą projektu kościoła NMP przy Świętojańskiej. Zostały zbudowane w latach 1930-31 i na pewno mieszkali w nich Polacy, bowiem w księdze adresowej znajdujemy takie nazwiska:
– Al. Bohm – st. dozorca skarbowy (musiał być Polakiem, bo tylko taki mógł pracować w państwowym urzędzie), Aleksander? 65/7
– Franciszek Kalinowski – urzędnik prywatny, 65
– Zygmunt Nadolski – urzędnik celny, rozstrzelany w Piaśnicy 11 listopada 1939, 67/8
– Franciszek Pankalski – żeglarz, ale nic więcej o nim nie wiadomo, 67
– Ant. Dembski – kupiec, 67/6
Na parterze działały instytucje publiczne i punkty usługowe – w kamienicy pod numerem 67 funkcjonował m.in. oddział Kasy Oszczędności miasta Gdyni.
Chylońska 76-78
Ten stary domek stoi na Chylońskiej tuż przy dawnym komisariacie policji państwowej, a jeszcze wcześniej posterunku pruskim. Jest to o tyle istotne, że sąsiad posterunku posiadał papugę. To był weterynarz. I ta papuga mówiła do każdego wchodzącego „Herein!” (proszę wejść) albo „Guten Morgen”, albo „Guten Tag”. Ot, taka ciekawostka.
Chylońska 91-93
Rodzina Voss mieszkała w historyzującym budynku nr 27, ale Anton Voss był również właścicielem dwóch połączonych kamienic czynszowych, zbudowanych w stylu modernistycznym. Wyeksponowany narożnik, piękne okna i typowy dla gdyńskiego modernizmu termometr, czyli zaakcentowana klatka schodowa.
Ulica Pucka
Zbliżając się do dworca kolejowego, mijamy po prawej wylot ulicy Puckiej. To dawne połączenie z Oksywiem i Kosakowem. Z lewej strony rozlokował się w latach 30-tych Meksyk, a okolica obfitowała w domki robotnicze będące świadkami przekształcania się wiejskiej drogi w miejski trakt. Ulicy Puckiej nie przeszłam, ale odnotowałam dwa budynki przy linii kolejowej, z których jeden przy Puckiej 4 chyba już nie istnieje. Pucka 12 to dom pracowników kolei, zbudowany przez Królewski Pruski Zarząd Kolejowy (Koenigliche-Preussische Eisenbahn Verwaltung) – mieszkały tu 4 rodziny.
Chylońska 110
Między Pucką a Placem Dworcowym znajdował się kiedyś tartak. Poniższa pocztówka pochodzi z 1917 roku. Z prawej widać Chylońską, prosto jest Gdańsk. To był jeden z większych tartaków na Pomorzu. Należał do Roberta Drewecka, wpływowego i zamożnego przedsiębiorcy, który od 1920 r. był właścicielem Stawowia i w tym pałacu mieszkał. Wpadł jednak w ogromne długi i musiał majątek wyprzedać. Tartak został kupiony przez płk. Tadeusza Bełdowskiego, oficera Wojska Polskiego, znanego hodowcy koni. Na tym terenie i obok rozwijała się infrastruktura związana z Gazoliną, gazownią miejską. Obecnie na miejscu tartaku stoi Lidl, Shell i Netto.

Chylońska 112-112a
W tym miejscu warto na moment przeskoczyć do mojego artykułu o wybuchu gazu na Piłsudskiego w Gdyni w roku 1931. W wybuchu zginęły matka, żona, siostra i córka architekta Adolfa Berezowskiego. Pan Berezowski był nieobecny w domu. Zaprojektował on rok wcześniej willę przy ulicy Chylońskiej 112 dla…. dyrektora gazowni. Kto wysiada z SKM-ki w Chyloni, na pewno ją zna. Stoi tyłem do Placu Dworcowego. Przód spogląda na Lidl. Jej wielką ozdobą są bawole oczy. Jest ich cała masa z obu stron.

Berezowski po wojnie nie wrócił do Gdyni. Wyjechał do Szczecina i tam w 1947 r. współtworzył oddział SARP. Zmarł w 1971 r. i został pochowany na szczecińskim cmentarzu. Był także współtwórcą bramy głównej Międzynarodowych Targów Poznańskich w 1927 r. Sama willa reprezentuje styl dworkowy, choć otaczające ją obiekty przemysłowe (techniczno-administracyjne) z lat 1937-38 miały cechy funkcjonalizmu przemysłowego. Mamy tu przysadzistość (niejako „spłaszczenie”), czterokolumnowy portyk i wysoki, łamany dach. Styl dworkowy był wyrazem poszukiwań polskich tradycji budownictwa, szczególnie szlacheckich, skierowanych przeciwko wpływom zaborców. Pierwszym lokatorem był Ignacy Wielożyński, kolejnym od 1938 r. Franciszek Ksawery Hofmolk.
Z willą związana była wozownia – ceglany, zabytkowy budynek gospodarczy z szachulcową konstrukcją poddasza, czterospadowym dachem i z drewnianymi wspornikami.
Plac Dworcowy
I tak dochodzimy do dworca kolejowego. Stacja Gdynia Chylonia to najstarsza gdyńska stacja kolejowa z najstarszym budynkiem stacyjnym w mieście z 1870 r. Jej powstanie związane było z utworzeniem linii Słupsk-Gdańsk, która ruszyła 1 września. Ten odcinek był częścią dłuższej trasy, mianowicie od Stargardu Szczecińskiego do Gdańska. Cała trasa od 1859 do 1877 była prywatna, a 1 stycznia 1878 przeszła pod zarząd państwowy. Stacja w Chyloni została umiejscowiona ok. 1 km od centrum z powodu ukształtowania terenu i konieczności ominięcia podmokłych terenów Chylonki i Cisowianki.

Dworzec został niepotrzebnie otynkowany w czasach nam bliższych, zniknęły jego elementy dekoracyjne. Żółty obiekt po prawej to zachowany budynek ekspedycji pocztowej. Na elewacji dworca przymocowano tablice upamiętniającą Antoniego Hedę-Szarego, dwukrotnego kawalera Orderu Virtuti Militari, aresztowanego przez UB w okolicy stacji i skazanego na czterokrotną karę śmierci.
Z drugiej strony dworca stoi prawdopodobnie dawna siedziba kolejowej poczty z okresu powojennego, centrum operacyjne do obsługi wagonów. Ta informacja wymaga jednak weryfikacji.

Chylońska 124
Pod tym adresem umieszczono najpiękniejszy moim zdaniem obiekt na całej ulicy. To modernistyczna poczta z 1935 r. Trochę podniszczona, gdy ją oglądałam, ale to najpiękniejszy funkcjonalizm w dzielnicy.

Nad wejściem wisiał mosiężny orzeł w koronie. W październiku 1939 Niemcy kazali przewieźć go na 10 Lutego w celu zezłomowania. Polacy jednak ukryli w piwnicy przy Zygmunta Augusta 6 i tak przetrwał wojnę. Obecnie wisi właśnie na 10 Lutego.
Chylońska 149
Najsłynniejszym obiektem na Chylońskiej jest Lipowy Dwór. Jego powstanie wiąże się z otwarciem drogi kolejowej w 1870 r. Rozbudowa okolicy nabrała wówczas rozmachu. Lipowy Dwór był wówczas karczmą, czy restauracją, z miejscami noclegowymi. Kuchnia ponoć była znakomita. W 1919 r. karczmę nabyli Jan i Maria Schomburgowie dla swojej córki Marii Sokołowskiej. W sali restauracyjnej odbywały się imprezy okolicznościowe, np. dożynki, i różne spotkania. Z sali korzystało chylońskie Towarzystwo Gimnastyczne „Sokół”, powstałe w 1930 r.

Przed dworem posadzono lipy i stanął dystrybutor stacji benzynowej „Standard Nobel”, pierwszy w Chyloni. Firma jako pierwsza w Polsce wprowadziła sieć ulicznych dystrybutorów. Zachowane słupki pokazują, gdzie było wejście na posesję. Funkcja hotelarsko-restauracyjna była kontynuowana do 1945. Interes prowadziła córka Sokołowskich – Hildegarda Kożyczkowska, a po wojnie jej drugi mąż Albert Górny. Dom jest nadal w rękach rodziny Sokołowskich (choć zastrzegam – informacja może być nieaktualna).

Chylońska ma również granitowy słup pocztowy, czyli słup milowy. Całkiem pokaźny, bo ma 172 cm. Stoi tu od XIX wieku. Takie kamienie ustawiano przy traktach pocztowych, w ten sposób wyznaczając odległości i czas przebytej drogi. Słupy były milowe, półmilowe i ćwierćmilowe o różnych kształtach. I tak można było sobie liczyć te mile.

Z innych obiektów związanych z Chylonią warto jeszcze wymienić trzy: szkoły, nadleśnictwo i najstarszy pomnik w Gdyni przy ulicy Działdowskiej.
Pierwsza szkoła pojawiła się w 1819, ale została rozebrana ze względu na zły stan. Ta przy Lubawskiej 4 stanęła pod koniec XIX w. Była to szkoła elementarna, dwuizbowa. 1 września 1935 r. w pobliżu oddano do użytku drugą szkołę – nowoczesną, z ośmioma salami lekcyjnymi. W latach 50-tych budynek rozbudowano i nadbudowano o jedno piętro. Obecnie mieści się w nim Szkoła Podstawowa nr 10, a stary budyneczek służy jako zerówka i świetlica SP 10.
Budynek nadleśnictwa pochodzi z końca XIX w. Stoi koło Parku Kilońskiego z adresem przy Morskiej 200. Królewskie Nadleśnictwo Chylonia (niem. Königliche Oberförsterei Kielau) zarządzało ogromnym kompleksem Lasów Chylońskich (dzisiejsza Chylonia, Cisowa, Działki leśne i Witomino). Ten kompleks pruski zaborca upaństwowił sobie w 1772 r. Prawdę mówiąc, trochę mam mętliku odnośnie tego gmachu i jego historyczności, więc może na tym poprzestanę, a ktoś napisze więcej i wyprostuje ewentualnie nieścisłości.
Pomnik przy Działdowskiej powstał ku czci mieszkańców parafii św. Mikołaja, którzy zginęli w toku działań wojennych na wszystkich frontach w latach 1914-1920 (w tym na wojnie bolszewickiej). W jednym miejscu znalazłam, że postawiono go w 1921, w innym, że dopiero w latach 30-tych XX wieku. Ku czci i pamięci Najdroższym Ojcom, Synom i Braciom z parafii Chylonia, którzy życie Ojczyźnie w ofierze oddali.
Na koniec trochę ogólnego klimatu i budynków, o których nic nie opowiedziałam. Zapewne mają swoją historię. Niektóre z nich być może już znajdują się w Cisowej, ale wszystkie łączy jedna ulica.
Warto zgłębić:
- Meksyk – teren Chyloni
- Stara Warszawa – Obłuże, Kępa Oksywska, na północ od kanału portowego
- Wzgórze Bernarda (Barnurda, Bernorda) – Grabówek
- Budapeszt – Działki Leśne
- Pekin (Dzielnica Chińska, ponoć z palarnią opium) – Leszczynki
- Drewniana Warszawa – Mały Kack
źródła:
- materiały promocyjne Urzędu Miasta Gdyni
- księga adresowa Gdyni https://www.yumpu.com/xx/document/read/51724864/ksiega-adresowai-miasto-gdynia-w-okresie-ii-wojny-swiatowej/27
- forum.eksploracja.pl
- Rocznik Gdyński nr 14 z 1999 r., artykuł J. Skupowej i M. Czepczyńskiego „Piętno slumsów na ładzie przestrzennym Gdyni”
- inne źródła internetowe

