Czy odbędzie się Jarmark św. Dominika?

Bogate Niemcy biorą ogromny kredyt, kanclerz Merkel informuje, że spłatą będą się martwić potem, teraz ważne jest, by zachować poziom życia zbliżony do tego sprzed pandemii.

W ścisłej czołówce długiej listy grup zawodowych, którym trzeba pomóc, są artyści i ludzie kultury, także pozainstytucjonalnej, bo Niemcy wiedzą, że nie ma kultury „waszej” i „naszej”, jak to gdzieniegdzie za ich wschodnią granicą myślą.

Kraków odwołał już wszystkie festiwale do końca roku kalendarzowego. Krakusy wiedzą, że trzeba mądrze oszczędzać. Mądrze, to znaczy nie na swoich. Nie wypada opłacać drogich wizyt zagranicznych artystów, gdy braknie lokalsom.

Na Pomorzu, jak i wszędzie w Polsce, lato i jesień to festiwalowe i eventowe żniwa. Najtrudniejsza decyzja, jaka czeka władze Gdańska, to odwołanie Jarmarku św. Dominika. Skoro nie ma być kolonii i obozów dla dzieci, to jak możemy sobie wyobrazić 6 milionów uczestników Jarmarku? Odwołanie Jarmarku to śmiertelny cios w turystykę, mały biznes, gastronomię i wiele usług. Ale czy ktoś rozsądny zaryzykuje powrót epidemii?

Jarmark św. Dominika.
Jarmark św. Dominika.

Bez porównania mniej zaboli, nawet nie wypada porównywać, odwołanie Festiwalu Szekspirowskiego, bo to impreza elitarna, w której bierze udział sumarycznie może z tysiąc osób, może ciut więcej. Trzeba będzie przeboleć brak egzotycznych zespołów teatralnych i kilku wydarzeń artystycznych, bo przeprowadzenie festiwalu przy dramatycznym niedoborze środków finansowych w kulturze będzie czynem niemoralnym.

Apeluję do władz Gdańska i Województwa oraz innych pomorskich miast, by zaoszczędzone środki z ponadlokalnych wydarzeń kulturalnych poszły na pomoc dla artystów i ludzi kultury (także pozainstytucjonalnej!), w tym dla regionu, w którym jest po prostu dramat. Nie chcę na razie cytować odpowiedzi niektórych samorządów na pytanie, jakie działania osłonowe dla kultury i ngosów przygotowały i mają w planach, bo mam nadzieję na zmiany w myśleniu i podejściu. Czas pandemii to czas nowej solidarności, nie możemy pozwolić na jeszcze większe rozwarstwienie społeczne, nie możemy utrwalać podziału na pany i chamy, interior z jednej strony i na tłuste koty wielkomiejskie z drugiej. To czas krystalizowania się nowych postaw społecznych, empatii a nawet, nie boję się tego stwierdzenia: miłosierdzia, choć po Konopnickiej kojarzy się to w połączeniu z gminą fatalnie.

Teatr Szekspirowski
Teatr Szekspirowski

Przed wszystkimi politykami i urzędnikami, czasami to to samo, mnóstwo trudnych decyzji. Z jednej strony możemy im współczuć, ale z drugiej przecież i na takie chwile są oni przez nas wybrani. Czy na Pomorzu, które zawsze szczyciło się sztandarem solidarności, istnieje jeszcze myślenie wspólnotowe? Czy zwyciężą, idąc pod rękę, populizm i partykularyzm oraz nowa odmiana naszości? Czy rozegra się na naszych oczach smutny spektakl przerzucania odpowiedzialności między centralą a regionem? Czy tylko centrala, która przecież nie musi mieć pełnej orientacji w terenie, powinna dbać o lokalsów czy władze samorządowe zadbają o każdą grupę zawodową? Nawet o te małe, niewygodne czasami, ale jakże potrzebne dla zdrowia psychicznego społeczności jak niepokorni artyści i aktywiści?

Wiemy i nie musimy już udawać, że pomoc nie będzie wystarczająca, ale nie może być wykluczeniowa. Wierzę, choć może to nieadekwatny termin, w mądrość polityków naszego regionu. Ufam, że zdywersyfikują plany oszczędnościowe w duchu porozumienia społecznego. Pandemia może być także, oprócz ratowania, czasem refleksji i zaczątkiem czegoś nowego, lepszego. Z katastrofy możemy wyjść silniejsi lub słabsi, wybór należy do… Was?

Piotr Wyszomirski – Członek Pomorskiej Rady Kultury, Gazeta Świętojańska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *