Gdańsk czy Danzig?

Od dłuższego już czasu jesteśmy atakowani informacjami o planowanym od wielu już lat odłączeniu Gdańska od Rzeczypospolitej. Te wierutne bzdury są wielokrotnie powtarzane przez media prawicowe i nie tylko chyba w myśl utartej zasady, iż kłamstwo wielokrotnie powtarzane staje się prawdą.

Szczególnie widać to po publikacjach tygodnika „Sieci”, Telewizji Polskiej (ostatnie, szczególnie skandaliczne wystąpienia m.in. Andrzeja Gwiazdy) ale i wielu innych autorów, którzy raczej nie rozumieją problemów gdańskiej tożsamości, skomplikowanej historii tych ziem, sytuacji rodzin od wieków tu żyjących. Ciągłe udowadnianie na podstawie fałszywych przesłanek złych intencji nam, gdańszczanom, jest co najmniej nieetyczne a na pewno niesprawiedliwe. Wielokrotnie podawane są przykłady zaniechań w różnych dziedzinach naszego funkcjonowania w gdańskich realiach.

Polskie pamiątki w Izbie Pamięci - Muzeum Strefa Historyczna Wolne Miasto Gdańsk
Polskie pamiątki w Izbie Pamięci – Muzeum Strefa Historyczna Wolne Miasto Gdańsk

Rzeczywiście można odnieść wrażenie, iż chętnie korzystamy z bogatej historii Wolnego Miasta (a w zasadzie obu, bo były faktem dwukrotnie w naszej historii), zapominając o polskich pierwiastkach w mieście. Jednak nie jest to takie jednoznaczne. Z dużym zaskoczeniem przeczytałem w jednym z opublikowanych u Państwa artykułów, iż nikt nie pamięta o Polakach w Wolnym Mieście, nie szanuje się tradycji, a nasze władze samorządowe przypominają sobie o tych sprawach tylko przed wyborami. Jest to ocena na pewno surowa, ale i niesprawiedliwa.

Nieprawdą jest, iż nie pamięta się o Polakach gdańskich (właśnie tek nazwali się Polacy zamieszkujący w międzywojennym Gdańsku, a zgromadzeni w Kole działającym przy Towarzystwie Przyjaciół Gdańska) zacytowane w artykule uroczystości pod Victoriaschule od wielu lat, każdego 1 września, gromadzą dziesiątki osób, przedstawicieli rodzin, władz państwowych, samorządowych i konsularnych. Organizatorem uroczystości od ponad 20 lat jest TPG, ciągle uroczystości mają charakter apolityczny i tak, mam nadzieję, pozostanie nadal. Trudno nie wspomnieć o dziesiątkach nowych gdańskich ulic, których patronami są Polacy gdańscy, którzy oddali swe życie za Polskę. Trzeba mieć dużo złej woli, aby nie zauważyć odtworzenia „Polskiego Nieba” w dawnym Gimnazjum Polskim Macierzy, przy ul. Augustyńskiego. Tablice pamiątkowe, wystawy, to wszystko dzieje się. Trzeba tylko chcieć to dojrzeć. Piękne uroczystości pod Pocztą Polską, msze święte poświęcone Polakom gdańskim odprawiane w kościele Św. Piotra i Pawła czy Św. Stanisława, upamiętnianie miejsc pamięci (ostatnio, rewitalizacja pomnika Ks. Miszewskiego który znajduje się na Cmentarzu Oruńskim z inicjatywy „Naszego Gdańska” i TPG) stanowią potwierdzenie aktywności w sprawie upamiętniania Polaków. Oczywiście zawsze może być lepiej, o czym wiedzą szczególnie zainteresowani. Może należało zachować dla potomnych Ochronkę Macierzy Szkolnej na Siedlcach, troskliwiej zająć się sprawami gdańskiej „Gedanii”, czy lepiej upamiętnić Polski „ Bratniak” we Wrzeszczu. Należy jednak wykazać więcej zaangażowania osobistego zamiast tylko krytykować innych. Od siebie wymagaj więcej niż od innych wg tej maksymy my też możemy coś robić dla siebie i Gdańska.

Przeczytaj też:

Negowanie najważniejszych wyróżników Gdańska takich jak wielokulturowość, szczególne poszanowanie dla samorządności, własnej tradycji i historii jest po prostu objawem braku wiedzy w tych tematach. Jeśli ktoś wątpi czy Gdańsk był wielokulturowy, skąd wzięły się takie nazwy ulic jak: Szkocka, Grobla Angielska, Nowe Szkoty, Stare Szkoty, Żydowska i wiele innych, czy to może zasługa tzw. komuny? Samorządność ale i poszanowanie dla władzy: znana nam awantura z królem Stefanem Batorym o utrzymanie przywilejów dla miasta, które próbował ograniczyć, ale i heroiczne wystąpienie w obronie króla Stanisława Leszczyńskiego, który prawie pól roku przebywał w Gdańsku, licząc na odzyskanie tronu. Miasto zostało srogo ukarane za okazane poparcie, jednak z godnością spełniło swe obowiązki należne wobec Rzeczpospolitej.

Grupa rekonstrukcyjna przed wejściem do muzeum
Grupa rekonstrukcyjna przed wejściem do muzeum

Często przywołuje się fakt utworzenia przed 10 laty Muzeum „Strefa Historyczna Wolne Miasto”, czy lat temu dwa „Ronda Granicznego Wolne Miasto Gdańsk – Rzeczpospolita” jako potwierdzenia proniemieckości miasta i takowych ciągot gdańskiego samorządu. Nic bardziej błędnego. To miejsca związane z historią okresu międzywojennego i tylko tyle. Projekty powstały nie po to, aby podkreślać niemieckość, ( co się niejednokrotnie sugeruje) a po to, aby przypominać o skomplikowanej historii miasta.

W niby proniemieckim muzeum znajdziecie jedyną w Gdańsku (nie licząc oczywiście wnętrz Muzeum Poczty Polskiej o znaczeniu dla nas szczególnym) Izbę Pamięci poświęconą Polakom gdańskim i dowiecie się, iż w Gdańsku mówić po niemiecku nie oznacza Niemca!

Nie chciałbym, aby ktoś odniósł wrażenie zadowolenia z obecnej sytuacji, jednak konieczność zachowania zdrowego rozsądku i szacunku dla siebie i miasta jest bardzo istotna dla wszystkich. Jak widać wielu zależy na tym, aby stworzyć nieprawdziwy wizerunek miasta i nas, gdańszczan, w oczach innych Polaków. Aby tego uniknąć lub przynajmniej ograniczyć tę sytuację należy, cytując nieżyjącego już wielkiego Polaka, prof. Bartoszewskiego „Być przyzwoitym”.
Czego Państwu i sobie życzę.

Piotr Mazurek, Towarzystwo Przyjaciół Gdańska/Muzeum Strefa Historyczna WMG

6 myśli na temat “Gdańsk czy Danzig?

  • O ile znam z Histori to ziemie Pomorskie byly zasiedlone przez Slowian –setki lat przed Niemcami . Niemcy nie mogac sie pomiescic w swoich terenach i posuneli sie na Wschod od nich —– zasiedlili te ziemie . Ale nigdy prawdziwie nie nalezala Polnoc do Germanskich ludow . Mieszanka roznych narodowosci — szczegolnie dodac tu Kaszubow . Oni sie skladali z roznych ludow Polnocy i Poladow tez . zanim Miasta prawdziwie powstaly — ludzie z roznych stron i narodowosci sie przemieszczali .

    Odpowiedz
  • Artykuł zwraca uwagę na wielokulturowość Gdańska, jednak to Polacy byli szykanowani przez władzę obsadzoną w większości przez Niemców. Niestety, uroczystości o których Pan pisze, nie mają szerszego nagłośnienia, jakby celowo miały przejść nie zauważone. Wyraźnie natomiast, i z udziałem władz samorządowych, podkreślana jest obecność Niemców w Gdańsku. Ta zbyt widoczna dla całej Polski dysproporcja jest rażąca i nie do przyjęcia.

    Odpowiedz
  • No właśnie z tym Rondem zastanawia mnie jedna rzecz. Nie widziałem by ktoś inny na to zwracał uwagę, a mi ten “szczegół” wydaje się istotny. Rondo ma nazwę “Rondo Graniczne Wolne Miasto Gdańsk – Rzeczpospolita”, a nie “Rondo Graniczne Rzeczpospolita – Wolne Miasto Gdańsk”. Jeśli mówimy o granicy Polski, jako Polacy, zawsze wymieniamy Polskę na pierwszym miejscu. Czyli jest to granica widziana z punktu widzenia Gdańszczan (przez duże G), a nie Polaków. W tym przejawia się (może tkwiąca w podświadomości?) perspektywa patrzenia ludzi, którzy tę nazwę nadawali, jako “obywateli WMG”.

    Odpowiedz
  • Propaganda zwiazana z przylaczeniem Gdanska do Niemiec uprawiana jest od wielu lat. Na poczatku lat 1970-tych, gdy wyjachalem z Gdanska na studia na Uniwersytecie Warszawskim, jedno z pierwszych pytan jakie mnie zadawali koledzy bylo:”To wy chcecie przylaczyc sie do Niemiec?”

    Oczywiscie bylo to skutkiem propagandy komunistycznej, ktora usilowala zatuszowac prawdziwe powody tzw. “rozruchow grudniowych.” Mlodszemu pokoleniu przypomne, ze w grudniu 1970 roku, tuz przed Swietami Bozego Narodzenia, owczesne wladze komunistyczne dopuscily sie prowokacji i podniosly ceny zywnosci; niestety udalo im sie wyciagnac ludzi na ulice. Nadawano Dziennik Telewizyjny, tyle, ze kazdy region kraju mial jego wlasna wersje. W Warszawie byla taka, ze Gdansk chce sie przylaczyc do Niemiec. Bylo to tuz po wizycie owczesnego kanclerza NRF, Willy Brandta.

    Swietnie sie sklada, ze Gdanska Strefa Prestizu publikuje wiele artykulow nt. zlozonej polskiej historii wspolczesnej, a zwlaszcza tej, ktora dotyczy Gdanska. Co do polskosci tych ziem, a raczej jej slowianskosci, moze w nieco szerszym kontekscie, przypomne ksiazke Jozefa Kisielewskiego wydana przez ksiegarnie sw. Wojciecha tuz przed druga wojna swiatowa, “Ziemia gromadzi prochy” (drugie wydanie ukazalo sie juz w wolnej Polsce). Autor zdolal wyjechac w 1939 roku do Anglii zanim Gestapo zdolalo go aresztowac. Pozniej, Kisielewski juz nic znaczacego nie zdolal napisac.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *