Maxim w Gdyni – jak dzisiaj w środku wygląda?

Znajdował się tu kiedyś słynny lokal rozsławiony przez piosenkę zespołu Lady Pank pt. „Tańcz, głupia tańcz”. Drink kosztował tu tyle, ile wynosiła przeciętna pensja. Bawiła się w nim peerelowska śmietanka towarzyska z całego kraju. Niestety klub z czasem podupadł, opustoszał i zamienił się całkowicie w ruinę.

fot. Maxim/M.Bayer
fot. Maxim/M.Bayer

O „Maximie” słyszała chyba cała Polska. Był to ekskluzywny lokal o powierzchni 740 m kw. Powstał na przełomie lat 70. i 80. w reprezentacyjnej dzielnicy Gdyni, Orłowie. Właścicielem był słynny na Pomorzu doktor nauk humanistycznych, Michał Antoniszyn, znany pod pseudonimem „Mecenas”. Zbił on majątek na imporcie do kraju pierwszych maszyn grających. W 1990 r. właściciel „Maxima” plasował się na 35. miejscu w rankingu najbogatszych Polaków tygodnika „Wprost”.

Bawiła się w nim peerelowska śmietanka towarzyska z całego kraju. Wewnątrz znajdowały się dzieła sztuki, stylowe meble, scena, kilka barów, przez szybę widać było morze i orłowskie molo, w jednej z sal nawet rosło drzewo, którego korona wystawała ponad dach. Od początku istnienia wabił obcokrajowców, marynarzy i trójmiejskich cinkciarzy płacących dolarami. Drink kosztował tu tyle, ile wynosiła przeciętna pensja, a butelka szampana – 1,5 mln zł. Pod wejście do „Maxima” w tamtych czasach podjeżdżały najbardziej luksusowe limuzyny.

Przez lata uważany był za jeden z najbardziej ekskluzywnych lokali w kraju. Gośćmi byli między innymi: Boney M., Cezary Pazura, Bogusław Linda, Roman Polański, Guenter Grass, Violetta Villas, czy Bohdan Łazuka. Nakręcono w tym lokalu sceny do dwóch odcinków serialu „07 zgłoś się”, a także do filmu „Smażalnia story” i serialu „Czterdziestolatek. Dwadzieścia lat później”.

W „Maximie” bawiły się także postacie z przestępczego półświatka, co nie sprzyjało renomie lokalu. Ostatecznie w 2004 r. „Maxim” został zamknięty i z czasem popadł całkowicie w ruinę. Dzisiaj pozostało po nim jedynie wspomnienie i wiecznie żywa piosenka zespołu Lady Pank „Tańcz głupia, tańcz”, która właśnie opowiada o tym klubie słowami:

„U „Maxima” w Gdyni, znów cię widział ktoś,
Sypał zielonymi, mahoniowy gość…”

Do dziś na ścianach słynnego lokalu widnieją napisy „Tańcz głupia, tańcz”, czy „U Maxima w Gdyni”.

Dziś lokal nie przypomina tego sprzed lat. Wszędzie leżą śmieci i porozbijane butelki. Pomieszczenia są już mocno zdewastowane i widać, że pomieszkują tam bezdomni.

Na początku lat 90. lokal wraz z działką stał się własnością miasta i od kilkunastu lat nie udaje się sprzedać nieruchomości. Teren po słynnym „Maximie” jest nieużywany i niszczeje. Niedawno miała się odbyć licytacja, niestety odwołano ją, ponieważ zgłosiła się osoba, która rości sobie prawa do nieruchomości. Co dalej z tego wyniknie, zobaczymy…

– Panie, co to był za lokal – wspomina długoletni mieszkaniec Orłowa. – Pod wejście ciągle podjeżdżały luksusowe limuzyny. Wysiadały piękne panie w futrach, witali je w drzwiach odpicowani kelnerzy. Do „Maxima” wejść mógł niemal każdy, ochrona problemów nie robiła, jednak dla zwykłego zjadacza chleba taka wizyta była bezsensowna. Przecież nie stać go było nawet na wodę mineralną – taki komentarz możemy przeczytać o tym lokalu na stronie opencaching.pl.

Autor prowadzi profil na -> FB

Dodaj opinię lub komentarz.