Zakup Luizjany 1803 – Jak USA podwoiły swoje terytorium?
Zakup Luizjany to prawdopodobnie najlepszy „deal” na rynku nieruchomości w historii świata. Thomas Jefferson zapłacił Napoleonowi zaledwie kilka centów za akr, przejmując od Francji gigantyczne terytorium – od Nowego Orleanu i St. Louis aż po Góry Skaliste.
Amerykanie lubią duże zakupy. W 1867 r. prezydent Andrew Johnson kupił od cara Aleksandra II Alaskę, a w 1803 prezydent Thomas Jefferson kupił Luizjanę od cesarza Napoleona Bonapartego.
Alaski car nie chciał. Miał ją, ale nie miał do niej serca. Trudny teren, obok w Kanadzie Angole, ludzie nie chcą się osiedlać, a tu wojna krymska i kłopoty finansowe. Amerykański senat był niechętny, a carowi tak bardzo zależało, że na przekupienie senatorów poszło 100 000 ówczesnych dolarów. Amerykanie wystawili czek na 7,2 mln (142 mln obecnie), który car zrealizował w banku angielskim, i był szczęśliwy. Do momentu, kiedy odkryto na Alasce złoto. Potem Rosjanie twierdzili, że nie otrzymali pieniędzy, bo statek z nimi zatonął, albo że umowa była na 99 lat. Inni twierdzą, że to nieprawda. W każdym razie klamka zapadła, kobyłka u płotu.
Trochę więcej mogę powiedzieć o zakupie Luizjany (Louisiana Purchase). Ten zakup był o wiele ważniejszy niż Alaska. To nie był zakup obecnego stanu Luizjana, tylko tej ogromnej połaci terenu pokazanej na tej mapie na biało. Ten zakup położył podwaliny pod hegemonię USA i – jak widać – umożliwił ekspansję na zachód.

Tereny na zachód od Luizjany należały do Meksyku i Anglii i nie będę tu się nimi zajmować. Natomiast po białym obszarze wałęsali się Francuzi. Zresztą po tym na wschód od białego też. Zaczęli zasiedlać ten teren pod koniec XVII wieku. Nazwa honorowała Ludwika XIV. I tak np. w 1718 r. założyli Nowy Orlean, a w 1764 St. Louis – nazwa niby na cześć króla Ludwika IX Świętego, ale po cichu na cześć ówcześnie panującego Ludwika XV.
I może by tak zostało, ale Francja przegrała w 1763 wojnę siedmioletnią. Francja bojąc się, że cały obszar wpadnie w łapy Angoli, zawarła rok wcześniej tajne porozumienie z Hiszpanią i przekazała jej biały teren. Była to rekompensata za utratę przez Hiszpanię Florydy i części Filipin, ponieważ Hiszpania popierała Francję. Oba mocarstwa miały wspólne interesy dynastyczne. Część wschodnią po przegranej Francuzi musieli oddać Jerzemu III. Granicą była Mississippi.

Mamy więc Hiszpanów w Luizjanie na zachód od rzeki (to białe), a na wschód Anglików i tam wybuchnie wojna o niepodległość. Ale w 1800 roku historia się odwróciła. Hiszpania z powrotem oddała Francji Luizjanę w zamian za obietnicę ustanowienia Królestwa Toskanii i obietnicę nieprzekazywania terenu w ręce stronom trzecim. Było to już po Rewolucji Francuskiej. Umowę zawierał pierwszy konsul Napoleon Bonaparte, który – jak wiemy – prowadził wojny. Napoleon nigdy tych obietnic nie spełnił. Być może w ogóle nie zamierzał.
Trzy lata później w 1803 r. w obliczu pilnych potrzeb finansowych na prowadzenie wojen i z chęci wzmocnienia młodej republiki amerykańskiej kosztem Anglii sprzedał Luizjanę Jeffersonowi. I tak Stany weszły w posiadanie Luizjany, podwajając w ten sposób swoją wielkość. Transakcja kosztowała ich 23,2 mln ówczesnych dolarów, co odpowiada współczesnym 430 mln.
– 11,25 mln dla Francji
– 3,75 mln na uregulowanie długów Francji wobec Amerykanów
– reszta to odsetki dla angielskiego Barings Bank, bo to on wyłożył kasę, mimo że Anglia była w stanie wojny z Francją; widać biznes musiał się kręcić.
Rynkowa wartość tych gruntów obecnie to ponad 1,2 bln dolarów.

Stany Zjednoczone rozrosły się więc dwukrotnie w ciągu jednego dnia. Akt to był doniosły. Mając taki ogrom terenu mogły przystąpić do eksploracji. To był początek wszystkich wypraw na zachód (albo na dziki zachód). Trochę później (ale niedługo) przyszedł podział Oregonu, ustalanie granicy północnej i starcia z Meksykiem o Teksas.
Zdobywanie Dzikiego Zachodu rozpoczęło się od wyprawy Lewisa i Clarka w latach 1804-1806. To są osoby czczone w USA. Ktoś musiał to przemierzyć, zbadać, poznać mieszkańców, czyli przetrzeć pierwsze szlaki. Jest to materiał na inną opowieść. Jak widać na mapie, St. Louis było tą graniczną miejscowością. Dlatego tak mi zależało, by tam się znaleźć dwa lata temu.
Wszystko to napisałam, bo chodzi mi o to czerwone kółko na pierwszej grafice. Tam jechaliśmy wracając po całej wycieczce do St. Louis. Poziomo płynie rzeka Ohio, dopływ Mississippi. Jest to granica stanów Kentucky i Illinois, a St. Louis jest na granicy Illinois i Missouri. W drodze do tego miasta musieliśmy minąć stanową granicę i przejechać po moście nad Ohio, po Paducah Bridge. To jest najbardziej wysunięty na wschód fragment całej starej Luizjany. Mniej więcej oczywiście.

Po Paducach Bridge przebiega droga międzystanowa I-24. Stoją na nim również dwa stanowe znaki powitalne. Ze względu na swój wygląd most często jest mylony z kratownicą łukową (bowstring), ale to nowoczesny most łukowy (tied-arch bridge), oddany do użytku w 1973, działający na zasadzie „łuku i cięciwy”, gdzie jezdnia trzyma oba końce łuku, żeby się nie rozjechały. Łuki kończą się na samej jezdni.

Z mostu widać dwie inne przeprawy. Z jednej strony, ok. 6 km dalej, rozpina się Irvin S. Cobb Memorial Bridge, bardziej znany jako Brookport Bridge lub Big Blue. To historyczny most kratownicowy z 1929 roku w ciągu drogi US Route 45, łączący Paducah z miejscowością Brookport w Illinois. Jest przejezdny, ale z dużymi ograniczeniami. Ma bardzo wąską jezdnię (tylko 6 metrów szerokości) i nawierzchnię z otwartej stalowej kratki. Ponoć jazda po nim jest stresująca dla wielu kierowców. Chodzenie po nim jest zabronione.

Ze względu na swoją konstrukcję i wiek obowiązują na nim surowe limity: szerokość pojazdu musi być poniżej 2,4 metra, wysokość poniżej 2,9 metra, masa całkowita poniżej 15 ton. Jest tam zakaz wjazdu dla ciężkich samochodów ciężarowych, a prędkość ograniczona do 40 km/h.
Z drugiej strony rozciąga się kratownicowy most kolejowy: Metropolis Bridge (Metropolis Railroad Bridge), zaprojektowany przez Ralpha Modjeskiego. Został ukończony w 1917 roku i jest znaczący w historii inżynierii, ponieważ jego najdłuższe przęsło (ok. 219 metrów – to te pierwsze po stronie Kentucky) było w momencie budowy najdłuższym na świecie przęsłem kratownicowym o połączeniach sworzniowych. I takim zresztą pozostaje. Ta długość była spowodowana wymogiem rządowym zapewnienia wolnego kanału żeglugowego o długości 219 m.

Całkowita długość mostu wynosi 1958 m. Jest intensywnie wykorzystywany przez pociągi towarowe i jest własnością różnych spółek kolejowych, w tym Canadian National Railway (CN) i BNSF Railway. Metropolis jest jednotorowy, ale został zaprojektowany tak, by pomieścić dwa zestawy torów. Drugiego toru nigdy nie uruchomiono, ponieważ estakady dojazdowe są zbyt wąskie.
Ralph Modjeski kierował również jego budową. Pierwotny projekt został wykonany przez CH Cartlidge’a jako głównego inżyniera i Ralpha Modejskiego jako inżyniera konsultanta. Jednak Cartlidge zmarł w trakcie projektowania, a Modjeski od tego momentu przejął pełną kontrolę nad projektem. Ralph Modejski to wielka postać w historii budownictwa mostów w Ameryce Północnej. Nawet jeśli nie był głównym projektantem, to był zatrudniany do konsultowania projektów lub nadzorowania budowy.
Modjeski był synem Heleny Modrzejewskiej.

Moje artykuły o Stanach Zjednoczonych (po kliknięciu można przejść do artykułu):
- Ameryka: Dolina Ognia i Transformersów (park stanowy Valley of Fire w Nevadzie)
- Ameryka: Był tu Salvaje… i ja (rezerwat Red Rock Canyon w Nevadzie)
- Ameryka: Góra, która stała się jeziorem (Crater Lake w Oregonie)
- Ameryka: Kwatera rockowej elity (Hotel Chelsea w NYC)
- Ameryka: Przez szybę World Trade Center (NYC)
- Ameryka: Punkt orientacyjny 140 Broadway (NYC)
- Ameryka: Słodki kicz z Las Vegas (Nevada)
- Ameryka: Tu zaczęli się naziści (Hotel Waldorf=Astoria w NYC)
- Ameryka: Strefa 51 – no trespassing! (Nevada)
- Ameryka: Tańczący z bizonami (Park Narodowy Yellowstone w Wyoming)
- Ameryka: Hemingway, pionierzy i koń Hagerman (Idaho)
- Ameryka: Widowisko nad reaktorami (Idaho)
- Ameryka: Współczesnym dyliżansem w krainie westernów (Monument Valley w Arizonie)
- Ameryka: Tam, gdzie konie umierają z pragnienia (Dead Horse Point w Utah)
- Ameryka: Witajcie w Alcatraz (Kalifornia, San Francisco)
- Ameryka: Mocny jak Syjon (Park Narodowy Zion w Utah)
- Ameryka: Ballada o Bonnie i Clyde (Primm w Nevadzie)
- Ameryka: Jak poszliśmy na US Open (NYC)
- Ameryka: Król kanionów (Park Narodowy Grand Canyon w Arizonie)
- Ameryka: Ulice San Francisco (Kalifornia)
- Ameryka: Powstała, aby rozkwitła pustynia (zapora Hoovera w Nevadzie)
- Ameryka: Glen Canyon, Mansfield i Big Dam (tama i zapory w Arizonie, Teksasie i Arkansas)
- Ameryka: Hannibal – miasto Marka Twaina i Tomka Sawyera (Missouri)
- Ameryka: Springfield – miasto Abrahama Lincolna (Illinois)
- Ameryka: Jak mieszkał Abraham Lincoln? (Illinois)
- Ameryka: Małe i duże drapacze Nowego Jorku (NYC)
- Ameryka: Prezydent na prezydenckiej emeryturze (biblioteka prezydencka, Arkansas)
- Ameryka: Kościół, speluna, szkoła, latryna (Tina Turner i Tennessee)
- Ameryka: Surrealistyczne Mono Lake (Kalifornia)
- Ameryka: Miejsce narodzin Dallas i zamachu na prezydenta (Teksas)
- Ameryka: Texarkana – miasto, w którym nic się nie wydarzyło (Teksas, Arkansas)
- Ameryka: Magiczne Miasto Birmingham (Alabama)
Pozostałe o Ameryce:
- Krzysztof Kolumb i ludobójstwo Indian
- Zaćmienie, które uratowało życie Kolumbowi
- Pałac Nowego Jorku
- Słodki kicz z Las Vegas innym okiem
- Grzechotnik Jack – śmierdzący poskramiacz węży
- Jamestown, potaż i poddani króla polskiego
- Z życia Dzikiego Zachodu – praca i nuda
- Z życia Dzikiego Zachodu – „długa jazda”, czyli spędy bydła
- Parę słów o Kansas City i Otwartych Drzwiach
- Tragiczne Donner Party

