Zima znów zaskoczyła gdańskich urzędników

W polskich internetach kursuje stały żart – zima znów zaskoczyła drogowców (włodarzy, samorządowców, urzędników, kierowców). 

zima po gdańsku, fot. Andrzej Otrębski, CC BY-SA

Zastanawiając się nad sytuacją za oknem, patrz: Gdańsk tonący w śniegu, zaspach i brei; sięgnąłem w otchłań internetu. Jak sobie radzą inne kraje o zbliżonych warunkach atmosferycznych? Pierwszy news z brzegu i informacja ze Szwecji: Lokalny samorząd w Sztokholmie postanowił oprzeć politykę odśnieżania na zasadach równości płci. Uznając, że – statystycznie – to mężczyźni częściej prowadzą auta, a kobiety poruszają się rowerami i pieszo, lokalni urzędnicy zdecydowali się położyć równy nacisk na odśnieżanie chodników, dróg rowerowych i jezdni. Efekt? Miasto ugrzęzło w korkach, sporo ulic zostało zablokowanych, nastąpił paraliż komunikacyjny. Eksperyment poległ. Zanim jednak zaczniemy szydzić z politycznie poprawnych Skandynawów (osobiście uważam, że gender budgeting ma sens, choć być może nie w każym przypadku i kosztem zdrowego rozsądku), zwróćmy uwagę na kwestię zasadniczą: Skandynawskie miasta posiadają jakąkolwiek politykę odśnieżania!

odśnieżone po gdańsku fot. Jędrzej Włodarczyk

W polskich internetach kursuje stały żart – zima znów zaskoczyła drogowców (włodarzy, samorządowców, urzędników, kierowców). Jak to możliwe, że w Gdańsku, którego położenie geograficzne niesie za sobą zaledwie 1-2 miesiące opadów śniegu w ciągu roku, nie istnieje spójna polityka walki z przepustowością jezdni, dróg rowerowych i chodników, gdy już warunki atmosferyczne spłatają nam problemy? Jakiś czas temu, w okresie tuż po dużych opadach śniegu, przechadzałem się po mieście starając się podsumować liczbę odśnieżarek. Ku mojemu zdziwieniu w toku 2-3 godzinnego obchodu nie trafiłem na ani jeden wóz. Udało mi się jednak spotkać grupę pracowników odśnieżających, za pomocą łopat, schody na moich rodzimych Siedlcach. Każdy, kto urządzał sobie podobne spacery w ostatnich tygodniach, wie, że miażdżąca większość gdańskich chodników to morze brei, zasp i lodu. Również większość ulic, zwłaszcza tych pobocznych, pozostawiono samym sobie. Ktoś zakrzyknie „Przecież to strata pieniędzy, samo się stopi”. Otóż nie, nieprzyjazna, nieprzejezdna przestrzeń powoduje konkretne straty dla budżetu miasta i kieszeni mieszkańców. Czy tonące w wodno-śnieżnej masie Wrzeszcz lub Główne Miasto (dzielnice dość reprezentacyjne) zachęcają do spacerów? Rodzinnych wypadów muzealnych? Miłego relaksu w coraz liczniejszych kawiarniach i restauracjach? A może jednak przeciętni gdańszczanie wybiorą weekendowy wypad do Galerii Bałtyckiej, gdzie nikomu nie grozi utonięcie w błotnistej masie, poślizgnięcie, pobrudzenie i inne nieprzyjemności? Można narzekać na koszty związane ze zorganizowanym systemem odśnieżania i oczyszczania, ale trzeba sobie zdać sprawę z faktu, że nieprzyjazne miasto nie zachęca do odwiedzin. Obecna sytuacja również generuje koszty – niemałe.

Odpracowywanie długów przy odśnieżaniu?
Sprzątanie i odśnieżanie to nie tylko drogi sprzęt, ale również szansa na wdrażanie mądrej polityki społecznej. Mam na myśli kreowanie lokalnego sektora robót publicznych. Z takiej okazji skorzystają chętnie osoby bezrobotne, jak również dłużnicy odpracowujący zadłużenie lokali komunalnych. Oczywiście, wszyscy wiemy,  że taka opcja istnieje już teraz, a zadłużonym mieszkańcom zdarza się uczestniczyć w pracach porządkowych. Mimo wszystko zadłużenie rośnie w zastraszającym tempie, z roku na roku. Urzędnicy wciąż nie traktują odpracowywania długów jako poważnej opcji, a takie programy są mocno marginalne i słabo reklamowane. Może więc pozwolimy mieszkańcom popracować nad ośnieżaniem? Wszyscy byliby zadowoleni, zarówno sami dłużnicy, jak i reszta mieszkańców, którzy mogliby w końcu wyjść na spacer, bez ryzyka złamania nogi.

odśnieżanie po gdańsku, fot. Jędrzej Włodarczyk

Wspominając o tym ostatnim problemie (złamanie nogi, poślizgnięcie), nie możemy zapominać o osobach  starszych oraz mieszkańcach dotkniętych problemami niepełnosprawności ruchowej. Miasto Gdańsk wypada bardzo źle na niwie dostosowania infrastruktury do potrzeb osób  z problemami ruchowymi. Mało tego, że już w słoneczne dni większość miejskiej infrastruktury od schodów, przez chodniki, po budynki komunalne, sprawia wielu osobom nie lada problemy; w okresie zimowym muszą dodatkowo zamartwiać się prognozą pogody, która potrafi zamknąć ich  w czterech ścianach na długie dni i tygodnie. Dla mieszkańców sprawnych ruchowo tonięcie w brei i śniegu to nieprzyjemna niedogodność. Dla gdańskich seniorów i niepełnosprawnych sprawa jest o wiele poważniejsza. Nie wywiązując się z obowiązku sprzątania i porządkowania przestrzeni publicznej, Miasto Gdańsk dodatkowo podkręca wspomniane bariery kreując kolejne sfery wykluczenia.

“Zimowa polityka” Miasta Gdańska
Jeszcze na koniec należy wspomnieć o problemie niby błahym, a jednak ukazującym krótkowzroczność „zimowej polityki” Miasta Gdańska. Chodzi o drogi rowerowe. Czy Gdańsk jest jednym z najbardziej pro-rowerowych miast w Polsce? Niewątpliwie. Czy gdańskie drogi rowerowe są – w okresie jesienno-zimowym – całkowicie wyłączone z użytku? Czy ktoś ma wątpliwości? Po co te wszystkie zabiegi na rzecz rowerzystów, skoro urzędnicy nie chcą lub nie potrafią stworzyć choćby minimum-minimalis warunków do korzystania ze wspaniałej infrastruktury rowerowej w okresie gorszych warunków atmosferycznych? Czy to fanaberia? Nie, jeżeli spojrzymy na osiągnięcia miast, do których polityki rowerowej aspirujemy. Niesamowicie zroweryzowana Kopenhaga utrzymuje 80% wiosenno-letniego obłożenia na drogach rowerowych w okresie zimowym! Jest to możliwe dzięki konsekwentnemu odśnieżaniu głównych dróg komunikacyjnych bez względu na warunki atmosferyczne. Skoro aspirujemy do tego standardu, uczyńmy mały krok w odpowiednim kierunku.

Czy zatem Gdańsk, miasto o dumnej historii i wielkich ambicjach, powinno przejmować się swoim wizerunkiem i wygodą przemieszczania, zarówno mieszkańców, jak i przyjezdnych? Chyba nie ma wątpliwości, że większość ludzi nie chce tonąć w brei, wodzie i śniegu, a taka sytuacja jak obserwujemy za oknem, zachęca co najwyżej do pobytu w domu z kubkiem gorącego napoju w dłoni. Środki wydatkowane na poprawę jakości codziennego życia mieszkańców, zaoszczędzania ich czasu, zdrowia i nerwów, nigdy nie są nakładami wyrzuconymi w śnieżną breję.


A może warto zwrócić się z oficjalnym zapytaniem do przedstawicieli Miasta Gdańska (Zarządu Dróg i Zieleni?) o szczegóły obowiązującego systemu odśnieżania? Wysokości nakładów? Procedur uruchamiania tych środków? Liczby pracowników zatrudnionych do wykonywania takich zadań? Zastosowania robót publicznych? Realizacji zadań umownych przez prywatne firmy sprzątające? Pytań jest wiele, a tymczasem za oknem kolejny raz zima zaskakuje urzędników…

Jędrzej Włodarczyk, radny Dzielnicy Siedlce, Lepszy Gdańsk

4 myśli na temat “Zima znów zaskoczyła gdańskich urzędników

  • nic nowego
    Straż Miejska wystawia mandaty
    ciekawe czy też dla ZDiZ
    pozdrawiam naszych urzędników -nie słuchają prognozy pogody

    Odpowiedz
    • Drodzy czytelnicy. Rzecz ważna nawet bardzo. Mogę się zgodzić co do stwierdzenia że powinni pracować dłużnicy itp. Niewiele jest jednak osób które chcą to robić. Wiadomo że 90% zadłużonych to są leniwe dupy, które nie chcą odpracować. Zdjęcia które są przedstawione są super ale to nie włodarze miasta powinni się zajmować tymi konkretnymi uliczkami , małymi chodniczkami itp. Tylko spółdzielnie mieszkaniowe. Przystanki są odśnieżanie w miarę możliwości przez zdiz ale jeśli do dyspozycji jest 20 ludzi bo biedni bezrobotni nie chcą iść do pracy za niska stawkę to niestety wszystkiego na raz się nie da. A oprócz odśnieżania Ci ludzie mają również inne zadania i są szczegółowo kontrolowani. Kiedy były najgorsze dni Ci ludzie pracowali po 15 godzin… Życzę każdemu hejterowi i mądralińskiemu takiej pracy.

      Odpowiedz
  • Zima nikogo nie zaskoczyła. Na rachunkach wszystko się zgadza. Cholerni socjaliści jak dorwali się do władzy to wykorzystają każdą szansę na kradzież majątku ( nawet miejskiego!)… Nic tylko powywieszać cholernych czerwonych włodarzy to może następni będą się bali kraść nasze pieniądze i zaczną je wydawać zgodnie z przeznaczeniem i oczekiwaniem mieszkańców.

    Odpowiedz
    • do kRz – jacy „cholerni socjaliści”? Gdzie ich widzisz wśród włodarzy miasta??? Uprawiasz pomieszanie z poplątaniem. Akurat socjaliści, ludzie wdrażający sprawiedliwość społeczną w życie, myślą, mówią i piszą o niedociągnięciach miasta np o eliminowaniu barier architektonicznych, o kwestii efektywnego odśnieżania, o niedostatkach systemu pomocy społecznej dla najuboższych. Zapraszam 20.01. na Panel Polityki Społecznej!

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *