Grób matki Eugeniusza Kwiatkowskiego pod płot?

Na początku nie mogliśmy uwierzyć! Wincentynie Kwiatkowskiej – Matce Twórcy Gdyni – Eugeniusza Kwiatkowskiego, która spoczywa na Cmentarzu Witomińskim, grozi  ekshumacja i przysłowiowe wyrzucenie „pod płot”.

Ponad miesiąc temu składano kwiaty pod pomnikiem E. Kwiatkowskiego przy ul. 10 Lutego i wszyscy zgodnie mówili, jak to ważny dla naszego miasta człowiek. Okazuje się, że mówić można wiele…

Bo chyba Eugeniusz Kwiatkowski nie  jest aż tak ważny, skoro rodzina przez miejskich urzędników, w tym tych z górnej półki, jest traktowana jak piąte koło u wozu. Przez 4 miesiące nie odpowiada się na pismo. I to akurat w okresie, w którym na pewno Eugeniusz Kwiatkowski jest na topie (od 5 października 2010 do 30 stycznia 2011), czyli wtedy, kiedy nominuje się i przyznaje Medale Kwiatkowskiego.

Na wniosek pani Marianny Doliwa-Dobrowolskiej prezydent Wojciech Szczurek wyraził zgodę na objęcie opieką miasta Gdyni grobu matki Eugeniusza Kwiatkowskiego. I póki co na decyzji się skończyło. 20 września 2016 roku pani Marianna skierowała pismo do gdyńskiego Konserwatora Zabytków. Do tej pory Robert Hirsch nie odpowiedział… Zapewne półtora roku bada sprawę i nie może jej ogarnąć, skoro nie raczył jeszcze ustosunkować się do decyzji swojego szefa, czyli prezydenta Gdyni. A może ma inne zdanie i nie wie jak to wyartykułować? A może jest jakiś inny powód? Na pewno pan konserwator złamał prawo tak długo nie udzielając odpowiedzi. Pokazuje to stan patologii we władzach Gdyni. Bo przecież ktoś za to ponosi odpowiedzialność.

A grób, który już decyzją prezydenta jest grobem historycznym miasta Gdyni i bez decyzji konserwatora nie można nic z nim zrobić, zapada się, niszczeje, jest podmywany. Na dodatek skradziono marmurową płytę, a policja stwierdziła niską szkodliwość społeczną… Jak chuliganie pobazgrali po pomniku ks. Zawackiego w Orłowie, po szybkiej medialnej akcji sprawa szybko została załatwiona. A tym przypadku, jak pokazuje rzeczywistość, matka Eugeniusza Kwiatkowskiego nie zasługuje ani na szacunek, ani na stosowanie prawa, Gdynia ma gdzieś Wincentynę Kwiatkowską – rodzicielkę swojego twórcy.

Ale medale z wizerunkiem przyznaje! To jest kuriozum tej sprawy! A co będzie, jak rodzina zastrzeże wizerunek ojca, dziadka, stryja? Motywując to brakiem szacunku dla matki, którą Eugeniusz Kwiatkowski bardzo kochał, za którą gotowy był oddać życie!

Również zachowanie władz cmentarza budzi wiele wątpliwości. Zarząd Cmentarzy Komunalnych w Gdyni nie chce respektować decyzji Wojciecha Szczurka. Pani Mariannie każą iść do urzędu i samemu wprowadzać w życie decyzje prezydenta. Znów mamy chyba do czynienia z patologią na szczytach władzy? Mało tego, pracownik ZCK sugeruje, by rodzina sprzedała pamiątki po ministrze Kwiatkowskim i sprawi mu pieczarę.

W internetowej wyszukiwarce mogił http://www.gdynia.artlookgallery.com/grobonet/start.php widnieje informacja MIEJSCE NIEOPŁACONE. Z regulaminu (§ 7) cmentarza wynika jasno, że w takim przypadku kolejnym działaniem jest zakwalifikowanie grobu do likwidacji, a następnie  przeniesienie szczątków w miejsce wskazane przez zarządcę cmentarza.

Córce Eugeniusza Kwiatkowskiego, Ewie Obrąpalskiej z domu Kwiatkowskiej, jest po prostu przykro. Ta ponad 90 letnia kobieta nie chce walczyć i kłócić się z kimkolwiek. W ciszy przełyka gorycz i upokorzenie, z jakim spotyka się ze strony Gdyni.

Warto zaznaczyć, że wszelkie pamiątki po twórcy Gdyni przekazywane przez rodzinę do muzeum czy na okolicznościowe wystawy są zawsze użyczane bezpłatnie. Rodzina Eugeniusza Kwiatkowskiego nie pobiera żadnych opłat za wykorzystanie wizerunku tego wielkiego Polaka.

A medale znów się wręczy, poklepią się po plecach, wygłoszą kolejne laudacje i oczywiście potwierdzą, jaki to ważny dla Gdyni jest Eugeniusz Kwiatkowski… A na uroczystości urodzinowe rodzina nie została zaproszona! I jeszcze to, że budynek przy ul. 10 lutego bezprawnie i przy sprzeciwie rodziny wykorzystuje wizerunek twórcy naszego miasta.

Dziwi również milczenie placówek noszących imię Eugeniusza Kwiatkowskiego, a takie w Gdyni są.

Brak słów… jak działania władz mają się do rzeczywistości… Żenada, wstyd i rozgoryczenie…

Do sprawy wrócimy, bo na razie opisaliśmy jedynie wierzchołek „góry lodowej”.

Poniżej publikujemy wycinki korespondencji na linii rodzina – władze miasta:

Mariusz Sieraczkiewicz, MlodaGdynia.pl

Artykuł ukazał się pierwotnie w dniu 10.02.2018 r. na Pomorskim Portalu Informacyjnym MlodaGdynia.pl

 Zdjęcia pochodzą z archiwum p. Marianny Doliwa-Dobrowolskiej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *