Ameryka: Prezydent na prezydenckiej emeryturze
Co robi prezydent, gdy skończy swoje urzędowanie? Wydaje mi się, że nie jest to prosta sprawa. Jak można być gdziekolwiek zatrudnionym i to na takich warunkach, które przystoją osobie będącej przed chwilą na najwyższym stanowisku w państwie? Nawet nie wiem, czy wypada zostać ambasadorem. Może doradcą? Może stanowisko międzynarodowe?
Co robią amerykańscy prezydenci, gdy już nimi być przestaną? Niektórzy piszą pamiętniki, niektórzy artykuły, komentują i jeżdżą po konferencjach. Albo udzielają się charytatywnie. To tak z grubsza. Ale na przykład George Washington produkował whiskey, Theodore Roosevelt polował w Ameryce Południowej, William Howard Taft został sędzią, Warren G. Harding objechał cały swój kraj, czyli po prostu podróżował, a George W. Bush do dzisiaj maluje.

W sumie obecnie mogą sobie spokojnie na to pozwolić. Od 1958 roku każdy kończący swoją kadencję prezydent otrzymuje stałą pensję do końca życia – w 2019 roku było to rocznie 203 700 dolarów (minus podatek), ok. 100 000 dolarów rocznie na utrzymanie biura, bezpłatne usługi pocztowe i wojskowa służba zdrowia oraz dożywotnia ochrona Secret Service.
Chciałabym jednak zwrócić uwagę na pewną rzecz. Harry Truman kiedyś powiedział: „Wszyscy prezydenci na emeryturze biorą pigułki i otwierają biblioteki”. I to jest według mnie sprawa fantastyczna. Nie to, że chorują, ale właśnie biblioteki. Pod jedną taką podjechaliśmy kwietniowego poranka roku 2024. „Biblioteka” to umowne określenie, jest to raczej prężnie działająca instytucja naukowo-kulturalna – sympozja, archiwum, edukacja w jednym. A także gabinety prywatne żyjących prezydentów oraz biura prowadzonych przez nich fundacji i organizacji.

Otóż począwszy od 1955 r. amerykańscy prezydenci zakładają biblioteki. Jest to miejsce, gdzie każdy z nich może działać. Niektórzy nawet są obok pochowani. Taka spuścizna po głowie państwa – myśl polityczna, działania, rzeczy osobiste – ujęta w formę nie tylko muzeum ocalającego od zapomnienia, ale także ośrodka kontynuującego wartości, które dany prezydent reprezentował. Każdy prezydent.
Przez dziesiątki lat nie było żadnych rozwiązań systemowych, co robić z archiwaliami prezydenckimi. Były traktowane jako rzecz prywatna i przekazywane komukolwiek, często rozproszone, pogubione lub poniszczone. Pierwszą inicjatywą w tym względzie wykazała się Lukrecia Garfield, żona zamordowanego w 1881 r. Jamesa Garfielda. Utworzyła ona tzw. Skrzydło Pamięci w swoim domu w Ohio. Dopiero jednak Franklin Delano Roosevelt w 1939 r. zrzekł się prawa własności do archiwów swojej prezydentury na rzecz rządu federalnego. Część swojej posiadłości w stanie Nowy Jork przeznaczył na przyszłą bibliotekę i poprosił Archiwa Narodowe o objęcie kolekcji profesjonalnym zarządem.

Chęć utworzenia podobnej instytucji wyraził Harry Truman i w 1950 postanowił działać ustawodawczo w tym kierunku. Pięć lat później weszła w życie ustawa o bibliotekach prezydenckich (Presidential Libraries Act). Trzeba było jednak czekać aż do 1978 – na kolejną ustawę, tym razem o archiwach prezydenckich (Presidential Records Act), odbierającą prezydentom prawo własności archiwów i przysługujące im prawo do odmowy przekazania zasobów pod zarząd Narodowego Archiwum i Administracji Dokumentacji (National Archives and Administration Records NARA). Od tego czasu zasoby te stanowią własność federalną. Ustawa zapobiegła też niszczeniu materiałów, których niektórzy woleliby nie pokazywać, a co było pokłosiem afery Watergate.
NARA jest więc zarządcą bibliotek, ale nie są one budowane ze środków federalnych. Powstają za pieniądze prywatne, stanowe lub samorządowe (system zatem publiczno-prywatny), a z chwilą oddania do użytku NARA przejmuje zarząd i dalsze finansowanie. Na czele tej instytucji stoi Marco Rubio. Wszystkie można zwiedzać!
Obecnie NARA prowadzi 14 bibliotek (w przypadku Geralda Forda muzeum i jednostka badawcza są rozdzielone):
- Herbert Hoover Presidential Library and Museum – West Branch, Iowa
- Franklin D. Roosevelt Presidential Library and Museum – Hyde Park, Nowy Jork
- Harry S. Truman Presidential Museum and Library – Independence, Missouri
- Dwight D. Eisenhower Presidential Library – Abilene, Kansas
- John F. Kennedy Presidential Library and Museum – Boston-Dorchester, Massachusetts
- Lyndon Baines Johnson Library and Museum – Austin, Teksas
- Richard Nixon Presidential Library and Museum – Yorba Linda, Kalifornia
- Gerald R. Ford Museum – Grand Rapids, Michigan
- Gerald R. Ford Presidential Library – Ann Arbor, Michigan
- Jimmy Carter Library and Museum – Atlanta, Georgia
- Ronald Reagan Presidential Library – Simi Valley, Kalifornia (nie budowano tu nowego budynku, a urządzono bibliotekę w domu prezydenta)
- George Bush Presidential Library & Museum – College Station, Teksas
- William J. Clinton Presidential Center and Park – Little Rock, Arkansas
- George W. Bush Presidential Center – University Park, Teksas
W budowie jest Barack Obama Presidential Center w Chicago, Illinois, a w fazie projektowej ośrodki Donalda Trumpa i Joe Bidena. Poza systemem NARA znajduje się 5 instytucji utrzymywanych przez organizacje prywatne, stanowe lub samorządowe. Dotyczą wcześniejszych prezydentów:
- Abraham Lincoln Presidential Library and Museum – Springfield, Illinois
- Rutherford B. Hayes Presidential Center – Fremont, Ohio
- William McKinley Presidential Library and Museum – Canton, Ohio
- Woodrow Wilson Presidential Library – Staunton, Wirginia
- Calvin Coolidge Presidential Library and Museum – Northampton, Massachusetts
W ten sposób doszłam do tej biblioteki i miejsca, których zdjęcia tu prezentuję.

William J. Clinton Presidential Center and Park jest ośrodkiem naukowo-kulturalno-edukacyjnym w Little Rock w stanie Arkansas, stanowiącym bibliotekę prezydencką Billa Clintona wraz z otoczeniem. Clinton sprawował urząd prezydenta USA w latach 1993–2001. Trzy lata później stanęła biblioteka, a w jej otwarciu brali udział prezydenci: oczywiście Bill Clinton, urzędujący George W. Bush oraz byli prezydenci Jimmy Carter i George H.W. Bush. Budowa – zgodnie z ustawą – zostanała sfinansowana ze środków prywatnych, ziemię dało miasto, a rewitalizacji okolicy dokonał stan Arkansas.
W kompleksie znajduje się muzeum prezydentury Clintona, restauracja, sale dydaktyczne dla grup szkolnych, sala projekcyjna na 80 osób, duża sala bankietowa, czytelnia oraz prywatny apartament byłego prezydenta. Półki z przechowywanymi dokumentami zlokalizowano w podziemiach, aby uchronić je przed szkodliwym działaniem promieniowania ultrafioletowego (światło dzienne). A kolekcja jest imponująca i jest to najobszerniejsza kolekcja z wszystkich bibliotek: 80 mln stron dokumentów, 21 mln wiadomości e-mail, 2 mln zdjęć oraz 100 tysięcy eksponatów rzeczowych. Dodatkową atrakcją jest pancerna limuzyna prezydenta oraz wierne repliki Gabinetu Owalnego i Sali Gabinetu, wraz z wystrojem z czasów urzędowania prezydenta (co w przypadku Clintona i Gabinetu Owalnego cokolwiek wydaje mi się dowcipne).

Jest tu korespondencja prezydencka, są umowy międzynarodowe, inauguracyjna suknia Pierwszej Damy, prezenty od głów państw i zwykłych obywateli, multimedialne prezentacje oraz interaktywne programy na temat tego, jak podejmowano decyzje lub zapobiegano kryzysom. Pokazane są obchody świąt w Białym Domu i wydarzenia państwowe. Wydaje się, że ideą, jaką chce były prezydent przekazać, jest ekologia i wezwanie do dbałości o Ziemię. Wokół biblioteki rozciąga się park prezydencki, stworzony w miejscu dawnej dzielnicy poprzemysłowej. Na terenie parku znajdują się m.in. amfiteatr, arboretum, plac zabaw dla dzieci oraz ogrody. Całości nie obeszliśmy, ale i tak to, co zobaczyłam, zrobiło na mnie bardzo dobre wrażenie – nie tyle pod względem ideologicznym, co samego pomysłu i estetyki.
Presidential Center to również bardzo pojemny parking, na którym zaparkowaliśmy o 9 rano w kwietniowy czwartek. Słońce, cisza, brak ludzi i doskonały porządek bardzo dobrze mnie nastroiły do tego miejsca. Widać było, że jest tu gospodarz. Sam budynek wydawał mi się dosyć dziwny i zbyt nowoczesny, taki wiszący nad terenem, ale po przyjrzeniu się doszłam do wniosku, że nawiązuje do pobliskiego mostu, a jego końce są punktami widokowymi – z jednej strony na park, z drugiej na rzekę.

Te szklane elementy (może z jakiegoś plastiku, ale gustowne) to instalacja poświęcona Anne Frank, postawiona tu w 2015 r. Namalowany biały kasztanowiec symbolizuje drzewo, które młoda Żydówka widziała przez okno, ukrywając się w czasie wojny przed Niemcami. Wystawa promuje sprawiedliwość społeczną, pokazuje złożoną historię praw człowieka w Arkansas i zawiera refleksje na temat nie tylko Holokaustu, ale również akcji przesiedlenia Indian – Indian Removal Act z 1830 r. i tzw. Szlak Łez, o którym pewno jeszcze wspomnę, choć w innym materiale.
Obok znajduje się Clinton School of Public Service – szkoła, która jest oddziałem University of Arkansas. Ale u góry mamy napis The Choctaw Route, bo to Choctaw Route Station, dawny dworzec kolejowy. Stacja została zbudowana w 1899 roku dla Choctaw Oklahoma and Gulf Railroad (Choctaw Route), posiada zdobienia z terakoty i uchodzi za jedną z najwspanialszych architektonicznie stacji w Arkansas.

Globusy, które tu widać, to z kolei instalacja zwana „Cool Globes”, będąca własnością Fundacji Clintona i określana przez nią jako „gorące pomysły na chłodniejszą planetę”. Chodzi o zwiększenie świadomości zmian klimatycznych. Można się z tym nie zgadzać, ale jest to efektowny pomysł na zagospodarowanie przestrzeni w sposób propagujący idee Clintona, tj. ochrony środowiska, energii odnawialnej itp. Clinton np. opracował Narodowy System Ochrony Krajobrazu. Globusów jest 26, każdy przez kogoś innego zrobiony i o czymś innym. I tak na przykład ten z lewej poniżej porusza problem przeładowania samochodami niektórych rejonów Ziemi (używaj mniej pojazdów, będzie mniej spalin), a z prawej ślad węglowy przy przyrządzaniu potraw (kupuj blisko domu, sam gotuj, jedz mniej mięsa – z tym ostatnim nie zgadzam się absolutnie).
W każdym razie globusy nieźle wyglądają, podobno jeżdżą po świecie. Ale najładniej wygląda stary most nad rzeką Arkansas. To Clinton Presidential Park Bridge, czyli nazwa jakby niewyszukana.

Pierwotna jego nazwa to Rock Island Railroad Bridge (a także potocznie Choctaw Bridge), został zbudowany w 1899, ale w 2011 przekształcono go w ścieżkę dla pieszych. Zgodnie z ideologią całego Centrum jest opisywany jako „Most do XXI wieku”. Most stanowi wschodnie przejście 15-milowego Arkansas River Trail, który biegnie wzdłuż północnego i południowego brzegu rzeki Arkansas.

Arkansas River Trail jest obowiązkową atrakcją dla odwiedzających rowerzystów, piechurów i miłośników aktywności na świeżym powietrzu. Most Clinton Presidential Park jest jednym z czterech mostów dla pieszych w Little Rock, które rozciągają się nad żeglownym zbiornikiem wodnym ( w sumie mostów mają sześć).
Rzeka Arkansas jest szóstą pod względem długości rzeką w USA, liczy sobie 2364 km. Przepływa przez Kolorado, Kansas, Oklahomę i Arkansas. Wchodząc na most mija się Clinton Island, czyli Wyspę oczywiście Clintona. Jest to osiem akrów piaszczystego pasa z topolami, czarnymi wierzbami, turzycami i trawami, które są w stanie wytrzymać ekstremalne susze i powodzie. Na środku wyspy znajdują się bagna, ale strony internetowe podają, że to wyjątkowa atrakcja. Może i tak.

Urokliwy jest mostek na odnodze Arkansas między wyspą a biblioteką. To stary most kolejowy przekształcony w przejście dla pieszych, Most Cynthia Miller Island. Cynthia Miller była abolicjonistką z Pensylwanii. Działała w ramach Kolei Podziemnej, ciekawej sieci tajnych tras i domów, po której poruszali się zbiegli niewolnicy.

Z drugiej strony mostu Clintona, gdyby tak się odwrócić, rozciągają się mokradła, z których zrobiono coś przyzwoitego – Bill Clark Wetlands. Bill Clark z kolei był zapalonym miłośnikiem przyrody, znanym działaczem obywatelskim, charytatywnym i politycznym w Arkansas. Mokradła zostały zrekultywowane i 13 akrów otrzymało promenadę. Można obserwować przyrodę, spacerować i nic nie robić. Trochę dalej znajdują się pawilony i dużo terenu zielonego, gdzie pojawiają się różne wystawy w temacie przyrodniczym.

Tak przedstawia się Centrum Clintona na czele z biblioteką – miejsce prezydenckiej aktywności, choć zapewne Clinton tego sam nie dogląda. Pewno w ogóle tego nie dogląda, ale ma miejscówkę, gdzie może dawać odczyty, pracować nad wystąpieniami, spotykać się z ludźmi, gdzie jego idee są pielęgnowane, a nawet może być tu pochowany (tego jeszcze nie wiadomo, ale na wszelki wypadek przygotowano miejsce).
Prezydenci upamiętniani są również w tzw. parkach historycznych, czyli miejscach ich urodzenia, zamieszkania, czy śmierci. Mamy tam pomniki i/lub małe muzea z dokumentami w ograniczonym zakresie. Na naszej trasie takich miejsc odwiedziliśmy trzy: miejsce śmierci Johna F. Kennedy’ego w Dallas (które w tym momencie pominę), miejsca związane z Abrahamem Lincolnem (linki pod artykułem) oraz miejsce urodzenia Billa Clintona w Hope, Arkansas. Z tego ostatniego zamieszczam poniżej zdjęcia.
Droga do Hope

Otoczenie domu rodzinnego Clintona
Moje artykuły o Stanach Zjednoczonych (po kliknięciu można przejść do artykułu):
- Ameryka: Dolina Ognia i Transformersów (park stanowy Valley of Fire w Nevadzie)
- Ameryka: Był tu Salvaje… i ja (rezerwat Red Rock Canyon w Nevadzie)
- Ameryka: Góra, która stała się jeziorem (Crater Lake w Oregonie)
- Ameryka: Kwatera rockowej elity (Hotel Chelsea w NYC)
- Ameryka: Przez szybę World Trade Center (NYC)
- Ameryka: Punkt orientacyjny 140 Broadway (NYC)
- Ameryka: Słodki kicz z Las Vegas (Nevada)
- Ameryka: Tu zaczęli się naziści (Hotel Waldorf=Astoria w NYC)
- Ameryka: Strefa 51 – no trespassing! (Nevada)
- Ameryka: Tańczący z bizonami (Park Narodowy Yellowstone w Wyoming)
- Ameryka: Hemingway, pionierzy i koń Hagerman (Idaho)
- Ameryka: Widowisko nad reaktorami (Idaho)
- Ameryka: Współczesnym dyliżansem w krainie westernów (Monument Valley w Arizonie)
- Ameryka: Tam, gdzie konie umierają z pragnienia (Dead Horse Point w Utah)
- Ameryka: Witajcie w Alcatraz (Kalifornia, San Francisco)
- Ameryka: Mocny jak Syjon (Park Narodowy Zion w Utah)
- Ameryka: Ballada o Bonnie i Clyde (Primm w Nevadzie)
- Ameryka: Jak poszliśmy na US Open (NYC)
- Ameryka: Król kanionów (Park Narodowy Grand Canyon w Arizonie)
- Ameryka: Ulice San Francisco (Kalifornia)
- Ameryka: Powstała, aby rozkwitła pustynia (zapora Hoovera w Nevadzie)
- Ameryka: Glen Canyon, Mansfield i Big Dam (tama i zapory w Arizonie, Teksasie i Arkansas)
- Ameryka: Hannibal – miasto Marka Twaina i Tomka Sawyera (Missouri)
- Ameryka: Springfield – miasto Abrahama Lincolna (Illinois)
- Ameryka: Jak mieszkał Abraham Lincoln? (Illinois)
- Ameryka: Małe i duże drapacze Nowego Jorku (NYC)
Pozostałe o Ameryce:

