Ostatnio w mediach pojawiły się plotki sugerujące, że kamienica zlokalizowana przy ul. Partyzantów, w której przez wiele lat funkcjonował bar szybkiej obsługi McDonald’s, może zostać wkrótce zburzona. Ponieważ to miejsce wzbudza pozytywne emocje u większości mieszkańców, postanowiłem przeszukać biblioteki cyfrowe w poszukiwaniu informacji w „Głosie Wybrzeża” i „Dzienniku Bałtyckim”, aby opowiedzieć historię tego lokalu pod „złotymi łukami”. Po co pod bar we Wrzeszczu przyszli anarchiści, czy Big Maca załatwił nam sam… Lech Wałęsa? Przeczytajcie!

Żołnierze sowieccy na obecnej ul. Partyzantów (Mirchauer Weg) we Wrzeszczu, marzec 1945. Po lewej budynek o adresie Partyzantów 6. W prawo obiekty zajezdni autobusowej (dawniej tramwajowej), zza których widoczne są „wieżyczki” na kamienicach Jaśkowa Dolina 8 i 7 oraz wieża kościoła „Lutherkirche” przy ul. Matejki. Wikipedia

Pierwsza informacja o powstaniu drugiego baru szybkiej obsługi amerykańskiej sieci ukazała się w “Głosie” z dnia 24 listopada 1992 roku. Pierwszy bar na Dworcu Głównym otworzy się dopiero… za osiem miesięcy, 31 sierpnia 1993 roku.

Z firmą “Interfama”, przyszłym najemcą kamienicy przy Partyzantów 6, wiąże się ciekawa historia. Były to w końcu szalone lata 90., a prezydentem Gdańska był wówczas Franciszek Jamroż. Historia wrzeszczańskiej jadłodajni zaczyna się skandalem. Dzień wcześniej, przed ukazaniem się notatki prasowej – właśnie 24 listopada, odbywała się sesja Rady Miasta, na której radny Gnich zawiesił swój mandat. Bo okazało się, że miasto przekazało budynek firmie… bez przetargu, bez konsultacji z komisjami Rady Miasta i bez planu zagospodarowania.

Nielegalne, ale skuteczne…

Zacytuję “Dziennik”: “Jerzy Szerszeński, członek zarządu [miasta] stwierdził, że miasto musiało podpisać umowę z “Interfamą”, gdyż tę spółkę wybrał McDonald, który także określił warunki umowy, a mianowicie dzierżawa [musi być] zagwarantowana na dwadzieścia lat i pośrednik powinien być prywatny. Gdybyśmy w poniedziałek nie podpisali umowy, to McDonald przeniósłby się do Gdyni – stwierdził. Podczas dyskusji większość radnych nie była przeciwko McDonaldowi, lecz kwestionowała specjalne preferencje wobec spółki i nagły pośpiech w spisywaniu umowy. Pośpiech tym bardziej dziwny – podkreślali – że władze o tych planach wiedziały trzy miesiące temu”.

Przeczytaj też:

4 grudnia “DB” rozwinął temat. Wypowiadali się radni.
“(…) Budynek i grunty prezydent Franciszek Jamroż (Porozumienie Centrum) i zarząd oddali w dwudziestoletnią dzierżawę bez zgody rady i bez przetargu. Ponadto od kilku miesięcy odbywała się nielegalna adaptacja budynku z czerwonej cegły przy ul. Partyzantów 6” – wyjaśnia Mieczysław Gnich. “Inwestor wymusił zgodę zarządu, który przedstawił radzie dokonane fakty. Dlaczego ta spółka, a nie inna? Wielu poważnych inwestorów chciałoby otrzymać dłuższą dzierżawę, a zarząd godzi się jedynie na dwa, bądź trzy lata. Czy są równi i równiejsi?” – pyta radny Bogusław Gołąb (niezrzeszony).

Spółkę cywilną “Interfama” poparł Andrzej Kozakiewicz, podsekretarz stanu prezydenta Lecha Wałęsy, który w liście do prezydenta Franciszka Jamroża napisał m.in.: “Po wnikliwym zapoznaniu się z dotychczasową działalnością firmy “Interfama” oraz jej planami rozwojowymi jesteśmy przekonani, że udzielenie zaufania tejże firmie ze strony władz miejskich poprzez zgodę na dwudziestoletnią dzierżawę budynku będzie właściwe i korzystnie wpłynie na poziom handlu i usług w Gdańsku”.
Jerzego Szerszeńskiego nie dziwi to poparcie. “Kancelaria prezydenta poparła wiele innych inwestycji w Gdańsku, np. budowę lotniska i hotel” – twierdzi.

Kości i pociski artyleryjskie

Przedtem spółka zdobyła zaufanie Zrzeszenia Prywatnego Handlu i Usług w Gdańsku, z którym 15 czerwca zawarła umowę na zagospodarowanie budynku z czerwonej cegły. Następnie 24 sierpnia br. “Interfama”, działająca już w imieniu McDonalda, zwróciła się do prezydenta Jamroża o “zawarcie umowy najmu budynku przy ulicy Partyzantów 6 na minimalny okres lat dwudziestu z opcją na następne dziesięć lat”. W załączeniu wniosku o dzierżawę „lnterfama” dołączyła kopię listu intencyjnego McDonalda i pismo podsekretarza stanu prezydenta RP.

Właścicielami spółki byli tajemniczy bracia K. Co ciekawe, firma za dzierżawę miała płacić 2,5 raza więcej, żeby okoliczne biznesy… nie splajtowały. Z kolei licencjobiorcą został pochodzący z Elbląga 46-letni Zbigniew Markiewicz, który w 1980 roku wraz z rodziną wyjechał do Australii, gdzie pracował m.in. w firmie zajmującej się wydobyciem diamentów, a później odbył 2,5-miesięczne szkolenie w sieci McDonald’s. Zdobywając duże doświadczenie, mógł zostać kierownikiem drugiego baru w Gdańsku.

Gdańsk Wrzeszcz Górny, ul. Partyzantów 6, nieistniejący McDonald’s. fot. Artur Andrzej Wikipedia

Spółka “Interfama” miała działać metodą “faktów dokonanych”, zaczynając przebudowę nielegalnie. Budowę też na jakiś czas wstrzymał Wydział Architektury Urzędu Miasta. Remont i przystosowanie budynku miało kosztować 1.5 mln dolarów. Podczas przebudowy, pod ziemią, płytko, bo tylko 40 cm, natrafiono na pociski artyleryjskie i ludzkie kości!

Wielkie otwarcie nastąpiło… tu właśnie wersje się różnią. Dziennik Bałtycki mówi o 14 dniu lutego i godzinie 18:00, “Głos” – że było to 15 lutego 1994 roku, ostatniego dnia ferii, punktualnie o godz. 7:00. Przy czym “Dziennik” załączył zdjęcie. Ciekawostką jest, że w dniu otwarcia drugiej w Gdańsku, a dwunastej w Polsce placówce zadebiutowała nowa kanapka, “McChicken”. I to z krajowym mięsem! W każdym razie “Głos” pisał, że pierwszymi klientami przybytku było 90 dzieci z domów dziecka z Oruni i Sopotu. Bar zapewniał 170 miejsc dla gości, jedyną w okolicy toaletę dla osób niepełnosprawnych, ale nie obyło się bez niedogodności dla pieszych, bo nowe wejście do baru zmniejszyło i tak niewielki już chodnik…

Nachodzi McDonald

“Dziennik” 2 marca pisał: “Adaptacja, samotnie stojącego przy ul. Partyzantów we Wrzeszczu, zabytkowego budynku na kolejną restaurację McDonald’s wzbudzała już w fazie projektów wiele emocji. Zwolennicy ciepłej bułki z “mielonym” i sałatą byli za. Magistrat również. Przeciw wyrażali ci, postrzegający inaczej ostateczny kształt urbanistyczny centrum dzielnicy. A przede wszystkim samej ul. Partyzantów, mającej, na znacznym odcinku, być alternatywą dla ul. Grunwaldzkiej. Klamka zapadła w połowie lutego McDonald’s otworzył swoje podwoje. I zaczęły się przysłowiowe schody”.

Kilka dni po jego otwarciu, przed jego wejściem protestowali anarchiści i ekolodzy.

“100-150 osób reprezentujących Federację Anarchistyczną i Front Wyzwolenia Zwierząt pikietowały wczoraj przed wejściem do wrzeszczańskiej restauracji McDonalda. Rozrzucano i rozdawano ulotki, wywieszono 2 transparenty, skandowano hasła. Wynikało z nich, że McDonald źle nas żywi, niszczy środowisko naturalne, a na domiar złego wywozi polskie pieniądze do Ameryki. Personel McDonalda rozdawał własne ulotki. Przekonywano w nich, że jest akurat odwrotnie, niż twierdzą anarchiści”.

Protesty pod McDonald`s

Protest przebiegł pokojowo. A w dodatku, jakiś autor, niepodpisany nawet inicjałami, chyba był po stronie protestujących, ponieważ pokusił się o stwierdzenie, że “nie przemawiają do mnie anarchistyczne hasła, których najpoważniejszym walorem jest to, że powtarza je jednocześnie setka młodych dryblasów. Nie znaczy to, że wpadłem w rodzaj “łagodnego nałogu”. Od hamburgera o smaku ogólnoplastikowym wolę np. pierogi z kapustą i grzybami. Trafna recenzja fast food znajduje się w filmie ,,Krokodyl Dundee”: “Można to jeść, żeby nie umrzeć z głodu, ale smak ma gówniany”. Dziś chyba żadna redakcja nie dopuściłaby takiego komentarza do druku, prawda?

Po początkowych protestach, złości mieszkańców – w lokalu nie działo się nic wyjątkowego. Ot, zwykłe miejsce, gdzie można wstąpić i zjeść coś na szybko. Dziennikarze pytali o chorobę wściekłych krów, ile czasu smaży się frytki, ile czasu rozmraża się hamburger, zastanawiali się, czy nazwa “WieprzMac” jest zgodna z ustawą o ochronie języka polskiego, jak smakuje surowa frytura, podobna do styropianu. Przez pierwszych kilka lat bary angażowały się jedynie w zbiórkę pieniędzy na WOŚP.

Tak minęły lata… aż do zamknięcia przybytku – zgodnie z podpisaną umową – po 20 latach, w listopadzie 2013 roku. McDonald’s nie chciał przedłużyć umowy.

Co dalej będzie z budynkiem? Nie jest wpisany do rejestru zabytków, moim zdaniem nie przedstawia jakiejś większej wartości – ot, kamienica z czerwonej cegły. Pewnie ją zburzą…

Licencja na sukces

Jedliście w tym barze, macie wspomnienia związane z tym budynkiem?

Podczas pisania artykułu korzystałem z następujących źródeł:

  • Archiwa “Głosu Wybrzeża” i “Dziennika Bałtyckiego”, zgromadzone w Pomorskiej oraz Bałtyckiej Bibliotece Cyfrowej, bibliotekacyfrowa.eu, pbc.gda.pl

Janusz Ch.

 

Dodaj opinię lub komentarz.