Jamestown, potaż i poddani króla polskiego

Potaż to popiół bukowy zmieszany z wodą na pastę, którą smarowało się stosy drewna. Takie stosy podpalano, popiół topiono i uzyskiwano twardą, skrystalizowaną masę potrzebną do wyrobu mydła, szkła, wyrobów ceramicznych, ale także do bielenia tkanin. Polska była wielkim producentem potażu w okresie przedrozbiorowym. Ten cały potaż spływał do Gdańska i stąd był eksportowany. W późniejszych latach eksport kulał, dopiero ruszył na nowo w połowie 19 wieku.

Tutaj przy Jaśkowej Dolinie 38-42 funkcjonowała do połowy XIX w. przetwórnia popiołu produkująca potaż i wajdaż.
Tutaj przy Jaśkowej Dolinie 38-42 funkcjonowała do połowy XIX w. przetwórnia popiołu produkująca potaż i wajdaż.

W XVI i XVII wieku polscy producenci potażu byli bardzo poszukiwani w Europie, a nawet na świecie. Sprowadził ich do kolonii Jamestown w Ameryce w roku 1608 sam kapitan John Smith (ten od Pocahontas). Jamestown w Wirginii był pierwszą angielską osadą kolonizatorską, założoną rok wcześniej, a dokładnie 14 maja 1607. Warto odnotować, że w wyprawie Smitha wzięli udział gdańszczanie – w Gdańsku szukał wytrawnych żeglarzy. A kto wie – może wszyscy Polacy obecni na jego pokładzie to byli gdańszczanie, także ci, którzy trudnili się produkcją potażu i wyrobem szkła?  Na pewno byli wśród nich  cieśle i murarze.

kolonia Jamestown w 1615, źródło: Encyclopaedia Britannica

Kolonizatorów w 1608 roku było 17. Wcześniej przybyło 104 (i 39 osób załogi). Już rok później było ich zaledwie 60 z 214. . Umierali głównie z głodu i od konfliktów z Indianami. Choćby dlatego, że zabierali im ziemię.  Ten przełom 1609 i 1610 roku nazywany jest “Okresem Głodu” (Starving Time) w Jamestown. Ta zima była wyjątkowo ciężka. Rąbano domy i palono je, aby się ogrzać. Jedzono psy, szczury, konie, koty i jadowite węże. Zostały znalezione dowody na przypadki  kanibalizmu (odkopywano trupy). Gdy w 1610 roku dotarła tu kolejna partia – tym razem rozbitków – okazało się, że osada jest prawie bezludna i zniszczona (20% przetrwało).  Do powtórnej kolonizacji doszło, gdy przybyła (mniej więcej w tym samym czasie) flotylla gubernatora Thomasa Westa.

Pocahontas i John Smith

Jamestown było pierwszą stałą osadą angielską, a drugą w Ameryce Północnej po hiszpańskiej St. Augustine istniejącej już od 1565 roku na Florydzie. Założenie osady to nie było takie hop siup, tylko po pierwsze – właściwa miejscówka na często nieprzyjaznym geograficznie terenie, po drugie – inne sprawy: wyżywienie się, nieznane choroby i Indianie. Generalnie biali nie potrafili wyżywić się w nowym miejscu, a i stosunki z Indianami układały się różnie. Trzeba pamiętać o losach “Zaginionej Kolonii” w Karolinie Północnej na wyspie na rzece Roanoke,  której mieszkańcy “rozpłynęli się” w nieznanych okolicznościach. Prawdopodobnie zostali zasymilowani przez Indian. A była to tylko jedna z 17 prób założenia kolonii.

Smith handluje z Indianami

Polacy prawdopodobnie   przeżyli wielki głód, bo zrobili w kolonii pierwszy strajk.  Chodziło o równouprawnienie polityczne.  Polacy założyli tu małą hutę szkła (już w 1609) i był to pierwszy zakład przemysłowy w Ameryce. John Smith wychodził z założenia, że nie tylko należy się samemu wyżywić (a właściwie Indianie powinni nowo przybyłych wyżywić w zamian za oferowane towary z Europy), ale i produkować na sprzedaż. W 1619 roku odbywały się pierwsze wybory do Zgromadzenia Ogólnego Wirginii. Gubernator przyznał prawa wyborcze tylko osadnikom pochodzenia angielskiego. Na to Polacy nie mogli się zgodzić.  Odmówili pracy i skutek osiągnęli.

Jamestown 1609

Osadnicy utrzymywali się również  z produkcji tytoniu, który “eksportowali” do Europy. A także otrzymywali zboże w zamian za ….. koraliki produkowane przez Polaków, specjalistów od potażu. Wódz indiański Powhatan był ich fanem.  Ceramiczne odpady nabrały więc wielkiej mocy handlowej.

niebieskie koraliki z Jamestown

Wiki podaje, że Europejczycy narzekali na plagi komarów, wodę w rzece niezdatną do picia i bagnisty teren, który uniemożliwiał rozwój kolonii.  Trapiły ich choroby: czerwonka i tyfus brzuszny. Często musieli jeść zepsutą żywność, zanieczyszczoną robakami. Jedzenie gniło. Rzeka James lubiła wysychać i stawała się bardzo słona. Wizyty Indian nie były kurtuazyjne i co jakiś czas następowały krwawe ataki, na które biali odpowiadali w ten sam sposób, by mieć spokój na kilkanaście lat.  Liczebność osady potrafiła spaść o 350 osób. Odbywały się więc nowe dostawy kolonizatorów.

Już w 1619 roku doszło do handlu Murzynami. 50 kobiet, mężczyzn i dzieci zostało dostarczonych przez Portugalczyków.  Zakupiony wówczas Anthony Johnson 4 lata później otrzymał wolność i 30 lat później sam zakupił 5 czarnych niewolników do uprawy 100 ha przyznanej mu ziemi.

Jamestown obecnie wchodzi w skład parku narodowego Virginia’s Colonial National Historical Park i można tam oglądać resztki budynków  z czasów kolonizacji oraz pierwsze groby. Nieopodal powstały repliki domów – w Jamestown Festival Park.

Moneta okolicznościowa z okazji przypłynięcia Polaków do Ameryki, domena publiczna

W roku 2007 z okazji 400-lecia założenia kolonii odbyły się w Jamestown uroczystości. Jednak ani polskie władze, ani organizacje polonijne w USA nie zadbały o podkreślenie  obecności Polaków w życiu miasta. Nie został zaproszony żaden Amerykanin polskiego pochodzenia, ani żaden Polak. Rok później Narodowy Bank Polski wydał 3 monety 2, 10 i 100 zł upamiętniające przypłynięcie Polaków do Jamestown. Moneta 10- złotowa ma w sobie małe szkiełko. Dopiero w 2012 roku polonia amerykańska uhonorowała Polaków stosowną tablicą.

Grafiki pochodzą  z wystawy w Jamestown.

A Pocahontas długo dostarczała żywność osadnikom, nauczyła się angielskiego i wyszła za mąż za jednego z plantatorów.  Zamieszkała w Anglii i tam odwiedziła razem z mężem Johna Smitha w 1616. Rok później zmarła na czarną ospę w wieku 22 lat.

Anna Pisarska-Umańska

przeczytaj również -> Kolumb i zaćmienie Księżyca

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *