Armenia – impresje z podróży część 3

część 1część 2

Baza instrumentalna placówki
Po założeniu obserwatorium na jego wyposażeniu znalazł się szereg teleskopów wykonanych i zainstalowanych pod kopułami pomiędzy 1951 i 1955 rokiem. Wśród nich wymienić trzeba 12,7 cm podwójny astrograf, 20 cm kamerę Schmidta (f/1,55), 25 cm teleskop/spektrograf mgławicowy, 41 cm Cassegraina (f/10), 50 cm Cassegrain (f/15,6) oraz 0,53 m kamerę Schmidta (f/3,4). Ten ostatni instrument był głównym narzędziem badawczym w początkowym okresie funkcjonowania ośrodka. W tym samym czasie zaczęto myśleć też o antenach radiowych, które w późniejszym okresie zainstalowano na wzniesieniach otaczających obserwatorium. Kolejne lata funkcjonowania obserwatorium zaowocowały poszerzeniem bazy instrumentalnej o większe teleskopy, które na trwałe zapisały się w dorobku armeńskiej nauki. Po kilku dekadach intensywnej eksploatacji wymagały one rzetelnej modernizacji, na którą na szczęście znalazły się środki. Dziś są wykorzystywane zarówno do badań naukowych, jak i szkoleń przyszłych pokoleń astronomów.

kamera Schmidta
kamera Schmidta

Dwa główne przyrządy badawcze obserwatorium to kamera Schmidta o średnicy korektora 1,02 m i lustra głównego 1,32 m, oraz zwierciadlany gigant o średnicy 2,6 m. Astrograf został zaprojektowany i wykonany w zakładach LOMO w Petersburgu (wtedy Leningrad). Zainstalowano go w roku 1960. Ciekawostką jest fakt, że pyreksowe lustro teleskopu wykonano w Niemczech. Światłosiła kamery wynosi f/2,1, a niewinietowane pole widzenia ma wymiary 4,1×4,1 stopnia, co z wykorzystaniem płyt szklanych o wymiarach 16×16 cm umożliwiało efektywne przeglądy fotograficzne dużych fragmentów nieba. Co ciekawe, kamera Schmidta w Biurakan daje płaskie pole, co osiągnięto po zastosowaniu specjalnego soczewkowego korektora Piazziego-Smitha. Na wyposażeniu teleskopu wciąż znajdują się trzy pełnoaperturowe obrotowe pryzmaty obiektywowe o kącie łamiącym 1,5, 3 i 4 stopnie. Dzięki nim można uzyskiwać widma ciał niebieskich o dowolnej orientacji w polu widzenia. Po wstrzymaniu pracy teleskopu na początku lat 90-tych ubiegłego stulecia, spowodowanym odcięciem finansowania po upadku ZSRR, pod koniec pierwszej dekady XX wieku rozpoczęto modernizację instrumentu. Wyposażono go między innymi w kamerę CCD i nowy system prowadzenia co spowodowało, że dziś znów zbiera wartościowe dane naukowe.

2,6 m reflektor Cassegraina
2,6 m reflektor Cassegraina

Reflektor Cassegraina o średnicy 2,6 m zainstalowano w Biurakan w roku 1975, a pierwsze światło zarejestrowano nim rok później. Z zewnątrz uwagę zwraca monumentalny budynek zwieńczony 60-tonową duraluminiową kopułą, który jest domem dla instrumentu i schronieniem dla astronomów podczas sesji obserwacyjnych. Podobnie jak w przypadku kamery Schmidta, teleskop zaprojektowany i wykonany został w Petersburgu w zakładach LOMO. Jego projektantem był Bagrat K. Joannissian, ten sam który zawiadował zespołem konstruktorów słynnego (choć niekoniecznie udanego) sześciometrowego giganta na Kaukazie. On też projektował bliźniaka biurakańskiego Cassegraina, który znajduje się na Krymie. W 1984 roku reflektor otrzymał nowe paraboliczne sitalowe lustro o średnicy 2,64 cm. Może pracować w trybach o różnej wypadkowej ogniskowej, między innymi

w ognisku głównym 10 m i ognisku Cassegraina 40 m. Instrument oferuje też trzy ogniska Nasmytha, a według oprowadzającego mnie przewodnika, znajduje się też wyprowadzenie na ognisko Coude o długości 105 m. Teleskop wykorzystywany jest do fotografii ciał niebieskich oraz spektroskopii. W świetle widzialnym godzinna ekspozycja skutkuje zasięgiem do około +25 magnitudo. Maksymalne pole widzenia uzyskiwane teleskopem wynosi 14×14 minut kątowych. W przypadku godzinnej ekspozycji sensowna spektroskopia możliwa jest dla obiektów o jasności do +18 magnitudo.

54 m czasza radioteleskopu Instytutu Radiofizyki w Erywaniu, fot. Artak Arzumanyan
54 m czasza radioteleskopu Instytutu Radiofizyki w Erywaniu, fot. Artak Arzumanyan

Należy również wspomnieć o antenach radiowych, ustawionych na wzgórzach ponad obserwatorium optycznym, na wysokości około 1700 m n.p.m. Jadąc w kierunku stacji sejsmologicznej u stóp Aragacu, doskonale widoczny jest paraboliczny radioteleskop o średnicy 12 m. Około kilometra od niego w kierunku zachodnim, w latach 1975-1985, w naturalnym zagłębieniu terenu zbudowano gigantyczną 54 m sferyczną antenę z ruchomym odbiornikiem o średnicy 5 m, a także zespół budynków dla personelu naukowego i technicznego. W tamtym czasie była to jedna z najnowocześniejszych anten tego typu na świecie. Niedaleko wielkiej czaszy, na planie okręgu o średnicy kilkudziesięciu metrów, rozpoczęto budowę potężnego kolektora słonecznego, mającego docelowo stać się lokalnym źródłem zasilania. Jego aktualne fotografie pokazują jednak, że prace ustały dawno temu i nie widać raczej szans na ukończenie mocno już podupadłej inwestycji. Niestety nie udało mi się uzyskać odpowiedzi na temat aktualnego stanu poszczególnych instrumentów, ich funkcjonalności i wykorzystania w bieżących badaniach naukowych.

Oferta dla młodych astronomów
Obserwatorium w Biurakan prowadzi aktywną działalność skierowaną do młodych astronomów – głównie studentów astronomii, dla których organizowane są międzynarodowe letnie szkoły astronomii. Na teren ośrodka zjeżdżają się wtedy młodzi naukowcy, którzy przez kilka dni słuchają specjalistycznych wykładów na różne tematy związane z badaniami ciał niebieskich. Główny nacisk kładziony jest na kwestie dotyczące technik obserwacyjnych, obserwatoriów i misji kosmicznych, komputerowej redukcji danych astronomicznych, obserwacji zdalnych i archiwizowania danych, studiów nad planetami, gwiazdami, mgławicami i galaktykami, astronomicznych przeglądów nieba, a także zagadnień z zakresu archeoastronomii i astronomicznego dziedzictwa ludzkości. Praktycznym uzupełnieniem warsztatów są nocne sesje obserwacyjne z wykorzystaniem dwóch największych teleskopów placówki.

Widok na obserwatorium z drogi dojazdowej do wioski Biurakan
Widok na obserwatorium z drogi dojazdowej do wioski Biurakan

Poza tym, w ofercie stacji w Biurakan znajdują się pokazy nieba dla laików, uczniów szkół, zorganizowanych grup turystów i miłośników astronomii, którzy licznie odwiedzają ośrodek. Do ich (w tym mojej) dyspozycji przeznaczono 32 cm Newtona (f/10) zbudowanego w warsztacie należącym do obserwatorium, zainstalowanego w domku harwardzkim. Starszy pracownik obserwatorium pełni tu zawsze rolę przewodnika. Obsługuje on manualny montaż paralaktyczny z klasycznym mechanizmem zegarowym z obciążnikami, który trzeba nakręcać przed sesją obserwacyjną.

Podczas spotkania, w języku rosyjskim wprowadził krótko w zasadę działania teleskopu, przybliżył też podstawowe informacje o ciałach niebieskich, które danej nocy mieliśmy obserwować. Nie było tu miejsca na improwizację, wszystko odbywało się zgodnie z założonym planem. Prośba skierowania teleskopu na dodatkowy obiekt, spotkała się ze zdecydowana odmową. Trzeba przyznać, że mocno leciwa konstrukcja instrumentu dawała doskonale radę, choć wyciąg i prawdopodobnie ortoskopowy okular mogłyby przejść gruntowny remont lub zostać zastąpione nowocześniejszymi odpowiednikami.

Kłopoty ze światłem Erywania
Lokalizacja obserwatorium kilkadziesiąt kilometrów na północ od tonącego w światłach Erywania, od początku wydawała mi się podejrzana. W czasach, gdy zakładano placówkę, stolica Armenii prawdopodobnie nie stanowiła aż takiego problemu, jednak wzrost liczby mieszkańców, postępująca urbanizacja miasta i terenów przyległych, musiały odcisnąć negatywne piętno. I rzeczywiście, pierwszym wrażeniem jakie odniosłem, gdy w pogodną noc wszedłem do pawilonu z 32 cm Newtonem, było że jest jasno, za jasno. Postaci moich znajomych i opiekuna pawilonu były wyraźnie widoczne i nie było to wyłączną winą Księżyca będącego akurat w pobliżu pierwszej kwadry. W dole, na równinie u stóp Araratu jarzyła się pajęczyna świateł ustawionych wzdłuż dróg i wokół domostw.

Równina u stóp Araratu, po lewej stronie widoczne peryferia Erywania
Równina u stóp Araratu, po lewej stronie widoczne peryferia Erywania

Wielka jasna plama Erywania świeciła w niebo, a pojedyncze chmury, które wędrowały po niebie, zdawały się dodatkowo odbijać miejską łunę ku naszym oczom. Zapytałem więc, czy problem zanieczyszczenia światłem nie stanowi poważnego ograniczenia funkcjonalności obserwatorium. Otrzymałem odpowiedź twierdzącą, że fotometria jest tu już wykluczona, a główne obserwacje skupiają się na spektroskopii, która w takich warunkach pozwala jeszcze na otrzymywanie sensownych danych naukowych. Wydaje się, że problem jasnego nieba w Biurakan będzie stale narastał, co sukcesywnie ograniczać będzie możliwości obserwatorium. Czy z wiodącego ośrodka naukowego Armenii stanie się kiedyś tylko bazą szkoleniową dla studentów, czas pokaże…

Obserwatorium uniwersyteckie w stolicy
Spacerując po pełnym zieleni, skwerów, fontann, pomników i rzeźb Erywaniu, spojrzałem na mapę północnych kwartałów centralnej części miasta, gdzie na prawo od słynnych Kaskad z radością dostrzegłem obiekt podpisany „Obserwatorium”. Skierowaliśmy się więc zgodnie z planem ulic i po kilkunastu minutach dotarliśmy do niewielkiego parku, w którym w słonecznym świetle dumnie lśniła kopuła uniwersyteckiego obserwatorium astronomicznego.

Budynek i kopuła obserwatorium uniwersyteckiego w Erywaniu
Budynek i kopuła obserwatorium uniwersyteckiego w Erywaniu

Wychodząca akurat z niego kobieta zwróciła uwagę na dwójkę z zainteresowaniem obchodzących budynek turystów, co szybko doprowadziło do przyjaznej konwersacji mocno łamanym z obu stron rosyjskim. Po krótkiej wymianie zdań udało się ją przekonać, żeby wpuściła nas na chwilę pod kopułę, aby zobaczyć zainstalowany w niej teleskop. Ten okazał się leciwym refraktorem o średnicy 20 cm i sprzężonym z nim małym teleskopem Newtona, powieszonymi razem na montażu paralaktycznym. Według słów gospodyni służą one do pokazów nieba dla mieszkańców miasta i studentów miejscowego uniwersytetu. W pobliżu budynku nie mogło oczywiście zabraknąć pomnika Wiktora Ambarcumiana, pod którym nie mogło oczywiście zabraknąć świeżych kwiatów.

Przypadkowe spotkanie z… Kopernikiem
W niewielkiej odległości od obserwatorium astronomicznego znajduje się Matenadaran – wspaniała instytucja przechowująca tysiące starożytnych i średniowiecznych manuskryptów spisanych w języku ormiańskim, perskim, arabskim, greckim, hebrajskim i łacińskim.

Dzieło Mikołaja Kopernika w gablocie muzeum Matenadaran
Dzieło Mikołaja Kopernika w gablocie muzeum Matenadaran

Na widok publiczny wystawiona jest oczywiście tylko niewielka część z nich, która daje jednak pojęcie o wadze i znaczeniu zgromadzonego tam dziedzictwa, nie tylko zresztą ormiańskiego, ale całej ludzkości. Magazyny na najcenniejsze zabytki wykuto tu głęboko w skale, według zimnowojennej retoryki ponoć dlatego, aby były bezpieczne nawet w przypadku wojny jądrowej. Wśród odpisów, kopii, drukowanych późniejszych wydań dzieł Ptolemeusza, Arystotelesa, Euklidesa i innych wielkich dawnych epok, znalazłem też coś, co każdemu polskiemu astronomowi momentalnie podwyższa puls – opus magnum życia i działalności Mikołaja Kopernika „De revolutionibus orbium coelestium”! Jak się okazało, po lekturze stosownej plakietki z opisem, było to faksymile rękopisu wielkiego astronoma, dar prezydenta RP Aleksandra Kwaśniewskiego dla erywańskiego muzeum.

Fragment armeńskiej mapy świata z 1695 roku
Fragment armeńskiej mapy świata z 1695 roku

Innym ciekawym eksponatem, który przykuł moją uwagę, była pierwsza ormiańskojęzyczna, bogato zdobiona w ornamenty i sceny rodzajowe mapa świata, wydrukowana w 1695 roku w Amsterdamie. Poza dwiema ziemskimi hemisferami (na jednej z nich na obszarze naszego kraju doskonale widoczna jest Wisła z Bugiem i Odra), znalazła się też mapa nieba północnego i południowego. Poniżej nich autor wygospodarował nieco miejsca na ówczesny model Układu Słonecznego, rzecz jasna heliocentryczny.

Zamiast podsumowania – ceńmy i doceńmy Ormian
Wypadałoby w tym miejscu wyjaśnić zasadniczą różnicę pomiędzy Armeńczykiem i tym co armeńskie, a Ormianinem, któremu bliskie jest wszystko co ormiańskie. W pierwszym przypadku mamy na myśli państwo, w ramach którego obywatele (czasem różnych narodowości) mogą kultywować swoje indywidualne tradycje i obyczaje. Państwo Armenia jest ich domem, stoi na straży porządku prawnego, wyznacza ramy życia politycznego, gospodarczego i kulturalnego. Przymiotnik ormiański odnosi się do narodowości i społeczności Ormian, która dominuje (blisko 98%) w składzie etnicznym kraju. Nacja ta wydała wiele znamienitych postaci, które rozproszyły się po świecie, ubogacając lokalne kultury. Szybka kwerenda w Google daje nadspodziewanie zaskakujące wyniki. Pod hasłem „słynni Ormianie” kryją się między innymi: Aram Chaczaturian (1903-1978) – znany i ceniony kompozytor muzyki klasycznej, Charles Aznavour (1924) –francuski pieśniarz i aktor, Cher (1946) – amerykańska piosenkarka i aktorka, Garri Kimowicz Kasparow (1963) i Tigran Petrosjan (1929-1984) – szachowi mistrzowie świata, Andre Kirk Agassi (1970) – słynny tenisista, Artiom Iwanowicz Mikojan (1905-1970) – radziecki konstruktor samolotów, James Philip Bagian (1952) – amerykański astronauta, Alain Prost (1955) – czterokrotny mistrz świata Formuły 1, a także członkowie znanego amerykańskiego zespołu rockowego System of a Down i wielu innych.

Wśród Polaków, mających ormiańskie korzenie lub rodzinne konotacje wymienić wypada: Juliusza Słowackiego (1809-1849) – narodowego wieszcza, Zbigniewa Herberta (1924-1998) – wielkiego poetę, Krzysztofa Pendereckiego (1933) – światowej sławy kompozytora, Jerzego Kawalerowicza (1922-2007) – reżysera „Faraona”, Roberta Makłowicza (1963) – krytyka kulinarnego, Roberta Amiriana (1972) – wokalisty i muzyka rockowego, Grzegorza Piramowicza (1735-1801) – jezuitę, działacza i pedagoga oświeceniowego, Ignacego Łukaszewicza (1822-1882) – pioniera przemysłu naftowego w Europie, czy Annę Dymną (1951) – aktorkę filmową i teatralną. W kwestii religii i obyczajów Polacy i Ormianie są jak bracia. Ich ojczyzna to przecież prekursor chrześcijaństwa jako dominującego w państwie wyznania, które jest od wieków, przynajmniej nominalnie, również główną religią w naszym kraju. To właśnie chrześcijaństwo stało się w Armenii oficjalnym wyznaniem zanim w starożytnym Rzymie swój słynny dekret wydał Konstantyn Wielki. Polska, czyli swojsko po ormiańsku brzmiący Lechastan, jest tu lubiana i szanowana. Ludność jest przyjazna i gościnna, co dość często kończy się spontanicznymi wspólnymi biesiadami, zakrapianymi domowej produkcji trunkami o dużej mocy. Armenia jest wciąż dla nas nieodkryta, będąc jednocześnie na wyciągnięcie ręki. Warto poznać ją samemu, gdyż jej dziedzictwo stanowi trwały element europejskiej tożsamości, choć tak od Europy odległy i przez Europę zapomniany.

Przemysław Rudź

artykuł przygotowany na podstawie dokumentów udostępnionych przez Polską Agencję Kosmiczną w Gdańsku

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *