Globaltica 2019 – muzyka świata i źródeł

Na początku swojej relacji chciałbym się odnieść do słów dyrektora festiwalu, który powiedział, że tak skutecznie w czasach minionych zniechęcano do muzyki ludowej czy też folkowej, że ta stała się po czasach socjalizmu – całkowitą niszą.

Festiwal Globaltica w Gdyńskich Kolibkach, moim zdaniem, stanowi żywy dowód, że muzyka świata, folk czy też muzyka korzeni ma się całkiem dobrze, nie tylko w Polsce, ale w bardzo różnych zakątkach globu.

Biuro festiwalu Globaltica
Biuro festiwalu Globaltica

W trakcie trwania festiwalu można było  przyjechać z dziećmi do strefy dla nich przeznaczonej w TuBazie – na warsztaty rzeźbiarskie, podróżnicze, jak również poznawać rytmy ziemi i zjeść coś z kuchni różnych regionów świata, a najważniejsze – posłuchać muzyki na scenach małych (wozownia, przed nią znajdowała się druga scena) jak również na dużej scenie, w końcu także potańczyć na potańcówkach organizowanych po zakończeniu koncertów przez różne bardzo interesujące zespoły.

Z Polskich wykonawców najbardziej zapamiętałem występy duetu Mehehe – czyli muzyka i słowa magiczne, zielarek czy też zwanych szeptuchami. Muzyka ta była połączeniem tradycji granej na instrumentach tradycyjnych (wilk, kanale, wrzeciona, złóbcoki, Kaszgar) z nowoczesnością (loopy). Drugim zespołem, którego występ pozostawił pozytywne wrażenia, był zespół Fifidroki ze Śląska. To połączenie śląskiej muzyki folkowej z rockiem, punkiem było nad wyraz ciekawym doświadczeniem. Myślę, że jak będą koncertowali gdzieś w okolicy, to pójdę na kolejny ich występ. Burónka i Wowakin oraz Tęgie Chłopy to trzech przedstawicieli folku – takiego jak najbardziej tradycyjnego, z różnych regionów – pierwszy z Kurpii, drugi z Mazowsza, a trzeci z okolic Kielc. Każdy z tych trzech zespołów bardzo piękny i nawiązujący do tej historii muzyki ludności „spod chat i strzech”, myślę, iż potrafili dodać coś od siebie oraz oddali charakter tego przekazu, jakby otrzymanemu z przeszłości tych obszarów. Oczywiście, nie może zabraknąć w tym zestawieniu  zespołu Sutari czyli trio, które stosuje różne techniki wokalne – od mocnego ludowego zaśpiewu po współczesne wokalizy. Instrumentarium tego zespołu jest również nietypowe, bo i wilcze basy, misa z wodą, tarka kuchenna, kankle, deska kuchenna, ale także skrzypce. Ponadto wystąpił zespół Krzikopa, również ze Śląska – to bardzo interesujące połączenie muzyki folkowej z klubową (DJ w składzie), ale stanowiący spójny i nierozerwalny pomost między tym, co wniosła muzyka źródeł a nowoczesnością (elektroniką, rockiem, D’n’B).

W dniu trzecim festiwalu wystąpił zespół Odpoczno z okolic Łodzi. W nim można było się zanurzyć w dźwiękach granych przez opoczańskich bardów po jazz, psychodelię.

 

Odpoczno
Odpoczno

Poza naszymi rodzimymi artystami wystąpiło kilka gwiazd muzyki źródeł z różnych stron świata. Z włoskiego Salento zespół Kala’scima – był to wyśmienity muzyczny pokaz śpiewu Taranty – czyli pewnego magicznego rytuału, któremu towarzyszy gra na bębnach i taniec, ale zagrany w nowej – odświeżonej elektroniką – interpretacji. Gaye Su Akyol, reprezentowała muzykę z Tureckiej Antalii, zabarwioną psychodelią, (dla mnie wizerunek sceniczny kojarzył się z  Juliet Lewis). Zespół nie był aż tak żywiołowy, jednakże nie uważam, żeby coś brakowało temu występowi, raczej moje wyobrażenia o muzyce z tego regionu były inne. Wyśmienity występ dał Gayedu – Blaya Ambolley & His Sekondi Bandu z Ghany, czyli połączenie jazzu funku i soulu na najwyższym poziomie i wielkiej wirtuozerii (mnie skojarzył się z Buena Vista Social Club, choć z innego regionu świata), była to współczesna wizja zachodnioafrykańskiego afro-funk, afro beat, highlife’u.

Przedostatni dzień festiwalu obfitował również w wielkie nazwiska na dużej scenie festiwalu Globaltica 2019 r. La Dama – zespół złożony z czterech kobiet inspirujących się muzyką krajów z obu Ameryk, największą inspirację stanowią dla nich muzyczne klimaty południowoamerykańskie, karaibskie, łączą je z soulem, R&B, jazzem, śpiewają po angielsku, hiszpańsku, portugalsku, posługując się instrumentami z tamtych regionów świata, jak np.: bandola IIanera z Wenezueli, tambor allegre z Kolumbii, pandeiro z Brazylii. Ciekawy był również występ zespołu San Salvador (który na myśl przywodził mi band Le Negres Verse), grupy wokalnej z Francji, która śpiewała „w języku, który zapomnieli nawet Francuzi” – jak powiedział wokalista, gdyż jest to język oksytański – blisko spokrewniony z katalońskim. Kiedyś w tym właśnie języku śpiewali trubadurzy, którzy opiewali w sagach królów i rycerzy. San Salvador łączy wielogłos z transem, chóralny punk, oraz globalne wokale współczesnych truwerów. Najbardziej podobały mi się dwa występy tego dnia tj. koncert Bombino z Nigru i Boban Markovic’ Orkestar. Trzeba przyznać, że nie na darmo Bombino ma przydomek „Hendrix z pustyni”. Osobiście uważam, że słychać w jego utworach tuareską muzykę źródeł, jak i blues, stoner, który w finale stanowi o niepowtarzalności stylu (hipnotyczne rytmy, taneczne, rozimprowizowane). Na koniec zagrał Brass Band z Serbii czyli Boban Markovic’ Orkestar – znany np. z soundtrucków do filmów Emira Kusturicy „Arizona dream”, „Underground”. To był świetny koncert z mnóstwem utworów z tradycyjnymi bałkańskimi utworami, muzyką romską, serbską – bezspornie to był najbardziej rozgrzewający tegoroczną edycję Globalticy występ. Wokaliści zostawili na scenie całe serce, a publiczność świetnie się  bawiła, szczególnie jak zagrali „kalishnikova”.

Festiwal trwał kilka dni – od środy do niedzieli, był on niewątpliwie piękny i niesamowity, a niepowtarzalna atmosfera, powiem szczerze – magiczna, znaczy dla mnie wiele. Ludzie potrafili się bawić – tańczyć, śpiewać z zespołami, czasem – jak w przypadku gości ze świata – nie znając nawet słów utworów, pieśni i piosenek. Widać było, jak bardzo zakochani są w tej muzyce.

Pewnie spytacie – Czy chcę tam przyjechać na kolejną edycję tego festiwalu? Odpowiem – na pewno tam pojadę. Fajni ludzie, super kompetentna dyrekcja, jak i ochrona, a co do dźwięku i światła, to były robione z wyczuciem i doświadczeniem. Bardzo udany i warty polecenia festiwal.

Łukasz Kołodziej

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *