Gala droższa niż sportowcy

XV Gala Sportu w Gdańsku kosztowała ok. 185 tys złotych. Na nagrody dla kilkudziesięciu sportowców wydano za to… 173 tys. zł.

Spotkanie prezydenta Gdańska z pracownikami – poczęstunek i organizacja przez spółkę miejską MTG SA – to wydatek rzędu 100 tys. złotych. Tyle samo magistrat wydał na oprawę akcji „Wigilijna paczka”. Na dopłaty do zakupu węgla urząd potrafi wydać nawet… 5 złotych miesięcznie dla jednego niezamożnego mieszkańca…

Będziemy wnioskować, by komisja rewizyjna rady zajęła się tą dziwną rozrzutnością prezydenta Adamowicza. Wygląda na to, że sportowcy byli dodatkiem do gali – mówi „Gazecie Gdańskiej” Kazimierz Koralewski, szef klubu Prawa i Sprawiedliwości w Radzie Miasta Gdańska.

Gdańską galę sportu biuro prezydenta – dyrektor Andrzej Trojanowski zaprawiony w propagandzie jeszcze w ośrodkach pracy ideowo-wychowawczej w minionej epoce – organizowało po raz 15. Tym razem odbyła się nie w Operze Bałtyckiej jak przed rokiem, ale w sali widowiskowo-sportowej AWFiS. Za jej wynajem miasto zapłaciło jednak nie uczelni, ale… agencji ART Andrzeja Kowalika 64,9 tys. złotych. Za tę kwotę uzyskano dostęp do sali i jej zaplecza sanitarno-technicznego, jej oświetlenie, nagłośnienie, obsługę techniczno-organizacyjną, a nawet scenografię – jak można wyczytać ze zlecenia zawartego w trybie zwykłym.

Także za scenografię, ale multimedialną z oprawą wizualizacyjną, zapłacono 61,5 tys. złotych firmie Ctarget-Svoboda Pawła Skawińskiego. Oprawę artystyczną zapewnił zespół Emila Konopa, na co administracja prezydenta wydała 27 tys. złotych. O 700 złotych więcej wydano na catering dla uczestników gali, którą za 3,5 tys. złotych poprowadził Marcin Dornowski. Najmniej, 492 zł., wydano na grawera, bez którego pracy wręczanie nagród dla kilkudziesięciu wyróżnionych sportowców byłoby niezbyt komfortowe.

Na same gratyfikacje wydano natomiast 172 900 złotych. To oznacza, że każda złotówka, która trafiła do sportowców mających za sobą udany rok kosztowała złotówkę i 5 groszy wydanych na oprawę. Za te pieniądze gdańscy notable mogli okazać swoje przywiązanie do sukcesów sportowców, a także usłyszeć od Pawła Adamowicza, sportowca politycznego, że w Gdańsku „konsekwentnie staramy się rozwijać sport i kulturę sportową od najmłodszych lat”. Wśród słuchaczy i wręczających skromne upominki sami swoi  z tej samej kwatery politycznej: Bogdan Oleszek, Danuta Janczarek, Mirosław Zdanowicz, Beata Jankowiak, Leszek Blanik, Adam Korol, Wojciech Przybylski i Waldemar Moska – rektor AWFiS, który wynajął własną halę miastu za pośrednictwem agencji.

Nieco tańsze od gali sportu było świąteczne spotkanie prezydenta Adamowicza z pracownikami. Za jego organizację prezydent zapłacił spółce MTG SA 61,5 tys. złotych, a na poczęstunek dla pracowników wydał więcej niż dla sportowców – prawie 40 tys. złotych.

Administracja Gdańska zaangażowała się też w „Wigilijną paczkę”. Nie wiadomo, ile znany z zamiłowania do okazywania publicznej dobroczynności włodarz miasta przeznaczył na jej treść, wiadomo, ile przeznaczono z budżetu na jej organizację. Sfinansowano m.in oprawę muzyczną, fajerwerki, baloniki, multimedia, cukierki „krówki”, pokaz iluzji. Łącznie ponad 100 tys. złotych, w tym za sam scenariusz oprawy artystycznej zapłacono Michałowi Juszczakiewiczowi, ulubionemu twórcy magistratu, 20 100 złotych.

Mniej szczodry jest prezydent dla uboższych emerytów gdańskich. W decyzjach o przyznaniu dodatku mieszkaniowego pojawiają się kwoty po 5 złotych miesięcznie na zakup węgla.

– Bizantyjskie wydatki kancelarii prezydenta na promocję jego osoby ukrywane są pod płaszczem gali, wszelkiego rodzaju spotkań i wyróżnień działaczy środowiskowych – stwierdził Kazimierz Koralewski, szef klubu radnych PiS w radzie miasta. – Każda wydana złotówka na nagrody nieproporcjonalnie szczodrze jest „opakowana” prezydenckim majestatem w postaci kosztownej, iście królewskiej scenografii. Spotykam się często z opinią mieszkańców, iż Paweł Adamowicz usiłuje przykryć swoje wpadki wizerunkowe związane z aferami oświadczeniowymi czy Budżetem Obywatelskim – barwnymi świąteczno-noworocznymi eventami za publiczne pieniądze. W ten sposób drenowany jest budżet miasta do prywatnych kieszeni agencji artystycznych, a na utrzymanie zasobu mieszkaniowego nie starcza pieniędzy. Myślę, że to jest między innymi przyczyna spadających sondaży Platformy (pseudo)Obywatelskiej na Pomorzu. 

Wybrzeże24.pl

Artykuł ukazał się pierwotnie na stronie Gdańskie ekstrawagancje – gala droższa niż sportowcy w dniu 16 stycznia 2018 r.

2 myśli na temat “Gala droższa niż sportowcy

    • Chyba to logiczne, jeśli autor komentarza podszywa się pod administratora, lub jest rażąco nie na temat.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *