Podróże

Ameryka: Magiczne Miasto Birmingham

Chyba żaden turysta europejski nie odwiedza tego miasta. Środek Alabamy, daleko od parków narodowych, nic ciekawego dookoła i jeszcze ta nazwa. Ale jego historia  to opowieść o błyskawicznym wzroście przemysłowym, głębokich podziałach rasowych i kluczowej roli w walce o prawa obywatelskie.

Pewno nigdy by nam nie przyszło do głowy, by tam zajechać, ale mijaliśmy to miasto w drodze do Huntsville jadąc z Nowego Orleanu. Doczytałam, że w Birmingham stoi najwyższy żeliwny posąg na świecie i pomyślałam, że może warto go zobaczyć. Tylko stanąć na moment. W rzeczywistości zajęło nam to dwie godziny, bo oczywiście wjechaliśmy na górę i zajrzyliśmy do muzeum.

Wjazd do Birmingham od strony Tuscaloosy, czyli płd. zachodu

Historia Birmingham jest krótka i prosta. W przeciwieństwie do wielu  miast Południa, Birmingham zostało założone dopiero po wojnie secesyjnej, 1 czerwca  1871 roku, a zostało założone, bo hrabstwo Jefferson to fenomen geologiczny: jest to jedyne miejsce na świecie, gdzie w promieniu kilku kilometrów występują wszystkie trzy surowce potrzebne do produkcji stali: ruda żelaza, węgiel i wapień. Dostępność tych surowców napędziła lokalny przemysł stalowy i hutniczy. Dokładnie aktu założenia dokonało przedsiębiorstwo Elyton Land Company, której inwestorami byli plantatorzy bawełny, bankierzy i przedsiębiorcy kolejowi. Rozwój był tak szybki,   ze miasto zyskało przydomek „Magicznego Miasta” (Magic City) oraz „Pittsburgha Południa”, bo Pittsburgh również jest przemysłowy – tak jak brytyjski Birmingham, od którego nazwano miejscowość.

Mapa okolicy Bham; różne kolory wskazują na geologię każdego obszaru. Czerwona linia to ruda żelaza. Mapa znajduje się pod pomnikiem Wulkana.

Układ ulic w centrum Birmingham jest oparty na regularnej siatce (tzw. grid system), co jest cechą charakterystyczną dla wielu amerykańskich miast planowanych w XIX wieku, w tym nowojorskiego Manhattanu. Choć bezpośrednim wzorcem dla tego układu  były linie kolejowe (Northeast & Southwest Railroad), to sama koncepcja sztywnej siatki ulic przecinających się pod kątem prostym była w tamtym czasie standardem w USA, spopularyzowanym właśnie przez słynny Plan Komisarzy dla Manhattanu z 1811 roku (Commissioners’ Plan of 1811).

Mapa okolicy; Bham z siatką ulic

Naszym celem był Vulcan Park and Museum. Posąg Wulkana – boga ognia i kuźni  (hutnictwa i metalurgii) mógł powstać tylko tu. Liczy sobie 17 m i waży 50 ton. Stoi na 38-metrowym cokole.  Gdy podjechaliśmy, okazało się, że jesteśmy jedynymi turystami i aż żal było nie wjechać na górę. Więc wjechaliśmy.

Pomnik Wulkana w Birmingham

Pomnik został stworzony przez włoskiego rzeźbiarza Giuseppe Morettiego na Wystawę Światową w St. Louis w 1904 roku. Miał reprezentować bogactwo surowców mineralnych Birmingham oraz potęgę lokalnego przemysłu żelaznego i stalowego. Stanął w Pawilonie Górnictwa i Metalurgii i zdobył główną nagrodę w dziale minerałów. Po powrocie z wystawy w 1905 roku nie bardzo było wiadomo, co z nim zrobić. Przez lata zmieniał miejsca, m.in. przez 18 miesięcy leżał porzucony i „poćwiartowany”  przy torach kolejowych, a w latach 1906-35 stał na terenach targowych,

Był pewien problem z jego nagością. Jego metalowy tył tak lśnił w Słońcu, że w pewnym momencie Wulkan został nawet „ubrany” w namalowane ogrodniczki marki Liberty Overalls, a jego ciało pomalowano na kolor cielisty.

Pomnik Wulkana

Gdy go składano na terenach targowych, popełniono błąd w montażu – ramiona zainstalowano nieprawidłowo, a oryginalna włócznia zaginęła w transporcie. Dłonie były więc puste i ułożone w nienaturalny sposób. Zarządcy terenu postanowili wykorzystywać go jako ogromny słup ogłoszeniowy. I tak Wulkan reklamował różne przedmioty, np. trzymał puszkę coca-coli albo słoik  z ogórkami konserwowymi Heinza, albo waflowy rożek lodów.

Widok z Wulkana na downtown

W 1936 roku pomnik przeniesiono na obecne miejsce na szczycie Red Mountain, gdzie odzyskał godność symbolu miasta (niektóre źródła podają rok 1939, ale rozumiem, że strona Vulcan Park & Museum wie lepiej). Wtedy włożono mu w dłoń neonową pochodnię bezpieczeństwa drogowego. Tak to nazwijmy. Była to lampa neonowa, która świeciła na zielono, ale zmieniała kolor na czerwony, gdy zginął w wypadku jakikolwiek mieszkaniec miasta.

Widok z Wulkana

W 1999 roku powstała Fundacja Vulcan Park, aby zebrać fundusze na renowację tego symbolu po tym, jak posąg przez lata niszczał. A dokładnie, żeby zebrać 15,5 mln dolarów. Rozebrano go, naprawiono,  na nowo odlano (groty włóczni i młoty)  i ponownie złożono  kawałek po kawałku  na oryginalnym cokole. Robiono to przez 5 lat; powrócono również do pierwotnego projektu z włócznią, a wnętrze wzmocniono konstrukcją stalową, bo żelazny Wulkan się rozpadał.

Widok z Wulkana

Od 2004 roku park (również zaprojektowany na nowo) jest otwarty dla zwiedzających, a na jego terenie znajduje się Centrum Informacji Birmingham. Park i Muzeum Wulkana stanowią pierwszy przystanek dla turystów odwiedzających Birmingham, co widać było po nas. To również  miejsce na prywatne imprezy, zarówno firmowe, jak i towarzyskie. Mamy tu więc widoki na miasto, a w budynku znajdują się wystawy dające wgląd w geologię, historię i rozwój przemysłu regionu. Parking jest bezpłatny, a bilet kosztuje 8 dolarów.

Vulcan Park and Museum

Odrestaurowany Wulkan otrzymał najwyższe amerykańskie  wyróżnienie w dziedzinie ochrony zabytków, nagrodę National Trust for Historic Preservation Honor Award. Odgrywa główną rolę w organizacji największego pokazu fajerwerków w stanie Alabama – Thunder on the Mountain, co ma miejsce co roku 4 lipca. O godzinie 21 przez  20 minut  wystrzeliwanych jest ponad 2500 ładunków pirotechnicznych. Spektaklowi towarzyszy  patriotyczna ścieżka dźwiękowa, transmitowana przez lokalne stacje radiowe.

Pomnik Wulkana, z prawej winda

Choć samo miasto Birmingham zostało założone dopiero w 1871 roku, to znajdujące się na tym terenie piece hutnicze były kluczowe dla Konfederacji. Produkowały one żelazo niezbędne do wytwarzania armat i amunicji, aż do momentu ich zniszczenia przez siły Unii w 1865 roku.

W czasie II wojny światowej Birmingham  było potężnym zapleczem przemysłowym  USA. Lokalne huty produkowały ponad 60% stali wykorzystywanej przez armię. Wykorzystywano ją do budowy statków, czołgów i produkcji broni.  Firma Ingalls Iron Works stała się liderem w budowie  statków transportowych Liberty. Hardie-Tynes Manufacturing Company produkowała niemal wszystkie precyzyjne silniki do amerykańskich okrętów podwodnych i wojennych. Wiele mniejszych zakładów przestawiło się na produkcję pocisków i komponentów do bomb.

Widok z Wulkana

Birmingham to jednak nie tylko przemysł. W połowie XX wieku Birmingham stało się jednym z najbardziej odseparowanych rasowo miast w USA, co doprowadziło do historycznych protestów w latach 60-tych. Prowadził je Martin Luther King Jr i został za nie uwięziony.  To właśnie w miejscowym areszcie napisał  „List z więzienia w Birmingham”, który stał się kluczowym dokumentem ruchu praw obywatelskich. MLK bronił w nim obywatelskiego nieposłuszeństwa i bezpośredniej akcji, uzasadniając moralny obowiązek obalania niesprawiedliwych praw: „Niesprawiedliwość gdziekolwiek jest zagrożeniem dla sprawiedliwości wszędzie”.

Widok z Wulkana

W dniach 2-5 maja 1963 roku tysiąc uczniów zorganizowało pokojowe marsze protestacyjne przeciwko segregacji rasowej w mieście. Wydarzenie to stało się znane jako Krucjata Dziecięca Birmingham. Celem marszu było przejście z kościoła baptystów przy 16th Street do centrum Birmingham, aby wywrzeć presję na burmistrzu.  Świat obiegły wówczas drastyczne zdjęcia policji używającej psów i armatek wodnych przeciwko protestującym dzieciom.  15 września tego samego roku  w wyniku zamachu bombowego Ku Klux Klanu na 16th Street Baptist Church zginęły cztery murzyńskie dziewczynki. Wydarzenie to wstrząsnęło sumieniem narodu i przyspieszyło uchwalenie ustawy o prawach obywatelskich (Civil Rights Act) w 1964 roku. W 2017 roku prezydent Barack Obama ustanowił część miasta narodowym pomnikiem –  Birmingham Civil Rights National Monument.

Widok z Wulkana

Dziś Birmingham odeszło od ciężkiego hutnictwa w stronę innych gałęzi gospodarki – bankowość, medycyna. University of Alabama  jest największym pracodawcą w stanie.  Dawne zakłady hutnicze Sloss Furnaces pełnią funkcję muzeum narodowego, a Birmingham Civil Rights Institute edukuje o walce o równość. Muzeum przy Wulkanie jest dosłownie na godzinę zwiedzania łącznie ze sklepem. U wejścia wita ekspozycja rzeczy produkowanych przez zakłady przemysłowe.

Potem można obejrzeć zaaranżowany sklep przemysłowy i poczytać o dziejach samego Wulkana.

Najciekawsza jest jednak część poświęcona historii miasta. Gospodarka przemysłowa Birmingham była zdominowana przez garstkę dużych firm, które kontrolowały cały proces produkcji żelaza, od wydobycia, przez hutnictwo, po obróbkę stali i inne. Robotnicy byli często zakwaterowani w miasteczkach zakładowych, gdzie wszystko było własnością firmy. Pracownikom zapewniano mieszkania i tak dalej, ale czasami skutkowało to uwięzieniem ich w mieście, ponieważ mogli być winni zakładom  więcej, niż zarabiali.

Zdjęcie z wystawy o historii miasta

Poniższe zdjęcia przedstawiają różne rodzaje skał wydobywanych w okolicach Birmingham, a na trzecim zdjęciu mamy „pig iron”, czyli surówki.  Podczas wytapiania rudy – w celu uzyskania żelaza – powstały płynny metal jest przelewany do szeregu długich pojemników w celu schłodzenia i utwardzenia. Ponieważ pojemniki przypominają koryta dla świń na farmie, dały właśnie początek nazwie „pig iron”. Surówki miały standardowy kształt, który można było łatwo transportować i topić lub obrabiać później w innym miejscu.

Wydobycie rudy żelaza było trudnym zajęciem; praca była wyczerpująca, a wskaźnik obrażeń i zgonów wysoki. Jednak kwitnący przemysł przyciągał robotników z całego kraju. Ta wystawa w muzeum ukazuje niektóre takie historie. Pan po prawej był skazańcem i jego karą za drobne kradzieże były roboty w kopalni rudy. Jego makabryczna śmierć (torturowany przez nadzorców i wrzucony do wrzątku) wywołała ogólnokrajowe oburzenie, domagając się reformy systemu pracy skazańców.

Wystawa w muzeum, hutnicy

Później w domu przeszukałam sobie jeszcze zbiory archiwalne Uniwersytetu Alabamy. Pocztówki pochodzą z przełomu wieków.

Natomiast na YT można znaleźć fotografie górników z roku 1937, a także ujęcia kopalń.

I to by było wszystko, co mam do powiedzenia o Wulkanie i Birmingham. Jeszcze tylko dodam, że przy kasie biletowej stoi sobie taki mały Wulkanik z włókna szklanego, który jest częścią projektu „Wulkany na Paradzie” – coś jak małe lwy w Gdańsku lub krasnale we Wrocławiu – ale jest to projekt z ideą. Każda rzeźba opowiada inną historię (np. o przyrodzie, sporcie czy historii dzielnicy). Wulkaników jest 18 póki co. Każdy mierzy 2 metry i o czymś mówi. W założeniu miniatury mają promować lokalną kulturę, historię i miejskie atrakcje, a także zachęcać do określonych działań. Ta tutaj na przykład zachęca do badań wzroku. Figury robione są po pięć, gdy znajdzie się sponsor, koszt wykonania każdej to 5500 dolarów.

Ich rozmieszczenie w różnych punktach metropolii tworzy  „szlak turystyczny”, zapraszający do odwiedzania mniej znanych zakątków Birmingham i okolic. Umiejscowienie i wygląd można znaleźć na stronie Wulkany na Paradzie.

Jeden z posągów projektu „Wulkany na Paradzie”

Anna Pisarska

Moje artykuły o Stanach Zjednoczonych (po kliknięciu można przejść do artykułu):

Pozostałe o Ameryce:

Dodaj opinię lub komentarz.