Telegrafistka w szeregach Gedani

Wspominając Polki zaangażowane w działalność przedwojennych organizacji polonijnych w Gdańsku, warto przybliżyć sylwetkę Marii Flisykowskiej, zwanej przez rodzinę i znajomych Marylą lub Marylką. Jej życiorys przedstawiła znana gdańska publicystka, Gabriela Danielewicz w książce pt. „Polki w Wolnym Mieście Gdańsku”, której była współautorką.

Zdjęcie ślubne Marii z d. Kozak i Alfonsa Flisykowskiego

Urodziła się w 1910 r. w okolicach Kutna w rodzinie Henryki i Tomasza Kozaków. W 1915 r. państwo Kozakowie przeprowadzili się do Warszawy. Tam Maria Kozakówna ukończyła w 1928 r. gimnazjum im. Marii Konopnickiej. Następnie wyjechała do Zgierza, gdzie uczęszczała do Centrum Wyszkolenia Łączności. Po jego ukończeniu została skierowana przez Ministerstwo Poczty i Telekomunikacji do Gdańska. Tam została urzędniczką Poczty Polskiej. Do jej zadań należała obsługa telegrafu.
Początkowo nie zdawała sobie sprawy ze stosunków panujących w Wolnym Mieście, z sytuacji, w jakiej znajdowali się mieszkający tu Polacy. Wtedy jeszcze nie wiedziała, z jakimi wyzwaniami przyjdzie jej się zmierzyć, decydując się na zamieszkanie w tym mieście.
Przybyła do Gdańska pełna entuzjazmu i zapału do pracy. Była zachwycona atmosferą portowego miasta oraz widokiem tamtejszych zabytków, wśród których szukała śladów polskości. Czuła się też zaszczycona, że zatrudniono ją w polskiej instytucji w Wolnym Mieście, zwłaszcza że w tamtym czasie urzędnicy pocztowi cieszyli się powszechnym szacunkiem.

Była ładną ciemnowłosą dziewczyną o niebieskich oczach, pełną wigoru i optymizmu. Swoje obowiązki w pracy traktowała bardzo poważnie. Dodatkowo zaangażowała się w działalność różnych tutejszych organizacji polonijnych. Udzielała się w: Polskim Czerwonym Krzyżu, Tajnej Organizacji Wojskowej, Związku Pracowników Poczt, Telegrafów i Telefonów Rzeczypospolitej Polskiej (pełniła funkcję sekretarza), a od 1937 r. w Gminie Polskiej – Związku Polaków. Angażowała się również w pracę w polskich świetlicach w WMG.

Ponadto wraz z grupą tutejszych Polek w 1930 r. zainicjowała powstanie żeńskiej sekcji sportowej w obrębie polskiego klubu „Gedania” (utworzonego w 1922 r.), który od 1926 r. był gospodarzem terenu przy Heeresanger 11 (ob. Al. Legionów, róg ul. Kościuszki). Polki należące do „Gedanii” uprawiały takie dyscypliny sportu, jak lekkoatletyka, siatkówka, strzelectwo i sporty zimowe.

Klub Sportowy “Gedania”. Maria Flisykowska czwarta od lewej w dolnym rzędzie

Początkowo sekcja żeńska liczyła trzydzieści zawodniczek, zaś w 1939 r.  prawie osiemdziesiąt. Wśród nich wyróżniały się: Hildegarda Bigocka (zwana przez koleżanki „Bigosią”), Marta Flisikowska (kapitan drużyny piłki ręcznej), Klara Cherchowska i in. W drużynie tej panowała życzliwa atmosfera, oparta na wzajemnej przyjaźni i zaufaniu. Pochodzenie społeczne ani wykonywany zawód nie miały znaczenia. Żadna zawodniczka nie czuła się gorsza, żadna się nie wywyższała. Do „Gedanii” należały przedstawicielki różnych zawodów, a także kobiety, które nie pracowały.

Drużyna żeńska zaczęła z czasem odnosić sukcesy. Większość zawodniczek otrzymało Państwową Odznakę Sportową, za osiągnięcia w różnych konkurencjach, w tym w marszu i strzelaniu. Gedanistki dwukrotnie zdobyły wicemistrzostwo Gdańska, a raz – mistrzostwo.

Pierwsze zawody lekkoatletyczne sekcji kobiet odbyły się 3 V 1930 r. Treningi odbywały się trzy razy w tygodniu. Obejmowały biegi, gimnastykę, kozłowanie, siatkówkę itp. Często do trenujących zawodniczek dołączali ich koledzy klubowi.

Należy podkreślić, że Polakom należącym do „Gedanii” zależało nie tylko na rozwoju ich sprawność fizycznej. Wstępując do tego klubu sportowego chcieli zamanifestować swoją polską narodowość. Uważali też, że przynależność ta jest formą służby ojczyźnie. Dlatego też nasilające się od 1933 r. represje wobec Polaków mieszkających w WMG, dotknęły również członków klubu „Gedania”. W czasie meczów zawodnicy grający w barwach polskiego klubu byli obrzucani kamieniami przez członków Hitlerjugend. Bywało też, że sędzia niemiecki prowadzący zawody wykluczał któregoś z polskich sportowców z dalszej gry za używanie języka polskiego na boisku.

Wraz z zaostrzaniem się stosunków polsko–niemieckich w WMG, a tym samym wraz ze zbliżającym się coraz bardziej widmem konfliktu zbrojnego, klub „Gedania” zaczął prowadzić kursy szkoleniowe np. kurs sióstr rezerwy PCK oraz wykłady z zakresu medycyny. Ćwiczenia dotyczące udzielania pierwszej pomocy odbywały się w mieszkaniu radcy handlowego Komisariatu Generalnego RP, Alfreda Siebeneichena. Niektóre zawodniczki uczestniczyły w kursie obrony przeciwlotniczej, zorganizowanym w Toruniu. Maria należała także do Tajnego Przysposobienia Kobiet, z ramienia którego odbyła w Toruniu kurs sanitariuszek rezerwy oraz obrony własnej.

Maria i Alfons z dziećmi na wsi niedaleko Kartuz. “Polki w WMG” G. Danielewicz, M. Walicka, M. Koprowska

W 1935 r. Maria Kozakówna poślubiła Alfonsa Flisykowskiego – od 1933 r. naczelnika Polskiego Urzędu Pocztowego nr 2 na Dworcu Głównym w Gdańsku (a od 1937 r. kierownika referatu pocztowego w Dyrekcji Poczt i Telegrafów RP w WMG). Ich Ślub odbył się w Warszawie. Małżonkowie zamieszkali w mieszkaniu służbowym w gmachu Dyrekcji Poczt i Telegrafów przy Heveliusplatz (ob. Plac Obrońców Poczty Polskiej) na Starym Mieście w Gdańsku. Wkrótce Maria urodziła dwoje dzieci: Henrykę i Andrzeja. Mimo to nie porzuciła pracy zawodowej ani działalności społecznej, za którą została w 1938 r. odznaczona Srebrnym Krzyżem Zasługi.

W lutym 1939 r. Alfons Flisykowski, który miał coraz większą świadomość zbliżającej się agresji ze strony Niemiec, polecił żonie wyjechać wraz z dziećmi z Wolnego Miasta Gdańska. Dlatego Maria wkrótce zwolniła się z pracy, zabrała dzieci i zamieszkała w Warszawie u swych rodziców. Jej mąż został wtajemniczony w poufne sprawy polityczne; w jego mieszkaniu odbywały się spotkania Tajnej Organizacji Wojskowej pocztowców. Służyło też ono za konspiracyjną siedzibę dowódcy planowanej obrony Poczty Polskiej – Konrada Guderskiego, który z początkiem 1939 r. przybył do Gdańska. Jego zastępcą został właśnie Alfons Flisykowski.

Podczas obrony Warszawy we wrześniu 1939 r. ojciec Marii stracił cały dobytek. W tym niezwykle trudnym czasie, mimo zawieruchy wojennej Maria postanowiła przedostać się wraz z dziećmi do Goręczyna k. Kartuz, do rodziny jej męża. Niepokoiły ją docierające do Warszawy sprzeczne informacje dotyczące gdańskich pocztowców, którzy 1 IX stanęli do nierównej walki z Niemcami.

Tablica umieszczona po wojnie z boku głównego wejścia do gmachu Dyrekcji Poczt i Telegrafów RP, na której widnieją nazwiska Obrońców Poczty Polskiej

Niestety Maria jesienią 1939 r. nie dotarła do Goręczyna. W tamtym czasie na Pomorzu Niemcy przeprowadzali akcję wywłaszczania Polaków z ich gospodarstw, które były następnie przejmowane przez niemieckich kolonistów. Po wielu miesiącach tułaczki, dopiero pod koniec 1940 r. Maria znalazła schronienie i pracę w gospodarstwie rolnym i sklepie spożywczym w Chmielnie u rodziny Skrzypkowskich – spokrewnionych z rodziną jej męża. Tam doczekała końca wojny.
W międzyczasie dowiedziała się prawdy o heroicznej obronie Poczty Polskiej we wrześniu 1939 r. w Gdańsku. Jej mąż po tragicznej śmierci Konrada Guderskiego (która miała miejsce w trakcie obrony Poczty) przejął po nim dowodzenie. Został ranny. Wraz z sześcioma innymi pocztowcami usiłował uciec z budynku po zakończeniu walk. Niestety został zatrzymany przez Niemców 2 IX.

Znalazł się w grupie 38 pocztowców, którzy wyrokiem sądu polowego grupy gen. Friedricha Georga Eberhardta zostali skazani na śmierć. 5 X 1939 r rozstrzelano ich na terenie strzelnicy na Zaspie przy ob. Al. Jana Pawła II. Dziś miejsce to upamiętnia pomnik „W hołdzie Bohaterom”, ustawiony w 1992 r. miejscu odnalezionej rok wcześniej zbiorowej mogiły. Po ekshumacji prochy pocztowców spoczęły na cmentarzu przy ul. Chrobrego, na której w 1993 r. ustawiono pomnik projektu Małgorzaty Bohr–Szymaniak. Widnieją na nim tablice z nazwiskami rozstrzelanych pocztowców, w tym Alfonsa Flisykowskiego.

Wróćmy do Marii Flisykowskiej. Tuż po zakończeniu wojny postanowiła wrócić do Gdańska. Jej życie legło w gruzach, podobnie, jak ukochane miasto. Nie poddała się jednak, rozpoczęła życie od nowa.

Na początku powołano ją do Komisji Weryfikacyjno – Rehabilitacyjnej (zwanej też Komisją Weryfikacyjno – Rehabilitacyjną dla Polaków – Gdańszczan) utworzonej w Gdańsku 22 VI 1945 r. przy Zarządzie Miasta, na podstawie okólnika Ministerstwa Administracji Publicznej z 20 VI 1945 (określającego zasady przyznawania obywatelstwa polskiego byłym obywatelom niemieckim), zarządzeniem wojewody gdańskiego Mieczysława Okęckiego.

Przewodniczącym komisji został przedwojenny gdańszczanin – Kazimierz Banaś–Purwin, jego zastępcą muzyk Tadeusz Tylewski, zaś sekretarzem Alojzy Pilarczyk. Jak podaje „Encyklopedia Gdańska” weryfikacja dotyczyła ludności autochtonicznej – w tym przypadku – zamieszkującej teren byłego II WMG. Polegała ona na „oddzieleniu Polaków od Niemców (których na podstawie Traktatu Jałtańskiego miano następnie wysiedlić za Odrę), a jej celem było ustalenie polskiej przynależności narodowej, co równało się przyznaniu pełni praw obywatelskich”. Zweryfikowani otrzymywali tymczasowe, a od października 1945 r. stałe zaświadczenie o polskim obywatelstwie.
Komisje zajmujące się weryfikacją ludności brały pod uwagę: „polskie pochodzenie oraz zamieszkiwanie na terytorium poniemieckim 31 VIII 1939, brak związków z hitlerowskimi organizacjami, głównie z Narodowosocjalistyczną Niemiecką Partią Robotniczą, pisemną deklarację wierności narodowi i państwu polskiemu” („Encyklopedia Gdańska”).
Dodatkowo wspomniane komisje zajmowały się rehabilitacją osób, które figurowały na Niemieckiej Liście Narodowościowej, przyznając im polskie obywatelstwo. Osoby wpisane na III i IV grupę NLN musiały udowodnić „braku działań w czasie II wojny światowej na szkodę narodu i państwa polskiego, złożenie deklaracji wierności narodowi i państwu polskiemu przed organami administracji I instancji”, zaś osoby wpisane na II grupę tejże listy „musiały udowodniać w sądzie przymusowy wpis na NLN”. Osoby zrehabilitowane otrzymywały początkowo zaświadczenie ważne tylko przez sześć miesięcy, a dzięki dekretowi z 24 VIII 1945 r. – zaświadczenia stałe.

Komisja Weryfikacyjno–Rehabilitacyjna dla Polaków – Gdańszczan miała cztery oddziały: w Gdańsku, Wrzeszczu, Oliwie i Sopocie. Maria Flisykowska pracowała w ramach pierwszej z wymienionych.

Po rozwiązaniu komisji w październiku 1947 r. Maria Flisykowska została zatrudniona w instytucji, która z czasem przekształciła się w Zarząd Portu Gdańsk, w jego dziale finansowym. Pracowała tam do momentu przejścia na emeryturę w 1971 r.

Zamieszkała w dzielnicy Siedlce, przy ul. Sowińskiego.

Podobnie, jak przed wojną poświęciła się również działalności społecznej: działała w Związku Zawodowym Marynarzy i Portowców, w Lidzie Kobiet, w Zarządzie Towarzystwa Przyjaciół Dzieci, w Komitecie Opieki Społecznej.

Utrzymywała żywe kontakty z przedstawicielami dawnej Polonii Gdańskiej. Zależało jej na integracji tego środowiska. Przyświecał jej bardzo ważny cel: utrwalanie pamięci o obrońcach Poczty Polskiej w Gdańsku. Dlatego brała udział w każdej uroczystości, która upamiętniała to wydarzenie. Została zaproszona jako gość honorowy na premierę sztuki Stanisława Goszczurnego pt. „Dzwony Zwycięstwa”, jaka miała miejsce 26 VII 1971 r. w Teatrze Ziemi Gdańskiej w Gdyni (ob. Teatr Miejski im. Gombrowicza). Spektakl reżyserował znany trójmiejski twórca, Kazimierz Łastawiecki.

Maria Flisykowska otrzymała wiele odznaczeń, medali, dyplomów. W 1964 r. ponownie odznaczono ją Srebrnym Krzyżem Zasługi. Ponadto przyznano jej po wojnie odznaczenie honorowe „Za zasługi dla Gdańska” i „Zasłużonym Ziemi Gdańskiej”, Złoty Krzyż Zasługi, Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski i in.

W 1950 r. wyszła ponownie za mąż – za Władysława Piaseckiego, przedwojennego działacza polonijnego z Gdańska, który był dawnym zawodnikiem „Gedanii”. W 1966 r. powtórnie owdowiała.

W 1970 r. została matką chrzestną statku PŻM m/s „Obrońcy Poczty Polskiej”, którego wodowanie odbyło się w Szczecinie. Jesienią 1972 r. odbyła nim rejs do Brazylii. Swoje wrażenia utrwaliła w postaci szczegółowo opracowanych wspomnień.

Nie doczekała niestety uroczystych obchodów 40–lecia Obrony Poczty Polskiej w Gdańsku, które miały miejsce 1 IX 1979 r. Otwarto wtedy ponownie Urząd Pocztowy nr 1 przy Placu Obrońców Poczty Polskiej wraz z Muzeum Poczty Polskiej (do 2003 r. oddział Muzeum Poczty i Telekomunikacji we Wrocławiu). Na placu przed gmachem poczty odsłonięto wówczas Pomnik Obrońców Poczty Polskiej (wg projektu krakowskich artystów Krystyny Hajdo–Kućmy i Wincentego Kućmy), zaś na murze pocztowego dziedzińca – epitafium z brązu autorstwa Marii i Zygfryda Korpalskich.
Maria Flisykowska umarła w sierpniu 1979 r.

Maria Sadurska

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *